niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 15.

Rozdział dedykuje : Mysticeyes za stworzenie pięknych wierszy, opisów, które uwielbiamy czytać więc dziś napisze jeden z nich  <3 !.
~~~~~~~~

"Czuje się jak śpiąca królewna która dotknęła Twojego zimnego serca, więc aby nie zamarznąć z bijącego od ciebie chłodu sama wbiłam w siebie kawałek lodu.. Bo dłużej nie mogłam patrzeć jak moje serce  obumiera...bo ciebie przy mnie nigdy nie ma .."



Paręnaście metrów pod ziemią nadal istniało pewne miejsce które swym wyglądem odstraszyłoby nie jednego osiłka. Ciemne ściany, lekka wilgoć i zła aura która rozprzestrzeniała się dookoła już świadczyła o kłopotach. Tak, grupa Akatsuki nadal istnieje. Chociaż słuch o nich zaginął to nadal planują jak zniszczyć wioskę liścia i zdobyć Jinchuriki.
-Pein kiedy wreszcie zaatakujemy wioskę? -niecierpliwił się Zetsu.
-Już nie długo najpierw musimy zdobyć informację. 
-Jakie? 
-Naruto został Hokage. A to znaczy że wprowadził zmiany. Jak mnie pamięć nie myli to ostatnio słyszałem, że braciszek Itachiego wrócił znowu do wioski. Na naszą nie korzyść Sakura tez jest w wiosce. Coś ten cały Ikishi od Mirake nie sprawdził się. Powinienem zabić chyba tą dziewuchę. - usiadł przy swoim biurku zaciskając lekko pięści. 
-To nie jedyny problem.- zaśmiał się brunet. 
-Co masz na myśli?- Zetsu spojrzał się na Czarnookiego. 
-Mój brat nie wrócił sam, przyprowadził ze sobą jedną z klanu Mahuriki. 
-To ktoś jednak przeżył z tego klanu? 
-Tak i co najlepsze ta dziewczyna ma w sobie potencjał i ogromną siłę o ile się nie mylę.. Dziś wybieram się do wioski. Interesuję mnie czy rzeczywiście potomek tego klanu ma w sobie chodź trochę mocy ..
-Klan Mahuriki był potężny, a ich klan został zniszczony wiec jakim cudem ktoś przeżył?
-Tego nie wiem, dlatego chciałbym to sprawdzić.-Czarnooki spojrzał pewnie na Peina.
-Jeśli to prawda, że ta dziewczyna od Sasuke jest jedna z klanu Mahuriki, to musimy ją mieć. Może przydać się w naszych szeregach ktoś taki. 
-Kim jest klan Mahuriki? -Zetsu spojrzał na nich i kontynuował.-Nigdy nie słyszałem o nim.
-Klan Mahuriki wywodził się z wioski Mgły. Był to jeden z potężniejszych klanów tamtej wioski tak jak w przypadku klanu Uchiha z liścia. Wszyscy się ich bali i nikt nie miał odwagi sprzeciwić się komuś z ich rodu. Ich Klan stanowił pewnego rodzaju władze, oczywiście tę władzę sami sobie przyznali. Mieszkańcy tamtejszej wioski mieli mało do powiedzenia, jedno złe słowo skierowane w ich stronę kończyło się zazwyczaj śmiercią-powiedział rudowłosy. 
-Hm wiec byli trochę jak mafia. Nietykalni, ale groźni. Sprawujący władzę.-zaśmiał się biały.
-Tak czy siak klan Uchiha zawsze był potężniejszy od wszystkich klanów.-rudowłosy uśmiechnął się i spojrzał znacząco na bruneta.-Mam rację? 
Chłopak uśmiechnął się lekko.- Dlatego nie mieliśmy żadnego problemu z pozbyciem się ich.
-T-to znaczy, że to wy zniszczyliście ich klan? -Zetsu był zszokowany.
