sobota, 29 marca 2014

Rozdział 5

Wracała właśnie z "randki " ze swoim przyjacielem Naruto , szła przez puste uliczki Konohy i nagle zobaczyła jego , wiedziała co to oznacza . Szedł w stronę bramy , zatrzymała się patrzyła jak idzie .-A Ty co tutaj robisz o tak późnej godzinie? Wyszłaś się przejść?                        
-Jeżeli chcesz opuścić wioskę, musisz iść tą drogą. -Idź do domu i wyśpij się. *Obudziła się próbując złapać powietrze.Najpierw śni mi się Madara a teraz ten idiota , czy choć raz nie może śnić mi się motylek ,albo jednorożec ?Niechętnie wstała z łóżka i zeszła na dół , zrobiła sobie kawę i wyszła na balkon .-To dziś, rocznica waszej śmierci -westchnęła głośno upijając ciepłą ciecz,wróciła do salonu i odstawiła kubek ubrała się szybko i wyszła z domu zamykając go . Szła wpatrując się w zapracowane osoby , co dziennie wstają wcześnie , otwierają swoje sklepy i wystawiają swój towar .Żyją nie zwracając uwagi na nie bezpieczeństwa , żyją po prostu z myślą że są tu bezpieczni.Doszła do cmentarzu i odnalazła nagrobek swoich rodziców , na nim były wyryte ich imiona :Mebuki i Kizashi Haruno,po jej policzku spłynęła samotna łza , szybko wytarła ją.

-Obiecuję wam że zemszczę się na nim za to co wam zrobił -powiedziała . Ukucnęła i zostawiła kwiaty które kupiła wcześniej u Ino. 
Wstała i  odeszła stamtąd kierując się do Tsunade.
-Sakura-powiedział znajomy głos . -Jeszcze jego tu brakowało -pomyślała i odwróciła się .
-Chce pogadać 
-Nie mamy o czym , wydaję mi się że wszystko wczoraj ci powiedziałam . Z zamiarem odejścia odwróciła się ale brunet złapał ją za nadgarstek.
-Zajmę ci tylko chwilę.-W sumie mogła bym mu teraz sprawić limo prawym sierpowym , w geście obronnym -przeszło jej przez myśl .
-Śpieszę się więc mów szybko -westchnęła .Popatrzyła na niego widać ze ma coś ważnego do powiedzenia bo minę ma poważną.
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj poniosło mnie trochę ale...nie dokończył bo przerwała mu zielonooka.
-Aa to o tym mówisz , już zapomniałam o tym , wszystko w porządku wyjaśniliśmy sobie a teraz murze iść wyrwała mu nadgarstek i pobiegła do siedziby Hokage.
-Tamta myśl o sprawieniu mu pamiątki na twarzy była bardzo kusząca szkoda tylko że tego nie zrobiłam -powiedział cicho do siebie i zapukała do drzwi , po krótkiej chwili było słychać krótkie "wejść" .
-Ohayo Tsunade-sama .
-Witaj Sakuro , co cię do mnie sprowadza. 
Chwilę patrzyła na nią nie wiedząc jak ma to powiedzieć że by nie wydać się jaki ma prawdziwy cel.
Przecież nie powie jej ,,Tsunade czy mogła byś  oddać mi dobrowolnie zwój ? bo jak nie to całe Akatsuki zaatakuje wioskę " -westchnęła.
-Amm bo widzisz dziś jest..eee rocznica śmierci moich ...
-Rodziców tak wiem -przerwała jej blondynka.
-Tak dokładnie -posmutniała 
-Chciałam się zapytać czy ee..-zaczęła gorączkowo myśleć jak ma ją oto zapytać .-BO widzisz moi rodzice przed śmiercią a właściwie moja mama bardzo chciała zobaczyć i pokazać mi ...
-Zwój ?
-Tak zwój -Zaraz co ? czy ona ..ale jak przecież byłam ostrożna -przeklęła w myślach.
-Wiem , twoja matka kilka dni temu przed..śmiercią była u mnie i rozmawiałyśmy o tym że bardzo chciała abyś kiedyś go zobaczyła . Dlatego chciałabym spełnić jej wolę .
Patrzyła na nią w osłupieniu , czyli jednak nic nie wie .
Blondynka wstała i podeszła do niej .-Shizune ! -zawołała a po chwili do pomieszczenia weszła brunetka.--Tak Tsunade-sama? 
-Przynieś mi zwój z technikami jutsu.
Brunetka skinęła głową i po chwili wróciła ze zwojem w ręku , podała go blondynce i wyszła.
-O to on - powiedziała i wręczyła jej go .
-Arigato .
-Jak obejrzysz go w domu to przynieść go potem jest dla nas bardzo ważny .
Różowowłosa skinęła głową i ruszyła w stronę drzwi , już chwyciła klamkę gdy głos blondynki ją zatrzymał.
-Sakuro poczekaj mam coś dla ciebie jeszcze .Blondynka podeszłą do biurka i wyjęła z niego kopertę ,a następnie podała ją zielonookiej.
-Co to jest ? 
-To list od twojej mamy , chciała abym go tobie podarowała , miałam to zrobić wcześniej ale sama rozumiesz .
Dziewczyna skinęła głową i opuściła pokój . Gdy wróciła do domu , odłożyła na stół zwój i otworzyła kopertę .W środku znajdowała się kartka, wyjęła ją i rozłożyła :
Droga Sakuro ! Przykro mi że się tak stało , że zostałaś sama . Wraz z ojcem wiedzieliśmy że tak się stanie gdyż z Madarą mieliśmy konflikt od lat.Zakładam że po naszej śmierci uciekniesz z wioski , to byłoby zbyt oczywiste znając ciebie . Jeśli dołączyłaś do Akatsuki tak jak zakładał twój ojciec to wiedz że nie mamy ci tego za złe ale jeśli ta organizacja dostanie w ręce zwój o którym rozmawiałyśmy kiedyś , to Konoha może zostać zniszczona . Nie możesz to tego dopuścić ! Bardzo cię kochamy ! Pamiętaj o tym.
Po jej policzkach spływały łzy , jej mama wiedziała co się stanie to dlaczego nic nie mówila? -Była zła na nią i na siebie że tak postąpiła a nie inaczej . Jej mama przewidziała wszystko . Czuję się jakby moje życie było zaplanowane - powiedziała przez łzy .W jej głowie tkwiły różne myśli co teraz powinna zrobić , oddać zwój czy bronić rodzinnej wioski .
-Przecież już dawno podjęłam decyzję to dlaczego teraz mam wątpliwości ? Przecież wiem co powinnam zrobić , oddać zwój Itachiemu i odejść stąd . Schowała list do torby i zwój po czym wyszła z domu .Skierowała swoje kroki na pole treningowe.

                                                              *

Po nie udanej rozmowie z przyjaciółką wrócił do domu , wyjął swoją katanę i zaczął ją czyścić.Miał dość tej ciszy nie mógł tak bezczynnie siedzieć , schował katanę i wyszedł przemierzając zatłoczone ulice Konohy, nagle zobaczył różowowłosa która najwidoczniej śpieszyła się gdzieś .Bez chwili zastanowienia ruszył za nią zachowując bezpieczną odległość by go nie zauważyła . Śledząc swoją przyjaciółkę dotarł wreszcie na pole treningowe .
-Zapewne nie przyszła tu żeby poćwiczyć-przeszło mu przez myśl . Wskoczył na pobliskie drzewo i obserwował stąd zielonooką . To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania  .

