środa, 5 marca 2014

Rozdział 1.

Konoha powoli budziła się do życia. Pierwsze promienie słoneczne, dostały się do pokoju pewnego 19 letniego blondyna o niebieskich oczach, chłopak jęknął z niezadowolenia i obrócił się na drugi bok. Jego wzrok skierowany był na zegarek wiszący na przeciwko jego łóżka, nie chętnie wstał, po czym ubrał się i wyszedł z domu. 
od odejścia Sakury z wioski, minęły już 3 lata i żadnych wieści o niej. Leniwym krokiem kierował się przez zatłoczone uliczki miasta. Mijając zabieganych mieszkańców wioski. O tej porze na głównej ulicy były tłumy. Lisek przeciągnął się i skierował swoje kroki do budki z ramen.

-Hej Naruto. -Krzyknęła z daleka granatowowłosa piękność.
-Hinatka co jest? -spojrzał na nią zaskoczony.
-Za 10 minut mamy się stawić u Hokage. -Spojrzała na niego, na jej policzkach zawitał lekki rumieniec, zawsze tak reagowała gdy stała blisko niego. Serce waliło jej jak oszalałe.
-No dobra. -nie był zadowolony, z faktu, że ominęło go śniadanie. Wolał jednak, nie narażać się piątej od samego rana. Wraz z posiadaczką białych oczu, udał się w stronę siedziby Hokage. Kątem oka obserwował jak dziewczyna z każdą chwilą robi się coraz bardziej czerwona.
-Wszystko dobrze Hinata?
Dziewczyna spojrzała na niego speszona. -Tak, wszystko dobrze.
Doszli do wysokiego budynku gdzie mieli umówione spotkanie. Dziewczyna nie zdążyła podnieść ręki w celu zapukania, jak przystało normalnemu człowiekowi, gdyż blondyn otworzył drzwi z wielkim hukiem. Hinata wiedziała jak to się zaraz skończy.
-Babuniu co jest?
-Narutoo! -Krzyknęła wkurzona blondynka, rzucając w niego zwojem. Na jej czole zaczęło pulsować, niebezpiecznie żyłka.
-Ej! A to za co?
-Po pierwsze nie mów do mnie babuniu, a po drugie naucz się pukać idioto!
-Po co nas wzywałaś Tsunade-sama, czy coś wiadomo na temat Sakury? -Zapytała biało-oka.
-Niestety jeszcze nie, Anbu nadal jej szuka. Chciałam was poinformować, że drużyna 7 znowu istnieje.
-Jak to istnieje? -Zapytał zaskoczony blondyn, nie spodziewał się tego co usłyszał.
Do pokoju Hokage, wszedł powolnym acz stanowczym krokiem brunet o czarnych jak mrok oczach. Jego spojrzenie nie ukazywało żadnych emocji. -Naruto. -odezwał się.
Blondyn rozszerzył oczy na dźwięk tego głosu, który bardzo dobrze znał.
-S..sasuke? Co ty tu robisz? -Jego mina mówiła sama za siebie, nie mógł uwierzyć w to co widzi, a tym bardziej kogo.
-Sasuke postanowił wrócić do wioski -Oznajmiła kobieta, siadając na swoim miejscu.
-Minęło 5 lat odkąd odszedłeś. -Oznajmił.
-Wiem -Burknął brunet.
-Możecie odejść -Powiedziała niedbale Tsunade. -Mam sporo papierkowej roboty.
Cała trójka udała się do wyjścia. Naruto nadal nie mógł w to uwierzyć, że jego przyjaciel wrócił, a jego przyjaciółki tu nie ma.
-Dziwne. -odezwał się brunet. Blondyn spojrzał na niego pytająco nie wiedząc o co mu chodzi.
-Gdzie Sakura? -Spytał brunet, sądził, że jak tylko powróci, jego różowo-włosa przyjaciółka z drużyny, rzuci się na niego i zacznie wykrzykiwać. "Sasuke-kun! Wróciłeś!". Przez chwile zapadła głucha cisza, aż w końcu niebieskooki się odezwał.
-Sakury nie ma. -
W jego głosie było słychać jak bardzo tęsknił za nią.
-Wypuścili ją na misję? -Zapytał zaciekawiony.
-Nie..-przez chwilę zamilknął, po czym kontynuował. -Minęły już 3 lata odkąd, Sakura opuściła wioskę.
Brunet rozszerzył oczy w zdziwieniu, nie takiej odpowiedzi się spodziewał od niego.
-Jak to opuściła?
Blondyn spojrzał na niego z powagą kręcąc głową -Chciałbym to wiedzieć...


Nastał wieczór, księżyc pojawił się na gwieździstym niebie. Brunet przekroczył próg swojej starej posiadłości. Spodziewał się, że zastanie ją taką jaką ją pozostawił, ku jego zdziwieniu było jednak inaczej.
Wszystko było uprzątnięte i zadbane, ktoś musiał dbać o jego posiadłość, pod jego nieobecność. Nie sądził, że zastanie taki widok. Uśmiechnął się lekko, co nie często mu się zdarza.
-Pewnie to Sakury sprawka. -Przeszło mu przez myśl.
Usiadł na kanapie w salonie, jego myśli powędrowały do wspomnień o niej, jego ciekawość nie dawała za wygraną. Zastanawiał się gdzie ona się podziewa i dlaczego opuściła wioskę.
Zdziwiło go to, w końcu dziewczyna od zawsze była szarą myszką, przez myśl mu nie przeszło, że będzie zdolna opuści rodzinną wioskę.