-Od wieków mój klan miał na pieńku z klanem Mahuriki. Dlatego mój klan postanowił coś z tym zrobić zanim oni pierwsi kiwną palcem.-zaśmiał się głośno.- Niby plotki głosiły, że są nie zwyciężeni, a jednak skomleli jak psy gdy nasze miecze przebijały ich na wylot. Została po nich tylko wielka, czerwona plama.
-Ee czyli z tą dziewuszką nie będziecie mieli problemu.-uśmiechnął się chłopak. 
-Miejmy nadzieje, że będzie chciała grzecznie współpracować.-odezwał się rudowłosy.
-Mam nadzieje bo jak nie to podzieli los swojego klanu. -brunet spojrzał pewnie na Peina.
-Dobre rozwiązanie. Jednak wole abyś spróbował ją nawrócić na dobrą drogę.-zaśmiał się.
Do pomieszczenia weszła granatowowłosa.
-Pein.-odezwała się Konan.
-Przyszła? -spojrzał na dziewczynę.
-Tak, czeka na ciebie. 
-Dobrze, zaraz się nią zajmę. Dziękuje.-uśmiechnął się i zwrócił do bruneta.-Kiedy ruszasz? 
-Za chwile. Nie chce tracić czasu.
Chłopak kiwnął głową a następnie wstał i ruszył do wyjścia, po czym wyszedł za Konan.
~*~


-Itachi-przez cały dzień to imię krążyło po jej głowie i milion pytań związanych z nieznajomym.
-Kim jest?
-Czego chce? 
-Jak silny jest i jak niebezpieczny? 
-Przystojny, Arogancki? 
-A może zabójczo przystojny i miły? -Zaraz, zaraz złoczyńca? 
Tyle myśli, tak wiele pytań sobie zadawała i cały czas nie dawało jej to spokoju. Była tak bardzo ciekawa, że aż ta ciekawość zżerała ją od środka i rozpalała jak ogień, małe iskierki krążące po jej ciele napędzały jej umysł coraz bardziej. Aż w końcu nie wytrzymała, gwałtownie wstała z łózka i wyszła z pokoju. Siedziała w nim cały czas odkąd wróciła po zwiedzaniu wioski i niezbyt miłym poznaniu jej mieszkańców. -Westchnęła i zeszła po schodach, w salonie siedział brunet przeglądając jakieś stare zwoje. -Dobrze że jesteś -pomyślała. Zeszła na sam dół i usiadła na przeciwko niego, przez dłuższą chwile wpatrywała się w niego. Brunet odchrząknął i uniósł brwi.-potrzebujesz czegoś? 
-Nie, nie tak tylko..no wiesz przyszłam posiedzieć bo na gorze mi się nudziło. 
-Jak tam wycieczka? Udana? -spojrzał na nią przelotnie i powrócił do przeglądania zwoju.
-W miarę.-westchnęła lekko.
-No dobra Ev.- spojrzał na nią.- Mów co chcesz? 
-Nic naprawdę. 
-Jak chcesz.-wzruszył ramionami. 
Dziewczyna siedziała wpatrując się w sufit, jej wewnętrzny głos karcił ją cały czas i powtarzał to samo. -Itachi. Spytaj się o niego! 
-Nie bądź nie mądra i dowiedz się czegoś! 
-Chcesz przez cale życie być nieświadoma być może zagrożenia?
-Tak! Masz rację- przeszło jej przez myśl. -Usiadła wygodniej i wbiła w niego zdecydowany wzrok, zacisnęła pięści i wzięła głęboki wdech. 
-Kim jest Itachi?
Brunet wzdrygnął się gdy tylko usłyszał imię swojego brata. Lekko zacisnął pięści i odłożył zwój na bok. -Skąd o nim wiesz?
-Ja nie wiem, dlatego pytam.
-Po co?-spytał zachowując jeszcze spokój. 
-Chciałabym wiedzieć.
-Dlaczego?
-Bo jestem ciekawa kim jest.
-Skąd znasz to imię? -wbił w nią swój wzrok.