                                                            *
Doszła na pole, nagle poczuła powiem wiatru i przyjemny zapach zamknęła oczy by móc jeszcze przez chwilę się nim zachwycać po czym je otworzyła, na przeciwko niej stał brunet .Wpatrywał się w nią swoimi pięknymi czarnymi tęczówkami._Zawsze gdy się pojawiasz jakoś robi mi się cieplej-pomyślała i przyglądała mu się.
-Zdobyłam to,-powiedziała wyjmując z torby zwój.
-Doskonale -uśmiechnął się .
-Niestety nie będziesz miała cichego odejścia .
-Co ? o czym ty mówisz .
-Mój braciszek za bardzo wpycha nos w nie swoje sprawy.
Różowowłosa odwróciła się za siebie w jej oczach było widać złość .
-Wychodź-warknęła .
Z drzewa ze skoczył brunet , wpatrywał się w nich ze złością.
-Cały czas tylko o to ci chodziło - skinął głową na przedmiot który trzymała.-Tylko po to wróciłaś ?
-Nie twój interes , za dużo się mieszasz. -warknęła .
-Widzę ze towarzystwo mojego braciszka służy ci .
-Zazdrosny jesteś braciszku że woli mnie ? spójrz na siebie jesteś słaby i żałosny! -powiedział brunet.
-Nie widzisz że oni cię wykorzystują ? -zwrócił się do dziewczyny.
-Przestań ciągle wpieprzać się w moje życie !
-Wiesz co rób jak uważasz tylko nie wracaj później z pod kulonym ogonem ! I jeśli myślisz że pozwolę ci to zabrać to jesteś w grubym błędzie .
-Jak widzisz już zabrałam , i mam dość rozmawiania z tobą tracę tylko czas. 

Brunet wyjął swoją katanę i spojrzał na brata.
-Masz zamiar walczyć ze swoją przyjaciółką ? Nisko upadłeś bracie . -zaśmiał się Itachi
-Przyjaciółką ? zaśmiał się czarnooki . Ona jest zdrajczynią !
-Serio ? No popatrz a sam jeszcze jakiś czas temu byłeś na jej miejscu .
-Ja miałem powód by opuścić wioskę , a ona ją zdradza dołączając do was .
-Powód .-zaśmiała się .-Chciałeś tylko zemścić się na Itachim , ja chce się zemścić na Madarze więc daruj sobie kazania na ten temat i daj nam spokój !
Myślisz że ci się uda ?jesteś słaba i irytująca nigdy nie uda ci się go pok .-nie dokończył bo różowowłosa uderzyła go w twarz.
-Daruj sobie ! jeśli chcesz walczyć dobra ale jeśli wygram dasz nam spokój .
-Dobra a jeżeli ja wygram to zabieram wam zwój , a ty zostajesz w wiosce .
-Zgoda ! Zielonooka podała Itachiemu przedmiot i ustawiła się na przeciwko kruczowłosego .
-Chyba nie wiesz w co się pakujesz , mam wiele asów w rękawie -przeszło jej przez myśl .
Spojrzała na Sasuke i ruszyła w jego stronę zatrzymując się w połowie i pięścią uderzając w ziemie, która popękała w wielu miejscach. Spojrzał na nią i odskoczył  szybko do tyłu bez żadnego skaleczenia.

- Jeśli to jest Twój najsilniejszy atak to zakończę to bardzo szybko – rzucił w jej stronę .
- Drań – rzuciła przez zaciśnięte zęby – to się jeszcze okaże!
- Nie denerwuj się tak , bo złość piękności szkodzi – dodał z lekkim uśmiechem na twarzy
Nie wiedziała co zrobić, była tak bardzo na niego zła ,że miała ochotę podejść i przywalić mu z całej siły! Jego uwagi doprowadzały ją do szału. Przez całe swoje dotychczasowe życie myślała ,że tylko Naruto może ją doprowadzić do takiego stanu , dziś przekonała się ,że on przy nim jest niczym bezbronny kotek.
Ruszyła w jego stronę ponownie , chcąc zadać mu cios , już przymierzała się aby go uderzyć gdy on nagle znikł zostawiając na swoim miejscu tylko biały dym ,a ona sama uderzyła w powietrze..
Była zdezorientowana. Nagle znikąd pojawił się za nią zamachując się kataną na nią .Niezdarnie odskoczyła w samą porę , wywracając się przy tym.
Zdziwiona podniosła się nieznacznie. Kiedy tylko odwróciła głowę jej przeciwnik stał , z chytrym uśmieszkiem. 
- A więc koniec walki na dziś ?  – zapytał z nieziemskim spokojem w głosie – nie chcę Ci zrobić krzywdy.
Wkurzona rzuciła w jego stronę kilka kunai i wybuchowych notek odwracając jego uwagę od niej . Gdy ten omijał je ona znalazła się za nim , gdy tylko się zorientował odskoczył od niej lecz zielonooka zdążyła rzucić w niego kunaiem rozcinając jego ramie .
-Radziła bym ci się po obudzeniu skierować do Tsunade bo ten kunai był z trucizną  zaśmiała się .
Brunet złapał się za ramię i upadł na kolana patrząc w jej oczy.
-Będziesz ścigana , gdy tylko się Tsunade dowie wyślę wszystkich by cię odnaleźli i sprowadzili .
-Jestem tego świadoma Sasuke , ale uwierz że nigdy mnie nie znajdziecie .
Kruczowłosy ostatni raz spojrzał w jej oczy a następnie upadł całkiem na ziemie .
-No i po kłopocie -powiedział brunet stojący nie daleko nich .
-Nie na długo-mruknęła .
Dziewczyna podeszła do czarnookiego i złapała go za rękę po chwili po nich zostały tylko kruki .  
Wraz brunetem weszła do siedziby Akatsuki .-Nareszcie w domu-pomyślała . 
-Dobrze się spisałaś siostrzyczko - odezwał się Pein który siedział jak zwykle przy swoim biurku . 
Itachi podał mu zwój a następnie usiadł koło Tobiego i Sasoriego . 
-Witaj Sakuro -odezwała się Konan uśmiechając się .
-Hej .
-No to Sakucia jeśli wróciłaś to mogłabyś mi coś ugotować - powiedział Deidara. 
-Jestem medykiem nie kucharką warknęła .
-Sakura ! ale tylko ty umiesz tu gotować  - powiedział po czym tego żałował bo dostał  po głowie od Konan .-Czy coś mówiłeś -zapytała .
-Że Saki dobrze gotuje razem z tobą - powiedział masując sobie rozbolałe miejsce .
Różowowłosa tylko westchnęła i rozsiadła się koło bruneta. Przez chwilę wpatrywała się w niego , czuła jak robi się jej ciepło zawsze tak reagowała jak była blisko niego . Jego czarne oczy sprawiały że nie widziała świata po za nim . Z jej rozmyśleń wyrwał ją głos czarnookiego . 


-Chodź-szepnął do niej .
Dziewczyna siedziała chwilę oszołomiona ,wpatrywała się w oddalającego bruneta, po chwili otrząsnęła się i ruszyła za nim do jego pokoju.Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi brunet przywarł ją do ściany i wpił się w jej usta , nie protestowała tylko oddawała pocałunki bardziej żarliwie .Po chwili oderwali się od siebie łapiąc powietrze  , spojrzała w jego oczy i zatraciła się , czarnooki znów wpił się w jej usta , zielonooka rozchyliła je bardziej dając chłopakowi pole do popisu, brunet skorzystał z zaproszenia, już po chwili ich języki tańczyły we wspólnym rytmie.





poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 4

Stała na przeciwko mężczyzny który zabił jej rodziców . Zielonooka spojrzała na leżące ciała a potem przeniosła wzrok na niego .Gdyby mogła zabić wzrokiem , on na pewno by już nie żył .
-Ciebie też to spotka-powiedział i zaczął się śmiać .
-Nie chwal dnia przed zachodem słońca -warknęła .
-Masz rację , dam ci jeszcze pożyć . Chcę abyś za kilka lat mnie znalazła i się zemściła.
-Nie przepuszczę takiej okazji .! Jeszcze mnie popamiętasz i to w tedy ja będę ci wbijać w serce kunai , będę patrzyła jak cierpisz jak uchodzi z ciebie życie !
-Dobrze , więc będę czekał Sakuro ! -powiedział i odszedł ."

-Hej Saki - krzyknął blondyn budząc różowowłosą .