W jednej z kryjówek w podziemiach, ze snu budziła się właśnie różowo-włosa kobieta o pięknych zielonych oczach. Przetarła dłonią zaspane oczy, po czym niezdarnie wstała z łóżka, jej kroki powędrowały do łazienki. Spojrzała w swoje odbicie w lustrze, co sprawiło, że na jej twarzy pojawił się grymas nie zadowolenia. Blada twarz, oczy podkrążone. Przemyła twarz wodą i wyszła.
W kuchni przy dużym stole siedział przystojny brunet o długich włosach, obok niego stał Pein.
-Widzę, że już wstałaś, cieszę się mam dla ciebie misję. -Powiedział rudowłosy.
-Jaką misję? -Zapytała zaciekawiona zielonooka. Zajęła miejsce obok bruneta.
-Potrzebujemy zwoju, zdobędziesz go dla nas.
-Gdzie on jest? -spojrzała na niego, jego poważna mina uświadomiła ją w przekonaniu, że nie spodoba jej się to, co zaraz usłyszy.
-Znajduję się on, w wiosce liścia. -Jej oczy rozszerzyły się. Chyba sobie żartuje!
-Żartujesz? -Krzyknęła zielonooka. -Nie ma mowy! Nie wrócę tam.
-Sakura. Znasz tę wioskę jak własną kieszeń, łatwo znajdziesz i odzyskasz zwój dla nas.
-Ale Pein..
-Sakura!
-Dobra. -Spojrzała na niego gniewnie, nie chciała mu się narażać, bo wiele mu zawdzięcza. Nie uśmiechało jej się, znowu wracać do miejsca, z którego tak bardzo chciała uciec.
-Itachi będzie co noc się z tobą widywał, a ty będziesz zdawała mu raport.
-Kiedy mam wyruszyć? -wstała nie zadowolona.
-Dzisiaj

Różowo-włosa westchnęła głośno, zjadła śniadanie.
-Itachi..-spojrzała na niego.
-Wiem, co chcesz powiedzieć. -skierował wzrok na nią. -Będziesz musiała być wiarygodna, tylko do momentu, aż nie zdobędziemy tego co potrzebujemy.
Ciche jęknięcie niezadowolenia, wydobyło się z jej gardła. -Rozumiem.
Po zjedzonym posiłku, nadszedł czas podroży. do rodzinnej wioski. Do wieczora powinna być już na miejscu, wioska nie znajdowała się daleko. Przez las zajmie jej mniej czasu. Biegnąc przez las, zastanawiała się, co ją będzie czekać, gdy tylko przekroczy bamę wioski.
Odkąd odeszła, wiedziała, że już nigdy tam nie wróci.
Nie z własnej woli. Takie było jej postanowienie.
  Po kilkugodzinnej podroży, widziała z daleka zarysy bramy wioski. Zdjęła z głowy kaptur odsłaniając twarz, długie włosy opadły na jej ramiona.
Zauważyła, przed wejściem dwóch, w miarę umięśniony strażników. Bardzo dobrze ich znała. Wiedziała, że dostanie się do wioski było najłatwiejszym zadaniem.
-Stać! -Powiedział jeden ze strażników stając przed nią.
-To ja. -Burknęła, lustrując ich wzrokiem.
-Sakura! Jak dobrze cię widzieć, wejdź. -Powiedział drugi strażnik przepuszczając dziewczynę.
Kroczyła ciemnymi uliczkami miasta, było już po siódmej. Ulice Konohy robiły się już o tej godzinie puste.
Dziewczyna znalazła się pod budynkiem swojego starego domu, w którym kiedyś mieszkała.
-Nie zmieniło się tutaj nic. -burknęła wchodząc do środka.

Po zjedzonej kolacji , wzięła prysznic. Ciepa woda spływała po jej nagim ciele. Czuła przyjemne odprężenie, przeczesała opuszkami palców, pojedyncze kosmyki włosów. Jutrzejszy dzień miał być najtrudniejszym w jej życiu. Czekała ją wizyta, z byłą mentorką.
Była świadoma, że musi uważać na każdym kroku, by nie została zdemaskowana.
Z wielkim jakże uśmiechem będzie musiała udawać, że nagle dostała znak od boga, że powinna się nawrócić...-zaśmiała się pod nosem, otulając się puchowym ręcznikiem.
Po dłuższej chwili oddała się w objęcia morfeusza by w jego krainie móc odpocząć, przed jutrzejszą farsą.

                                                               



3 komentarze:

  1. Ohayo :D Notka bardzo ciekawa , rozdział troszkę krótki Pozdrawiam i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo ciekawy, jedyne co mi się nie podobało to, to, że jest strasznie krótki, ale co tam, ja też czasami piszę takie krótkie XD. No zabieram się za następny rozdział bo jestem bardzo ciekawa co się wydarzy. I dzięki za zaproponowanie bo przyznam się, że nawet nie wiedziałam, że piszesz. Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje ;-3 bardzo mi miło , i niezmiernie się ciesze , że moja historia zaciekawiła cię . :>>

    OdpowiedzUsuń