piątek, 24 października 2014

Rozdział 12.

      `.Każdego dnia uświadamiamy sobie jak wiele tracimy, jak dużo błędów popełniamy. Chcemy coś zmienić, chcemy podążyć inną drogą ale boimy się, że okaże się iż ta drogą była zła, że zamiast iść do przodu i wyjść na prostą my się cofamy i przepadamy. Rujnujemy swoje życie licząc na to, że bez wysiłku uda nam się zdobyć szczyty. Jednak po czasie uświadamiamy sobie, że życie nie jest usłane różami....

Nastała głucha cisza, po wczorajszej akcji nie zostało śladu, oddziały Anbu odpuściły poszukiwania i powróciły do wioski. Brak jakiejkolwiek poszlaki która doprowadziła by ich do uprowadzonej dziewczyny. Wszystko co wydawało się do tej pory fikcją stało się rzeczywistością. Chłopak który do tej pory udawał aniołka wreszcie ukazał swoje prawdziwe oblicze...
Oczy które lśniły gniewem wpatrywały się w spokojną twarz dziewczyny która do tej pory była nie przytomna. Chłopak wpatrywał się w nią z chytrym uśmiechem, miał co do niej wielkie plany których nikt nie mógł poznać. Brunet zminimalizował poziom swojej chakry by oddział anbu nie mógł ich odszukać, całą noc spędził na uciekaniu przed nimi i wreszcie udało mu się ich zgubić. Leniwym krokiem wyszedł z jaskini i usiadł na masywnym głazie, ciche westchnienie wydobyło się z jego gardła.
-Masz ją?-usłyszał kobiecy głos. Podniósł wzrok na czarnowłosą piękność.
-Dość długo musiałam czekać na te dziewuchę, a upierałeś się, że uda ci się załatwić to szybko. -prychnęła i weszła do środka. Jej zadowolony wzrok zatrzymał się na dziewczynie.
-Taka niewinna dziewczyna ma w sobie potężną moc, moc która nie długo będzie należała tylko i wyłącznie do mnie.-zaśmiała się i pogłaskała po głowie zielonooką. -Tak długo czekałam na ten moment. Teraz wystarczy tylko czekać aż jej moc obudzi się w niej. 
-Jak chcesz tego dokonać? -spojrzał na nią oczekując odpowiedzi. 
-To proste, wykorzystam do tego ciebie. Reszty dowiesz się w swoim czasie.-Odwróciła się do niego.- Oh nie patrz tak na mnie, krzywda Ci się kochany nie stanie. 
-Gdy tylko wszystko się uda, dotrzymasz swojej obietnicy? -podszedł do niej. 
-Tak dotrzymam, zawsze dotrzymuję więc nie obawiaj się kochanie.-pogłaskała go po policzku i pocałowała lekko.-Mam nadzieję, że wszystko idzie zgodnie z planem i nic nie pamięta. 
-Pamięta..-uśmiechnął się.
Spojrzała na niego z lekkim gniewem.-Słucham ? 
-Spokojnie, pamięta tylko to, że kiedyś "byliśmy ze sobą" to wszystko.-pocałował ją. 
-I to mi się podoba.-zaśmiała się i wyszła. 
-Pilnuj jej . 
-
Głośny huk, błyskawice, ogień i płomienie które rozrastały się wokół nich. Czarnooki przetarł strużkę krwi z kącika ust. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. -Nie jesteś taka słaba.
Dziewczyna prychnęła. - Sarkazm?
-Nie koniecznie. -uśmiechnął się i schował swoją katanę.
-To już koniec? Serio?- spojrzała na niego.
-Spójrz na siebie, ledwo się trzymasz na nogach.
Brwi dziewczyny uniosły się ku górze. -Ja? Żartujesz sobie ze mnie? Cholera! przecież to ty robiłeś sobie przerwy! -warknęła w jego stronę. 
- Nie przeginaj Ev! -warknął ostrzegawczo.
Dziewczyna westchnęła cicho i usiadła pod drzewem. Chodź nie znała go dość długo to poznała go już na tyle by wiedzieć, że łatwo jest go wkurzyć,a zły Sasuke to nieobliczalny Sasuke! To tak jakbyś wkurzył seryjnego mordercę ! -No dobra...Kiedy masz zamiar wyruszyć?
-Może w przyszłym tygodniu, mam tu jeszcze do załatwienia parę spraw.
Parę spraw? Jasne zawsze gdy tak mówi okazuje się, że tych spraw jest cała masa! -westchnęła i spojrzała na niego. -Parę? -mruknęła.
-Wiem co myślisz.-otworzył jedno oko.-I tak parę, muszę się spotkać z kimś. 
-Mhm dobra uznajmy, że Ci wierzę. 
-Nie masz innego wyboru.
-Z pewnością...dobra ty sobie tu odpoczywaj, a ja idę się przejść. -wstała i poszła w swoją stronę, przeciągnęła się leniwie, chwilę później doszła do miasta. Dzisiejszego dnia było sporo osób, rozejrzała się dookoła i dostrzegła dekorację. Festyn! jak mogłam o tym zapomnieć? 
Pobiegła szybko w stronę swojego domu, gdy tylko wpadła na górę od razu podbiegła do szafy. Zaczęła wyrzucać z niej wszystko tylko po to by znaleźć upragnioną rzecz. Cholera! Gdzie to jest?! Przeszukała wszystkie szafki w mieszkaniu i nic. Wściekła zdała sobie sprawę, że ktoś tu musiał być. Wkurzona uderzyła pięścią w ścianę.-Zabije, zabiję gnoja! 
Wyskoczyła przez okno i pobiegła w stronę baru, z daleka było słychać krzyki i głośne huki stamtąd. Weszła do środka z głośnym trzaskiem zamykających się drzwi. 
Wzrokiem zaczęła szukać wysokiego bruneta. Zauważyła go przy barze, popijającego piwo.
Podeszła do niego ze sztucznym uśmiechem, zacisnęła pięści i uderzyła go w twarz tym samym powodując jego upadek z krzesła. Zdezorientowany brunet złapał się za piekący policzek. 
-Powiedziałam Ci, że jeszcze raz wejdziesz do mojego domu to zabiję cię, czyżbyś zapomniał? -ukucnęła przed nim i złapała jego koszulę w pięść. -Nie usłyszałam odpowiedzi! 
Wszyscy dookoła przyglądali się im. Dziewczyna przeniosła wzrok z bruneta na widownię która wpatrzona była w nich jak w dobrą komedię. Jej brwi powędrowały ku górze. - Jeśli nie chcecie mieć problemów radzę zająć się sobą..-powiedziała w miarę grzecznie co dla niej było rzadkością aczkolwiek potrafiła być miła ale tylko dla osób które zasługiwały na to. -No więc? -ponagliła go. 
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.- uśmiechnął się krzywo i kontynuował swoją wypowiedź.-Dobra już nie patrz tak na mnie jak byś chciała mnie zabić spojrzeniem. 
-Uwierz, że mam taki zamiar. Więc gadaj po cholerę wkradłeś się tam albo obiecuję Ci, że nie dożyjesz do wieczora. -warknęła. 
-Potrzebowałem ...tej szkatułki. 
-Szkatułki czy raczej zawartości ?
-Naszyjnik twojej matki był a raczej jest dość cenny.
-Ty gnoju..radzę Ci go oddać! -zacisnęła mocniej pięść-albo...
-Ev! -usłyszała znajomy głos, wzrokiem powędrowała do osoby stojącej nie opodal niej. -Sasuke? Co ty tu robisz?
-Wyjdź.
Czy on sobie kpi? -Słucham?-jej brwi powędrowały ku górze. 
-Powiedziałem wyjdź na zewnątrz zaraz przyjdę do ciebie.
Dziewczyna chciała się sprzeciwić ale widząc groźny wzrok czarnookiego posłusznie wyszła na zewnątrz. -Co on sobie do cholery wyobraża? Cholera! ten gbur nie mam prawa mi rozkazywać! -Wściekła uderzyła pięścią w drzewo. Zrezygnowana oparła się o mur i westchnęła głośno. Po niespełna 10 minutach zauważyła jak z baru wychodzi brunet. 
-Co ty sobie wyob..-dziewczyna spojrzała na rzecz którą trzymał w ręku.- Mój naszyjnik..skąd ty..
-Usłyszałem twoją rozmowę. 
-Dzięki..-odebrała swoją zgubę. -Ale to i tak nie zmienia faktu, że jestem na ciebie wściekła! Jak mogłeś! Sama doskonale dała bym sobie radę! -oburzona spojrzała na niego. 
-No pewnie..Odzyskałem ten cholerny wisiorek a ty jeszcze marudzisz?-westchnął i ruszył przed siebie. 
-Sama bym sobie świetnie poradziła, ale ...ale dziękuje. 
-Mhm uznam, że Ci wierzę. 

Powoli ze snu budziła się zielonooka, powoli wstała do pół siadu i złapała się za bolącą głowę. Cholera! -Nic Ci nie jest? 
Dziewczyna spojrzała na niego.-Gdzie jestem? 
-U mojej znajomej. Uciekłaś z wioski a jak pobiegłem za tobą w poszukiwaniu znalazłem cię w pobliżu jeziora, byłaś nieprzytomna więc zabrałem Cię tutaj. 
-Uciekłam? Dlaczego? Ah głowa mi pęka nic nie pamiętam! 
-Spokojnie.-usłyszała kobiecy głos. -Nazywam się Mirake. Nie musisz się mnie bać. -uśmiechnęła się. Spięła swoje długie czarne włosy i usiadła koło zielonookiej. -Specjalizujesz się w medycynie mam rację ?
-T-tak.
-Boisz się, w sumie nie dziwię Ci się wiec na razie zostawię Cię samą, jeśli będziesz czegoś potrzebowała daj znać. 