Dziewczyna uchyliła lekko powieki i usiadła przecierając oczy .
-Co jest ? -zapytała zaspanym głosem .
-Za pół godziny ruszamy .
-Dobrze - powiedziała
Ekhmm...-Naruto ?
-Taak ?
-Cy mógłbyś wyjść z mojego namiotu ! bo chciałabym się ubrać .
-Aa tak -powiedział i wyszedł .
Różowowłosa szybko się ubrała i wyszła z namiotu .Sensei Kakashi pakował swój namiot a chłopaki jedli śniadanie .
-Dzieciaki za niedługo ruszamy -oznajmił sensei .
-Hai - krzyknęli wszyscy .
-Emm sensei ?
-Tak ?
-Czy jest tu gdzieś w pobliżu jakieś jeziorko ?
-Emm Tak za tym lasem -powiedział wskazując na las za sobą .
Różowowłosa pokiwała głową  ruszyła w stronę lasku .
-Tylko wróć szybko - zawołał za nią sensei.
Zielonooka tylko pokiwała głową. Przeszła kilka metrów i doszła do nie dużego jeziorka .Podeszła do niego i ukucnęła , przemyła sobie twarz wodą i spojrzała w odbicie . Za nią stał brunet , zielonooka wstała i odwróciła się do niego . Przez chwilę wpatrywali sobie w oczy.
-Co tu robisz? -zapytała
-Zdobyłaś to ?
-Nie bo twój głupi braciszek mi przeszkodził ! -warknęła
-Jak to przeszkodził ?
-W tedy na polu musiał mnie śledzić bo widział nas .
-Grr ten zawsze musi wtykać nos w nie swoje sprawy - warknął
-Spróbuje go zdobyć jakoś -powiedział
Brunet tylko pokiwał głową i zniknął gdy z nie daleka było słychać łamane gałęzie . Zza kilku drzew wyłonił się blondyn .
-Hej Saki już ruszamy . -powiedział .
Zielonooka kiwnęła głową i wróciła z blondynem do reszty grupy. Wzięła swoje rzeczy i ruszyli dalej .
Z przodu biegł sensei Kakashi , za nim Hinata i Naruto a z tyłu Sakura i Sasuke .
Kątem oka zobaczyła że brunet ciągle się jej przygląda , miała tego dosyć .
-Sasuke ?
-Hmm?
-Dlaczego do jasnej cholery ciągle się na mnie gapisz ?
-Bo zastanawiam się co ty do jasnej cholery kombinujesz ! -warknął
-Nic nie kombinuje więc daruj sobie !
-Sakura ! wiem co widziałem więc przestań łgać !
-Ubzdurałeś sobie coś ! mówiłam ci to wczoraj -warknęła i przyśpieszyła zostawiając w tyle bruneta.
-Jesteśmy już nie daleko . -powiedział sensei Kakashi .
Było gorąco a na dodatek ten piasek , wszyscy byliśmy już wymęczeni . Dotarliśmy wreszcie do wioski piasku . Przy bramie powitała nas Temari .
-Cieszę się że już jesteście ,zaprowadzę was do Gaary . - powiedziała blondynka
-Hai - powiedzieli wszyscy i ruszyli za dziewczyną.
Drużyna 7 weszła do dużego pokoju , na środku stało biurko a przy nim siedział Kazekage .
-Cieszę się że już dotarliście . -powiedział czerwonowłosy.
Blondyn podszedł i podał mu zwój , czerwonowłosy odebrał go i rozwinął .
-Hmm nie spodziewałem się tego ..-powiedział
-Co jest w tym ee zwoju jeśli można zapytać ? -odezwał się niebieskooki .
-Tsunade przekazała mi wszystkie nazwiska zaginionych osób .
-Zaginionych ? po cholerę Akatsuki lista zaginionych - przeszło jej przez myśl .
-Możecie odejść , Temari pokaże wam gdzie możecie przenocować .
-Hai - odezwali się wszyscy i wyszli z pokoju .
Blondynka zaprowadziła ich do dużego pokoju gdzie znajdowały się 4 łóżka , na przeciwko nich znajdowały się drzwi , prawdopodobnie do łazienki . Pokój był ładny , ściany koloru błękitnego .
-Dziękujemy - odezwał się sensei do blondynki .
Ta tylko skinęła głową i wyszła.
-Sensei ? ale tu są tylko 4 łóżka .odezwał się blondyn.
-Tak wiem .
-Sensei masz zamiar spać na podłodze ?
-Chyba was pogięło , ja mam własny pokój , widzimy się rano -powiedział i wyszedł.
 Różowowłosa usiadła na łóżku i głośno westchnęła .

Tyle roboty tylko po to żeby zdobyć nazwiska zaginionych ? chyba żarty se robią ! - pomyślała .
Zbliżał się wieczór , Naruto jak zwykle sprzeczał się z Sasuke o to kto jest lepszy -Jak dzieci -pomyślała .Zielonooka usiadła koło granatowowłosej .
-Hej Saki ..ee czy możemy pogadać ?
-Jasne o co chodzi ?
-Bo wiesz jakby to powiedzieć eee czy ty no wiesz ...no czy ty i Naruto ...
-Co ? W żadnym wypadku ! Boże Hinata jak mogłaś tak pomyśleć wgl ?
-Ja no ee nie wiem po prostu ..
-Dobra nie tłumacz się , rozumiem ale możesz być pewna że nic mnie z tym idiotą nie łączy .
-Dobrze , a Saki czy tobie nadal podoba się Sasuke ?
-Nie, szczerze? To przeszkadza mi, że wrócił.  -powiedziała ciszej.

Różowowłosa wstała i poszła do łazienki , po kilku minutach wyszła odświeżona i przebrana .
W pokoju siedział brunet na parapecie ,wpatrywał się w niebo za oknem . zielonooka popatrzyła na  przyjaciół którzy smacznie sobie spali i znów przeniosła wzrok na niego . -Jak tak dalej pójdzie to wszystko diabli wezmą - przeszło jej przez myśl .-Jeśli on tak chce grać to ok .-
Podeszła koło niego i  przez chwile nastała głucha cisza.
-Przepraszam - wydukała
Brunet spojrzał na nią .
-Za co ?
-No wiesz za to że na ciebie nakrzyczałam .
-O to ci chodzi , spoko już zapomniałem . -warknął
-Sasuke , proszę cię daj spokój . Jestem już dorosła i wiem co robię .
-Dobra dam spokój ale dopiero wtedy gdy powiesz mi co cię łączy z Akatsuki !
-Już ci mówiłam że nic mnie z nimi nie łączy , ubzdurałeś sobie coś. Więc daj już spokój z tym.
Brunet pokiwał tylko głową i  znów przeniósł wzrok na gwieździste niebo.
-Łatwo poszło. - pomyślała  i pocałowała bruneta w polik.
-Arigato - powiedziała i odeszła od niego.

                                                        *
Brunet usiadł na parapecie patrząc na gwieździste niebo , gdy w tym czasie jego przyjaciele kładli się spać . Miał dużo czasu na przemyślenie wszystkiego.O Sakurze, Itachim i o Akatsuki -Bydlaki , czego oni chcą od niej-ciągle nie mógł odpowiedzieć sobie na to pytanie.Myślami powracał do tamtego zdarzenia na polu.Jego zamyślenia przerwał dźwięk otwieranych drzwi, po chwili doszła do niego jego przyjaciółka.
-Przepraszam -usłyszał głos zielonookiej
-Za co?odpowiedział zdziwiony . Nic nie zrobiła więc za co mogła mnie przepraszać ? -pomyślał.
-Za to że na ciebie nakrzyczałam , gdy ty się o mnie martwiłeś .
-Ah oto chodzi , czyżbym miał rację ? -zakpił w duchu .
-Ah nie przejmuj się , zapomniałem już o tym .
-Proszę daj spokój już tym , naprawdę nic mnie z nimi nie łączy.
Wciąż ta sama wymówka , zacięła jej się płyta czy co ? wiem co widziałem, jeśli próbuje ze mnie głupka zrobić to świetnie jej to wychodzi . -powiedział w duchu.
-Jak se chcesz, ale muszę wiedzieć czy cię coś z tymi bydlakami łączy? masz z nimi coś wspólnego ?
Nastała głucha cisza aż w końcu odpowiedziała.
-Nie już ci mówiłam , więc przestań ciągnąc w kółko ten sam temat.Ubzdurałeś sobie coś .-próbowała przekonać czarnookiego.
Brunet pokiwał tylko głową i znowu spojrzał na gwieździste niebo.Nie wierzył jej , coś kombinuje a ja się dowiem co -powiedział do siebie.

