Nowy dzień nastał bardzo szybko, słońce wzeszło budząc tym samym wszystkich. Dziewczyna
otworzyła swe piękne zielone oczy, po czym przeciągnęła się zwinnie jak kotka. -Czas zacząć przedstawienie. -zaśmiała się wstając. Związała włosy w długi kucyk, ubrała się w krótką czerwoną tunikę oraz krótkie czarne spodenki.
-Wiadomo już coś na temat Sakury? -odezwała się brunetka stawiając, przed piątą, kubek gorącej kawy.
-Nie Shizune, jeszcze nie -powiedziała smutno blondynka. Jej głowa zapełniona była pytaniami, bez odpowiedzi. Nie mogła znieść tej bezsilności.
-Anbu nadal nie odnalazło jej tropu. Boję się, że jej nie znajdą, dopóki ona im nie pozwoli na to. Znasz ją zresztą. -odwróciła się w stronę oka. -Uparta jak zawsze. -westchnęła.
-Musimy być dobrej myśli, powinniśmy pozwolić Naruto i reszcie na odszukanie jej. -zaproponowała, kierując się do wyjścia.
-Chyba masz rację. -spojrzała na nią poważnie. -Możesz odejść.
Kobieta skinęła głową, zostawiając blondynkę samą.
-Gdzie jesteś Sakura? -Kobieta usłyszała pukanie. -Wejść! -krzyknęła, obserwując mieszkańców wioski za oknem.
-Przepraszam, że przeszkadzam. -weszła do środka.
Blondynka momentalnie osłupiała, słysząc tak bardzo znany jej głos. Odwróciła się w stronę dziewczyny.
-Sakura? -wpatrywała się w nią zszokowana.
-Wróciłam... -uśmiechnęła się lekko.
-Wszyscy się o ciebie martwiliśmy, gdzie się podziewałaś przez te 3 lata? -wstała.
-Podróżowałam -odpowiedziała krótko, co innego miała powiedzieć ? "Że przez te 3 lata mieszkała w kryjówce Akatsuki ?"
-Cieszę się, że wróciłaś. -odetchnęła.
-Ja również. Pójdę już, powinnam się przywitać zresztą. -skinęła głową.
-Naruto, ciągle pytał o ciebie. -spojrzała na nią z powagą. -Martwił się o ciebie.
Nonsens. -przeszło jej przez myśl. -Spotkam się z nim w pierwszej kolejności. -oznajmiła wychodząc z biura.
-Poszło łatwiej niż sądziłam - powiedziała cicho do siebie, kierując się na główną uliczkę. Mieszkańcy co chwila zagadywali ją, co bardzo ją drażniło.
Miała dość już tych pytań typu "Sakura gdzie się podziewałaś przez te
lata?"
Po kilku minutach doszła do budki z ramen , z daleka można
było słyszeć znajomy głos blondyna, zamawiającego kolejną porcję ramen. -Typowe. -zaśmiała się kpiąco, weszła do środka nie spuszczając z niego wzroku. Zajęła wolne miejsce nie daleko niego.
-Hej, staruszku poproszę kolejną porcję! - krzyknął uśmiechnięty blondyn. Po
chwili niebieskooki dostrzegł kątem oka różowe kosmyki włosów, zaciekawiony odwrócił
się w stronę ich, właścicielki. Momentalnie osłupiał widząc kim jest kobieta siedząca nie daleko.
-To nie możliwe. -przeszło mu przez
myśl. Przetarł oczy ręką myśląc, że wyobraźnia płata mu figle. Nie wydawało mu się jednak, to była ona..
-Sakura? -wstał z wrażenia, obserwując, każdy jej ruch.
-Hej Naruto, jak się masz? -ciepły uśmiech zawitał na jej twarzy.
-To naprawdę ty! - odezwał się, ściskając dziewczynę, tulił ją tak mocno jakby bał się, że za chwilę zniknąć jak bańka mydlana.
-Puść mnie bo mnie zaraz udusisz -zaśmiała się zielonooka.
-Przepraszam, ale nie mogę w to uwierzyć że wróciłaś, cieszę się ale dlaczego opuściłaś wioskę?
-Przykro mi Naruto, nie mogę ci powiedzieć, miałam swoje powody.
-Dobrze. -przyjrzał się jej, smutnym oczom. -Zgadnij kto jest w wiosce.