Została sama, to wszystko wydawało jej się absurdalne, niby dlaczego miała uciekać z wioski od razu po wyjściu ze szpitala. I ta kobieta? Kim ona właściwie jest. To wszystko nie miało sensu, tyle pytań i zero odpowiedzi na nie, miała już serdecznie dość tej nie wiedzy i nie pewności. Chciała wreszcie wrócić do poprzedniego życia, do tego co było przed wypadkiem. Wszystko co teraz się dzieje wydaje się być tylko i wyłącznie absurdem , złym snem z którego za wszelką cenę chciała się wybudzić...Ale szara rzeczywistość uniemożliwiała jej to.
Wszystkie złe myśli przeleciały jej przez głowę, pewne urywki wspomnieć, ludzi których prawdopodobnie znała..czuła, że w jej umyśle jest pewnego rodzaju blokada która nie pozwala jej przypomnieć sobie czegokolwiek.. i te głosy w jej głowie które kazały jej się wynosić. ''Nie możesz im ufać"  ,
 "Oni okłamują cię! " ,''Nie ufaj im, uciekaj! Słyszysz? Uciekaj stamtąd! ''
Nie wiedziała już co ma robić i komu ufać kto kłamie a kto mówi prawdę. W tej chwili liczyło się dla niej tylko jedno. Wrócić do wioski i pogadać z Naruto, była pewna, że tylko jemu może ufać. 
Szybko wstała i założyła na siebie bluzę która leżała koło niej na posłaniu, szybkim krokiem wyszła z jaskini i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie zobaczyła więc zaczęła szybko biec w stronę lasu. Nie wiedziała gdzie jest ale chciała znaleźć się jak najdalej stąd. 
-Dokąd się wybierasz? 
-Ikishi. -przestraszona przyśpieszyła, była coraz bliżej lasu.
Chłopak pobiegł za nią. -To nic nie da! -warknął. Nagle zniknął i pojawił się tuż przy niej. 
Zielonooka odskoczyła od niego złożyła parę pieczęci i skumulowała czakrę w prawej dłoni. 
-Oszalałaś do reszty? Jak możesz ze mną walczyć? -zbliżał się powoli do niej. 
-Nie zbliżaj się!-krzyknęła. Chłopak w mgnieniu oka zaatakował ją. Jednak różowo włosa była o wiele silniejsza i uderzyła go pięścią w brzuch, uderzenie spowodowało, że poleciał parę metrów do tyłu uderzając głowę w kamienną ścianę. Zielonooka wykorzystała to i wznowiła bieg. Przedzierała się przez krzaki i drzewa, dookoła były same zarośla nic po za nimi, żadnego wyjścia nie było widać. Biegła dalej z nadzieją, że gdzieś dobiegnie. Po woli robiło się ciemno a ona nadal przedzierała się przez zarośla, zmęczona szła coraz wolniej. Wiedziała, że Ikishi wreszcie obudzi się i zacznie jej szukać, dlatego nie mogła teraz poddać się i zatrzymać. 
Wreszcie zmęczona opadła na kolana, opierając się plecami o drzewo, rosa zaczęła już powoli wchodzić. Na dworze było już całkiem ciemno jedyne światło dawały gwiazdy na niebie które dotrzymywały jej towarzystwa w tym ponurym miejscu. 
Nagle usłyszała szelest, jej mięśnie zacisnęły się, szybko wskoczyła na najwyższe drzewo i obserwowała otoczenie z góry. Po chwili zorientowała się, że to tylko głupi ptak. Odetchnęła z ulgą, postanowiła, że odpocznie i rano zacznie dalej biec..

***
-Naruto? Granatowowłosa weszła po cichu do gabinetu gdzie panowała ciemność. Wydawało się, że nikogo w środku nie ma ani jednej żywej duszy, jednak pozory mylą. Przy biurku siedział blondyn pogrążony w smutku po stracie przyjaciółki. 
-Naruto...-dziewczyna podeszła do niego i stanęła obok jego biurka. Przez chwilę próbowała odszukać jego spojrzenie ale w tych ciemnościach było to trudne. 
-Znajdzie się, na pewno! Jestem tego pewna. Nie poddawaj się. 
-Hinatka..jej nigdzie nie ma, zniknęła i nikt nie może jej odnaleźć. Oddziały Anbu szukały już wszędzie i nic. Wierzę, że gdzieś jest ale nie mam pojęcia gdzie. Za wszelką cenne chcę ją sprowadzić z powrotem ale nie potrafię! Zniknęła, rozpłynęła się razem z tym idiotą! Jak mogłem? Cholera jak mogłem być tak głupi i zaślepiony, że nie widziałem kim on tak na prawdę jest. -spuścił głowę. 
Biało oka złapała nieśmiało jego rękę. -Proszę nie mów tak! Wiesz..doskonale wiesz, że to niczyja winna. Każdy z nas został oszukany przez niego. A Sakura..Znajdzie się! Znajdziemy ją choćbyśmy mieli szukać dniami i nocami to odnajdziemy ją za wszelką cenę. Obiecuję Ci to!  
***
Siedziała w domu i spinała swoje piękne włosy w kok. Na sobie miała błękitne kimono,wyglądała w nim pięknie tak jak jej matka..na szyi zapięła szmaragdowy naszyjnik który dostała w dniu śmierci od swojej rodzicielki.. Pamiętała..tak dobrze pamiętała każde słowo które wtedy do niej mówiła. Oczy jej się zaszkliły, przetarła wierzchem dłoni oczy. 
-Nie mogę płakać. Obiecałam Ci, że już nigdy nie wyleję ani jednej łzy..
Dotrzymam słowa.  
Wyszła z domu, na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Czemu nie wspomniałaś, że idziesz na festyn? 
-Miałeś coś do załatwienia nie chciałam zawracać ci nie potrzebnie głowę.- spojrzała na niego i ruszyła z nim do przodu. 
-Wyruszymy do Konohy jutro. 
-Już jutro? Cieszę się..tylko czy przyjmą mnie?
-Z pewnością. Naruto nie będzie miał nic przeciwko być zamieszkała w naszej wiosce.
-Naruto? -zdziwiła się.
-Hokage wioski. -skwitował.
-Ah rozumiem.-zamilkła i spojrzała na niego. ..

 Dzień skończył się dość przyjemnie dla nich, cały czas rozmawiali i bawili się na festynie. Dziewczyna cały czas była zadowolona bo już jutro miała wreszcie opuścić tą wioskę i zacząć żyć gdzieś indziej w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Będzie w końcu mogła robić to na co ma ochotę...

***
Chłopak ocknął się z ogromnym bólem głowy pobiegł do czarnowłosej.
-Mirake! -zawołał dziewczynę i zaczął jej wszystko wyjaśniać. (...)
-Co to znaczy uciekła?!-wściekła spojrzała na niego z mordem w oczach,
-Nie wiem co jej się stało, zaatakowała mnie i uciekła.
-Ty idioto! jak mogłeś na to pozwolić? Wszystko zawsze musisz spieprzyć! Żadnego pożytku z ciebie nie ma!
-Proszę cię nie denerwuj się. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem.
-Dziwię się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś!
-Sprowadzę ją i na pewno już cię nie zawiodę!
-Wiem, gdy tylko spieprzysz to po raz drugi to obiecuję Ci, że wylądujesz na Oio-mie.- warknęła.

***
Gdy tylko zrobiło się widno różowo włosa nie traciła czasu i wznowiła swoją podróż, wreszczcie po jakiś dwóch godzinach ciągłego bieganiu udało jej się wybiec z tego cholernego labiryntu, kompletnie nie wiedziała gdzie się znajduję instynkt podpowiadał jej, że powinna biec prosto przed siebie i nie oglądać się za siebie. Zmęczona tym wszystkim biegła jakąś dróżka która doprowadziła ją do głównej drogi która prowadziła prawdopodobnie do wioski liścia. Zadowolona jak najszybciej chciała się tam znaleźć. Jednak efekt nie był taki jak oczekiwała. droga którą biegła doprowadziła ją do innej wioski
Szła przed siebie i rozglądała się, nikogo stąd nie kojarzyła. Wszędzie dookoła były porozwieszane jakieś ozdoby i dekorację po wczorajszej imprezie.. -Festyn ? -przeszło jej przez myśl. 




___________________________________________________________
PRZEPRASZAM WAS!
Tak długo mnie nie było i nawet nie dałam znać ;cc Brak czasu i brak trochę chęci. Lenistwo wzięło górę >.< Niestety przez to tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem za co bardzo was przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że rozdział wyszedł trochę badziewnie T.T Szału nie ma dupy nie urywa.. :o Z długością też trochę lipnie...Wiem wiem zawaliłam po całej Lini  @.@  Mam nadzieję,że kolejny rozdział o wiele bardziej mi wyjdzie i kiedy się pojawi nie piszę bo sama jeszcze nie wiem. Dużo nauki mam teraz więc to niestety uniemożliwia mi wszystko. >.< Dobra nie będę się rozpisywała i truła wam, mam nadzieję, że rozdział spodoba wam się choć troszkę :* Pozdrowionka ! <3

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 11.

Rozdział dedykuję kochanej i nie powtarzalnej Ev<3 !

"Nagle coś się kończy, jakby runął tobie świat. Pragniesz cofnąć czas na próżno. Nagle widzisz jasno tyle utraconych szans, słów, na które już za późno.."



Ciemność. Pustka. Cisza. Nikogo ani niczego tu nie było. Dźwięk odbijał się jak echo w jej głowie. Jej wzrok nie dostrzegł nic, widziała tylko ciemność która wydawała się nie mieć końca. Szła przed siebie ręką dotykając ściany, która była nieco wilgotna. -Czy ja umarłam?-przeszło jej przez myśl. 
Usłyszała dźwięk dość przytłumiony, słyszała odgłosy dość ciche które z każdą sekundą stawały się głośniejsze. Zauważyła światło, które oślepiło ją na chwile, przymrużyła oczy i przyśpieszyła kroku idąc w tamtym kierunku.
"Obudził ją zapach świeżo grzanego jedzenia i zapach kawy, otworzyła po woli oczy tym samym przyzwyczajając je stopniowo do światła. Usłyszała czyjeś kroki, nagle w progu stanął wysoki brunet. Ikishi-przeszło jej przez myśl. Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na jego anielskie oblicze, był w samych spodenkach. Wzrokiem powędrowała na jego umięśnioną klatkę która podnosiła się i opadała w swoim tempie. Przełknęła głośno ślinę. -Widzę, że już nie śpisz kochanie-odezwał się i podszedł do dziewczyny składając na jej ustach pocałunek który ona z chęcią przedłużyła przeczesując swoją dłonią  jego włosy. -Tak przed chwilką, mm co tak ładnie pachnie? -uśmiechnęła się i wstała zarzucając na siebie cienki szlafrok, który zawiązała sobie w pasie.
-Jak pójdziesz ze mną to się przekonasz-przyciągnął ją do siebie.
-Kusząca propozycja. -zawiesiła ręce na jego szyi i musnęła jego usta. 
-Wyspałaś się księżniczko? -uśmiechnął się do niej słodko. 
Dziewczyna zastanowiła się przez chwilę, dostrzegła jak chłopak przypatruje jej się oczekując odpowiedzi.- Mhm bywało lepiej-mruknęła i odsunęła się od niego z chytrym uśmieszkiem. -Tak a to niby czemu? Czyżby ci się nie podobała nasza wczorajsza noc? 
-No wiesz było całkiem, całkiem. Mógłbyś się trochę lepiej postarać - zachichotała.
-Ach tak? To znaczy, że będę musiał się bardziej wysilić żeby cię zadowolić?
-Czy ja wiem? Po tym co było wczoraj to nie wiem czy dam ci kolejną szanse.-udała nie pewną. 
-Jestem pewny kochanie, że nie wytrzymasz beze mnie i będziesz błagała mnie bym cię zadowolił.-przybliżył się do niej i złapał ją w tali, przyciągnął ją do siebie i wpił się w jej malinowe usta. "

Dziewczyna przyglądała się tej scenie? A może wspomnieniu które przypomniała sobie, spojrzała na siebie było widać, że była naprawdę z nim szczęśliwa. To szczęście zniknęło jak bańka mydlana gdy tylko miała wypadek. Zrozumiała, że przez to krzywdzi Ikishiego który tak bardzo się starał. Chodź przypomniała sobie dopiero jedno wspomnienie to czuła, w środku dziwne ciepło które rozchodziło się po jej wnętrzu a także pewnego rodzaju nie pokój...