                                                                              *                                              
 
Nastał ranek ,wszyscy  zaczęli się szykować do drogi powrotnej .
-Jak wrócimy odrazu idę zjeść 6 porcji ramen - powiedział uśmiechnięty lisek.
Wyruszyli przed 9 , biegli przez lasy nagle sensei się zatrzymał a w jego ślady poszła cała 4 .

-Co jest ? -zapytał brunet
-Ktoś nas chyba śledzi , Hinata możesz to sprawdzić ?
-Hai , Byakugan .Biało oka zaczęła się rozglądać.
-Nikogo nie widzę - powiedziała
-Okey , ruszamy dalej .Biegli już ładne parę godzin.
-Daleko jeszcze -zaczął marudzić blondyn.
-Naruto !czy ty pierwszy raz idziesz na misjie ?zapytała zielonooka poirytowana marudzeniem przyjaciela.
-Nie a daleko jeszcze ?
-Jak tak będziesz marudził to tak-warknął brunet.
Nie minęło 10 minut gdy blondyn znowu zaczął marudzić .
-Sensei daleko jeszcze?
Głucha cisza..nikt nie miał zamiaru mu opowiadać więc lisek nie dawał za wygraną.
-Daleko jeszcze ? Wkurzony lisek miał dość ciszy jego przyjaciół .
-E Sakura chyba włosy ścięłaś  -powiedział blondyn
-Że jak  >? -zapytała zdziwiona.
-O teraz umiesz mówić ?-zapytał
Różowowłosa tylko pokręciła głową .
-No więc daleko jeszcze ?
-Zamknij się wreszcie idioto ! -krzyknęła wkurzona różowowłosa 
Powoli zaczęło się robić ciemno . Z daleka było widać już bramę Konohy. Po kilku minutach dotarli do wioski .

-Wy idźcie a ja zdam raport Tsunade - powiedział siwowłosy .
Cała czwórka rozproszyła się do swoich domów , różowowłosa weszła do domu ,i poszła do łazienki wzięła szybki prysznic , następnie skierowała się do kuchni.Po zjedzonej kolacji wyszła na balkon  . Przeszedł ją miły chłód.Za nią stał brunet.
-Jak poszło  ?
-Na co wam nazwiska zaginionych ?
-Co ? jakie nazwiska ?
-Tsunade kazała nam przekazać zwój z nazwiskami osób zaginionych .
-To nie o ten zwój wam chodziło  ?
-Nie , ten którego szukamy jest cenniejszy  . -powiedział
-Itachi ?
-Hmmm?
-Co w nim takiego jest  ?
-Zapisane są w nim różne techniki , jutsu .
-To będę szukała -powiedziała i się uśmiechnęła .
Patrzyli sobie w oczy przez kilka minut , brunet podszedł i pocałował zielonooką w  policzek .
-Nie rozumiem jak mój młodszy braciszek mógł cię tak skrzywdzić .
-Widocznie mógł - posmutniała .Brunet popatrzył się na nią i pożegnał po czym wyszedł . Różowowłosa przez chwilę stała wpatrując się w martwy punkt a następnie spojrzała w niebo przypominając sobie tamtą noc gdy Sasuke opuszczał wioskę.


-:A Ty co tutaj robisz o tak późnej godzinie? Wyszłaś się przejść?    
                                                

-:Jeżeli chcesz opuścić wioskę, musisz iść tą drogą.
-:Idź do domu i wyśpij się.-:Dlaczego?…Dlaczego nic mi nie powiesz?Dlaczego wszystkich od siebie odpychasz?…

Dlaczego nic mi nie powiesz?

-:A niby dlaczego miałbym ci coś mówić?…
:Mówię Ci, że za dużo mieszasz.Przestań mi ciągle zawracać głowę.

Zawsze zachowujesz się tak jakbyś mnie nienawidził Sasuke…Pamiętasz?…Kiedy staliśmy się geninami(?)…W dniu kiedy ustalono trzy osobowe grupy i byliśmy sami w tym samym miejscu…Byłeś na mnie zły, prawda?                
*Sakura:Widzisz, on nawet nie ma rodziców…Będąc sam, nie musi ciągle słuchać jak się na niego drą.To dlatego jest taki niesforny.
Sasuke:Samotność…Nie możesz porównywać jej do tego jak się czujesz kiedy dostaniesz manto od rodziców.                                
Sakura:Coś nie tak?                                                 
Sasuke:Jesteś irytująca.  
-Nie pamiętam.

-Racja.To było tak dawno…Ale to właśnie zaczęło się tego dnia.Ty i ja,…Naruto i mistrz Kakashi…  

Nasza czwórka wspólnie wykonała tyle misji…Czasem bywało trudno i okropnie, ale… 
Ale…nawet gdy…    To była zabawa…!
-Wiem co się stało z Twoim klanem…Ale szukając zemsty w pojedynkę, nie będziesz w stanie nikogo uszczęśliwić…Nikogo..Nawet siebie…czy mnie…
                                             
-Wiem to.

:Jestem inny niż Wy.Wybrałem inną ścieżkę niż Wy…Nasza czwórka razem…to prawda, że myślałem kiedyś o takiej drodze życia…Ale pomimo tego iż byliśmy razem moje serce wybrało zemstę.To dla niej żyję.Nie mogę być jak Ty czy Naruto.

-Ale czynie będziesz samotny…sam ze sobą?Sasuke, sam mówiłeś mi, że bycie samotnym jest bolesne!Już zdążyłam tego doświadczyć, do tego stopnia,że to aż boli!Mam rodzinę i przyjaciół.Ale…jeśli odejdziesz, dla mnie…dla mnie…będzie to, to samo jakbym była samotna!

-Od tego miejsca, zaczyna się nowa droga…    


-Ja…Kocham Cię bardziej niż cokolwiek na tym świecie!


-Gdybyś był u mojego boku,…jestem pewna, że byś tego nie żałował.Sprawiłabym,że każdy dzień byłby bardziej przyjemniejszy,…A Ty byłbyś szczęśliwy!Zrobiłabym dla Ciebie wszystko!To dlatego…Błagam Cię!Zostań tutaj!Pomogę Ci nawet w Twojej zemście!Na pewno jest coś co mogę zrobić!Dlatego…proszę zostań…tutaj…ze mną…Jeśli to niemożliwe…proszę zabierz mnie ze sobą…


-Po tym wszystkim…nadal uważam że jesteś irytująca.

-Nie idź!Jeśli pójdziesz będę krzyczała tak głośno…że…  

-
Sakura…
Dziękuję… "


Zawsze zastanawiałam się za co mi dziękuje , myślałam że to coś znaczy ale to było puste i bez uczucia takie jak on ! Powiedział to tylko po to żebym nie krzyczała a ja , głupia uwierzyłam w to !Idiotka ze mnie!Zielonooka zaczęła walić rękami w barierkę na balkonie a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
Dlaczego wróciło to wszystko z dwojoną siła ?Dlaczego on wrócił ? Dlaczego ja się poddałam ? Dlaczego to tak boli?
-zaczęła zadawać sobie pytania .Nie mogła powstrzymać łez .Delikatnie osunęła się na ziemie i schowała głowę w rękach głośniej łkając .Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu.