Spojrzała na niego pytająco.
-Sasuke wrócił. -uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów .
Gdy
tylko usłyszała imię jej dawnego przyjaciela automatycznie rozszerzyła źrenice. W głowie powtarzała sobie jego słowa. -Wrócił...
Z jej zamyśleń wyrwał ją głos blondyna.
-Nic ci nie jest? -dotknął jej ramienia.
-Wszystko w porządku, zamyśliłam się. Muszę już iść. -powiedziała wychodząc z budki
-Spotkamy się później? -zapytał.
-Jasne
Wracając
do domu, jej myśli błądziły wokół bruneta, nagle poczuła opór przed sobą, spowodowany kimś. Spojrzała w górę i napotkała czarne jak noc tęczówki. Brunet z
niedowierzaniem przetarł ręką oczy, tym samym dając dziewczynie odpowiedni moment, na ucieczkę.
Sakura odprowadziła bruneta wzrokiem, dopóki ten nie zniknął z pola
widzenia. Wyszła zza budynku i skierowała się w stronę domu, nie
chciała go widzieć a tym bardziej z nim rozmawiać. Po kilku minutach wróciła
do domu, weszła do salonu a następnie spojrzała na zegarek.
Przed nią
pojawił się brunet o długich włosach oraz czarnych oczach.
-Itachi .
-Jak poszło u Tsunade ?
-Szczerze to dobrze, nawet bardzo dobrze. -oznajmiła z uśmiechem
-Spodziewałem się tego po niej, w końcu była twoją mentorką.
-Naiwna jak zawsze. -zaśmiała się.
-Teraz będziesz musiała zachowywać się, tak jak kiedyś przy okazji będziesz mogła szukać zwoju.
-Wolałabym mieć już to z głowy. -mruknęła.
-My też -uśmiechnął się.
Uwielbiała jak się uśmiechał, uspokajał ją jego widok, jego spokojne oblicze.
-Przyjdę jutro - powiedział kierując się na balkon.
Dziewczyna pokiwała głową.
*
Brunet
szedł do domu przyjaciela, po kilku minutach był pod jego domem,
zapukał, drzwi się otworzyły a w progu pojawił się blondyn z
uśmiechem. Czarnooki wszedł do salonu gdszie znajdowali się wszyscy jego
przyjaciele.
-Naruto po co nas tu wszystkich ściągnąłeś ? - odezwał się poirytowany Kiba.
-Muszę wam powiedzieć coś bardzo ważnego.
-Co się stało? -zapytała zaniepokojona Hinata.
-Sakura...-nie dokończył bo przerwała mu blondynka, wtrącając się.
-Co z nią?!
-Daj mi skończyć. -odezwał się Naruto. -Sakura wróciła do wioski, dziś się z nią widziałem. -uśmiechnął się ukazując rząd swoich białych zębów.
-Jak to? -Krzyknęły z radości wszystkie dziewczyny .
Czyli jednak mi się nie wydawało, to była ona - przeszło przez myśl brunetowi, gdy przypomniał sobie dzisiejszą sytuację.
-Dlaczego nam wcześniej nie powiedziałeś! -krzyknęła Ino wstając z kanapy.
-A ty dokąd? -spytał Kiba.
-Idę się z nią zobaczyć. -oznajmiła kierując się do wyjścia.
-To nie jest dobry pomysł. -powiedział blondyn.
-A to niby dlaczego?
-Jest późno Ino, na pewno jest zmęczona. Jutro z nią się
spotkamy.
-odezwała się granatowowłosa, która do tej pory siedziała cicho.
-Masz rację Hinata.
Wszyscy
jeszcze godzinę rozmawiali, po czym każdy poszedł do domu. Brunet
przechodził koło mieszkania różowowłosej. Przystanął na chwilę spoglądając w górę, wskoczył na
balkon i wszedł przez otwarte okno sam nie wiedział dlaczego to zrobił. Skierował swoje kroki do sypialni. Przez chwilę wpatrywał się w
różowowłosą jak śpi. -Wyładniała - przeszło mu przez myśl . Po kilku
minutach wyszedł. Wrócił do domu, zjadł kolację, przez chwilę myślał o dzisiejszy dniu.
Super notka i czekam na następna
OdpowiedzUsuń