Dziewczyna czuła się jak na jakimś przesłuchaniu tylko, że zamiast zadawać pytania musiała na nie odpowiadać.-J-ja no przeczytałam gdzieś przez przypadek chyba w jakiejś książce czy..
-Bingo.-przerwał jej.
-Słucham?-zdziwiła się.
-W książce Bingo. Itachi to złoczyńca.-brunet pokręcił głową
Czyli jednak! Wiedziałam-przeszło jej przez myśl.
Chłopak westchnął i przeczesał swoje hebanowe włosy.-Itachi to członek Akatsuki, jest niebezpieczny i powinien już nie żyć. Jest numerem jeden na mojej czarnej liście. 
-Dlaczego? Co takiego zrobił? -spytała próbując dowiedzieć się czegoś więcej. 
-Nie ważne. -wstał i udał się w stronę wyjścia.
-Ta, wyczerpująca odpowiedź na moje pytanie.-pomyślała.-Sasuke! nie ignoruj mnie, dlaczego powinien nie żyć? Co się stało? -Dziewczyna nie dawała za wygraną. -odpowiedz. 
-To nie powinno cie interesować. -warknął. Ev wystraszyła się lekko ale dalej brnęła w to skoro zaczął to i skończy.
-Dlaczego?- spytała jeszcze raz nieco ostrzej. 
-To nie jest twoja sprawa Ev, nie wtrącaj się. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz.-powiedział i wyszedł lekko trzaskają drzwiami. 
Dziewczyna otępiała, jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Widziała jego zdenerwowanie, była zła na niego, że nie chciał jej powiedzieć jednak z drugiej strony rozumiała go. Ale fakt, że wyszedł zdenerwował ją, zachował się jak jakieś dziecko które po kłótni z rodzicami musi ochłonąć. I jeszcze  na dodatek wyszedł trzaskając drzwiami. -Zacisnęła lekko pięści i wzięła głęboki wdech.-Porozmawiamy sobie jak wrócisz kolego, tak być nie będzie.-pomyślała. 
Teraz ustaliła sobie nowy cel. Zdobycie informacji na temat nie jakiego Itachiego.

~*~
-Naruto? Biało-oka weszła do ciemnego pokoju, ręką zaczęła szukać włącznika od światła, gdy wreszcie je znalazła zapaliła je. Wzrokiem szukała właściciela blond czupryny. -Naruto? -zdziwiona spojrzała na wiszącego prawie za oknem liska.
-C-co ty robisz?
-Hinatka? Jak dobrze, że cie widzę. 
-Co się stało?-podeszła do niego i spojrzała na jego nie wyraźną twarz.
-Bo widzisz zjadłem nie dawno ramen i dziwnie się czuje, nie dobrze mi. 
-N-naruto powinieneś chyba iść do szpitala.-dziewczyna przyglądała się blondynowi. 
-Nie wszystko okey, wypije parę ziółek i mi sie polepszy. Ty mi lepiej powiedz co z Sakurą?
-Nie za dobrze, nie wiem czy dobrze, że Sasuke jej się przypomniał.-powiedziała nie chętnie.
-Też jestem tego samego zdania.-pokręcił głową. -Ale nic nie możemy zrobić. Jedynie ją wspierać aż nie podniesie się na równe nogi i nie poradzi z zaistniałą sytuacją. 
-Wiem tylko, że nie łatwo mi patrzeć na to wszystko. Przerasta mnie ta sytuacja i to wszystko, na dodatek słyszałam, że są wieści o Akatsuki..
-Akatsuki?! Jak to? 
-Wszyscy w wiosce o tym mówią.-spojrzała na niego.
-Trzeba będzie się przygotować. Nie wiadomo jakie mają  zamiary. Musze dowiedzieć się. 
-Za pewne próbują znowu zaatakować.-powiedziała nie chętnie. 
-Nie mogę do tego dopuścić. Tym razem muszę działaś nieco wcześniej.- spojrzał na nią i pocałował. -Nie martw się, wszystko będzie w porządku.