                                                            *
Brunet po powrocie z misji udał się do domu , zjadł kolację i wziął prysznic . Nie miał ochoty na spanie , wyszedł z domu . Szedł pustymi i ciemnymi uliczkami Konohy .Nagle usłyszał cichy szloch spojrzał w górę i zobaczył zielonooka która siedziała na balkonie . Bez chwili zastanowienia wskoczył na górę i ukucnął przy dziewczynie dotykając jej ramienia .
-Dlaczego płaczesz ? -zapytał

                                                            *
Nagle poczuła na swoim ramieniu czyjąś dłoń , podniosła głowę i zobaczyła bruneta.
-Dlaczego płaczesz ?zapytał wycierając kciukiem łzy na policzku .
-Co tu robisz? -zapytała odrzucając jego rękę .
-To bez znaczenia ,powiedz mi dlaczego płaczesz .
-Naprawdę chcesz wiedzieć-zapytała wstając a w jej ślady poszedł brunet.
-Przez ciebie -po jej policzkach znowu zaczęły cieknąć łzy .
Brunet patrzył na nią , nie za bardzo rozumiał dlaczego płacze przez niego.
-Dlaczego?
-Bo wróciłeś ... ty i wspomnienia i moje głupie uczucia względem ciebie .-wzrok przeniosła na swoje drżące ręce.
-Czy ..ty nadal coś czujesz do mnie?
-Tak , Nie ...znaczy nie wiem .
Brunet podniósł jej podbródek by spojrzała na niego , ta delikatnie podniosła wzrok na kruczowłosego .
-Jaa..-nie zdążyła nic powiedzieć bo poczuła na swoich ustach ciepły dotyk .
Brunet pocałował jej malinowe usta , dziewczyna stała w osłupieniu .
-Ale ja wiem-powiedział , chciał znów ją pocałować ale tym razem dziewczyna nie pozwoliła mu .
-Przestań! Przestań bawić się moimi uczuciami .!Jesteś najgorszym idiotą na całym świecie , nie nawiedzę cię . Traktujesz przyjaciół jak śmieci !Dość się nacierpiałam przez ciebie w przeszłości a teraz wynoś się stąd  !
Brunet spojrzał w jej czerwone zapłakane oczy i odwrócił się po czym zniknął.
Różowowłosa wpatrywała się w gwieździste niebo a po jej policzkach nadal ciekły ciurkiem łzy . Nie mogła ich powstrzymać .
Dlaczego? Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz ...pozwalasz bym cierpiała ? Najpierw zabrałeś mi rodziców a teraz chcesz mnie unieszczęśliwić ?"Powiedz mi czemu , za jakie grzechy ty mnie tak karasz  ?Dziewczyna ciągle zadawała pytania z myślą że ktoś jej odpowie na nie . Wierzyła w boga , ale teraz miała do niego żal o to że pozwala by tak cierpiała .
Wytarła ręką mokre policzki od łez , i poszła do pokoju. Zmęczona po tym wszystkim upadła na łóżko.


"Dlaczego?…Dlaczego nic mi nie powiesz?Dlaczego wszystkich od siebie odpychasz?…Dlaczego nic mi nie powiesz?"
                               "Po tym wszystkim…nadal uważam że jesteś irytująca. "


                                "Ja…Kocham Cię bardziej niż cokolwiek na tym świecie!"


                                                                       "Arigato"

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 3

''Ogień, widziała wszędzie ogień jej rodzice, przyjaciele a potem pustka. Biegła ile sił w nogach żeby im pomóc. Słyszała krzyki, widziała ból i cierpienie, aż w końcu znalazła swoich rodziców. Leżeli nie przytomni a nad nimi stał on ten, który po chwili wbił w ich serca kunai był to...
Różowowłosa obudziła się z krzykiem. -To tylko sen, tylko sen.  -próbowała sobie wmówić, spojrzała na zegarek dochodziła ósma. Nie chętnie wstała i powędrowała do łazienki. Wzięła długą kąpiel a następnie wykonała wszystkie poranne czynności, po nie całej godzinie zielonooka wyszła ubrana i odświeżona. Zeszła na dół, w połowie drogi do kuchni nagle, ktoś zapukał do drzwi.
 -Hej Naruto jest dopiero dziewiąta, o co chodzi? -odezwała się otwierając drzwi.
-Mamy się zjawić u Tsunade o 10. - powiedział blondyn.
-Wejdziesz?
-Nie, muszę jeszcze poinformować Hinatę i Sasuke. -powiedział po czym z uśmiechem poszedł
-No dobrze.
Po zjedzonym śniadaniu wyszła z domu kierując się do Hokage. Po kilku minutach znalazła się już pod drzwiami, zapukała a po chwili było słychać krótkie "Wejść".
W środku był już Sasuke, Naruto i Hinata .
-Cieszę się że już jesteście wszyscy. -powiedziała blondynka .
-Po co nas wzywałaś Tsunade-sama?- zapytała granatowłosa
-Mam dla was misję . -oznajmiła
-Będziecie musieli dostarczyć do wioski piasku bardzo ważny dokument.
-Kiedy mamy wyruszyć? -zapytała różowowłosa
-Jutro o 8, pod główną bramą będzie na was czekał Kakashi, a teraz możecie odejść.
-Hai.  -odpowiedzieli wszyscy, a następnie wyszli.
-Hej Saki idziemy na ramen? -zapytał niebieskooki
-Nie dziś nie, muszę jeszcze coś załatwić.
-A ty Sasuke idziesz?
-Też muszę coś załatwić. -powiedział i poszedł do domu.
-Wiem kto chętnie z tobą pójdzie. -powiedziała uśmiechając się chytrze, wskazała na zarumienioną granatowłosą.
-Hinata pójdziesz ze mną ?
-.T..taak p..pójdę -powiedziała zarumieniona .
-No to w drogę. -odpowiedział zadowolony łapiąc za rękę białooką .
Sakura poszła do domu, spojrzała na zegarek wiszący w salonie było po 18. Poszukała bym tego zwoju tylko, że nie wiem czego mam szukać. -przeszło jej przez myśl. Nie mając nic do roboty wyszła z domu i szła, sama nie wiedziała dokąd zmierza po prostu, szła przed siebie, aż w końcu przystanęła. Znalazła się na polu gdzie zawsze trenowali. Usiadła pod drzewem i zaczęła wspominać ich pierwszy egzamin . "Zadanie polegające na zdobyciu dwóch dzwoneczków przypiętych do pasa sensei'a ."
-To już nie jest ta sama drużyna 7 co kiedyś. - pomyślała .
-Wszyscy się zmieniliśmy, dziewczyna jeszcze przez kilka minut wspominała dawne misje, które razem wykonywali . Po kilkunastu minutach zasnęła .
                                                                        *
Brunet nie poszedł do domu gdyż powędrował na pole żeby potrenować minęły już 3 godziny , brunet upadł na ziemię wykończony . Po kilku minutach usłyszał że ktoś idzie , zobaczył z daleka że to Sakura . Szybko wstał z ziemi i wskoczył na pobliskie drzewo . Obserwował stamtąd zielonooką.
Dziewczyna usiadła pod drzewem i widać było że się nad czymś zastanawia po nie całej godzinie zasnęła . Brunet chciał już się stamtąd ulotnić ale jego uwagę przykuła nie znajoma postać , w płaszczu w chmurki .
-Akatsuki - przeszło mu przez myśl. Chciał już iść pomóc Sakurze ale zobaczył że nie znajomy zaczął budzić dziewczynę , a zielonooka nie zaatakowała go ale za to zaczęła z nim rozmawiać.Zdziwiło go to ,nie rozumiał co jego przyjaciółka ma spólnego z nimi. Po kilku minutach nieznajomy odszedł a dziewczyna poszła. Brunet jeszcze chwilę stał na drzewie analizując wszystko co się teraz stało . Po kilu minutach też opuścił pole i wrócił do domu , zjadł kolację a następnie wykonał wszystkie wieczorne czynności po czym położył się i oddał się w objęcia morfeusza.
                                                                           *
 -Hej obudź się - powiedział brunet delikatnie nią potrząsając .
Różowowłosa delikatnie uchyliła powieki .
-Itachi? Co tu robisz?
-Byłem u ciebie ale nie zastałem nikogo. -powiedział pomagając jej wstać .
-Oh .. przepraszam cię przyszłam tu i tak jakby zasnęłam .
-Zauważyłem no to jak szukałaś zwoju?  dowiedziałaś się czegoś?
-No w tym problem, że nie bo nawet nie wiem czego szukać, nie powiedzieliście mi a ja dopiero dziś się zorientowałam.
-Ahh no tak,  musisz znaleźć zwój który Tsunade chce przekazać wiosce piasku .
-Wiosce piasku? Jutro mam misję i mamy jakiś zwój im przekazać myślisz że to o ten chodzi?
-Całkiem możliwe, jeśli to was wysłała to ułatwi nam sprawę .
-Jak będziesz chciała go zabrać?
-Hmm. ..w nocy go wykradnę , i będzie że to Naruto go zgubił. -powiedziała zadowolona.
-To się może udać - uśmiechnął się.
Po tej rozmowie zielonooka poszła do domu, zjadła kolację a następnie wykonała wszystkie wieczorne czynności i poszła się położyć, po paru minutach oddała się w objęcia morfeusza.

Nastał ranek  pierwsze promienie słoneczne obudziły różowowłosą , dziewczyna przetarła oczy i spojrzała na zegarek była 6 . Wstała i poszła do łazienki po niecałych 30 minutach wyszła ubrana i odświeżona . Zeszła na dół a następnie zjadła śniadanie .Zielonooka spojrzała na zegarek w salonie była 7.30 .Wzięła swój plecak i wyszła z domu. Gdy dochodziła do bramy zobaczyła , że już czekają na nią Hinata, Sauke i Naruto .

-Ohayo Sakura-chan - powiedział blondyn.
-Ohayo a gdzie sensei Kakashi?
-Jeszcze nie przyszedł - powiedział poirytowany brunet .
-Huh czemu mnie to nie dziwi . -powiedziała zielonooka.
Po 20 minutach w końcu siwowłosy raczył się zjawić .
-Przepraszam dzieciaki za spóźnienie ale czarny kot przeszedł mi drogę więc musiałem iść na około.
-Taa jasne -powiedział blondyn
-No to możemy ruszać. -oznajmił białowłosy .
Biegli już kilka godzin , zaczęło się ściemniać .
-Tu odpoczniemy -powiedział białowłosy i się zatrzymał .
-Hai-odpowiedzieli wszyscy.
-To wy rozłóżcie namioty a ja z Hinatą pójdę po drewno .
-Okey - powiedział blondyn.
Granatowłosa i zielonoka poszły nazbierać drewna. Po kilku minutach wróciły .Brunet rozpalił ognisko za pomocą katon no jutsu.
Wszyscy zjedli a potem poszli do swoich namiotów , Sakura poczekała z 2 godziny a następnie wyszła z namiotu . Na zewnątrz siedział brunet , spodziewała się że będzie spał .
-Dlaczego nie śpisz? -zapytała
Mógłbym zapytać się ciebie o to samo. -odpowiedział .
-Pierwsza zadałam pytanie -burknęła
-Nie mogłem zasnąć zadowolona?
Nie - przeszło jej przez myśl .
-A ty? -zapytał
-Ja .. ee no też nie mogłam zasnąć. - jąkała się.
Usiadła niedaleko niego i wbiła wzrok w ziemie . Nastała głucha cisza aż w końcu brunet ją przerwał .
-Co cię łączy z Akatsuki? -zapytał prosto z mostu .
-Nie wiem o czym ty mówisz . -powiedziała
Cholera czyżby coś podejrzewał ? przeszło jej przez myśl .
-Sakura ! nie kłam widziałem cię wczoraj na polu z jednym z nich. -warknął
-Nie wiem do cholery o co ci chodzi ! musiałeś sobie coś ubzdurać!
-Co ty kombinujesz?
-Odczep się ode mnie , nic mnie z nimi nie łączy ! -warknęła a następnie wstała i poszła do swojego namiotu.Cholera! Ten idiota mnie śledził. -powiedziała do siebie wściekła.
                                                                         
Brunet wyszedł z namiotu nie mógł zasnąć , usiadł przed namiotem i patrzył na gwieździste niebo . Po kilku minutach może godzinie z namiotu wyszła zielonooka , sam nie wiedział ile już tam siedzi.
-Dlaczego ty jeszcze nie śpisz? -zapytała się zielonooka
-W sumie mógłbym zapytać się ciebie o to samo . -powiedział brunet i spojrzał na nią.
-Pierwsza zadałam ci pytanie .
-Nie mogłem zasnąć, a ty?
-Ja..eee no też. -jąkałą się
-Muszę dowiedzieć się co ją łączy z Akatsuki -przeszło mu przez myśl .
-Sakura , co cię łączy z tymi bydlakami z Akatsuki ?
-Nie wiem o czym ty mówisz.
-Nie kłam! widziałem cię wczoraj na polu z jednym z nich. -warknął brunet
Co ty kombinujesz Sakura?! - przeszło mu przez myśl.
-Odczep się ode mnie! nic mnie z tymi idiotami nie łączy. -powiedziała zielonooka i poszła do swojego namiotu.
Muszę ją mieć na oku. -powiedział do siebie . 
Brunet siedział tam jeszcze kilka minuta a następnie wstał i poszedł do swojego namiotu.



piątek, 7 marca 2014

Rozdział 2

Nowy dzień nastał bardzo szybko, słońce wzeszło budząc tym samym wszystkich. Dziewczyna otworzyła swe piękne zielone oczy, po czym przeciągnęła się zwinnie jak kotka. -Czas zacząć przedstawienie. -zaśmiała się wstając. Związała włosy w długi kucyk, ubrała się w krótką czerwoną tunikę oraz krótkie czarne spodenki.


 -Wiadomo już coś na temat Sakury? -odezwała się brunetka stawiając, przed piątą, kubek gorącej kawy.
-Nie Shizune, jeszcze nie -powiedziała smutno blondynka. Jej głowa zapełniona była pytaniami, bez odpowiedzi. Nie mogła znieść tej bezsilności.

-Anbu nadal nie odnalazło jej tropu. Boję się, że jej nie znajdą, dopóki ona im nie pozwoli na to. Znasz ją zresztą. -odwróciła się w stronę oka. -Uparta jak zawsze. -westchnęła.
-Musimy być dobrej myśli, powinniśmy pozwolić Naruto i reszcie na odszukanie jej. -zaproponowała, kierując się do wyjścia.
-Chyba masz rację. -spojrzała na nią poważnie. -Możesz odejść.
Kobieta skinęła głową, zostawiając blondynkę samą.
-Gdzie jesteś Sakura? -Kobieta usłyszała pukanie. -Wejść! -krzyknęła, obserwując mieszkańców wioski za oknem.

-Przepraszam, że przeszkadzam. -weszła do środka.

Blondynka momentalnie osłupiała, słysząc tak bardzo znany jej głos. Odwróciła się w stronę dziewczyny.
-Sakura? -wpatrywała się w nią zszokowana.
-Wróciłam... -uśmiechnęła się lekko.
-Wszyscy się o ciebie martwiliśmy, gdzie się podziewałaś przez te 3 lata? -wstała.
-Podróżowałam -odpowiedziała krótko, co innego miała powiedzieć ? "Że przez te 3 lata mieszkała w kryjówce Akatsuki ?" 
-Cieszę się, że wróciłaś. -odetchnęła.
-Ja również. Pójdę już, powinnam się przywitać zresztą. -skinęła głową.
-Naruto, ciągle pytał o ciebie. -spojrzała na nią z powagą. -Martwił się o ciebie.
Nonsens. -przeszło jej przez myśl. -Spotkam się z nim w pierwszej kolejności. -oznajmiła wychodząc z biura.

-Poszło łatwiej niż sądziłam - powiedziała cicho do siebie, kierując się na główną uliczkę. Mieszkańcy co chwila zagadywali ją, co bardzo ją drażniło. Miała dość już tych pytań typu "Sakura gdzie się podziewałaś przez te lata?" 
Po kilku minutach doszła do budki z ramen , z daleka można było słyszeć znajomy głos blondyna, zamawiającego kolejną porcję ramen. -Typowe. -zaśmiała się kpiąco, weszła do środka nie spuszczając z niego wzroku. Zajęła wolne miejsce nie daleko niego.      



-Hej, staruszku poproszę kolejną porcję! - krzyknął uśmiechnięty blondyn. Po chwili niebieskooki dostrzegł kątem oka różowe kosmyki włosów, zaciekawiony odwrócił się w stronę ich, właścicielki. Momentalnie osłupiał widząc kim jest kobieta siedząca nie daleko.
-To nie możliwe. -przeszło mu przez myśl. Przetarł oczy ręką myśląc, że wyobraźnia płata mu figle. Nie wydawało mu się jednak, to była ona..
-Sakura? -wstał z wrażenia, obserwując, każdy jej ruch.
-Hej Naruto, jak się masz? -ciepły uśmiech zawitał na jej twarzy.
-To naprawdę ty! - odezwał się, ściskając dziewczynę, tulił ją tak mocno jakby bał się, że za chwilę zniknąć jak bańka mydlana.
-Puść mnie bo mnie zaraz udusisz -zaśmiała się zielonooka.
-Przepraszam, ale nie mogę w to uwierzyć że wróciłaś, cieszę się ale dlaczego opuściłaś wioskę?
-Przykro mi Naruto, nie mogę ci powiedzieć, miałam swoje powody.
-Dobrze. -przyjrzał się jej, smutnym oczom. -Zgadnij kto jest w wiosce.
Spojrzała na niego pytająco.
-Sasuke wrócił. -uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów .
Gdy tylko usłyszała imię jej dawnego przyjaciela automatycznie rozszerzyła źrenice. W głowie powtarzała sobie jego słowa. -Wrócił...
Z jej zamyśleń wyrwał ją głos blondyna.
-Nic ci nie jest? -dotknął jej ramienia.
-Wszystko w porządku, zamyśliłam się. Muszę już iść. -powiedziała wychodząc z budki
-Spotkamy się później? -zapytał.
-Jasne 


Wracając do domu, jej myśli błądziły wokół bruneta, nagle poczuła opór przed sobą, spowodowany kimś. Spojrzała w górę i napotkała czarne jak noc tęczówki. Brunet z niedowierzaniem przetarł ręką oczy, tym samym dając dziewczynie odpowiedni moment, na ucieczkę.


Sakura odprowadziła bruneta wzrokiem, dopóki ten nie zniknął z pola widzenia. Wyszła zza budynku i skierowała się w stronę domu, nie chciała go widzieć a tym bardziej z nim rozmawiać. Po kilku minutach wróciła do domu, weszła do salonu a następnie spojrzała na zegarek.
Przed nią pojawił się brunet o długich włosach oraz czarnych oczach.
-Itachi .
-Jak poszło u Tsunade ?
-Szczerze to dobrze, nawet bardzo dobrze. -oznajmiła z uśmiechem
-Spodziewałem się tego po niej, w końcu była twoją mentorką.
-Naiwna jak zawsze. -zaśmiała się.
-Teraz będziesz musiała zachowywać się, tak jak kiedyś przy okazji będziesz mogła szukać zwoju.
-Wolałabym mieć już to z głowy. -mruknęła.
-My też -uśmiechnął się.
Uwielbiała jak się uśmiechał, uspokajał ją jego widok, jego spokojne oblicze.
-Przyjdę jutro - powiedział kierując się na balkon.
Dziewczyna pokiwała głową.

                                                           *
Brunet szedł do domu przyjaciela, po kilku minutach był pod jego domem, zapukał, drzwi się otworzyły a w progu pojawił się blondyn z
uśmiechem. Czarnooki wszedł do salonu gdszie znajdowali się wszyscy jego przyjaciele.
-Naruto po co nas tu wszystkich ściągnąłeś ?  - odezwał się poirytowany Kiba.
-Muszę wam powiedzieć coś bardzo ważnego.
-Co się stało? -zapytała zaniepokojona Hinata.
-Sakura...-nie dokończył bo przerwała mu blondynka, wtrącając się.
-Co z nią?!
-Daj mi skończyć. -odezwał się Naruto. -Sakura wróciła do wioski, dziś się z nią widziałem. -uśmiechnął się ukazując rząd swoich białych zębów.
-Jak to? -Krzyknęły z radości wszystkie dziewczyny .
Czyli jednak mi się nie wydawało, to była ona - przeszło przez myśl brunetowi, gdy przypomniał sobie dzisiejszą sytuację.
-Dlaczego nam wcześniej nie powiedziałeś!  -krzyknęła Ino wstając z kanapy.
-A ty dokąd? -spytał Kiba.
-Idę się z nią zobaczyć. -oznajmiła kierując się do wyjścia.
-To nie jest dobry pomysł. -powiedział blondyn.
-A to niby dlaczego? 
-Jest późno Ino, na pewno jest zmęczona. Jutro z nią się spotkamy.
-odezwała się granatowowłosa, która do tej pory siedziała cicho.
-Masz rację Hinata.
Wszyscy jeszcze godzinę rozmawiali, po czym każdy poszedł do domu. Brunet przechodził koło mieszkania różowowłosej. Przystanął na chwilę spoglądając w górę, wskoczył na balkon i  wszedł przez otwarte okno sam nie wiedział dlaczego to zrobił. Skierował swoje kroki do sypialni. Przez chwilę wpatrywał się w różowowłosą jak śpi. -Wyładniała - przeszło mu przez myśl . Po kilku minutach wyszedł. Wrócił do domu, zjadł kolację, przez chwilę myślał o dzisiejszy dniu. 

środa, 5 marca 2014

Rozdział 1.

Konoha powoli budziła się do życia. Pierwsze promienie słoneczne, dostały się do pokoju pewnego 19 letniego blondyna o niebieskich oczach, chłopak jęknął z niezadowolenia i obrócił się na drugi bok. Jego wzrok skierowany był na zegarek wiszący na przeciwko jego łóżka, nie chętnie wstał, po czym ubrał się i wyszedł z domu. 
od odejścia Sakury z wioski, minęły już 3 lata i żadnych wieści o niej. Leniwym krokiem kierował się przez zatłoczone uliczki miasta. Mijając zabieganych mieszkańców wioski. O tej porze na głównej ulicy były tłumy. Lisek przeciągnął się i skierował swoje kroki do budki z ramen.

-Hej Naruto. -Krzyknęła z daleka granatowowłosa piękność.
-Hinatka co jest? -spojrzał na nią zaskoczony.
-Za 10 minut mamy się stawić u Hokage. -Spojrzała na niego, na jej policzkach zawitał lekki rumieniec, zawsze tak reagowała gdy stała blisko niego. Serce waliło jej jak oszalałe.
-No dobra. -nie był zadowolony, z faktu, że ominęło go śniadanie. Wolał jednak, nie narażać się piątej od samego rana. Wraz z posiadaczką białych oczu, udał się w stronę siedziby Hokage. Kątem oka obserwował jak dziewczyna z każdą chwilą robi się coraz bardziej czerwona.
-Wszystko dobrze Hinata?
Dziewczyna spojrzała na niego speszona. -Tak, wszystko dobrze.
Doszli do wysokiego budynku gdzie mieli umówione spotkanie. Dziewczyna nie zdążyła podnieść ręki w celu zapukania, jak przystało normalnemu człowiekowi, gdyż blondyn otworzył drzwi z wielkim hukiem. Hinata wiedziała jak to się zaraz skończy.
-Babuniu co jest?
-Narutoo! -Krzyknęła wkurzona blondynka, rzucając w niego zwojem. Na jej czole zaczęło pulsować, niebezpiecznie żyłka.
-Ej! A to za co?
-Po pierwsze nie mów do mnie babuniu, a po drugie naucz się pukać idioto!
-Po co nas wzywałaś Tsunade-sama, czy coś wiadomo na temat Sakury? -Zapytała biało-oka.
-Niestety jeszcze nie, Anbu nadal jej szuka. Chciałam was poinformować, że drużyna 7 znowu istnieje.
-Jak to istnieje? -Zapytał zaskoczony blondyn, nie spodziewał się tego co usłyszał.
Do pokoju Hokage, wszedł powolnym acz stanowczym krokiem brunet o czarnych jak mrok oczach. Jego spojrzenie nie ukazywało żadnych emocji. -Naruto. -odezwał się.
Blondyn rozszerzył oczy na dźwięk tego głosu, który bardzo dobrze znał.
-S..sasuke? Co ty tu robisz? -Jego mina mówiła sama za siebie, nie mógł uwierzyć w to co widzi, a tym bardziej kogo.
-Sasuke postanowił wrócić do wioski -Oznajmiła kobieta, siadając na swoim miejscu.
-Minęło 5 lat odkąd odszedłeś. -Oznajmił.
-Wiem -Burknął brunet.
-Możecie odejść -Powiedziała niedbale Tsunade. -Mam sporo papierkowej roboty.
Cała trójka udała się do wyjścia. Naruto nadal nie mógł w to uwierzyć, że jego przyjaciel wrócił, a jego przyjaciółki tu nie ma.
-Dziwne. -odezwał się brunet. Blondyn spojrzał na niego pytająco nie wiedząc o co mu chodzi.
-Gdzie Sakura? -Spytał brunet, sądził, że jak tylko powróci, jego różowo-włosa przyjaciółka z drużyny, rzuci się na niego i zacznie wykrzykiwać. "Sasuke-kun! Wróciłeś!". Przez chwile zapadła głucha cisza, aż w końcu niebieskooki się odezwał.
-Sakury nie ma. -
W jego głosie było słychać jak bardzo tęsknił za nią.
-Wypuścili ją na misję? -Zapytał zaciekawiony.
-Nie..-przez chwilę zamilknął, po czym kontynuował. -Minęły już 3 lata odkąd, Sakura opuściła wioskę.
Brunet rozszerzył oczy w zdziwieniu, nie takiej odpowiedzi się spodziewał od niego.
-Jak to opuściła?
Blondyn spojrzał na niego z powagą kręcąc głową -Chciałbym to wiedzieć...