Dziewczyna przekręciła się na drugi bok, zamruczała cicho przez sen. Brunet który stał nad nią uśmiechał się chytrze. -Teraz kochanie na pewno sobie przypomnisz mnie.-pomyślał i wznowił swoją technikę fałszywych wspomnień, chytry uśmiech nie schodził mu z twarzy. Gdy tylko zobaczył, że dziewczyna się przebudziła od razu skończył i zaczął głaskać ją po głowie jak gdyby nigdy nic. -Hej wyspałaś się? spojrzał na nią. 
-Tak..wiesz .-zawahała się nie wiedząc czy ma mu powiedzieć, że przypomniała sobie coś czy lepiej zachować to na razie tylko dla siebie. Jednak widząc jego spojrzenie stwierdziła, że nie powinna ukrywać przed nim tego.-J-ja chyba przypomniałam sobie coś.-przełknęła głośno ślinę. 
-Tak? Co dokładnie?
-Ja.. to znaczy -jąkała się w swoich słowach nie potrafiąc ubrać tego w zdanie.-Przypomniałam sobie pewne zdarzenie..em pamiętam, że obudził mnie zapach kawy i jedzenia które przyrządzałeś, ty przyszedłeś w samych spodenkach-zarumieniła się lekko i zamilkła nie chcąc dalej kończyć. Chłopak uśmiechnął się i złapał ją za rękę. Pewnie przypomniałaś sobie naszą pierwszą noc.-rozmarzył się i z jeszcze większym uśmiechem kontynuował.-Jesteś na dobrej drodze kochanie do odzyskania wspomnień. Tak się ciesze. 
Dziewczyna przyglądała się jego roześmianej twarzy po czym skierowała wzrok na otwierające się drzwi, w jednej chwili do sali weszła blondynka widząc, że już nie śpi posłała jej lekki uśmiech.-Jak się czujesz Sakuro?
-Dobrze..tak mi się wydaje.-odwzajemniła uśmiech.-Kiedy wreszcie będę mogła wyjść? spojrzała na blondynkę i na jej zaciśniętą szczękę. 

Kobieta spojrzała na zielonooką i westchnęła. Wyniki wyszły w porządku więc nie może jej tu trzymać na siłę nawet jakby chciała. -Zrobimy jeszcze rutynowe badania kontrolne i myślę, że już jutro będziesz mogła wyjść.
-Dopiero jutro? -skrzywiła się.
-Wytrzymałaś tydzień to i wytrzymasz ten jeden dzień.-próbowała się uśmiechnąć ale zamiast tego wyszedł jej grymas. Blondynka westchnęła i wzięła do ręki jej kartę. Wypisała zwolnienie. -Gdy tylko skończymy badania będziesz mogła już dzisiaj wyjść- powiedziała nie chętnie. 

Różowo-włosa uśmiechnęła się promiennie, nareszcie usłyszała dobrą wiadomość. Odechciało jej się siedzenie w tych czterech ścianach które przyprawiały ją o zawrót głowy. Spojrzała na bruneta który miał wypisaną radość na twarzy. Dostrzegła jego chytry uśmiech który od razu zniknął gdy dostrzegł, że dziewczyna mu się przygląda. Postanowiła jednak nie pytać o powód jego euforii.

***

-Sasuke! Hej Sasuke! -białowłosy biegł w kierunku bruneta, chłopak nie chętnie stanął i odwrócił się w jego kierunku posyłając mu wściekłe spojrzenie mówiące "Czego chcesz idioto znowu?! Nie widzisz, że jestem zajęty?" 
Kruczowłosy westchnął.-Masz zamiar tak tu stać i gapić się czy wreszcie powiesz po cholerę zawracasz mi głowę?
Hozuki uśmiechnął się i spojrzał dumnie na czarnookiego.- Znalazłem Ci dziewczynę.
Brunet prychnął pod nosem. - Jeśli znowu chodzi ci o Karin to daruj sobie nie chcę aby matką moich dzieci była ta dziwka.-wywrócił oczami.
Chłopak zaśmiał się słysząc przezwisko jakie dał czerwonowłosej małpie..-Żartujesz sobie ona nawet jako dziwka spieprzyła by ten zawód! -zaśmiał się głośno. -Do rzeczy. - ponaglił go czarnooki. 
-Dziś rano byłem w pobliskiej knajpce i natknąłem się na taką super laskę! mówię ci totalna sex bomba jak ją zobaczysz padniesz z wrażenia! 
-Nie sądzę..
-Może najpierw byś ją zobaczył!-pociągnął go za rękę w stronę knajpy.

Kruczowłosy nie był do końca przekonany co do wizji chłopaka, zawsze gdy mówi, że znalazł mu odpowiednią dziewczynę zawsze kończyło się tym samym, on nie potrzebował pustej blondynki która miała w swoich ustach więcej lodów niż on frytek.
On potrzebował prawdziwej kobiety która była ładna i do tego silna. Widząc zapatrzonego chłopaka spojrzał w kierunku baru przy którym siedziało parę osób.
- No i co myślisz o tamtej rudowłosej dziewczynie? 
Chłopak spojrzał z niedowierzaniem na kolegę.-Serio Suigetsu? Serio? Od kiedy to cię pociągają starsze babki po 40? Zaśmiał się.
-Co? -chłopak zdziwił się reakcją bruneta.
-Sam mówiłeś, że potrzebujesz doświadczonej i silnej kobiety! Żebyś ty widział jakiego ona ma kopa stary! 
-Wiesz co? Daj spokój sam zajmę się szukaniem a ty..-westchnął. - Ty lepiej idź napij się albo przynajmniej zrób coś ze sobą.
-Ale..-widząc wzrok chłopaka nie odezwał się, zrezygnowany pokręcił głową i wyszedł.-Tyle się starałem, żeby znaleźć mu odpowiednią babkę, co nie było łatwe a ten jeszcze wybrzydza! -pomyślał. 

Brunet podszedł do baru, usiadł na czarnym stołku i zamówił sobie drinka. Rozejrzał się po knajpce, ale nic ani nikt nie przykuł jego uwagi. Zrezygnowany tym wszystkim wziął do ręki swojego drinka i wypił go duszkiem. Tego było mu trzeba, pokręcił głową na samą myśl o szukaniu dziewczyny. -To nie ma sensu-pomyślał. -Co mi odbiło z tą odbudową klanu! 
-Poproszę wódkę z sokiem-usłyszał kobiecy głos, spojrzał w tamtym kierunku i zaniemówił. Koło niego usiadła wysoka brunetka o nieskazitelnej urodzie, dość długo musiał się jej przyglądać bo dziewczyna zerknęła na niego i uśmiechnęła się promiennie.

Miała tego dość wszyscy uważali, że jeśli jest kobietą to jest słaba. Miała ochotę ich wszystkich powybijać. Wściekła uderzyła pięścią w mur. O co im wszystkim dzisiaj chodzi. Zgadali się czy jak-przeszło jej przez myśl. 
Gdy tylko pyta o jakieś zadanie dzięki któremu zdobyła by kasę wszyscy odpowiadają jej to samo "Hahah ! Coś ty dziecinko zgłupiała do reszty? Plac zabaw jest gdzie indziej, jeśli Ci się nudzi to idź pobaw się laleczkami" , "Oszalałaś Skarbie do reszty? Tak śpieszno ci na drugą stronę?"
O co im do cholery chodzi? Przecież te misję nie były wcale tak nie bezpieczne trzeba było tylko schwytać parę gangsterów, morderców i tak dalej to trochę jak łowca głów. Dzięki temu mogła uzbierać trochę kasy i wyrwać się z tej piekielnej nory. Dziewczyna pokręciła głową -kogo ja oszukuję?-westchnęła- Wszyscy tu są idiotami! Co to do cholery ma być za dyskryminacja! -warknęła głośno.
Oburzona weszła do pierwszej lepszej knajpy by zatopić smutki w szklance dobrej wódki. O tak tego było jej trzeba to pewne. Zasiadła przy barze.-Poproszę wódkę z sokiem-odezwała się do barmana który po chwili postawił przed nią zamówienie. Kątem oka dostrzegła, że ktoś się je przygląda-prychnęła cicho pod nosem i odwróciła głowę w lewą stronę. Spojrzała w czarne oczy i uśmiechnęła się lekko. Ta intensywna czerń i te ogniki w oczach ...nie potrafiła tego uczucia opisać ale było takie ..dziwne.. upiła łyk wódki. -Zły dzień? -usłyszała.
Czy to tak bardzo widać?-pomyślała i zerknęła na niego. -Można tak powiedzieć..Jestem Ev..
-Sasuke.-uśmiechnął się przez chwilę i duszkiem wypił zawartość kieliszka.
-Co ty na to byśmy się przeszli ?-zapytał, najwidoczniej alkohol dodał mu trochę więcej odwagi. 
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i skinęła głową dopiła zawartość szklanki i wstała, odprężyła się czując jak ciesz wypełnia jej organizm, kpiła z ludzi którzy powtarzali jej, że powinna ograniczyć alkohol, przecież ona nie była od niego uzależniona, tylko od szczęścia, a to, że alkohol daje szczęście to już zupełnie inna sprawa...-Pokręciła głowa i wyszła z knajpy kierując się za młodym brunetem który jak widać wpadł w jej oko. - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam, jesteś hmm turystą? -zaśmiała się widząc wyraz twarzy bruneta który najwidoczniej szukał odpowiedzi na niebie.
-Mniej więcej, szukam czegoś.
-A co zgubiłeś coś? 
-Nie do końca, szukam pewnej osoby a dokładniej kobiety.
-Kobiety? -spojrzała na niego, nie wyglądał na żadnego Playboya czy coś. Ale w sumie ...ciekawa jestem jak by wyglądał z króliczymi uszami..Dość Ev o czym ty myślisz?-Skarciła się od razu za tą myśl. Jak widać alkohol daje siwe znaki jej wyobraźni. 
-Jak chcesz mogę pomoc ci szukać.-uśmiechnęła się.
-Potrzebuję pięknej i silnej kobiety z którą mógł bym odbudować swój klan.
Zamyśliła się, wyłączyła się po pierwszych jego słowach. ''Potrzebuję pięknej i silnej kobiety" reszty jego słów nie usłyszała bo była tak pogrążona w swoich myślach. 
-On szuka silnej i pięknej kobiety..przecież stoję obok ciebie młotku ! -pomyślała i westchnęła. 
-Chyba nie znajdziesz tu takiej która spełniała by te dwa kryteria..W tej wiosce są piękne kobiety lecz nie silne..tutejsi mężczyźni uważają, że kobiety nie powinny walczyć tylko siedzieć w domu przy garach i sprzątać dom, opiekować się dziećmi..-spojrzała na niego i wybuchnęła gniewem-To są brednie jakieś! Kobiety nie są tylko od zajmowania się domem!
Chłopak spojrzał na nią i uśmiechnął się pod nosem, jeszcze nigdy nie spotkał tak wybuchowej dziewczyny która na pierwszy rzut oka wydała się potulna jak baranek.
-Czyli powiadasz, że nie znajdę tu odpowiedniej kandydatki? -westchnął teatralnie i spojrzał na nią kątem oka. 
-J-ja..-zawahała się.- Nie wiem musisz poszukać.-uśmiechnęła się.
Szli przez dłuższą chwilę w ciszy mijając przechodzących mieszkańców wioski. Z daleka dostrzegła grupkę młodych chłopaków którzy siedzieli na murku i popijali piwo, gdy tylko wraz z brunetem minęli ich usłyszała za sobą gwizdy. Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole, odwróciła się do nich z mordem w oczach. Gdyby potrafiła zabijać spojrzeniem, tamta banda frajerów już dawno wąchała by kwiatki od spodu. -Drodzy panowie nie jestem psem, żeby na mnie gwizdać! -warknęła i zacisnęła pięści. 
Brunet uśmiechnął się pod nosem widząc miny tych typków...-charakterek ma taki sam jak..-zamyślił się i nagle w jego głowie pojawił się obraz wkurzonej Sakury która jak zwykle leje Naruto, cicho zaśmiał się pod nosem. Pokręcił głową wyrzucając z myśli ten absurd. Cały czas o czym nie pomyśli widzi ją, jej twarz, jej uśmiech. 
-Możemy iść.-warknęła nieco spokojniej niż przed chwilą. 
-Widzę, że cięty języczek masz.-zaśmiał się. 
Brunetka uniosła lekko brwi, może jej się wydawało,albo któryś już raz z kolei chłopak uśmiechnął się do niej promiennie. Ten jego uśmiech był taki powalający, najchętniej to by tera złapała go za koszulę i wpiła się w jego usta...Aaa przestań! tylko spokojnie to wszystko wina alkoholu. Ty przecież tak nie myślisz..nawet go nie znasz a chcesz mu się pchać do łóżka. Dziewczyno! ogarnij się! -próbowała wyrzucić ten głupi pomysł z głowy ale gdy tylko spoglądała na niego serce zaczęło jej bić jak oszalałe. Nigdy jeszcze się tak nie czuła..to uczucie było jej jeszcze nie znane, w brzuchu poczuła mrowienie a ręce zaczęły jej się lekko pocić..Co się ze mną dzieje do cholery?-przeszło jej przez myśl...Och to na pewno jest sen, ja tylko śnię i zaraz obudzę się w swoim łóżku. To tylko sen przecież to nie możliwe abym na widok zwykłego chłopaka dostawała od razu szału..Ale czy na pewno był zwykły? On był inny niż wszyscy mężczyźni razem wzięci, był miły, zabawny i tak ślicznie się uśmiechał. 

***
-Jak to dobrze być wreszcie w domu.-różowo włosa uśmiechnęła się pod nosem i usiadła na kanapie. W domu nikogo nie było, więc chłopak podszedł do niej i spojrzał na nią. -Jesteś pewna, że nie chcesz zamieszkać u mnie? W końcu przed wypadkiem .. no wiesz..
-Ikishi-westchnęła.- Ja nie pamiętam co było przed wypadkiem, proszę zrozum mnie. To nie jest dla mnie łatwe..-spojrzała na jego zaciśniętą dłoń.- Daj mi czas, muszę przyzwyczaić się do tego wszystkiego..na nowo.
Chłopak westchnął.-Dobrze, więc dam ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała. Sakura pamiętaj, że nie odpuszczę..J-ja za bardzo cię kocham. 
Spojrzała na niego, przeszedł ją dziwny dreszcz. Miała dziwne przeczucia-Będę pamiętała..-odezwała się w końcu. Widziała jak chłopak odetchnął z ulgą.
Gdy tylko chłopak opuścił jej dom dziewczyna poszła na górę do swojego pokoju, dostrzegła na szafce nocnej zdjecie na którym była ona, jej przyjaciel Naruto i chłopak o czarnych włosach i oczach którego  nie pamiętała. Odłożyła na miejsce ramkę i poszła do łazienki wziąć długą relaksującą kąpiel.


Stojąc na balkonie uświadomiła sobie, że życie w ciągłej nie pewności i nie wiedzy może być męczące. Chciałaby wreszcie odzyskać utracone wspomnienia. Tyle pytań chodzi po jej głowie i zero odpowiedzi na nie. Przebywając z Ikishim w jej głowie nagle pojawia się czerwona lampka. Gdy jest z nim czuje, że coś jest nie tak. Te obawy nie dają jej spokoju. W jej głowie pojawia się mnóstwo czarnych scenariuszy obawy przed czymś lub przed kimś.

-Karin! Daj spokój i wyjdź stamtąd wreszcie! -wrzasnął oburzony Suigetsu waląc od pół godziny w drzwi, za którymi znajdowała się czerwono-włosa. Gdy tylko ujrzała swojego Sasuke z tą dziewuchą, pobiegła do łazienki wypłakać się.
-Karin! do cholery, ja już dłużej nie wytrzymam!-warknął wściekły.
-Co ona ma czego ja nie mam, że Sasuke woli ją ode mnie.-dziewczyna wytarła wierzchem dłoni spływające ciurkiem łzy.
-Hmm..pomyślmy, na pewno mózg ! A teraz do cholery wyjdź stamtąd albo pójdę do twojego pokoju i wyrzucę wszystkie twoje szmaty przez okno !
-Nie interesuję mnie to !
Chłopak zdziwił się, zazwyczaj gdy groził jej w ten sposób ona zawsze krzyczała " Tknij chociaż jedno z moich ubrań a pożałujesz, obetnę ci łapy i dam na pożarcie wilkom!" Nie poznawał jej z każdym dniem była inna i bardziej wkurzająca.-Karin? Co ci jest?
-J-ja nie chcę żeby Sasuke myślał o mnie źle! chce żeby podziwiał mnie tak jak inne kobiety.
Hozuki westchnął.-No dobra, otwórz drzwi i wyjdź to pogadamy. -pokręcił z zażenowaniem głową. Dziewczyna wyszła i spojrzała czerwonymi oczami na białowłosego. Chłopak spojrzał na nią i się skrzywił, złapał ją i wyciągnął z łazienki. Szybko wszedł i zamknął się.- No wreszcie.-ulżyło mu. -Jeśli chcesz żeby Sasuke cię traktował jak ..inne kobiety. -westchnął- chodź to nie możliwe-mruknął cicho do siebie.- To zachowuj się normalne a nie jak wariatka która jak tylko go zobaczy rzuca się na niego i krzyczy Sasuke-kun. I co najważniejsze ale nieprawdopodobne to ...zmień twarz. -chłopak zaśmiał się i poszedł do swojego pokoju.

-Nie chciałaś nigdy opuścić tego miasta?-spytał spoglądając na nią.
-Wiesz, chciałam i to dawno temu, tylko gdzie bym miała wtedy iść? Nigdy nie wychodziłam poza mury miasta. Gdy tylko chciałam wziąć jakąś robotę wszyscy patrzyli na mnie z góry. Wszyscy powtarzali to samo, że jestem kobietą i powinnam siedzieć w domu.- zacisnęła pięści i kontynuowała- Nie cierpię tego miejsca. Chce się stąd wreszcie wydostać. Nie po to tryle lat ćwiczyłam dzień i noc tylko po to by siedzieć w tym pieprzonym mieście!
-Spokojnie..-mruknął widząc w jej oczach narastający gniew.- Mogłabyś zamieszkać w mojej wiosce, w Konoha. Tam mogłabyś wykonywać swoje misję kiedy byś tylko chciała.
-Konoha.?-powtórzyła głucho.- Naprawdę mogłabym?
Brunet tylko skinął głową i czekał na jej odpowiedź.-W takim razie chciałabym odejść stąd i zacząć..nowe życie.-uśmiechnęła się.- Lepsze życie.


Dzień skończył się bardzo szybko, na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy a księżyc był dziś wyjątkowo piękny, dziś była pełnia. Zielonooka siedziała na balkonie i patrzyła w niebo, okryła się kocem i przymknęła oczy. Chciała aby ktoś przyszedł i powiedział jej, że wszystko będzie dobrze, że będzie jak dawniej. Nikt nawet nie może wyobrazić sobie jak się teraz czuje, spoglądając na swoich rodziców których nie pamięta, rozmawiając z przyjaciółmi których wgl nie zna. Wszystko wydawało jej się tylko snem z którego zaraz się obudzi i wszystko wróci do normy taką przynajmniej miała nadzieję.-westchnęła..-Nadzieja matką głupich ..

***
Pewna blond włosa kobieta od samego świtu siedziała w szpitalu i szukała czegoś co mogłoby jej pomóc w odkryciu czegoś nie zbędnego,cokolwiek co pomorze jej uczennicy przywrócić pamięć. Przez pół godziny kobieta wpatrywała się w wyniki jej badań. Wszystko w normie, poza pewnym szczegółem, poziom jej chakry jest zaburzony, wyniki badań potwierdzają niezgodność przepływu. -To nie możliwe-westchnęła i szybko wstała podchodząc do pancernej szafki zezwojami. -Nie, to też nie to. Gdzieś to musi być- wyrzucała na ziemie zwoje szukając odpowiedniego który wyjaśni wszystko. -Mam. -blondynka wzięła do ręki i zasiadła z powrotem przy swoim biurku. Otworzyła i wczytała się dokładnie by nie ominąć niczego. -T-to nie możliwe.
W tym samym czasie w szpitalu pojawił się członek Anbu.
-Czcigodna Tsunade, dostaliśmy raport z jednej z wiosek. Poszukują zbiegłego ninja, który może być niebezpieczny.

-Zbiegły ninja? A gdzie jest Naruto?
-Hokage teraz zajmuję się sprawami związanymi z wioską.-odpowiedział.
-Dobrze więc pokaż mi ten raport.- zarządziła i odebrała go. Po przeczytaniu wszystkiego w jej oczach było widać szok. Opis zbiegłego ninja był dokładnie podobny do Ikishiego. -Cholera, ten dupek oszukał nas wszystkich. Musicie jak najszybciej znaleźć Ikishiego Azuri! Sprowadź Sakurę do mnie, prawdopodobnie wiem jak jej pomóc.


Chłopak dowiedział się dziś rano, że jego wioska już wysłała za nim listy gończe, musi jak najszybciej skończyć to co zaczął nie może teraz wszystko zepsuć za dobrze mu idzie by było inaczej. Brunet stał na dachu i obserwował dziewczynę która nadal była pogrążona w głębokim śnie, w krainie marzeń gdzie wszystko jest takie idealne. Gdzie problemy znikają. Chłopak zeskoczył i zwinnie wszedł przez uchylone okno, ostatni raz spojrzał na spokojną twarz dziewczyny po czym uderzył ją w kark, nie mógł pozwolić na to by się teraz obudziła i wszystko zniszczyła. Wziął ją na ręce i zniknął.

-Czcigodna Tsunade! Sakury nigdzie nie ma, powiadomiliśmy już Hokage. -odezwał się członek Anbu.
-Cholera! - warknęła i zrzuciła wszystkie rzeczy z biurka- Musicie ją znaleźć!
-Hai!

Kobieta krążyła po szpitalu nie wiedząc co ze sobą zrobić.- Jeśli Sakurze się coś stanie obiecuje że zabije gnoja! -warknęła i zacisnęła pięści.
 -Jak mogłem być tak nie odpowiedzialny! Jak mogłem go przyjąć do wioski i pozwolić mu na to by miał dostęp do Sakury.- Blondyn nagle pojawił się przed blondynką, miał zaciśnięte wszystkie mięśnie. Jego nerwy były na wodzy.- Zabiję gnoja, po po prostu go zabiję!- krzyknął.
-Uspokój się Naruto, musimy jak najszybciej ich znaleźć. Nie wiemy co chce zrobić z nią, każda minuta jest na wagę złota.
-Wysłałem wszystkie oddziały Anbu żeby przeczesały teren.- blondyn zamknął oczy i westchnął. Najpierw ten wypadek teraz to..- chłopak zsunął się po ścianie.- Nie wybaczę sobie jeśli coś jej się stanie.

_____________________________________________________________________
No kochani to by było na razie na tyle ^^ Rozdział 12 pojawi się w przyszłym tygodniu, pozdrawiam wszystkich czytelników. Buziaki! ;****

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 10

 ,,Jeżeli nie spełnisz pokładanych w tobie nadziei, jak będziesz mógł z godnością spojrzeć w lustro?''


Dwa miesiące później. . .



Minęły dwa miesiące odkąd Sasuke wyruszył na polowanie, znaczy szukanie żony. Sakura od tego czasu zaczęła dwa razy ciężej pracować, chodź inni widzieli w niej smutek ona nie dawała tego po sobie poznać. W głębi duszy, gdzieś bardzo głęboko skrywała te emocje. Teraz liczyło się dla niej tylko jedno, powodzenie misji.  Z każdym dniem brała na siebie coraz więcej, w ciągu dnia była twarda jak głaz, ale wieczorami nawet to nie wystarczyło na powstrzymanie łez. Wpatrzona w lustrzane odbicie ciągle widziała jego twarz, na której zawsze pojawiał się łagodny uśmiech,ale tylko tak jak on potrafił się uśmiechnąć, nikt więcej. Szklane odbicie lśniło jego śmiejącymi się oczami.



 Leżąc na łóżku, wydawało jej się, że ubywa z niej zmęczenie. Widząc swoje odbicie w lustrze zrozumiała, że została sama. Co z tego, że miała rodzinę i przyjaciół ? Jak dopiero teraz zrozumiała, że straciła najważniejszą osobę która była w jej życiu. Wszyscy oczekują od niej by była szczęśliwa...szczęśliwa? To nie było możliwe bez niego. ..

-Naruto, dlaczego ona jeszcze się nie budzi? Czemu to tak długo trwa..?
Ikishi obserwował blondyna podchodzącego do szpitalnego łóżka. Blondyn z ciężkim westchnieniem usiadł na krześle i złapał dłoń dziewczyny.
-Nie wiem Ikishi, po prostu nie wiem. 
 Naruto pokręcił głową, smutnym wzrokiem wpatrywał się w nie przytomną przyjaciółkę.

-Naruto, minęły już dwa tygodnie, za długo to trwa .! 

-Spokojnie, niedługo powinna się obudzić.

Naruto powolnym ruchem odwrócił głowę w stronę wchodzącej do pokoju Tsunade. Blondynka podeszła do zielonookiej i dotknęła dłonią jej twarzy, jej skóra była chłodna. Jej głowa była owinięta grubym bandażem. 

-Tsunade-sama jesteś pewna, że nic jej nie jest. ? 
-Badania wyszły w porządku, nic nie wykryliśmy. 
-Nie powinienem wysyłać jej na tę misje ! 
-To nie twoja wina Naruto, skąd mogliśmy wiedzieć, że to się tak skończy ? 
-Ikishi ma rację...

2 tygodnie wcześniej...
-Naruto, masz dla mnie jakąś nową misję? - Różowo włosa usiadła na przeciwko blondyna z uśmiechem na twarzy. 
-Kolejną? Sakura czy ty czasem nie przesadzasz? Za dużo pracujesz powinnaś odpocząć..
-Och daj spokój, nic mi nie jest..
-Zawsze to mówisz..-Blondyn uśmiechnął się i pokręcił głową, zrezygnowany wyjął z szuflady dużą teczkę. -Hmm co my tu mamy. 
Różowo włosa dostrzegła misję rangi S, szybko chwyciła kartkę i uśmiechnęła się do blondyna. - Biorę! 

-Sakura, ta misja nie jest odpowiednia dla ciebie. Jest zbyt nie bezpieczna.

-Naruto byłam dowódcą ANBU, nie pierwszy raz wykonywałam niebezpieczne misje poradzę sobie i z tą misją. Wątpisz we mnie ?

-Nie o to chodzi, po prostu martwię się o ciebie .

-Nie potrzebnie, wykonam tę misję raz dwa i wrócę . -Uśmiechnęła się słodko i zrobiła maślane oczy, robiła tak cały czas gdy tylko Naruto miał jakieś "Ale"
-Ehh..zgoda. Ale pójdzie z tobą Ikishi.
-Ikishi? Dlaczego? 
-Sakura ta misja jest niebezpieczna! Samej cię tam nie puszczę,albo idziecie razem, albo nie idziesz wcale..
-Och dobra pójdę z nim, ale czy on przypadkiem nie jest twoim hmm księgowym ? 
-Niby jest, ale jest także w ANBU i przyda Ci się jego pomoc .



Skacząc z drzewa na drzewo uświadomiła sobie jedno. Chłopak nie nadaję się na długie podróże. Zrezygnowana stanęła na gałęzi drzewa i odwróciła się. 

-Chcesz zrobić sobie przerwę? 

Chłopak dobiegł do zielonookiej i osunął się na ziemię głośno dysząc. 
-To chyba znaczy tak.- Różowo włosa pokręciła głową w takim tempie dotrą na miejsce dopiero jutro. 
-Jesteśmy już nie daleko..-mruknął brunet.
-Skąd wiesz? 
-Widzisz te góry o tam? -Wskazał za nią .- Tam jest nasz cel. 

-Rzeczywiście, ruszamy  -spojrzała na niego i wznowiła bieg dotarli tam dość szybko, nie spodziewali się jednak, że wróg czeka już na nich. Gdy tylko dotarli na wzgórza, od razu zostali zaatakowani. Sakura odbiła lecące w ich strony kuna'ie. Wokół nich pojawił się dym, jeden z nich zaatakował dziewczynę od tyłu. Różowo włosa uderzyła plecami o kamienną posadzkę. Starła krew z wargi i wstała. Zebrała czakrę w prawej ręce i uderzyła w ziemię. Wybiła się w górę, wzrokiem szukała swojego kompana. Dostrzegła go nie opodal lasu walczącego z dwójką ninja. Nagle poczuła silny uścisk z tyłu głowy nim się zorientowała leżała na ziemi z zakrwawioną głową.

-Sakura ! -krzyknął brunet i podbiegł do niej. -Zielonooka spojrzała na niego ostatni raz po czym zamknęła oczy. 



Dziewczyna słyszała głosy były dość nie wyraźne i przytłumione. Z czasem wyostrzyły się na tyle by mogła je rozróżnić. Były dwa brzmienia kobiece i męskie. Rozmawiali ze sobą dość głośno, chwilę później zaczęło do niej docierać przyciemnione światło które z biegiem czasu stawało się jaśniejsze, powoli otworzyła oczy i zamrugała kilkakrotnie. Obraz był rozmazany, czuła na sobie czyjś dotyk i zapach perfum dość znany a jednak obcy. Obraz zaczął jej się zaostrzać dostrzegła blond włosom kobietę stojąco obok i dwóch mężczyzn. Wsłuchała się w głosy zastanawiając się kim są ci ludzie stojący obok niej. 
 Dostrzegła radość na ich twarzach, chodź nie wiedziała z jakiego powodu. Wszystko było dla niej tak odległe.
-Sakura! jak się ciesze, że się wreszcie obudziłaś .
Dziewczyna spojrzała na blondyna, który przytulał ją w tym momencie. Zmarszczyła brwi i kątem oka dostrzegła jego łzy.
Delikatnie odsunęła się od niego i usiadła. Spojrzała na nich. 
-Sakura? Dobrze się czujesz? 
Różowo włosa spojrzała na kobietę, wydawało jej się, że mówiła do niej.
-Sakura? -powtórzyła głucho i przyjrzała im się .
-Przestań się wygłupiać, to nie jest zabawne. -Zaśmiał się blondyn miał dziwny wyraz twarzy. 
-Sakura ty nie żartujesz prawda?-Kobieta przyjrzała jej się. Zielonooka wzruszyła ramionami. -Nie znam was. -Dostrzegła smutek w ich oczach. Czy ja ich znam? Czy oni mnie znają? Kim jestem? -Te pytania chodziły po jej głowie.
-Naruto, musimy porozmawiać na zewnątrz .-Gdy tylko usłyszała trzask zamykających się drzwi położyła się na boku i spojrzała na bruneta. 
-Sakuro, nie pamiętasz mnie? -Chłopak usiadł koło niej i złapał ją za rękę. Sakura pokręciła głową.-Kim jestem? kim oni są i kim ty jesteś?
-Nazywasz się Sakura Haruno, tamten blondyn to Naruto Uzumaki jest twoim przyjacielem oraz jest Hokage. A ta blondynka to Tsunade była twoją mentorką. Ja jestem Ikishi Azuri i jestem...-Chłopak zawahał się .-Jestem twoim chłopakiem.-Uśmiechnął się krzywo.
-Chłopakiem ?
-Tak kochanie, byliśmy razem na misji, trochę się pokłóciliśmy i byliśmy bardziej zainteresowani sobą niż powodzeniem misji. Trafiliśmy w zasadzkę i spadłaś ze wzgórza uderzając głowa w mur.Nie pamiętasz?

-N-nie bardzo. Czyli ja cię kocham?

-Tak, utrzymywaliśmy nasz związek w tajemnicy bo nie chcieliśmy jeszcze nikomu zdradzać, że jesteśmy razem.

-Ja..eh nie wiem o czym mówisz, przykro mi . 

-Mam nadzieję, że wszystko sobie przypomnisz. Powinnaś teraz odpocząć. -Uśmiechnął się i pocałował ja w czoło. Różowo włosa zakryła się kołdrą po uszy. Nie wiedziała czemu ale ufała mu..

Wioska mgły, kolejna wioska, którą odwiedził czarnooki, zrezygnowany pokręcił głową i wszedł do pierwszej lepszej knajpy. To co tam zobaczył a raczej kogo zwaliło go z nóg, dosłownie. Czarnooki upadł na drewnianą posadzkę, poczuł na sobie czyjś ciężar.-Sasuke-kun!
-O nie! -przeszło mu przez myśl gdy tylko usłyszał ten piskliwy głosik od razu pożałował, że tu wszedł.
-Karin?
-Tak skarbeńku? 
-Złaź ze mnie! -Kruczowłosy wstał zrzucając z siebie dziewczynę.
Kątem oka dostrzegł Suigetsu i Jugo . -Co wy tu robicie?
-My zwiedzamy? A ty?-Białowłosy uśmiechnął się .
-Ja szukam kobiety która da mi potomka. Długa historia -Spojrzał na członków byłej organizacji Taka .
-Po co szukać? Właśnie znalazłeś! Ja będę odpowiednia by dać ci bachora -Dziewczyna zaczęła piszczeć ze szczęścia.
-Zaraz zwymiotuję! Sasuke nigdy nie weźmie takiego koczkodana jak ty! -Białowłosy zaśmiał się ale od razu tego pożałował.
-Coś ty powiedział idioto?!
-Witaj Sasuke.
-Cześć Jugo, nadal jesteś jedynym którego lubię z całej waszej trójki.
-mruknął brunet i wyszedł z knajpy zostawiając ich samych..
-Ej ! A ty dokąd się wybierasz?
-Tak jak mówiłem, nie przyszedłem tu zabawiać się jak wy.
- Może to spotkanie po latach było nam przeznaczone Sasuke-kun!
-Och zamknij się, przez ten twój piskliwy głosik zaczyna boleć mnie głowa!
-Może moglibyśmy pomóc ci w poszukiwaniach? -Tym razem rudowłosy odezwał się. 
Brunet zastanowił się chwilę po czym spojrzał na nich.-Hmm możecie się przydać..tylko żebym nie żałował tej decyzji..


-No to co powiecie na tę?-Brunet wskazał na blond włosom dziewczynę.

-No sam bym chętnie się za nią wziął -Suigetsu uśmiechnął się chytrze.
-Eee odpada, jest za brzydka! -Fuknęła dziewczyna.
-Karin! Mówisz tak o każdej napotkanej dziewczynie.
-A co nie mam racji? Spójrz na nią!
-Ty lepiej spójrz na siebie...-nie obyło się bez zbędnych uwag białowłosego.
-Sugerujesz coś?
-Dosyć! Wiedziałem, że będę tego żałował.-kruczowłosy potarł skronie.
-Albo się uspokoicie albo zostawię waszą dwójkę! -warknął wściekły
Czarnowłosy dostrzegł różowe pasemka włosów u jakiejś dziewczyny, nagle pomyślał o Sakurze, szybko jednak wyrzucił ten obraz z głowy.
-Ruszamy dalej..

Cios z lewej, cios z prawej. Kopnięcie.Blondyn nie pamiętał ile razy powtarzał ten ruch, ale wiedział jedno nie może się poddać. Raz za razem uderzał coraz mocniej, jego dłonie były zdarte. Tylko tak mógł się wyżyć, i ukarać za swoją głupotę.-Naruto?
Blondyn był tak zajęty zadawaniem ciosów, że nie usłyszał ani nie wyczuł dziewczyny stojącej za nim. -Proszę przestań już.-Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła go od tyłu. -To nie była twoja wina! 
-Hinata? -Zaskoczony zachowaniem dziewczyny, spojrzał na nią przez ramię. Biało oka oderwała się od niego i złapała go za dłonie, powoli i dokładnie oczyściła rany. -Co tu robisz, jest już późno..
-Przyszłam, nie mogłam pozwolić byś robił sobie krzywdę. 
Granatowo włosa czuła jak blondyn przygląda się jej, podniosła wzrok i spojrzała w jego oczy, lekko zarumieniła się ale nie spuściła wzroku.
Przez te lata jedno na pewno się zmieniło. Już nie była tak nieśmiała jak dawniej. -Dziękuje.-Odezwał się blondyn. 
-Nie masz za co -uśmiechnęła się. -Tylko ...proszę nie rób sobie krzywdy..-Dziewczyna przytuliła go.
-Hina..-nie dokończył, uśmiechnął się tylko i pogłaskał ją pogłowię. -Dobrze..

Zielonooka zakryła się kołdrą kiedy pierwsze promienie słoneczne przebiły się przez rolety. Cichy jęk nie zadowolenia wydobył się z jej gardła. Przetarła oczy i odwróciła się na bok, koło niej na krześle siedział brunet. Zdziwiona uniosła jedną brew, i spojrzała na niego pytająco.
-Dzień dobry, jak się spało?
-D-dobrze..nawet, co tu robisz? Jest dopiero 9.
-Nie mogłem się doczekać, żeby cię zobaczyć kwiatuszku.-Chłopak uśmiechnął się i musnął jej usta.
-Kwiatuszku? -Zielonooka skrzywiła się.
-Zawsze tak na ciebie mówiłem, nie pamiętasz? Zresztą o co ja pytam, to oczywiste, że nie pamiętasz.-Pokręcił głowa i się uśmiechnął.
-Taa..
-Chciałabyś się przejść gdzieś?
Dziewczyna uśmiechnęła się .-A mogę?
-Jasne, może przypomnisz sobie coś. No wstawaj i ubieraj się. Tu są twoje ubrania nowe.
Różowo włosa wstała i wzięła do ręki ubrania.-Mógłbyś na chwilę?
-Och jasne, jasne.-Chłopak wyszedł na chwilę.
Dziewczyna przyjrzała się nowym ubraniom, zrzuciła z siebie szpitalną piżamę i założyła na siebie sukienkę w kolorze zielonym, która pasowała do koloru jej oczu. Uśmiechnęła się i przejrzała w lustrze, przeczesała swoje różowe włosy i spięła je w luźny kok po czym wyszła z pokoju. -Możemy iść.
-W-wyglądasz...ślicznie.-Chłopakowi brakło słów, dziewczyna wyglądała tak pięknie.

Szli przez ulice miasta rozmawiając i śmiejąc się. Sakura przyglądała się mieszkańcom wioski mimo iż uśmiechali się do niej i witali ona nadal nie przypominała sobie nic. Spojrzała w górę, jasne,przezroczyste,promienie słoneczne rzucały swój cień na kamienne twarze Hokage. Zielonooka uśmiechnęła się. -Przypomniałaś sobie coś?
-Ja..niestety nie mogę sobie przypomnieć niczego.
-Nie martw się, na pewno niedługo wszystko zaczniesz sobie przypominać. Pamiętaj potrzeba tylko trochę czasu. -Chłopak złapał ją nie pewnie za rękę.
-Ikishi, jak my się poznaliśmy?
-Oh a więc kiedyś wpadliśmy na siebie, ty wychodziłaś od Hokage a ja do niego szedłem byłem tak zafascynowany twoją urodą, że zagapiłem się na ciebie.-Spojrzał na uśmiechniętą twarz dziewczyny.-Sakuro ?
-T-tak?
-Wiem, że mnie nie pamiętasz i nie pamiętasz tego ile przeżyliśmy razem, ale ja muszę Ci to powiedzieć. Kocham cię Sakura i zawsze kochałem.Dziewczyna zarumieniła się lekko.
-Powiedziałeś, że jestem twoją dziewczyną..i nie wiem o co się pokłóciliśmy przed wypadkiem...,ale wybaczam ci ...
Brunet przytulił ją i  uśmiechnął się chytrze.-Chodź wracamy już.

___________________________
Przepraszam was, że tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem ;;_;; Mam nadzieję, że mi wybaczycie ^^ Buziaki <3 :***


sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 9.

Stała przed lustrem i wpatrywała się w swoje odbicie, była szczęśliwa pierwszy raz od paru miesięcy może lat. Była szczęśliwa bo jej rodzice żyli była zła na siebie, że była tak zaślepiona zemstą na Madarze, kiedyś sama powtarzała Sasuke, że zemsta do niczego go nie doprowadzi. A jeszcze parę godzin temu chciała zabić osobę która była rzekomo odpowiedzialna za ich "śmierć ". Pokręciła głową i spojrzała na zdjęcie które wisiało na ścianie, przez to że była tak zaślepiona opuściła wioskę, przyjaciół. Teraz tego żałowała, wiedziała że źle robiła , ale chęć zemsty była tak wielka , że nie potrafiła odpuścić.Westchnęła i zeszła na dół w kuchni znajdowała się jej mama. Z uśmiechem przyglądała się jej poczynaniom .-Dzień dobry -podeszła do rodzicielki i pocałowała ją w policzek, po czym usiadła przy stole.
-Jesteś głodna ? spytała spoglądając na córkę .
Dziewczyna popatrzyła na nią i lekko pokiwała głową , od tak dawna nikt nie pytał jej o to.Od tak dawna nie czuła rodzinnego ciepła .Była sama , samotna bez chęci do życia. Jeszcze nie tak dawno narzekała na cały świat a teraz ? Dziękuje bogu za to szczęście które odzyskała .
-Gdzie jest tata ? popatrzyła na nią
-Wyszedł, Tsunade chciała się z nim widzieć .-postawiła przed zielonooką talerz z kanapkami  i podeszła do lodówki otwierając ją szeroko zrezygnowana westchnęła i spojrzała na córkę.
-Czym ty się odżywiałaś ? Lodówka świeci pustkami ! -pokręciła głową i zamknęła ją .
-Zazwyczaj na mieście coś zjadałam -uśmiechnęła się . Widząc że jej mam usiłuje coś powiedzieć od razu weszła jej w słowo . -Gdy tylko zjem pójdę do sklepu i coś kupię.-puściła kobiecie oczko.
Rodzicielka uśmiechnęła się tylko i zajęła się zmywaniem naczyń.
Po skończonym śniadaniu wyszła z domu, szła przez zatłoczone uliczki Konohy. Z uśmiechem przyglądała się dzieciom bawiącym na placu zabaw, w pewnym momencie dostrzegła czarne kosmyki włosów odwróciła się i napotkała czarne tęczówki wpatrujące się w nią . Minęło kilka minut a kruczowłosy odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Chciała zatrzymać go ale nie wiedziała po co, więc odpuściła sobie i poszła dalej ostatni raz kątem oka spojrzała na niego za nim nie zniknął za budynkiem.

Biegał już ponad dwie godziny, poranny trening dobrze mu zrobił. Gdy wszystko wróciło do normy nie ma sensu więc dalej prowadzić tej gry, nie ma sensu udawać miłego Sasuke którego grał dotychczas.
Przystanął i oparł się o drzewo, wierzchem dłoni przetarł spływające po jego czole kropelki potu. Po jego głowię ciągle chodziły różne scenariusze związane z przyszłością . Dlaczego? Bo to najwyższy czas aby w końcu odbudować klan, wypełnił swoją misję względem Sakury. Sprowadził dziewczynę a wraz z nią, wioska odzyskała zwój. Więc od dziś może powrócić do swoich starych nawyków, czyli olewania wszystkich dookoła. Szedł przed siebie spoglądając co chwila na mieszkańców wioski którzy od rana wystawiają swoje towary. Nagle dostrzegł różowe kosmyki włosów, przyjrzał się dokładnie i zobaczył zielonooką która wpatrzona była w bawiące się na placu zabaw dzieci. Chciał iść dalej ale nie mógł przestać się w nią wpatrywać.Minęło kilka sekund gdy dziewczyna się odwróciła. Wpatrywali się nawzajem w swoje oczy, brunet otrząsnął się z tego "transu " i odwrócił się w drugą stronę. Jak gdyby nigdy nic poszedł bez słowa nie zwracając uwagi na nią . Gdy tylko wszedł w boczną uliczkę poczuł jak coś a raczej ktoś wpadł na niego . Spojrzał na siedzącego na ziemi blondyna , na jego twarzy widniał grymas nie zadowolenia.
Ominął go i zrobił nie całe dwa kroki gdyż głos blondyna go zatrzymał.
-Hej Sasuke właśnie Cię szukałem -.Blondyn wstał i spojrzał na niego zdyszany.
Kruczowłosy posłał mu pytające spojrzenie. -Tsunade prosiła abyśmy się wszyscy stawili u niej za 10 minut .-powiedział na jednym tchu .
-Po co chce nas widzieć ?
-Ma dla nas misję .-uśmiechnął się .
-Co to za misja ?
-Babunia nie zdradziła mi szczegółów, kazała mi najpierw przyprowadzić was .-Podszedł do niego .
Brunet westchnął i ruszył przed siebie.-Widziałeś gdzieś Sakurę? -krzyknął za nim .
-Nie -burknął i poszedł dalej nie zwracając uwagi na dalsze pytania blondyna .

-Witaj Michigo .-uśmiechnęła się do blondwłosej kobiety.
-Oh witaj Sakuro, potrzebujesz czegoś .? -Kobieta z uśmiechem spoglądała na nią.Michigo była starszą panią o blond włosach i niebieskich oczach.Jeszcze zza młodych lat Sakura przychodziła do niej i robiła dla swojej mamy zakupy. Zielonooka kiwnęła głową i podała kobiecie listę zakupów.Starsza pani popatrzyła na nią uważnie i poszła na zaplecze.Po niespełna 5 minutach wróciła z dwoma siatkami zakupów.
Dziewczyna odliczyła odpowiednią sumę pieniędzy i wręczyła je kobiecie a następnie odebrała dwie torby pełne zakupów i poszła w swoją stronę .
-Sakura - chan ! -blondyn wyrósł przed nią nie wiadomo skąd .
-Hej Naruto o co chodzi ?
-Babunia chce nas widzieć u siebie ma dla nas jakąś misję .- Chłopak spojrzał na nią uśmiechnięty ukazując rząd białych zębów.
-No dobrze -westchnęła i poszła do domu, zostawiła zakupy i poszła z blondynem w stronę budynku Hokage. Gdy tylko znaleźli się pod drzwiami Sakura widząc zamiary przyjaciela szybko zapukała, a po krótkim "wejść" otworzyła drzwi . Napotkała spojrzenie bruneta w jego oczach było widać znudzenie.
-Więc babuniu co to za misja ?
-Dziś rano oddział ANBU znalazł 2 rannych shinobi .
-Czy oni żyją ? -zielonooka spojrzała na swoją dawną mentorkę .
-Tak ale są ciężko ranni, chcę abyście przeszukali obrzeża wioski i jej okolicę i dowiedzieli się czegoś. Musicie znaleźć osobę która jest temu winna . -Blondynka wstała i podeszła do okna .
-Tsunade czy wiadomo kim są ci ranni shinobi ?
-Jak na razie nie, czekamy aż dojdą do siebie. Chcę abyście wyruszyli niebawem. Weźcie ze sobą Hinatę przyda się wam jej pomoc .
Cała trójka wyszła z gabinetu Hokage, dziewczynę ciekawiło to kto jest winny temu atakowi i dlaczego .

-Rozdzielmy się,wtedy mamy większe szansę na to że ich znajdziemy . -Blondyn oznajmił .
-Ja pójdę z Hinatą a wy razem . -Sakura nie chętnie przytaknęła i ruszyła w głąb lasu w jej ślady poszedł brunet. Dość długo skakali z drzewa na drzewo, przez ten cały czas biegli w ciszy oprócz kilku momentów, gdy mówiła brunetowi aby sprawdził okolicę swoimi szmaragdowymi oczami. Sakura nagle wyczuła chakre, tak nikłą że aż niemal nie wykrywalną  tuż przed nimi. Dziewczyna rzuciła się w bok, zwalając tym samym bruneta z nóg. Sasuke już miał zamiar coś powiedzieć ale zielonooka zatkała mu usta dłonią aby nie zdradził ich.Brunet zdał sobie sprawę o co chodzi i zabrał ze swoich ust jej dłoń. Dziewczyna dopiero teraz zorientowała się że leży na brunecie. Z trudem powstrzymała obojętny wyraz twarzy, szybko zeszła z niego i kucnęła obok. Gdy tylko wyczuła że przeciwnik jest dość daleko, wstała i wyszła zza ogromnych zarośli w które wpadli. Wznowiła bieg, brunet bez problemu ją dogonił, zatrzymali się po jakimś czasie przed dużą łąką . -Tu trop się kończy -oznajmiła i ukucnęła przy okazji rozglądając się.
-Szukacie kogoś ? -odezwał się drwiący głos za ich plecami.
Oby dwoje jak na zawołanie odwrócili się błyskawicznie.
-Kim jesteś ? -warknął brunet.
Chłopak zaśmiał się i przechylił lekko głowę w lewo. -Makashii, Hm czy wy przypadkiem mnie nie szukaliście ? -zapytał  .
Zielonooka spojrzała na kruczowłosego widziała na jego twarzy opanowanie ale wiedziała że w środku cały gotował się ze złości. Była zła na siebie że tym razem nie wyczuła jego obecności .Była pewna że to on jest odpowiedzialny za ten atak .-Owszem i nawet ułatwiłeś nam zadanie -wstała i zmierzyła go wzrokiem.
-Czyżby ? -prychnął i spojrzał na nią .-Jestem ciekawy co taka bezbronna różowa laleczka może mi zrobić. -zaśmiał się.
Sakura zmarszczyła brwi i poprawiła rękawiczki na rękach i ze wściekłą miną biegła w stronę przeciwnika z zamiarem uderzenia go prawym sierpowym . Ten tylko odtrącił ją niczym jakiegoś natrętnego owada. Sasuke widział jak cała gotowała się ze złości, pokręcił głowę i wyciągnął swoją katanę . Usłyszał prychnięcie przeciwnika .Makashii wyjął zza pleców dwa ogromne miecze , biegł w kierunku Uchihy wymachując mieczami. Czarnooki westchnął ciężko i zablokował każdy atak za dany przez przeciwnika. Sakura widząc że przeciwnik ją olał, zdając sobie sprawę że ma szanse walczyć z jednym z klanu Uchiha po prostu ją zlekceważył .Nie mogła mu tego tak po prostu popuścić ! .Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole. -Nie lekceważ mnie ! -warknęła w jego stronę. Chłopak obrócił się w jej stronę i poczuł silny ból w okolicy brzucha , zielonooka uderzyła go z pięści w brzuch tym samym powodując że odleciał parę metrów w tył łamiąc tym samym parę drzew .
Sakura z chytrym uśmieszkiem przyglądała się mu. Nagle jego klon zniknął a na jego miejsce pojawiła się kłoda drewna. Wściekła warknęła i pobiegła w stronę lasu, brunet schował swoją katanę po czym  dogonił ją i zmierzył wzrokiem . -Co zamierzasz zrobić ?
-Jak to co ? Skopać mu tyłek !
Brunet przewrócił oczami . -Cóż za wyrafinowany plan pani strateg .
-Och Zamknij się ! Zamierzam to zrobić po swojemu -warknęła.
Zatrzymała się i rozejrzała, usłyszała szelest za sobą .W ostatniej chwili Sasuke pociągnął ją w swoją stronę tym samym ratując ją przed lecącym kunaiem. Odwróciła się na pięcie w jego stronę, w mgnieniu oka brunet znalazł się przy Makashiim z chidori w ręku. Przeciwnik upadł na ziemię z przebitą klatką piersiową. A nad nim stał brunet z chytrym uśmiechem.
Przeszukali cały teren wioski wokół ale nie znaleźli już nikogo więcej, po powrocie do wioski nie obyło się bez narzekania Naruto.Gdy tylko zdali raport Hokage wrócili do domu, różowowłosa  podczas powrotu do domu weszła do szpitala dowiedziała się od Tsunade że dwójka rannych mężczyzn leży w sali nr. 107.
Weszła na drugie piętro i weszła do sali, mężczyźni jak dotąd jeszcze się nie wybudzili. Mieli poważne rany z cudem przeżyli. Gdyby oddział ANBU znalazł  ich chodź parę minut później mogli by wykrwawić się na śmierć . Westchnęła i sprawdziła ich karty. Jak widać szybko dowiedzieli się kim są ci dwaj shinobi .
Akihori Date i Ikishi Azuri ich stan jak na razie był stabilny.Odłożyła na miejsce ich karty i wyszła z sali . Na korytarzu było dość głośno .Podeszła do jednej z sal by sprawdzić co się stało , gdy tylko ujrzała swoją mentorkę zdziwiła się . Weszła do sali i spojrzała na Shizune która stała obok blondynki.
-Shizune co się dzieje ? -Kobieta spojrzała na nią.
-Czcigodna Tsunade źle się poczuła , już od dłuższego czasu tak się dzieje że traci siły. Chodź wygląda młodo to wcale się tak nie czuję . -Shizune przeniosła wzrok na Tsunade.
-Co teraz będzie ? -zapytała .
-Tsunade jutro chce zebrać radę aby wybrać nowego Hokage.
-Nowego ?
-Tsunade nie ma już siły na to, wioska potrzebuję teraz zmian a ona już nie daje rady.
Zielonooka spojrzała na swoją byłą mentorkę widziała na jej twarzy grymas bólu.
-Powinna teraz odpocząć, chodź -uśmiechnęła się do niej lekko i wyszła z nią z sali. Sakura po powrocie do domu zastanawiała się kto zostanie nowym Hokage.

Od rana rada wybierała odpowiedniego kandydata na nowego Hokage po wielu godzinach namów wreszcie udało im się dojść do porozumienia. Wszyscy mieszkańcy wioski zebrali się pod budynkiem .
Sakura gdy tylko usłyszała od swojej mamy że rada już zdecydowała , szybko wybiegła z domu i pobiegła w stronę tłumu. Na dachu stała Tsunade a za nią reszta rady wioski. Każdy patrzył na nią i wyczekiwał aż coś powie . -Od dziś Konoha ma nowego Kage .-Powiedziała głośno aby wszyscy ją słyszeli. Koło blondynki stanął jakiś mężczyzna miał na sobie duże nakrycie głowy które zasłaniało jego twarz oraz płaszcz.
Mężczyzna podniósł głowę a zielonooka ujrzała szeroki uśmiech, blond włosy które wystawały spod nakrycia głowy i niebieskie oczy.-Naruto Uzumaki zostaję VI Hokage . -Oznajmiła blondynka. Sakura była szczęśliwa że jej przyjacielowi wreszcie udało się spełnić swoje marzenie. Kątem oka zobaczyła jak Sasuke również przygląda się Naruto. Kąciki jego ust lekko powędrowały w górę.
-Idziemy na ramen -Radosny uśmiech wpełzł na twarz liska.
-To pytanie ? -zaśmiała się Sakura .
-Mhm nie, raczej stwierdzenie .-Wziął pod rękę dwójkę swoich przyjaciół i zaciągnął ich do budki z ramen , mimo protestów obojga z nich . -Puść mnie młocie ! -warknął brunet . -Od dziś masz się do mnie zwracać grzecznie ! Ten tylko prychnął i zajął miejsce przy wolnym stoliku .W jego ślady poszła zielonooka .
-Staruszku 4 porcję proszę .
-Co ty liczyć nie umiesz , jest nas tylko trójka .
-Sakura 2 porcję są dla mnie !
-Nie mogę w to uwierzyć nareszcie spełniłem swoje marzenie i zostałem Hokage - westchnął .
-Ale wiesz że posada Kage nie daje ci prawa do opierdzielania się -dziewczyna popatrzyła na niego podejrzanie .
-Sakura-chan nie bądź nie miła ! wiesz że ja nigdy się nie opierdzielam ja jestem zapracowanym człowiekiem.
-Taa jasne a w tej bajce były smoki ? brunet wywrócił oczami , był znudzony tą całą sprzeczką .
-Możecie przestać się kłócić ?! -warknął .
-Ej Sasuke nie bądź gburem !
-Zamknij się głąbie bo Ci przywalę!
-Pff  teraz se możesz , jak mnie tkniesz każe strażą cię zamknąć w izolatce a najlepiej w kaftanie bezpieczeństwa !
-Zaryzykuję ! -wstał i już miał zamiar się zamachnąć gdy przed nim stanęła Sakura .
-Zamknijcie ryje w reszcie bo sama wam przywalę ! -warknęła w ich stronę ,spojrzała na nich .
-Sakurcia ale to on zaczął -lisek naburmuszył się jak małe dziecko wskazując palcem na bruneta tak jak to robi dziecko gdy coś chcę a nie może mówić  .Na czole Sakury zaczęła pulsować nie bezpieczna żyłka . Uderzyła go w ramię . -Nie zdrabniaj mojego imienia !
-Auuu ! -Złapał się za bolące miejsce i bez żadnego sprzeciwu usiadł na swoim miejscu , nie chciał się jej bardziej narazić bo wiedział jakie są później tego konsekwencje .

Miesiąc później ....

-Opuszczam wioskę .-Sasuke pewny siebie stał na przeciwko blondyna .
-Jak to opuszczasz ?! -Naruto błyskawicznie wstał .
-Sasuke ... ponaglił go blondyn.
Brunet spojrzał na niego , przez dłuższą chwilę żaden z nich się nie odezwał . Kruczowłosy wszystko musiał poukładać sobie w głowię . Sam do końca nie był pewny tej decyzji którą chciał podjąć ale to należało wreszcie zrobić .
.-Mam zamiar odbudować swój klan a do tego potrzebna jest mi odpowiednia kandydatka .Hokage spojrzał na niego, rozumiał co jego przyjaciel ma na myśli .
-Więc dobrze, wysyłam cię na roczną misje -usiadł przy biurku .
-Jaką znowu misję ? coś ty wymyślił młotku .
-Misje i to na dodatek roczną , a co chcesz żeby mieszkańcy wioski mówili że znowu zwiałeś ?
I nie jestem żadnym młotkiem więc zwracaj się do mnie z szacunkiem - uśmiechnął się szeroko.
Brunet westchnął i zmierzył go wzrokiem . -Niech będzie, myślę że rok powinien mi wystarczyć.
-Kiedy zamierzasz wyruszyć .?
-Dziś w nocy , jak dobrze pójdzie to nie wrócę.
-Sasuke ! -warknął blondyn ostrzegawczo dając chłopakowi do zrozumienia że nawet jeśli znów opuści wioskę ten i tak go znajdzie .
-Spokojnie, żartowałem tylko -uśmiechnął się chytrze po czym wyszedł , na zewnątrz natknął się na Sakurę która chcąc nie chcąc usłyszała jego rozmowę z Naruto. Nie była zadowolona z faktu iż Sasuke opuszcza wioskę .Brunet nawet nie zwrócił na nią uwagi , ominął ją i poszedł dalej. Dziewczyna westchnęła zrezygnowana, kątem oka spojrzała na niego ostatni raz a następnie weszła do gabinetu swojego przyjaciela . Naruto spojrzał na nią jej mina mówiła sama za siebie.
-Słyszałaś ?
-Tak.. -powiedziała nie chętnie .
-Sakura przykro mi ja nie mogłem mu tego zabronić . -Spojrzała na niego .
-Nie obchodzi mnie on -skłamała, blondyn nie uwierzył. Pokręcił tylko głową i podszedł do niej.
-Sakura znam cię dość długo więc wiem kiedy kłamiesz,i wiem że nadal kochasz Sasuke.Dobrze wiesz że prędzej czy później doszło by do tego .
-Odkąd pamiętam Sasuke mówił że chce odbudować klan .Dobrze wiesz jaki on jest nie ustępliwy. Jeśli sobie wyznaczy jakiś cel, to będzie dążył do zrealizowania go .Nie chcę abyś była nie szczęśliwa z powodu Sasuke. Wiem że to trudne będzie ....
-Dam radę -przerwała mu . -Ja do Sasuke już nic nie czuję traktuję go tylko jak przyjaciela jestem mu wdzięczna za wszystko. Nic więcej .Mam zamiar ułożyć sobie życie i będę szczęśliwa. Choćbym miała sobie to szczęście narysować. -skrzyżowała ręce na piersi . 
-Więc niech tak będzie - uśmiechnął się tylko . 
Sakura wyszła z gabinetu i poszła w swoją stronę nagle uderzyła o coś i upadła koło niej rozsypały się jakieś dokumenty . -Wybacz , zamyśliłam się -spojrzała na chłopaka który zbierał papiery, wstała i podniosła resztę .-Dzięki -uśmiechnął się . 
-Jestem Sakura .
-A ja Iki...
-Ikishi !! -Z drugiego końca korytarza było słychać donośny krzyk blondyna.-Gdzie są papiery o które prosiłem 2 godziny temu ? -Wybacz ale muszę już iść .-odezwał się . 
Dziewczynę zastanawiał fakt że znała to imię, tylko nie mogła sobie przypomnieć skąd .
Chłopak wydał się jej dość znajomy. To pytanie nurtowało ją dość długo. Nagle przypomniała sobie dwóch mężczyzn których odwiedziła w szpitalu.Pobiegła w stronę domu bruneta, zapukała ale odpowiedziała jej głucha cisza spróbowała więc jeszcze raz z myślą że może nie usłyszał. Na darmo, zrezygnowana miała już wracać gdy nagle wpadło jej do głowy jeszcze jedno miejsce w którym mógł być. Pobiegła na polankę która znajdowała się nie daleko domu Sasuke.


Drzewo jedno za drugim upadało od cięcia kataną , brunet  rozwalał wszystko co stało mu na drodze . Wbił katanę w ziemię . Niebo pokryte było szarymi chmurami zapowiadającymi deszcz . -Długo będziesz tam tak stać ? -odwrócił się w jej stronę. 
Sakura wyszła zza drzewa . -Ja...przed chwilką przyszłam .
-Nie kłam, wyczułem cię już wcześniej stałaś tam z jakieś 20 minut. -obrzucił ją ironicznym spojrzeniem mówiącym "mnie nie oszukasz". Dziewczyna nie odezwała się, stali tak parę minut w ciszy . -Po co przyszłaś ? 
-Słyszałam że opuszczasz wioskę . -powiedziała już bardziej pewna siebie , odważyła się spojrzeć w jego oczy które wyrażały znudzenie i złość ?Tak prawdopodobnie był zły za to że przerwała mu  trening. -Owszem i co związku z tym ?
-Co powiesz na ostatnią walkę przed odejściem ?
-Ale ty wiesz że ja wrócę  ?-chytry uśmieszek wkradł mu się na usta.
-Mhm taa , ale chcę się z tobą zmierzyć -wzruszyła ramionami.
-A co jak wygram ?
-Na twoim miejscu nie liczyła bym na to. -uśmiechnęła się.
-Załóżmy się. Jeśli ja wygram spełnisz jedną moją zachciankę. 

-A jeśli ja wygram to ty spełnisz jedną moją ?
-Mhm tak , ale do tego nie dojdzie . Myślisz że masz ze mną jakiekolwiek szanse ? 
Sakura wiedziała że chcę ją sprowokować, spokojnie założyła rękawiczki. Uchiha przyglądał się jej z zaciekawieniem. Zebrała chakrę w prawej ręce i z całej siły uderzyła w ziemię tworząc ogromny krater. Brunet odskoczył do tyłu, wykonał pieczęć a w jego prawej dłoni pojawiły się błyskawice. Biegł na dziewczyna , sekundy mijały a on był co raz bliżej w jednej chwili przebił jej klatkę piersiową. -Za łatwo poszło -przeszło mu przez myśl. Klon zniknął , Sasuke gwałtownie odwrócił się. Sakura stała na przeciwko niego z chytrym uśmieszkiem , wyjął swoja katanę i wycelował w nią. Zniknęła z jego pola widzenia kiedy chciał zadać jej cios. Pojawiła się za nim i wskoczyła mu na plecy. -Wygrałam ! -zaśmiała się. Kruczowłosy prychnął i upadł z nią na ziemię razem się przeturlali i teraz on siedział na niej okrakiem trzymając jej nadgarstki nad głową, by nie mogła nic zrobić. -Nadal uważasz że wygrałaś ?
-Ależ oczywiście !
-Co teraz zrobisz bez rąk ?
-Mam jeszcze nogi ! -uśmiechnęła się chytrze.
-Nawet nie próbuj ! -warknął a dziewczyna uderzyła go kolanem w przyrodzenie, po czym przeturlała się . -Wygrałam ! -zaśmiała się. Na twarzy Sasuke było widać grymas nie zadowolenia. 
-Oszukiwałaś.
-Ta jasne, nie było żadnych zasad -wystawiła język i zeszła z niego. -A więc czego chcesz?
-Mhm jak na razie to niczego ale pamiętaj że wykorzystam to jak wrócisz do wioski -uśmiechnęła się chytrze.
-Mhm jasne -mruknął i schował swoją katanę .