***

Leżała na łóżku, pogrążona w swoich myślach. Czuła jak uchodzi z niej życie. Dlaczego? Sama tego do końca nie wiedziała, lepiej się czuła gdy o niczym nie wiedziała. Gdy po wypadku nie znała Sasuke a umysł, pozwolił jej na to. Więc dlaczego teraz to wszystko wróciło? Chciała cofnąć się w czasie i nie spotkać go, tym samym powodując szczęśliwe życie. Chciała zapomnieć go, albo chociaż udawać, że go nadal nie pamięta. "Udawać"? Że go nie zna, nie pamięta? Podniosła się i przeczesała ręką włosy. Ta myśl krążyła po jej głowie."Przecież możesz udawać, że go nie znasz, to znaczy, że nic do niego nie czujesz! No bo jak można kogoś kochać jeśli się go nie zna? "
Różowo-włosa próbowała się uśmiechnąć jeszcze dziś chciała tę myśl wcielić w życie. Nie chciała aby Hinata dalej martwiła się o nią. Nagle wpadła na świetny pomysł.-Tsunade! 
Szybko ogarnęła się i wybiegła z domu, już po drodze myślała nad rozmową ze swoją byłą mentorką. 
Stanęła na przeciwko szpitalnych drzwi prowadzących do jej gabinetu. Przez moment zawahała się czy to jednak dobre rozwiązanie. Lecz te wątpliwości szybko zniknęły. Odetchnęła i weszła bez pukania. Blondynka siedziała przy swoim biurku zawalona różnymi dokumentami. Kobieta spojrzała na nią i wstała.-Sakura?
-Mam prośbę. Potrzebuję pomocy.-spojrzała na blondynkę.
-Zatem słucham.-usiadła z powrotem.
-Długo się nad tym zastanawiałam..-W sumie nie tak długo-pomyślała.- i czy jest jakaś możliwość, jakiś sposób by moje wspomnienia wróciły, ale też by pewne przepadły na zawsze?
Blondynka westchnęła.-Wiesz całą noc przesiedziałam nad różnymi zwojami i myślę, że tak lecz nie jestem pewna czy zadziała. Ale jest pewna technika, zakazana i niebezpieczna, która może pomóc Ci, ale też zaszkodzić. Jeśli wszystko dobrze pójdzie odzyskasz wspomnienia. Jeżeli jednak coś pójdzie nie tak, możesz pożegnać się z przeszłością. Pęknie ona jak bańka mydlana. I już nigdy nie odzyskasz wspomnień.-spojrzała na jej zamyśloną twarz.
-Zaryzykuję, i tak nie mam nic do stracenia tylko, że..
-O czym chcesz zapomnieć moje dziecko? 
Zielonooka spojrzała na kobietę, jej umysł nie zgadzał się z sercem jednak podjęła już decyzję, która prawdopodobnie może zmienić jej całe życie, nie koniecznie na lepsze.
-J-ja chcę zapomnieć, że kiedykolwiek spotkałam..-Umilkła, to imię utknęła jej w gardle.- chcę zapomnieć o Sasuke.-zamknęła oczy. Poczuła pewnego rodzaju ukłucie w sercu jakby ono próbowało protestować i krzyczeć. "Nie rób tego!", "Będziesz żałowała tej decyzji! " Ale czego ona może żałować. Nie przespanych nocy? Kilo wylanych łez? 
-Jesteś pewna?-zapytała.
-T-tak, proszę zrób to.-to była jej ostateczna decyzja, której nie chciała już zmienić.
-Więc niech tak się stanie. - Kobieta podeszła do niej.- Zamknij oczy Skarbie, nie będzie bolało.- Ułożyła parę pieczęci, wymówiła parę słów i dotknęła głowy zielonookiej. Zielona otoczka stawała się czerwona aż wreszcie zniknęła. Te 10 minut które minęły miały być decydujące, to od nich zależy czy się uda.