Nastał wieczór, księżyc pojawił się na gwieździstym niebie. Brunet przekroczył próg swojej starej posiadłości. Spodziewał się, że zastanie ją taką jaką ją pozostawił, ku jego zdziwieniu było jednak inaczej.
Wszystko było uprzątnięte i zadbane, ktoś musiał dbać o jego posiadłość, pod jego nieobecność. Nie sądził, że zastanie taki widok. Uśmiechnął się lekko, co nie często mu się zdarza.
-Pewnie to Sakury sprawka. -Przeszło mu przez myśl.
Usiadł na kanapie w salonie, jego myśli powędrowały do wspomnień o niej, jego ciekawość nie dawała za wygraną. Zastanawiał się gdzie ona się podziewa i dlaczego opuściła wioskę.
Zdziwiło go to, w końcu dziewczyna od zawsze była szarą myszką, przez myśl mu nie przeszło, że będzie zdolna opuści rodzinną wioskę.

W jednej z kryjówek w podziemiach, ze snu budziła się właśnie różowo-włosa kobieta o pięknych zielonych oczach. Przetarła dłonią zaspane oczy, po czym niezdarnie wstała z łóżka, jej kroki powędrowały do łazienki. Spojrzała w swoje odbicie w lustrze, co sprawiło, że na jej twarzy pojawił się grymas nie zadowolenia. Blada twarz, oczy podkrążone. Przemyła twarz wodą i wyszła.
W kuchni przy dużym stole siedział przystojny brunet o długich włosach, obok niego stał Pein.
-Widzę, że już wstałaś, cieszę się mam dla ciebie misję. -Powiedział rudowłosy.
-Jaką misję? -Zapytała zaciekawiona zielonooka. Zajęła miejsce obok bruneta.
-Potrzebujemy zwoju, zdobędziesz go dla nas.
-Gdzie on jest? -spojrzała na niego, jego poważna mina uświadomiła ją w przekonaniu, że nie spodoba jej się to, co zaraz usłyszy.
-Znajduję się on, w wiosce liścia. -Jej oczy rozszerzyły się. Chyba sobie żartuje!
-Żartujesz? -Krzyknęła zielonooka. -Nie ma mowy! Nie wrócę tam.
-Sakura. Znasz tę wioskę jak własną kieszeń, łatwo znajdziesz i odzyskasz zwój dla nas.
-Ale Pein..
-Sakura!
-Dobra. -Spojrzała na niego gniewnie, nie chciała mu się narażać, bo wiele mu zawdzięcza. Nie uśmiechało jej się, znowu wracać do miejsca, z którego tak bardzo chciała uciec.
-Itachi będzie co noc się z tobą widywał, a ty będziesz zdawała mu raport.
-Kiedy mam wyruszyć? -wstała nie zadowolona.
-Dzisiaj

Różowo-włosa westchnęła głośno, zjadła śniadanie.
-Itachi..-spojrzała na niego.
-Wiem, co chcesz powiedzieć. -skierował wzrok na nią. -Będziesz musiała być wiarygodna, tylko do momentu, aż nie zdobędziemy tego co potrzebujemy.
Ciche jęknięcie niezadowolenia, wydobyło się z jej gardła. -Rozumiem.
Po zjedzonym posiłku, nadszedł czas podroży. do rodzinnej wioski. Do wieczora powinna być już na miejscu, wioska nie znajdowała się daleko. Przez las zajmie jej mniej czasu. Biegnąc przez las, zastanawiała się, co ją będzie czekać, gdy tylko przekroczy bamę wioski.
Odkąd odeszła, wiedziała, że już nigdy tam nie wróci.
Nie z własnej woli. Takie było jej postanowienie.
  Po kilkugodzinnej podroży, widziała z daleka zarysy bramy wioski. Zdjęła z głowy kaptur odsłaniając twarz, długie włosy opadły na jej ramiona.
Zauważyła, przed wejściem dwóch, w miarę umięśniony strażników. Bardzo dobrze ich znała. Wiedziała, że dostanie się do wioski było najłatwiejszym zadaniem.
-Stać! -Powiedział jeden ze strażników stając przed nią.
-To ja. -Burknęła, lustrując ich wzrokiem.
-Sakura! Jak dobrze cię widzieć, wejdź. -Powiedział drugi strażnik przepuszczając dziewczynę.
Kroczyła ciemnymi uliczkami miasta, było już po siódmej. Ulice Konohy robiły się już o tej godzinie puste.
Dziewczyna znalazła się pod budynkiem swojego starego domu, w którym kiedyś mieszkała.
-Nie zmieniło się tutaj nic. -burknęła wchodząc do środka.

Po zjedzonej kolacji , wzięła prysznic. Ciepa woda spływała po jej nagim ciele. Czuła przyjemne odprężenie, przeczesała opuszkami palców, pojedyncze kosmyki włosów. Jutrzejszy dzień miał być najtrudniejszym w jej życiu. Czekała ją wizyta, z byłą mentorką.
Była świadoma, że musi uważać na każdym kroku, by nie została zdemaskowana.
Z wielkim jakże uśmiechem będzie musiała udawać, że nagle dostała znak od boga, że powinna się nawrócić...-zaśmiała się pod nosem, otulając się puchowym ręcznikiem.
Po dłuższej chwili oddała się w objęcia morfeusza by w jego krainie móc odpocząć, przed jutrzejszą farsą.

                                                               



Prolog


  Pewna, młoda różowo-włosa piękność westchnęła głośno, przeczesując opuszkami palców, pojedyncze kosmyki włosów. Jej wzrok skupiony był na zdjęciu, stojącym na nocnej szafce. Wzrokiem błądziła po fotografii, wspominając starych przyjaciół z drużyny 7.
-Przyjaciele, he?-zaśmiała się pod nosem po czym rzuciła ramką o ścianę. Wzięła do ręki wcześniej spakowaną torbę.
  Dziś nadszedł dzień, w którym miała opuścić bramy wioski, natłok wspomnień nie pozwalał pozostać jej tutaj.
Rodziców straciła w wojnie, Sasuke odszedł parę lat temu a przyjaciele? Gdzie byli gdy świat walił się jej na głowę, serce pękało na małe kawałeczki. Nie potrzebowała takich więzi. Było to dla niej zbędne.
 Wyszła z domu, kierując się na główną ulicę miasta. Z oddali było widać zarysy, bramy Konoha. Nie opodal stała ławka, to w tym miejscu się to skończyło. Przystanęła na chwilę obok niej, wpatrując się w martwy punkt.
-Teraz moja kolej. -uśmiech pojawił się na jej twarzy. - Czas bym to ja miała krew na rękach. Jeszcze się spotkamy.-wznowiła krok.
Gdy tylko wyszła po za mury miasta, ujrzała wysokiego mężczyznę, stojącego pod drzewem. Ujrzała na jego twarzy uśmiech. -Witaj słońce. -uwielbiała słuchać jego głosu.
-Możemy ruszać- podeszła do niego.\Nie minęła chwila, gdy zniknęli. Po ich miejscu pozostały tylko czarne pióra kruka.