Sakura była zmieszana, przez jej głowę przeleciało milion obrazów, scen, sama nie wiedziała jak ma to nazwać, lecz paru nie było, poczuła jakby coś straciła jednak nie przejmowała się tym, poczuła ulgę i radość. Gdy tylko blondynka zabrała ręce, zielonooka otworzyła oczy. Małe iskierki w jej oczach płonęły radością.
-Jak się czujesz?-Odezwała się Tsunade.
-Udało się..-spojrzała na nią- Pamiętam wszystko. 
-Wszystko?-zdziwiła się. -Czyżby nie podziałało.-pomyślała i postanowiła to sprawdzić.
-Pamiętasz członków swojej drużyny?-zapytała.
-Pamiętam. Naruto, Sai i ..-uśmiechnęła się.
-I? -czekała na jej odpowiedź.
-I ja. To wszyscy. Pamiętam wszystko. -wstała i przytuliła mocno kobietę.
-Nie wszystko moje dziecko, nie wszystko.-przeszło jej przez myśl.
-Dziękuje Tsunade-sama.-ucałowała ją w polik.
-Nie ma za co. Cieszę się, że wreszcie udało mi się przerwać jutsu Ikishiego.-odetchnęła.
-Muszę spotkać się z Hinatą -wybiegła z gabinetu..






Od Autorki:
______________________________

Witajcie Perełki moje! ;) Wreszcie postanowiłam usiąść i skończyć ten rozdział. Dość długo ociągałam się z nim, tak wiem mój leń jest nie do przezwyciężenia ;D no ale już się poprawie ;))
No to kochani już nie przedłużam :D Mam nadzieję, że rozdział podoba wam się troszkę? Za wszelkie błędy przepraszam. <33

5 komentarzy:

  1. Baardzo mi sie podobalo. Szczegolnie ta akcja z Akatsuki. Mam nadzieje ze w kolejnym rozdziale rozwiniesz ten watek bo serio jestem meega ciekawa *-* no i Sakura "odzyskala" pamiec. Ciekawi mnie jak teraz to sie wszystko potoczy. Czekam na wiecej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że ten rozdział cię zaciekawił :** W następnym rozdziale mam nadzieję, że spełnię twoje oczekiwania <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, ponownie. :)
    Dobra rozdział ogólnie jest dobry.Jednakże są błędy i zamierzam Ci je wytknąć :
    Zapominasz dodać ogonków np : zaginał - zaginął.
    Źle wstawiasz znaki interpunkcyjne - znaki zapytania, wykrzykniki czy też zwykłe kropki: Co masz na myśli. - Co masz na myśli ?
    Brakuje również przecinków, ale z tym jakoś nie masz większego problemu.Najważniejsza zasada, prze "że" zawsze stawiamy przecinek.Masz to znać jak amen w pacierzu.
    Jeszcze jedno, zaintrygowało mnie to zdanie:" Jeśli nie przepadną one na zawsze i twoja przeszłość przepadnie". -Masło maślane, Nami. :D
    Można napisać to w ten sposób : Jeżeli coś pójdzie nie tak , możesz pożegnać się z przeszłością.-
    Teraz trochę, osłodzę.Nami, masz zdolność do pisania, jednak nie wykorzystujesz go maksymalnie.Fabuła biegnie nie w tym kierunku, co ja chciałam.Nie potrzebnie wykasowała sobie Saska z głowy.Prędzej czy później wspomnienia wrócą.Jak to powiada mój nauczyciel " Miłość pokona wszystko" -Powiedział stary rozwodnik.Tak, powiem Ci, że nie za bardzo przepadam za Ev.Nie lubię jej. >.<
    Dobra, kończę moje marne wypociny.Rozdział - świetny.Jeśli będziesz miała jakiś problem oczywiście zapraszam na gg.
    Życzę, dużo weny.
    Do następnego rozdziału:
    Lalu :*







    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka :) sorka, że dopiero teraz, ale net mi coś szwankował. Fajnie, że Saki wkońcu odzyskała pamięć :) "chcę zapomnieć o Sasuke" ciekawa jestem co z tego wyniknie. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :) życzę weny i dużo wolnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń