sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 11.

Rozdział dedykuję kochanej i nie powtarzalnej Ev<3 !

"Nagle coś się kończy, jakby runął tobie świat. Pragniesz cofnąć czas na próżno. Nagle widzisz jasno tyle utraconych szans, słów, na które już za późno.."



Ciemność. Pustka. Cisza. Nikogo ani niczego tu nie było. Dźwięk odbijał się jak echo w jej głowie. Jej wzrok nie dostrzegł nic, widziała tylko ciemność która wydawała się nie mieć końca. Szła przed siebie ręką dotykając ściany, która była nieco wilgotna. -Czy ja umarłam?-przeszło jej przez myśl. 
Usłyszała dźwięk dość przytłumiony, słyszała odgłosy dość ciche które z każdą sekundą stawały się głośniejsze. Zauważyła światło, które oślepiło ją na chwile, przymrużyła oczy i przyśpieszyła kroku idąc w tamtym kierunku.
"Obudził ją zapach świeżo grzanego jedzenia i zapach kawy, otworzyła po woli oczy tym samym przyzwyczajając je stopniowo do światła. Usłyszała czyjeś kroki, nagle w progu stanął wysoki brunet. Ikishi-przeszło jej przez myśl. Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na jego anielskie oblicze, był w samych spodenkach. Wzrokiem powędrowała na jego umięśnioną klatkę która podnosiła się i opadała w swoim tempie. Przełknęła głośno ślinę. -Widzę, że już nie śpisz kochanie-odezwał się i podszedł do dziewczyny składając na jej ustach pocałunek który ona z chęcią przedłużyła przeczesując swoją dłonią  jego włosy. -Tak przed chwilką, mm co tak ładnie pachnie? -uśmiechnęła się i wstała zarzucając na siebie cienki szlafrok, który zawiązała sobie w pasie.
-Jak pójdziesz ze mną to się przekonasz-przyciągnął ją do siebie.
-Kusząca propozycja. -zawiesiła ręce na jego szyi i musnęła jego usta. 
-Wyspałaś się księżniczko? -uśmiechnął się do niej słodko. 
Dziewczyna zastanowiła się przez chwilę, dostrzegła jak chłopak przypatruje jej się oczekując odpowiedzi.- Mhm bywało lepiej-mruknęła i odsunęła się od niego z chytrym uśmieszkiem. -Tak a to niby czemu? Czyżby ci się nie podobała nasza wczorajsza noc? 
-No wiesz było całkiem, całkiem. Mógłbyś się trochę lepiej postarać - zachichotała.
-Ach tak? To znaczy, że będę musiał się bardziej wysilić żeby cię zadowolić?
-Czy ja wiem? Po tym co było wczoraj to nie wiem czy dam ci kolejną szanse.-udała nie pewną. 
-Jestem pewny kochanie, że nie wytrzymasz beze mnie i będziesz błagała mnie bym cię zadowolił.-przybliżył się do niej i złapał ją w tali, przyciągnął ją do siebie i wpił się w jej malinowe usta. "

Dziewczyna przyglądała się tej scenie? A może wspomnieniu które przypomniała sobie, spojrzała na siebie było widać, że była naprawdę z nim szczęśliwa. To szczęście zniknęło jak bańka mydlana gdy tylko miała wypadek. Zrozumiała, że przez to krzywdzi Ikishiego który tak bardzo się starał. Chodź przypomniała sobie dopiero jedno wspomnienie to czuła, w środku dziwne ciepło które rozchodziło się po jej wnętrzu a także pewnego rodzaju nie pokój...

Dziewczyna przekręciła się na drugi bok, zamruczała cicho przez sen. Brunet który stał nad nią uśmiechał się chytrze. -Teraz kochanie na pewno sobie przypomnisz mnie.-pomyślał i wznowił swoją technikę fałszywych wspomnień, chytry uśmiech nie schodził mu z twarzy. Gdy tylko zobaczył, że dziewczyna się przebudziła od razu skończył i zaczął głaskać ją po głowie jak gdyby nigdy nic. -Hej wyspałaś się? spojrzał na nią. 
-Tak..wiesz .-zawahała się nie wiedząc czy ma mu powiedzieć, że przypomniała sobie coś czy lepiej zachować to na razie tylko dla siebie. Jednak widząc jego spojrzenie stwierdziła, że nie powinna ukrywać przed nim tego.-J-ja chyba przypomniałam sobie coś.-przełknęła głośno ślinę. 
-Tak? Co dokładnie?
-Ja.. to znaczy -jąkała się w swoich słowach nie potrafiąc ubrać tego w zdanie.-Przypomniałam sobie pewne zdarzenie..em pamiętam, że obudził mnie zapach kawy i jedzenia które przyrządzałeś, ty przyszedłeś w samych spodenkach-zarumieniła się lekko i zamilkła nie chcąc dalej kończyć. Chłopak uśmiechnął się i złapał ją za rękę. Pewnie przypomniałaś sobie naszą pierwszą noc.-rozmarzył się i z jeszcze większym uśmiechem kontynuował.-Jesteś na dobrej drodze kochanie do odzyskania wspomnień. Tak się ciesze. 
Dziewczyna przyglądała się jego roześmianej twarzy po czym skierowała wzrok na otwierające się drzwi, w jednej chwili do sali weszła blondynka widząc, że już nie śpi posłała jej lekki uśmiech.-Jak się czujesz Sakuro?
-Dobrze..tak mi się wydaje.-odwzajemniła uśmiech.-Kiedy wreszcie będę mogła wyjść? spojrzała na blondynkę i na jej zaciśniętą szczękę. 

Kobieta spojrzała na zielonooką i westchnęła. Wyniki wyszły w porządku więc nie może jej tu trzymać na siłę nawet jakby chciała. -Zrobimy jeszcze rutynowe badania kontrolne i myślę, że już jutro będziesz mogła wyjść.
-Dopiero jutro? -skrzywiła się.
-Wytrzymałaś tydzień to i wytrzymasz ten jeden dzień.-próbowała się uśmiechnąć ale zamiast tego wyszedł jej grymas. Blondynka westchnęła i wzięła do ręki jej kartę. Wypisała zwolnienie. -Gdy tylko skończymy badania będziesz mogła już dzisiaj wyjść- powiedziała nie chętnie. 

Różowo-włosa uśmiechnęła się promiennie, nareszcie usłyszała dobrą wiadomość. Odechciało jej się siedzenie w tych czterech ścianach które przyprawiały ją o zawrót głowy. Spojrzała na bruneta który miał wypisaną radość na twarzy. Dostrzegła jego chytry uśmiech który od razu zniknął gdy dostrzegł, że dziewczyna mu się przygląda. Postanowiła jednak nie pytać o powód jego euforii.

***

-Sasuke! Hej Sasuke! -białowłosy biegł w kierunku bruneta, chłopak nie chętnie stanął i odwrócił się w jego kierunku posyłając mu wściekłe spojrzenie mówiące "Czego chcesz idioto znowu?! Nie widzisz, że jestem zajęty?" 
Kruczowłosy westchnął.-Masz zamiar tak tu stać i gapić się czy wreszcie powiesz po cholerę zawracasz mi głowę?
Hozuki uśmiechnął się i spojrzał dumnie na czarnookiego.- Znalazłem Ci dziewczynę.
Brunet prychnął pod nosem. - Jeśli znowu chodzi ci o Karin to daruj sobie nie chcę aby matką moich dzieci była ta dziwka.-wywrócił oczami.
Chłopak zaśmiał się słysząc przezwisko jakie dał czerwonowłosej małpie..-Żartujesz sobie ona nawet jako dziwka spieprzyła by ten zawód! -zaśmiał się głośno. -Do rzeczy. - ponaglił go czarnooki. 
-Dziś rano byłem w pobliskiej knajpce i natknąłem się na taką super laskę! mówię ci totalna sex bomba jak ją zobaczysz padniesz z wrażenia! 
-Nie sądzę..
-Może najpierw byś ją zobaczył!-pociągnął go za rękę w stronę knajpy.

Kruczowłosy nie był do końca przekonany co do wizji chłopaka, zawsze gdy mówi, że znalazł mu odpowiednią dziewczynę zawsze kończyło się tym samym, on nie potrzebował pustej blondynki która miała w swoich ustach więcej lodów niż on frytek.
On potrzebował prawdziwej kobiety która była ładna i do tego silna. Widząc zapatrzonego chłopaka spojrzał w kierunku baru przy którym siedziało parę osób.
- No i co myślisz o tamtej rudowłosej dziewczynie? 
Chłopak spojrzał z niedowierzaniem na kolegę.-Serio Suigetsu? Serio? Od kiedy to cię pociągają starsze babki po 40? Zaśmiał się.
-Co? -chłopak zdziwił się reakcją bruneta.
-Sam mówiłeś, że potrzebujesz doświadczonej i silnej kobiety! Żebyś ty widział jakiego ona ma kopa stary! 
-Wiesz co? Daj spokój sam zajmę się szukaniem a ty..-westchnął. - Ty lepiej idź napij się albo przynajmniej zrób coś ze sobą.
-Ale..-widząc wzrok chłopaka nie odezwał się, zrezygnowany pokręcił głową i wyszedł.-Tyle się starałem, żeby znaleźć mu odpowiednią babkę, co nie było łatwe a ten jeszcze wybrzydza! -pomyślał. 

Brunet podszedł do baru, usiadł na czarnym stołku i zamówił sobie drinka. Rozejrzał się po knajpce, ale nic ani nikt nie przykuł jego uwagi. Zrezygnowany tym wszystkim wziął do ręki swojego drinka i wypił go duszkiem. Tego było mu trzeba, pokręcił głową na samą myśl o szukaniu dziewczyny. -To nie ma sensu-pomyślał. -Co mi odbiło z tą odbudową klanu! 
-Poproszę wódkę z sokiem-usłyszał kobiecy głos, spojrzał w tamtym kierunku i zaniemówił. Koło niego usiadła wysoka brunetka o nieskazitelnej urodzie, dość długo musiał się jej przyglądać bo dziewczyna zerknęła na niego i uśmiechnęła się promiennie.

Miała tego dość wszyscy uważali, że jeśli jest kobietą to jest słaba. Miała ochotę ich wszystkich powybijać. Wściekła uderzyła pięścią w mur. O co im wszystkim dzisiaj chodzi. Zgadali się czy jak-przeszło jej przez myśl. 
Gdy tylko pyta o jakieś zadanie dzięki któremu zdobyła by kasę wszyscy odpowiadają jej to samo "Hahah ! Coś ty dziecinko zgłupiała do reszty? Plac zabaw jest gdzie indziej, jeśli Ci się nudzi to idź pobaw się laleczkami" , "Oszalałaś Skarbie do reszty? Tak śpieszno ci na drugą stronę?"
O co im do cholery chodzi? Przecież te misję nie były wcale tak nie bezpieczne trzeba było tylko schwytać parę gangsterów, morderców i tak dalej to trochę jak łowca głów. Dzięki temu mogła uzbierać trochę kasy i wyrwać się z tej piekielnej nory. Dziewczyna pokręciła głową -kogo ja oszukuję?-westchnęła- Wszyscy tu są idiotami! Co to do cholery ma być za dyskryminacja! -warknęła głośno.
Oburzona weszła do pierwszej lepszej knajpy by zatopić smutki w szklance dobrej wódki. O tak tego było jej trzeba to pewne. Zasiadła przy barze.-Poproszę wódkę z sokiem-odezwała się do barmana który po chwili postawił przed nią zamówienie. Kątem oka dostrzegła, że ktoś się je przygląda-prychnęła cicho pod nosem i odwróciła głowę w lewą stronę. Spojrzała w czarne oczy i uśmiechnęła się lekko. Ta intensywna czerń i te ogniki w oczach ...nie potrafiła tego uczucia opisać ale było takie ..dziwne.. upiła łyk wódki. -Zły dzień? -usłyszała.
Czy to tak bardzo widać?-pomyślała i zerknęła na niego. -Można tak powiedzieć..Jestem Ev..
-Sasuke.-uśmiechnął się przez chwilę i duszkiem wypił zawartość kieliszka.
-Co ty na to byśmy się przeszli ?-zapytał, najwidoczniej alkohol dodał mu trochę więcej odwagi. 
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i skinęła głową dopiła zawartość szklanki i wstała, odprężyła się czując jak ciesz wypełnia jej organizm, kpiła z ludzi którzy powtarzali jej, że powinna ograniczyć alkohol, przecież ona nie była od niego uzależniona, tylko od szczęścia, a to, że alkohol daje szczęście to już zupełnie inna sprawa...-Pokręciła głowa i wyszła z knajpy kierując się za młodym brunetem który jak widać wpadł w jej oko. - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam, jesteś hmm turystą? -zaśmiała się widząc wyraz twarzy bruneta który najwidoczniej szukał odpowiedzi na niebie.
-Mniej więcej, szukam czegoś.
-A co zgubiłeś coś? 
-Nie do końca, szukam pewnej osoby a dokładniej kobiety.
-Kobiety? -spojrzała na niego, nie wyglądał na żadnego Playboya czy coś. Ale w sumie ...ciekawa jestem jak by wyglądał z króliczymi uszami..Dość Ev o czym ty myślisz?-Skarciła się od razu za tą myśl. Jak widać alkohol daje siwe znaki jej wyobraźni. 
-Jak chcesz mogę pomoc ci szukać.-uśmiechnęła się.
-Potrzebuję pięknej i silnej kobiety z którą mógł bym odbudować swój klan.
Zamyśliła się, wyłączyła się po pierwszych jego słowach. ''Potrzebuję pięknej i silnej kobiety" reszty jego słów nie usłyszała bo była tak pogrążona w swoich myślach. 
-On szuka silnej i pięknej kobiety..przecież stoję obok ciebie młotku ! -pomyślała i westchnęła. 
-Chyba nie znajdziesz tu takiej która spełniała by te dwa kryteria..W tej wiosce są piękne kobiety lecz nie silne..tutejsi mężczyźni uważają, że kobiety nie powinny walczyć tylko siedzieć w domu przy garach i sprzątać dom, opiekować się dziećmi..-spojrzała na niego i wybuchnęła gniewem-To są brednie jakieś! Kobiety nie są tylko od zajmowania się domem!
Chłopak spojrzał na nią i uśmiechnął się pod nosem, jeszcze nigdy nie spotkał tak wybuchowej dziewczyny która na pierwszy rzut oka wydała się potulna jak baranek.
-Czyli powiadasz, że nie znajdę tu odpowiedniej kandydatki? -westchnął teatralnie i spojrzał na nią kątem oka. 
-J-ja..-zawahała się.- Nie wiem musisz poszukać.-uśmiechnęła się.
Szli przez dłuższą chwilę w ciszy mijając przechodzących mieszkańców wioski. Z daleka dostrzegła grupkę młodych chłopaków którzy siedzieli na murku i popijali piwo, gdy tylko wraz z brunetem minęli ich usłyszała za sobą gwizdy. Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole, odwróciła się do nich z mordem w oczach. Gdyby potrafiła zabijać spojrzeniem, tamta banda frajerów już dawno wąchała by kwiatki od spodu. -Drodzy panowie nie jestem psem, żeby na mnie gwizdać! -warknęła i zacisnęła pięści. 
Brunet uśmiechnął się pod nosem widząc miny tych typków...-charakterek ma taki sam jak..-zamyślił się i nagle w jego głowie pojawił się obraz wkurzonej Sakury która jak zwykle leje Naruto, cicho zaśmiał się pod nosem. Pokręcił głową wyrzucając z myśli ten absurd. Cały czas o czym nie pomyśli widzi ją, jej twarz, jej uśmiech. 
-Możemy iść.-warknęła nieco spokojniej niż przed chwilą. 
-Widzę, że cięty języczek masz.-zaśmiał się. 
Brunetka uniosła lekko brwi, może jej się wydawało,albo któryś już raz z kolei chłopak uśmiechnął się do niej promiennie. Ten jego uśmiech był taki powalający, najchętniej to by tera złapała go za koszulę i wpiła się w jego usta...Aaa przestań! tylko spokojnie to wszystko wina alkoholu. Ty przecież tak nie myślisz..nawet go nie znasz a chcesz mu się pchać do łóżka. Dziewczyno! ogarnij się! -próbowała wyrzucić ten głupi pomysł z głowy ale gdy tylko spoglądała na niego serce zaczęło jej bić jak oszalałe. Nigdy jeszcze się tak nie czuła..to uczucie było jej jeszcze nie znane, w brzuchu poczuła mrowienie a ręce zaczęły jej się lekko pocić..Co się ze mną dzieje do cholery?-przeszło jej przez myśl...Och to na pewno jest sen, ja tylko śnię i zaraz obudzę się w swoim łóżku. To tylko sen przecież to nie możliwe abym na widok zwykłego chłopaka dostawała od razu szału..Ale czy na pewno był zwykły? On był inny niż wszyscy mężczyźni razem wzięci, był miły, zabawny i tak ślicznie się uśmiechał. 

***
-Jak to dobrze być wreszcie w domu.-różowo włosa uśmiechnęła się pod nosem i usiadła na kanapie. W domu nikogo nie było, więc chłopak podszedł do niej i spojrzał na nią. -Jesteś pewna, że nie chcesz zamieszkać u mnie? W końcu przed wypadkiem .. no wiesz..
-Ikishi-westchnęła.- Ja nie pamiętam co było przed wypadkiem, proszę zrozum mnie. To nie jest dla mnie łatwe..-spojrzała na jego zaciśniętą dłoń.- Daj mi czas, muszę przyzwyczaić się do tego wszystkiego..na nowo.
Chłopak westchnął.-Dobrze, więc dam ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała. Sakura pamiętaj, że nie odpuszczę..J-ja za bardzo cię kocham. 
Spojrzała na niego, przeszedł ją dziwny dreszcz. Miała dziwne przeczucia-Będę pamiętała..-odezwała się w końcu. Widziała jak chłopak odetchnął z ulgą.
Gdy tylko chłopak opuścił jej dom dziewczyna poszła na górę do swojego pokoju, dostrzegła na szafce nocnej zdjecie na którym była ona, jej przyjaciel Naruto i chłopak o czarnych włosach i oczach którego  nie pamiętała. Odłożyła na miejsce ramkę i poszła do łazienki wziąć długą relaksującą kąpiel.


Stojąc na balkonie uświadomiła sobie, że życie w ciągłej nie pewności i nie wiedzy może być męczące. Chciałaby wreszcie odzyskać utracone wspomnienia. Tyle pytań chodzi po jej głowie i zero odpowiedzi na nie. Przebywając z Ikishim w jej głowie nagle pojawia się czerwona lampka. Gdy jest z nim czuje, że coś jest nie tak. Te obawy nie dają jej spokoju. W jej głowie pojawia się mnóstwo czarnych scenariuszy obawy przed czymś lub przed kimś.

-Karin! Daj spokój i wyjdź stamtąd wreszcie! -wrzasnął oburzony Suigetsu waląc od pół godziny w drzwi, za którymi znajdowała się czerwono-włosa. Gdy tylko ujrzała swojego Sasuke z tą dziewuchą, pobiegła do łazienki wypłakać się.
-Karin! do cholery, ja już dłużej nie wytrzymam!-warknął wściekły.
-Co ona ma czego ja nie mam, że Sasuke woli ją ode mnie.-dziewczyna wytarła wierzchem dłoni spływające ciurkiem łzy.
-Hmm..pomyślmy, na pewno mózg ! A teraz do cholery wyjdź stamtąd albo pójdę do twojego pokoju i wyrzucę wszystkie twoje szmaty przez okno !
-Nie interesuję mnie to !
Chłopak zdziwił się, zazwyczaj gdy groził jej w ten sposób ona zawsze krzyczała " Tknij chociaż jedno z moich ubrań a pożałujesz, obetnę ci łapy i dam na pożarcie wilkom!" Nie poznawał jej z każdym dniem była inna i bardziej wkurzająca.-Karin? Co ci jest?
-J-ja nie chcę żeby Sasuke myślał o mnie źle! chce żeby podziwiał mnie tak jak inne kobiety.
Hozuki westchnął.-No dobra, otwórz drzwi i wyjdź to pogadamy. -pokręcił z zażenowaniem głową. Dziewczyna wyszła i spojrzała czerwonymi oczami na białowłosego. Chłopak spojrzał na nią i się skrzywił, złapał ją i wyciągnął z łazienki. Szybko wszedł i zamknął się.- No wreszcie.-ulżyło mu. -Jeśli chcesz żeby Sasuke cię traktował jak ..inne kobiety. -westchnął- chodź to nie możliwe-mruknął cicho do siebie.- To zachowuj się normalne a nie jak wariatka która jak tylko go zobaczy rzuca się na niego i krzyczy Sasuke-kun. I co najważniejsze ale nieprawdopodobne to ...zmień twarz. -chłopak zaśmiał się i poszedł do swojego pokoju.

-Nie chciałaś nigdy opuścić tego miasta?-spytał spoglądając na nią.
-Wiesz, chciałam i to dawno temu, tylko gdzie bym miała wtedy iść? Nigdy nie wychodziłam poza mury miasta. Gdy tylko chciałam wziąć jakąś robotę wszyscy patrzyli na mnie z góry. Wszyscy powtarzali to samo, że jestem kobietą i powinnam siedzieć w domu.- zacisnęła pięści i kontynuowała- Nie cierpię tego miejsca. Chce się stąd wreszcie wydostać. Nie po to tryle lat ćwiczyłam dzień i noc tylko po to by siedzieć w tym pieprzonym mieście!
-Spokojnie..-mruknął widząc w jej oczach narastający gniew.- Mogłabyś zamieszkać w mojej wiosce, w Konoha. Tam mogłabyś wykonywać swoje misję kiedy byś tylko chciała.
-Konoha.?-powtórzyła głucho.- Naprawdę mogłabym?
Brunet tylko skinął głową i czekał na jej odpowiedź.-W takim razie chciałabym odejść stąd i zacząć..nowe życie.-uśmiechnęła się.- Lepsze życie.


Dzień skończył się bardzo szybko, na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy a księżyc był dziś wyjątkowo piękny, dziś była pełnia. Zielonooka siedziała na balkonie i patrzyła w niebo, okryła się kocem i przymknęła oczy. Chciała aby ktoś przyszedł i powiedział jej, że wszystko będzie dobrze, że będzie jak dawniej. Nikt nawet nie może wyobrazić sobie jak się teraz czuje, spoglądając na swoich rodziców których nie pamięta, rozmawiając z przyjaciółmi których wgl nie zna. Wszystko wydawało jej się tylko snem z którego zaraz się obudzi i wszystko wróci do normy taką przynajmniej miała nadzieję.-westchnęła..-Nadzieja matką głupich ..

***
Pewna blond włosa kobieta od samego świtu siedziała w szpitalu i szukała czegoś co mogłoby jej pomóc w odkryciu czegoś nie zbędnego,cokolwiek co pomorze jej uczennicy przywrócić pamięć. Przez pół godziny kobieta wpatrywała się w wyniki jej badań. Wszystko w normie, poza pewnym szczegółem, poziom jej chakry jest zaburzony, wyniki badań potwierdzają niezgodność przepływu. -To nie możliwe-westchnęła i szybko wstała podchodząc do pancernej szafki zezwojami. -Nie, to też nie to. Gdzieś to musi być- wyrzucała na ziemie zwoje szukając odpowiedniego który wyjaśni wszystko. -Mam. -blondynka wzięła do ręki i zasiadła z powrotem przy swoim biurku. Otworzyła i wczytała się dokładnie by nie ominąć niczego. -T-to nie możliwe.
W tym samym czasie w szpitalu pojawił się członek Anbu.
-Czcigodna Tsunade, dostaliśmy raport z jednej z wiosek. Poszukują zbiegłego ninja, który może być niebezpieczny.

-Zbiegły ninja? A gdzie jest Naruto?
-Hokage teraz zajmuję się sprawami związanymi z wioską.-odpowiedział.
-Dobrze więc pokaż mi ten raport.- zarządziła i odebrała go. Po przeczytaniu wszystkiego w jej oczach było widać szok. Opis zbiegłego ninja był dokładnie podobny do Ikishiego. -Cholera, ten dupek oszukał nas wszystkich. Musicie jak najszybciej znaleźć Ikishiego Azuri! Sprowadź Sakurę do mnie, prawdopodobnie wiem jak jej pomóc.


Chłopak dowiedział się dziś rano, że jego wioska już wysłała za nim listy gończe, musi jak najszybciej skończyć to co zaczął nie może teraz wszystko zepsuć za dobrze mu idzie by było inaczej. Brunet stał na dachu i obserwował dziewczynę która nadal była pogrążona w głębokim śnie, w krainie marzeń gdzie wszystko jest takie idealne. Gdzie problemy znikają. Chłopak zeskoczył i zwinnie wszedł przez uchylone okno, ostatni raz spojrzał na spokojną twarz dziewczyny po czym uderzył ją w kark, nie mógł pozwolić na to by się teraz obudziła i wszystko zniszczyła. Wziął ją na ręce i zniknął.

-Czcigodna Tsunade! Sakury nigdzie nie ma, powiadomiliśmy już Hokage. -odezwał się członek Anbu.
-Cholera! - warknęła i zrzuciła wszystkie rzeczy z biurka- Musicie ją znaleźć!
-Hai!

Kobieta krążyła po szpitalu nie wiedząc co ze sobą zrobić.- Jeśli Sakurze się coś stanie obiecuje że zabije gnoja! -warknęła i zacisnęła pięści.
 -Jak mogłem być tak nie odpowiedzialny! Jak mogłem go przyjąć do wioski i pozwolić mu na to by miał dostęp do Sakury.- Blondyn nagle pojawił się przed blondynką, miał zaciśnięte wszystkie mięśnie. Jego nerwy były na wodzy.- Zabiję gnoja, po po prostu go zabiję!- krzyknął.
-Uspokój się Naruto, musimy jak najszybciej ich znaleźć. Nie wiemy co chce zrobić z nią, każda minuta jest na wagę złota.
-Wysłałem wszystkie oddziały Anbu żeby przeczesały teren.- blondyn zamknął oczy i westchnął. Najpierw ten wypadek teraz to..- chłopak zsunął się po ścianie.- Nie wybaczę sobie jeśli coś jej się stanie.

_____________________________________________________________________
No kochani to by było na razie na tyle ^^ Rozdział 12 pojawi się w przyszłym tygodniu, pozdrawiam wszystkich czytelników. Buziaki! ;****

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 10

 ,,Jeżeli nie spełnisz pokładanych w tobie nadziei, jak będziesz mógł z godnością spojrzeć w lustro?''


Dwa miesiące później. . .



Minęły dwa miesiące odkąd Sasuke wyruszył na polowanie, znaczy szukanie żony. Sakura od tego czasu zaczęła dwa razy ciężej pracować, chodź inni widzieli w niej smutek ona nie dawała tego po sobie poznać. W głębi duszy, gdzieś bardzo głęboko skrywała te emocje. Teraz liczyło się dla niej tylko jedno, powodzenie misji.  Z każdym dniem brała na siebie coraz więcej, w ciągu dnia była twarda jak głaz, ale wieczorami nawet to nie wystarczyło na powstrzymanie łez. Wpatrzona w lustrzane odbicie ciągle widziała jego twarz, na której zawsze pojawiał się łagodny uśmiech,ale tylko tak jak on potrafił się uśmiechnąć, nikt więcej. Szklane odbicie lśniło jego śmiejącymi się oczami.



 Leżąc na łóżku, wydawało jej się, że ubywa z niej zmęczenie. Widząc swoje odbicie w lustrze zrozumiała, że została sama. Co z tego, że miała rodzinę i przyjaciół ? Jak dopiero teraz zrozumiała, że straciła najważniejszą osobę która była w jej życiu. Wszyscy oczekują od niej by była szczęśliwa...szczęśliwa? To nie było możliwe bez niego. ..

-Naruto, dlaczego ona jeszcze się nie budzi? Czemu to tak długo trwa..?
Ikishi obserwował blondyna podchodzącego do szpitalnego łóżka. Blondyn z ciężkim westchnieniem usiadł na krześle i złapał dłoń dziewczyny.
-Nie wiem Ikishi, po prostu nie wiem. 
 Naruto pokręcił głową, smutnym wzrokiem wpatrywał się w nie przytomną przyjaciółkę.

-Naruto, minęły już dwa tygodnie, za długo to trwa .! 

-Spokojnie, niedługo powinna się obudzić.

Naruto powolnym ruchem odwrócił głowę w stronę wchodzącej do pokoju Tsunade. Blondynka podeszła do zielonookiej i dotknęła dłonią jej twarzy, jej skóra była chłodna. Jej głowa była owinięta grubym bandażem. 

-Tsunade-sama jesteś pewna, że nic jej nie jest. ? 
-Badania wyszły w porządku, nic nie wykryliśmy. 
-Nie powinienem wysyłać jej na tę misje ! 
-To nie twoja wina Naruto, skąd mogliśmy wiedzieć, że to się tak skończy ? 
-Ikishi ma rację...

2 tygodnie wcześniej...
-Naruto, masz dla mnie jakąś nową misję? - Różowo włosa usiadła na przeciwko blondyna z uśmiechem na twarzy. 
-Kolejną? Sakura czy ty czasem nie przesadzasz? Za dużo pracujesz powinnaś odpocząć..
-Och daj spokój, nic mi nie jest..
-Zawsze to mówisz..-Blondyn uśmiechnął się i pokręcił głową, zrezygnowany wyjął z szuflady dużą teczkę. -Hmm co my tu mamy. 
Różowo włosa dostrzegła misję rangi S, szybko chwyciła kartkę i uśmiechnęła się do blondyna. - Biorę! 

-Sakura, ta misja nie jest odpowiednia dla ciebie. Jest zbyt nie bezpieczna.

-Naruto byłam dowódcą ANBU, nie pierwszy raz wykonywałam niebezpieczne misje poradzę sobie i z tą misją. Wątpisz we mnie ?

-Nie o to chodzi, po prostu martwię się o ciebie .

-Nie potrzebnie, wykonam tę misję raz dwa i wrócę . -Uśmiechnęła się słodko i zrobiła maślane oczy, robiła tak cały czas gdy tylko Naruto miał jakieś "Ale"
-Ehh..zgoda. Ale pójdzie z tobą Ikishi.
-Ikishi? Dlaczego? 
-Sakura ta misja jest niebezpieczna! Samej cię tam nie puszczę,albo idziecie razem, albo nie idziesz wcale..
-Och dobra pójdę z nim, ale czy on przypadkiem nie jest twoim hmm księgowym ? 
-Niby jest, ale jest także w ANBU i przyda Ci się jego pomoc .



Skacząc z drzewa na drzewo uświadomiła sobie jedno. Chłopak nie nadaję się na długie podróże. Zrezygnowana stanęła na gałęzi drzewa i odwróciła się. 

-Chcesz zrobić sobie przerwę? 

Chłopak dobiegł do zielonookiej i osunął się na ziemię głośno dysząc. 
-To chyba znaczy tak.- Różowo włosa pokręciła głową w takim tempie dotrą na miejsce dopiero jutro. 
-Jesteśmy już nie daleko..-mruknął brunet.
-Skąd wiesz? 
-Widzisz te góry o tam? -Wskazał za nią .- Tam jest nasz cel. 

-Rzeczywiście, ruszamy  -spojrzała na niego i wznowiła bieg dotarli tam dość szybko, nie spodziewali się jednak, że wróg czeka już na nich. Gdy tylko dotarli na wzgórza, od razu zostali zaatakowani. Sakura odbiła lecące w ich strony kuna'ie. Wokół nich pojawił się dym, jeden z nich zaatakował dziewczynę od tyłu. Różowo włosa uderzyła plecami o kamienną posadzkę. Starła krew z wargi i wstała. Zebrała czakrę w prawej ręce i uderzyła w ziemię. Wybiła się w górę, wzrokiem szukała swojego kompana. Dostrzegła go nie opodal lasu walczącego z dwójką ninja. Nagle poczuła silny uścisk z tyłu głowy nim się zorientowała leżała na ziemi z zakrwawioną głową.

-Sakura ! -krzyknął brunet i podbiegł do niej. -Zielonooka spojrzała na niego ostatni raz po czym zamknęła oczy. 



Dziewczyna słyszała głosy były dość nie wyraźne i przytłumione. Z czasem wyostrzyły się na tyle by mogła je rozróżnić. Były dwa brzmienia kobiece i męskie. Rozmawiali ze sobą dość głośno, chwilę później zaczęło do niej docierać przyciemnione światło które z biegiem czasu stawało się jaśniejsze, powoli otworzyła oczy i zamrugała kilkakrotnie. Obraz był rozmazany, czuła na sobie czyjś dotyk i zapach perfum dość znany a jednak obcy. Obraz zaczął jej się zaostrzać dostrzegła blond włosom kobietę stojąco obok i dwóch mężczyzn. Wsłuchała się w głosy zastanawiając się kim są ci ludzie stojący obok niej. 
 Dostrzegła radość na ich twarzach, chodź nie wiedziała z jakiego powodu. Wszystko było dla niej tak odległe.
-Sakura! jak się ciesze, że się wreszcie obudziłaś .
Dziewczyna spojrzała na blondyna, który przytulał ją w tym momencie. Zmarszczyła brwi i kątem oka dostrzegła jego łzy.
Delikatnie odsunęła się od niego i usiadła. Spojrzała na nich. 
-Sakura? Dobrze się czujesz? 
Różowo włosa spojrzała na kobietę, wydawało jej się, że mówiła do niej.
-Sakura? -powtórzyła głucho i przyjrzała im się .
-Przestań się wygłupiać, to nie jest zabawne. -Zaśmiał się blondyn miał dziwny wyraz twarzy. 
-Sakura ty nie żartujesz prawda?-Kobieta przyjrzała jej się. Zielonooka wzruszyła ramionami. -Nie znam was. -Dostrzegła smutek w ich oczach. Czy ja ich znam? Czy oni mnie znają? Kim jestem? -Te pytania chodziły po jej głowie.
-Naruto, musimy porozmawiać na zewnątrz .-Gdy tylko usłyszała trzask zamykających się drzwi położyła się na boku i spojrzała na bruneta. 
-Sakuro, nie pamiętasz mnie? -Chłopak usiadł koło niej i złapał ją za rękę. Sakura pokręciła głową.-Kim jestem? kim oni są i kim ty jesteś?
-Nazywasz się Sakura Haruno, tamten blondyn to Naruto Uzumaki jest twoim przyjacielem oraz jest Hokage. A ta blondynka to Tsunade była twoją mentorką. Ja jestem Ikishi Azuri i jestem...-Chłopak zawahał się .-Jestem twoim chłopakiem.-Uśmiechnął się krzywo.
-Chłopakiem ?
-Tak kochanie, byliśmy razem na misji, trochę się pokłóciliśmy i byliśmy bardziej zainteresowani sobą niż powodzeniem misji. Trafiliśmy w zasadzkę i spadłaś ze wzgórza uderzając głowa w mur.Nie pamiętasz?

-N-nie bardzo. Czyli ja cię kocham?

-Tak, utrzymywaliśmy nasz związek w tajemnicy bo nie chcieliśmy jeszcze nikomu zdradzać, że jesteśmy razem.

-Ja..eh nie wiem o czym mówisz, przykro mi . 

-Mam nadzieję, że wszystko sobie przypomnisz. Powinnaś teraz odpocząć. -Uśmiechnął się i pocałował ja w czoło. Różowo włosa zakryła się kołdrą po uszy. Nie wiedziała czemu ale ufała mu..

Wioska mgły, kolejna wioska, którą odwiedził czarnooki, zrezygnowany pokręcił głową i wszedł do pierwszej lepszej knajpy. To co tam zobaczył a raczej kogo zwaliło go z nóg, dosłownie. Czarnooki upadł na drewnianą posadzkę, poczuł na sobie czyjś ciężar.-Sasuke-kun!
-O nie! -przeszło mu przez myśl gdy tylko usłyszał ten piskliwy głosik od razu pożałował, że tu wszedł.
-Karin?
-Tak skarbeńku? 
-Złaź ze mnie! -Kruczowłosy wstał zrzucając z siebie dziewczynę.
Kątem oka dostrzegł Suigetsu i Jugo . -Co wy tu robicie?
-My zwiedzamy? A ty?-Białowłosy uśmiechnął się .
-Ja szukam kobiety która da mi potomka. Długa historia -Spojrzał na członków byłej organizacji Taka .
-Po co szukać? Właśnie znalazłeś! Ja będę odpowiednia by dać ci bachora -Dziewczyna zaczęła piszczeć ze szczęścia.
-Zaraz zwymiotuję! Sasuke nigdy nie weźmie takiego koczkodana jak ty! -Białowłosy zaśmiał się ale od razu tego pożałował.
-Coś ty powiedział idioto?!
-Witaj Sasuke.
-Cześć Jugo, nadal jesteś jedynym którego lubię z całej waszej trójki.
-mruknął brunet i wyszedł z knajpy zostawiając ich samych..
-Ej ! A ty dokąd się wybierasz?
-Tak jak mówiłem, nie przyszedłem tu zabawiać się jak wy.
- Może to spotkanie po latach było nam przeznaczone Sasuke-kun!
-Och zamknij się, przez ten twój piskliwy głosik zaczyna boleć mnie głowa!
-Może moglibyśmy pomóc ci w poszukiwaniach? -Tym razem rudowłosy odezwał się. 
Brunet zastanowił się chwilę po czym spojrzał na nich.-Hmm możecie się przydać..tylko żebym nie żałował tej decyzji..


-No to co powiecie na tę?-Brunet wskazał na blond włosom dziewczynę.

-No sam bym chętnie się za nią wziął -Suigetsu uśmiechnął się chytrze.
-Eee odpada, jest za brzydka! -Fuknęła dziewczyna.
-Karin! Mówisz tak o każdej napotkanej dziewczynie.
-A co nie mam racji? Spójrz na nią!
-Ty lepiej spójrz na siebie...-nie obyło się bez zbędnych uwag białowłosego.
-Sugerujesz coś?
-Dosyć! Wiedziałem, że będę tego żałował.-kruczowłosy potarł skronie.
-Albo się uspokoicie albo zostawię waszą dwójkę! -warknął wściekły
Czarnowłosy dostrzegł różowe pasemka włosów u jakiejś dziewczyny, nagle pomyślał o Sakurze, szybko jednak wyrzucił ten obraz z głowy.
-Ruszamy dalej..

Cios z lewej, cios z prawej. Kopnięcie.Blondyn nie pamiętał ile razy powtarzał ten ruch, ale wiedział jedno nie może się poddać. Raz za razem uderzał coraz mocniej, jego dłonie były zdarte. Tylko tak mógł się wyżyć, i ukarać za swoją głupotę.-Naruto?
Blondyn był tak zajęty zadawaniem ciosów, że nie usłyszał ani nie wyczuł dziewczyny stojącej za nim. -Proszę przestań już.-Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła go od tyłu. -To nie była twoja wina! 
-Hinata? -Zaskoczony zachowaniem dziewczyny, spojrzał na nią przez ramię. Biało oka oderwała się od niego i złapała go za dłonie, powoli i dokładnie oczyściła rany. -Co tu robisz, jest już późno..
-Przyszłam, nie mogłam pozwolić byś robił sobie krzywdę. 
Granatowo włosa czuła jak blondyn przygląda się jej, podniosła wzrok i spojrzała w jego oczy, lekko zarumieniła się ale nie spuściła wzroku.
Przez te lata jedno na pewno się zmieniło. Już nie była tak nieśmiała jak dawniej. -Dziękuje.-Odezwał się blondyn. 
-Nie masz za co -uśmiechnęła się. -Tylko ...proszę nie rób sobie krzywdy..-Dziewczyna przytuliła go.
-Hina..-nie dokończył, uśmiechnął się tylko i pogłaskał ją pogłowię. -Dobrze..

Zielonooka zakryła się kołdrą kiedy pierwsze promienie słoneczne przebiły się przez rolety. Cichy jęk nie zadowolenia wydobył się z jej gardła. Przetarła oczy i odwróciła się na bok, koło niej na krześle siedział brunet. Zdziwiona uniosła jedną brew, i spojrzała na niego pytająco.
-Dzień dobry, jak się spało?
-D-dobrze..nawet, co tu robisz? Jest dopiero 9.
-Nie mogłem się doczekać, żeby cię zobaczyć kwiatuszku.-Chłopak uśmiechnął się i musnął jej usta.
-Kwiatuszku? -Zielonooka skrzywiła się.
-Zawsze tak na ciebie mówiłem, nie pamiętasz? Zresztą o co ja pytam, to oczywiste, że nie pamiętasz.-Pokręcił głowa i się uśmiechnął.
-Taa..
-Chciałabyś się przejść gdzieś?
Dziewczyna uśmiechnęła się .-A mogę?
-Jasne, może przypomnisz sobie coś. No wstawaj i ubieraj się. Tu są twoje ubrania nowe.
Różowo włosa wstała i wzięła do ręki ubrania.-Mógłbyś na chwilę?
-Och jasne, jasne.-Chłopak wyszedł na chwilę.
Dziewczyna przyjrzała się nowym ubraniom, zrzuciła z siebie szpitalną piżamę i założyła na siebie sukienkę w kolorze zielonym, która pasowała do koloru jej oczu. Uśmiechnęła się i przejrzała w lustrze, przeczesała swoje różowe włosy i spięła je w luźny kok po czym wyszła z pokoju. -Możemy iść.
-W-wyglądasz...ślicznie.-Chłopakowi brakło słów, dziewczyna wyglądała tak pięknie.

Szli przez ulice miasta rozmawiając i śmiejąc się. Sakura przyglądała się mieszkańcom wioski mimo iż uśmiechali się do niej i witali ona nadal nie przypominała sobie nic. Spojrzała w górę, jasne,przezroczyste,promienie słoneczne rzucały swój cień na kamienne twarze Hokage. Zielonooka uśmiechnęła się. -Przypomniałaś sobie coś?
-Ja..niestety nie mogę sobie przypomnieć niczego.
-Nie martw się, na pewno niedługo wszystko zaczniesz sobie przypominać. Pamiętaj potrzeba tylko trochę czasu. -Chłopak złapał ją nie pewnie za rękę.
-Ikishi, jak my się poznaliśmy?
-Oh a więc kiedyś wpadliśmy na siebie, ty wychodziłaś od Hokage a ja do niego szedłem byłem tak zafascynowany twoją urodą, że zagapiłem się na ciebie.-Spojrzał na uśmiechniętą twarz dziewczyny.-Sakuro ?
-T-tak?
-Wiem, że mnie nie pamiętasz i nie pamiętasz tego ile przeżyliśmy razem, ale ja muszę Ci to powiedzieć. Kocham cię Sakura i zawsze kochałem.Dziewczyna zarumieniła się lekko.
-Powiedziałeś, że jestem twoją dziewczyną..i nie wiem o co się pokłóciliśmy przed wypadkiem...,ale wybaczam ci ...
Brunet przytulił ją i  uśmiechnął się chytrze.-Chodź wracamy już.

___________________________
Przepraszam was, że tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem ;;_;; Mam nadzieję, że mi wybaczycie ^^ Buziaki <3 :***


sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 9.

Stała przed lustrem i wpatrywała się w swoje odbicie, była szczęśliwa pierwszy raz od paru miesięcy może lat. Była szczęśliwa bo jej rodzice żyli była zła na siebie, że była tak zaślepiona zemstą na Madarze, kiedyś sama powtarzała Sasuke, że zemsta do niczego go nie doprowadzi. A jeszcze parę godzin temu chciała zabić osobę która była rzekomo odpowiedzialna za ich "śmierć ". Pokręciła głową i spojrzała na zdjęcie które wisiało na ścianie, przez to że była tak zaślepiona opuściła wioskę, przyjaciół. Teraz tego żałowała, wiedziała że źle robiła , ale chęć zemsty była tak wielka , że nie potrafiła odpuścić.Westchnęła i zeszła na dół w kuchni znajdowała się jej mama. Z uśmiechem przyglądała się jej poczynaniom .-Dzień dobry -podeszła do rodzicielki i pocałowała ją w policzek, po czym usiadła przy stole.
-Jesteś głodna ? spytała spoglądając na córkę .
Dziewczyna popatrzyła na nią i lekko pokiwała głową , od tak dawna nikt nie pytał jej o to.Od tak dawna nie czuła rodzinnego ciepła .Była sama , samotna bez chęci do życia. Jeszcze nie tak dawno narzekała na cały świat a teraz ? Dziękuje bogu za to szczęście które odzyskała .
-Gdzie jest tata ? popatrzyła na nią
-Wyszedł, Tsunade chciała się z nim widzieć .-postawiła przed zielonooką talerz z kanapkami  i podeszła do lodówki otwierając ją szeroko zrezygnowana westchnęła i spojrzała na córkę.
-Czym ty się odżywiałaś ? Lodówka świeci pustkami ! -pokręciła głową i zamknęła ją .
-Zazwyczaj na mieście coś zjadałam -uśmiechnęła się . Widząc że jej mam usiłuje coś powiedzieć od razu weszła jej w słowo . -Gdy tylko zjem pójdę do sklepu i coś kupię.-puściła kobiecie oczko.
Rodzicielka uśmiechnęła się tylko i zajęła się zmywaniem naczyń.
Po skończonym śniadaniu wyszła z domu, szła przez zatłoczone uliczki Konohy. Z uśmiechem przyglądała się dzieciom bawiącym na placu zabaw, w pewnym momencie dostrzegła czarne kosmyki włosów odwróciła się i napotkała czarne tęczówki wpatrujące się w nią . Minęło kilka minut a kruczowłosy odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Chciała zatrzymać go ale nie wiedziała po co, więc odpuściła sobie i poszła dalej ostatni raz kątem oka spojrzała na niego za nim nie zniknął za budynkiem.

Biegał już ponad dwie godziny, poranny trening dobrze mu zrobił. Gdy wszystko wróciło do normy nie ma sensu więc dalej prowadzić tej gry, nie ma sensu udawać miłego Sasuke którego grał dotychczas.
Przystanął i oparł się o drzewo, wierzchem dłoni przetarł spływające po jego czole kropelki potu. Po jego głowię ciągle chodziły różne scenariusze związane z przyszłością . Dlaczego? Bo to najwyższy czas aby w końcu odbudować klan, wypełnił swoją misję względem Sakury. Sprowadził dziewczynę a wraz z nią, wioska odzyskała zwój. Więc od dziś może powrócić do swoich starych nawyków, czyli olewania wszystkich dookoła. Szedł przed siebie spoglądając co chwila na mieszkańców wioski którzy od rana wystawiają swoje towary. Nagle dostrzegł różowe kosmyki włosów, przyjrzał się dokładnie i zobaczył zielonooką która wpatrzona była w bawiące się na placu zabaw dzieci. Chciał iść dalej ale nie mógł przestać się w nią wpatrywać.Minęło kilka sekund gdy dziewczyna się odwróciła. Wpatrywali się nawzajem w swoje oczy, brunet otrząsnął się z tego "transu " i odwrócił się w drugą stronę. Jak gdyby nigdy nic poszedł bez słowa nie zwracając uwagi na nią . Gdy tylko wszedł w boczną uliczkę poczuł jak coś a raczej ktoś wpadł na niego . Spojrzał na siedzącego na ziemi blondyna , na jego twarzy widniał grymas nie zadowolenia.
Ominął go i zrobił nie całe dwa kroki gdyż głos blondyna go zatrzymał.
-Hej Sasuke właśnie Cię szukałem -.Blondyn wstał i spojrzał na niego zdyszany.
Kruczowłosy posłał mu pytające spojrzenie. -Tsunade prosiła abyśmy się wszyscy stawili u niej za 10 minut .-powiedział na jednym tchu .
-Po co chce nas widzieć ?
-Ma dla nas misję .-uśmiechnął się .
-Co to za misja ?
-Babunia nie zdradziła mi szczegółów, kazała mi najpierw przyprowadzić was .-Podszedł do niego .
Brunet westchnął i ruszył przed siebie.-Widziałeś gdzieś Sakurę? -krzyknął za nim .
-Nie -burknął i poszedł dalej nie zwracając uwagi na dalsze pytania blondyna .

-Witaj Michigo .-uśmiechnęła się do blondwłosej kobiety.
-Oh witaj Sakuro, potrzebujesz czegoś .? -Kobieta z uśmiechem spoglądała na nią.Michigo była starszą panią o blond włosach i niebieskich oczach.Jeszcze zza młodych lat Sakura przychodziła do niej i robiła dla swojej mamy zakupy. Zielonooka kiwnęła głową i podała kobiecie listę zakupów.Starsza pani popatrzyła na nią uważnie i poszła na zaplecze.Po niespełna 5 minutach wróciła z dwoma siatkami zakupów.
Dziewczyna odliczyła odpowiednią sumę pieniędzy i wręczyła je kobiecie a następnie odebrała dwie torby pełne zakupów i poszła w swoją stronę .
-Sakura - chan ! -blondyn wyrósł przed nią nie wiadomo skąd .
-Hej Naruto o co chodzi ?
-Babunia chce nas widzieć u siebie ma dla nas jakąś misję .- Chłopak spojrzał na nią uśmiechnięty ukazując rząd białych zębów.
-No dobrze -westchnęła i poszła do domu, zostawiła zakupy i poszła z blondynem w stronę budynku Hokage. Gdy tylko znaleźli się pod drzwiami Sakura widząc zamiary przyjaciela szybko zapukała, a po krótkim "wejść" otworzyła drzwi . Napotkała spojrzenie bruneta w jego oczach było widać znudzenie.
-Więc babuniu co to za misja ?
-Dziś rano oddział ANBU znalazł 2 rannych shinobi .
-Czy oni żyją ? -zielonooka spojrzała na swoją dawną mentorkę .
-Tak ale są ciężko ranni, chcę abyście przeszukali obrzeża wioski i jej okolicę i dowiedzieli się czegoś. Musicie znaleźć osobę która jest temu winna . -Blondynka wstała i podeszła do okna .
-Tsunade czy wiadomo kim są ci ranni shinobi ?
-Jak na razie nie, czekamy aż dojdą do siebie. Chcę abyście wyruszyli niebawem. Weźcie ze sobą Hinatę przyda się wam jej pomoc .
Cała trójka wyszła z gabinetu Hokage, dziewczynę ciekawiło to kto jest winny temu atakowi i dlaczego .

-Rozdzielmy się,wtedy mamy większe szansę na to że ich znajdziemy . -Blondyn oznajmił .
-Ja pójdę z Hinatą a wy razem . -Sakura nie chętnie przytaknęła i ruszyła w głąb lasu w jej ślady poszedł brunet. Dość długo skakali z drzewa na drzewo, przez ten cały czas biegli w ciszy oprócz kilku momentów, gdy mówiła brunetowi aby sprawdził okolicę swoimi szmaragdowymi oczami. Sakura nagle wyczuła chakre, tak nikłą że aż niemal nie wykrywalną  tuż przed nimi. Dziewczyna rzuciła się w bok, zwalając tym samym bruneta z nóg. Sasuke już miał zamiar coś powiedzieć ale zielonooka zatkała mu usta dłonią aby nie zdradził ich.Brunet zdał sobie sprawę o co chodzi i zabrał ze swoich ust jej dłoń. Dziewczyna dopiero teraz zorientowała się że leży na brunecie. Z trudem powstrzymała obojętny wyraz twarzy, szybko zeszła z niego i kucnęła obok. Gdy tylko wyczuła że przeciwnik jest dość daleko, wstała i wyszła zza ogromnych zarośli w które wpadli. Wznowiła bieg, brunet bez problemu ją dogonił, zatrzymali się po jakimś czasie przed dużą łąką . -Tu trop się kończy -oznajmiła i ukucnęła przy okazji rozglądając się.
-Szukacie kogoś ? -odezwał się drwiący głos za ich plecami.
Oby dwoje jak na zawołanie odwrócili się błyskawicznie.
-Kim jesteś ? -warknął brunet.
Chłopak zaśmiał się i przechylił lekko głowę w lewo. -Makashii, Hm czy wy przypadkiem mnie nie szukaliście ? -zapytał  .
Zielonooka spojrzała na kruczowłosego widziała na jego twarzy opanowanie ale wiedziała że w środku cały gotował się ze złości. Była zła na siebie że tym razem nie wyczuła jego obecności .Była pewna że to on jest odpowiedzialny za ten atak .-Owszem i nawet ułatwiłeś nam zadanie -wstała i zmierzyła go wzrokiem.
-Czyżby ? -prychnął i spojrzał na nią .-Jestem ciekawy co taka bezbronna różowa laleczka może mi zrobić. -zaśmiał się.
Sakura zmarszczyła brwi i poprawiła rękawiczki na rękach i ze wściekłą miną biegła w stronę przeciwnika z zamiarem uderzenia go prawym sierpowym . Ten tylko odtrącił ją niczym jakiegoś natrętnego owada. Sasuke widział jak cała gotowała się ze złości, pokręcił głowę i wyciągnął swoją katanę . Usłyszał prychnięcie przeciwnika .Makashii wyjął zza pleców dwa ogromne miecze , biegł w kierunku Uchihy wymachując mieczami. Czarnooki westchnął ciężko i zablokował każdy atak za dany przez przeciwnika. Sakura widząc że przeciwnik ją olał, zdając sobie sprawę że ma szanse walczyć z jednym z klanu Uchiha po prostu ją zlekceważył .Nie mogła mu tego tak po prostu popuścić ! .Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole. -Nie lekceważ mnie ! -warknęła w jego stronę. Chłopak obrócił się w jej stronę i poczuł silny ból w okolicy brzucha , zielonooka uderzyła go z pięści w brzuch tym samym powodując że odleciał parę metrów w tył łamiąc tym samym parę drzew .
Sakura z chytrym uśmieszkiem przyglądała się mu. Nagle jego klon zniknął a na jego miejsce pojawiła się kłoda drewna. Wściekła warknęła i pobiegła w stronę lasu, brunet schował swoją katanę po czym  dogonił ją i zmierzył wzrokiem . -Co zamierzasz zrobić ?
-Jak to co ? Skopać mu tyłek !
Brunet przewrócił oczami . -Cóż za wyrafinowany plan pani strateg .
-Och Zamknij się ! Zamierzam to zrobić po swojemu -warknęła.
Zatrzymała się i rozejrzała, usłyszała szelest za sobą .W ostatniej chwili Sasuke pociągnął ją w swoją stronę tym samym ratując ją przed lecącym kunaiem. Odwróciła się na pięcie w jego stronę, w mgnieniu oka brunet znalazł się przy Makashiim z chidori w ręku. Przeciwnik upadł na ziemię z przebitą klatką piersiową. A nad nim stał brunet z chytrym uśmiechem.
Przeszukali cały teren wioski wokół ale nie znaleźli już nikogo więcej, po powrocie do wioski nie obyło się bez narzekania Naruto.Gdy tylko zdali raport Hokage wrócili do domu, różowowłosa  podczas powrotu do domu weszła do szpitala dowiedziała się od Tsunade że dwójka rannych mężczyzn leży w sali nr. 107.
Weszła na drugie piętro i weszła do sali, mężczyźni jak dotąd jeszcze się nie wybudzili. Mieli poważne rany z cudem przeżyli. Gdyby oddział ANBU znalazł  ich chodź parę minut później mogli by wykrwawić się na śmierć . Westchnęła i sprawdziła ich karty. Jak widać szybko dowiedzieli się kim są ci dwaj shinobi .
Akihori Date i Ikishi Azuri ich stan jak na razie był stabilny.Odłożyła na miejsce ich karty i wyszła z sali . Na korytarzu było dość głośno .Podeszła do jednej z sal by sprawdzić co się stało , gdy tylko ujrzała swoją mentorkę zdziwiła się . Weszła do sali i spojrzała na Shizune która stała obok blondynki.
-Shizune co się dzieje ? -Kobieta spojrzała na nią.
-Czcigodna Tsunade źle się poczuła , już od dłuższego czasu tak się dzieje że traci siły. Chodź wygląda młodo to wcale się tak nie czuję . -Shizune przeniosła wzrok na Tsunade.
-Co teraz będzie ? -zapytała .
-Tsunade jutro chce zebrać radę aby wybrać nowego Hokage.
-Nowego ?
-Tsunade nie ma już siły na to, wioska potrzebuję teraz zmian a ona już nie daje rady.
Zielonooka spojrzała na swoją byłą mentorkę widziała na jej twarzy grymas bólu.
-Powinna teraz odpocząć, chodź -uśmiechnęła się do niej lekko i wyszła z nią z sali. Sakura po powrocie do domu zastanawiała się kto zostanie nowym Hokage.

Od rana rada wybierała odpowiedniego kandydata na nowego Hokage po wielu godzinach namów wreszcie udało im się dojść do porozumienia. Wszyscy mieszkańcy wioski zebrali się pod budynkiem .
Sakura gdy tylko usłyszała od swojej mamy że rada już zdecydowała , szybko wybiegła z domu i pobiegła w stronę tłumu. Na dachu stała Tsunade a za nią reszta rady wioski. Każdy patrzył na nią i wyczekiwał aż coś powie . -Od dziś Konoha ma nowego Kage .-Powiedziała głośno aby wszyscy ją słyszeli. Koło blondynki stanął jakiś mężczyzna miał na sobie duże nakrycie głowy które zasłaniało jego twarz oraz płaszcz.
Mężczyzna podniósł głowę a zielonooka ujrzała szeroki uśmiech, blond włosy które wystawały spod nakrycia głowy i niebieskie oczy.-Naruto Uzumaki zostaję VI Hokage . -Oznajmiła blondynka. Sakura była szczęśliwa że jej przyjacielowi wreszcie udało się spełnić swoje marzenie. Kątem oka zobaczyła jak Sasuke również przygląda się Naruto. Kąciki jego ust lekko powędrowały w górę.
-Idziemy na ramen -Radosny uśmiech wpełzł na twarz liska.
-To pytanie ? -zaśmiała się Sakura .
-Mhm nie, raczej stwierdzenie .-Wziął pod rękę dwójkę swoich przyjaciół i zaciągnął ich do budki z ramen , mimo protestów obojga z nich . -Puść mnie młocie ! -warknął brunet . -Od dziś masz się do mnie zwracać grzecznie ! Ten tylko prychnął i zajął miejsce przy wolnym stoliku .W jego ślady poszła zielonooka .
-Staruszku 4 porcję proszę .
-Co ty liczyć nie umiesz , jest nas tylko trójka .
-Sakura 2 porcję są dla mnie !
-Nie mogę w to uwierzyć nareszcie spełniłem swoje marzenie i zostałem Hokage - westchnął .
-Ale wiesz że posada Kage nie daje ci prawa do opierdzielania się -dziewczyna popatrzyła na niego podejrzanie .
-Sakura-chan nie bądź nie miła ! wiesz że ja nigdy się nie opierdzielam ja jestem zapracowanym człowiekiem.
-Taa jasne a w tej bajce były smoki ? brunet wywrócił oczami , był znudzony tą całą sprzeczką .
-Możecie przestać się kłócić ?! -warknął .
-Ej Sasuke nie bądź gburem !
-Zamknij się głąbie bo Ci przywalę!
-Pff  teraz se możesz , jak mnie tkniesz każe strażą cię zamknąć w izolatce a najlepiej w kaftanie bezpieczeństwa !
-Zaryzykuję ! -wstał i już miał zamiar się zamachnąć gdy przed nim stanęła Sakura .
-Zamknijcie ryje w reszcie bo sama wam przywalę ! -warknęła w ich stronę ,spojrzała na nich .
-Sakurcia ale to on zaczął -lisek naburmuszył się jak małe dziecko wskazując palcem na bruneta tak jak to robi dziecko gdy coś chcę a nie może mówić  .Na czole Sakury zaczęła pulsować nie bezpieczna żyłka . Uderzyła go w ramię . -Nie zdrabniaj mojego imienia !
-Auuu ! -Złapał się za bolące miejsce i bez żadnego sprzeciwu usiadł na swoim miejscu , nie chciał się jej bardziej narazić bo wiedział jakie są później tego konsekwencje .

Miesiąc później ....

-Opuszczam wioskę .-Sasuke pewny siebie stał na przeciwko blondyna .
-Jak to opuszczasz ?! -Naruto błyskawicznie wstał .
-Sasuke ... ponaglił go blondyn.
Brunet spojrzał na niego , przez dłuższą chwilę żaden z nich się nie odezwał . Kruczowłosy wszystko musiał poukładać sobie w głowię . Sam do końca nie był pewny tej decyzji którą chciał podjąć ale to należało wreszcie zrobić .
.-Mam zamiar odbudować swój klan a do tego potrzebna jest mi odpowiednia kandydatka .Hokage spojrzał na niego, rozumiał co jego przyjaciel ma na myśli .
-Więc dobrze, wysyłam cię na roczną misje -usiadł przy biurku .
-Jaką znowu misję ? coś ty wymyślił młotku .
-Misje i to na dodatek roczną , a co chcesz żeby mieszkańcy wioski mówili że znowu zwiałeś ?
I nie jestem żadnym młotkiem więc zwracaj się do mnie z szacunkiem - uśmiechnął się szeroko.
Brunet westchnął i zmierzył go wzrokiem . -Niech będzie, myślę że rok powinien mi wystarczyć.
-Kiedy zamierzasz wyruszyć .?
-Dziś w nocy , jak dobrze pójdzie to nie wrócę.
-Sasuke ! -warknął blondyn ostrzegawczo dając chłopakowi do zrozumienia że nawet jeśli znów opuści wioskę ten i tak go znajdzie .
-Spokojnie, żartowałem tylko -uśmiechnął się chytrze po czym wyszedł , na zewnątrz natknął się na Sakurę która chcąc nie chcąc usłyszała jego rozmowę z Naruto. Nie była zadowolona z faktu iż Sasuke opuszcza wioskę .Brunet nawet nie zwrócił na nią uwagi , ominął ją i poszedł dalej. Dziewczyna westchnęła zrezygnowana, kątem oka spojrzała na niego ostatni raz a następnie weszła do gabinetu swojego przyjaciela . Naruto spojrzał na nią jej mina mówiła sama za siebie.
-Słyszałaś ?
-Tak.. -powiedziała nie chętnie .
-Sakura przykro mi ja nie mogłem mu tego zabronić . -Spojrzała na niego .
-Nie obchodzi mnie on -skłamała, blondyn nie uwierzył. Pokręcił tylko głową i podszedł do niej.
-Sakura znam cię dość długo więc wiem kiedy kłamiesz,i wiem że nadal kochasz Sasuke.Dobrze wiesz że prędzej czy później doszło by do tego .
-Odkąd pamiętam Sasuke mówił że chce odbudować klan .Dobrze wiesz jaki on jest nie ustępliwy. Jeśli sobie wyznaczy jakiś cel, to będzie dążył do zrealizowania go .Nie chcę abyś była nie szczęśliwa z powodu Sasuke. Wiem że to trudne będzie ....
-Dam radę -przerwała mu . -Ja do Sasuke już nic nie czuję traktuję go tylko jak przyjaciela jestem mu wdzięczna za wszystko. Nic więcej .Mam zamiar ułożyć sobie życie i będę szczęśliwa. Choćbym miała sobie to szczęście narysować. -skrzyżowała ręce na piersi . 
-Więc niech tak będzie - uśmiechnął się tylko . 
Sakura wyszła z gabinetu i poszła w swoją stronę nagle uderzyła o coś i upadła koło niej rozsypały się jakieś dokumenty . -Wybacz , zamyśliłam się -spojrzała na chłopaka który zbierał papiery, wstała i podniosła resztę .-Dzięki -uśmiechnął się . 
-Jestem Sakura .
-A ja Iki...
-Ikishi !! -Z drugiego końca korytarza było słychać donośny krzyk blondyna.-Gdzie są papiery o które prosiłem 2 godziny temu ? -Wybacz ale muszę już iść .-odezwał się . 
Dziewczynę zastanawiał fakt że znała to imię, tylko nie mogła sobie przypomnieć skąd .
Chłopak wydał się jej dość znajomy. To pytanie nurtowało ją dość długo. Nagle przypomniała sobie dwóch mężczyzn których odwiedziła w szpitalu.Pobiegła w stronę domu bruneta, zapukała ale odpowiedziała jej głucha cisza spróbowała więc jeszcze raz z myślą że może nie usłyszał. Na darmo, zrezygnowana miała już wracać gdy nagle wpadło jej do głowy jeszcze jedno miejsce w którym mógł być. Pobiegła na polankę która znajdowała się nie daleko domu Sasuke.


Drzewo jedno za drugim upadało od cięcia kataną , brunet  rozwalał wszystko co stało mu na drodze . Wbił katanę w ziemię . Niebo pokryte było szarymi chmurami zapowiadającymi deszcz . -Długo będziesz tam tak stać ? -odwrócił się w jej stronę. 
Sakura wyszła zza drzewa . -Ja...przed chwilką przyszłam .
-Nie kłam, wyczułem cię już wcześniej stałaś tam z jakieś 20 minut. -obrzucił ją ironicznym spojrzeniem mówiącym "mnie nie oszukasz". Dziewczyna nie odezwała się, stali tak parę minut w ciszy . -Po co przyszłaś ? 
-Słyszałam że opuszczasz wioskę . -powiedziała już bardziej pewna siebie , odważyła się spojrzeć w jego oczy które wyrażały znudzenie i złość ?Tak prawdopodobnie był zły za to że przerwała mu  trening. -Owszem i co związku z tym ?
-Co powiesz na ostatnią walkę przed odejściem ?
-Ale ty wiesz że ja wrócę  ?-chytry uśmieszek wkradł mu się na usta.
-Mhm taa , ale chcę się z tobą zmierzyć -wzruszyła ramionami.
-A co jak wygram ?
-Na twoim miejscu nie liczyła bym na to. -uśmiechnęła się.
-Załóżmy się. Jeśli ja wygram spełnisz jedną moją zachciankę. 

-A jeśli ja wygram to ty spełnisz jedną moją ?
-Mhm tak , ale do tego nie dojdzie . Myślisz że masz ze mną jakiekolwiek szanse ? 
Sakura wiedziała że chcę ją sprowokować, spokojnie założyła rękawiczki. Uchiha przyglądał się jej z zaciekawieniem. Zebrała chakrę w prawej ręce i z całej siły uderzyła w ziemię tworząc ogromny krater. Brunet odskoczył do tyłu, wykonał pieczęć a w jego prawej dłoni pojawiły się błyskawice. Biegł na dziewczyna , sekundy mijały a on był co raz bliżej w jednej chwili przebił jej klatkę piersiową. -Za łatwo poszło -przeszło mu przez myśl. Klon zniknął , Sasuke gwałtownie odwrócił się. Sakura stała na przeciwko niego z chytrym uśmieszkiem , wyjął swoja katanę i wycelował w nią. Zniknęła z jego pola widzenia kiedy chciał zadać jej cios. Pojawiła się za nim i wskoczyła mu na plecy. -Wygrałam ! -zaśmiała się. Kruczowłosy prychnął i upadł z nią na ziemię razem się przeturlali i teraz on siedział na niej okrakiem trzymając jej nadgarstki nad głową, by nie mogła nic zrobić. -Nadal uważasz że wygrałaś ?
-Ależ oczywiście !
-Co teraz zrobisz bez rąk ?
-Mam jeszcze nogi ! -uśmiechnęła się chytrze.
-Nawet nie próbuj ! -warknął a dziewczyna uderzyła go kolanem w przyrodzenie, po czym przeturlała się . -Wygrałam ! -zaśmiała się. Na twarzy Sasuke było widać grymas nie zadowolenia. 
-Oszukiwałaś.
-Ta jasne, nie było żadnych zasad -wystawiła język i zeszła z niego. -A więc czego chcesz?
-Mhm jak na razie to niczego ale pamiętaj że wykorzystam to jak wrócisz do wioski -uśmiechnęła się chytrze.
-Mhm jasne -mruknął i schował swoją katanę .










czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 8.

Od samego rana blondyn szukał po całej wiosce rodziców różowowłosej . Nigdzie nie mógł ich znaleźć pierwsze co przyszło mu na myśl była ucieczka z wioski by odszukać Sakurę. Pokręcił głową i pobiegł w stronę siedziby Hokage , tym razem zapukał do drzwi i po krótkim "wejść" wszedł do środka .Blondynka stała tyłem do niego , wpatrzona była w to co się dzieje za oknem .
-Tsunade , nigdzie nie ma rodziców Sakury .Szukałem ich wszędzie . -zdyszany spojrzał na nią.
Blondynka westchnęła -Spodziewałam się że do tego dojdzie.Są nie odpowiedzialni -pokręciła głową .
-Jak najszybciej wyślę oddział ANBU aby ich znaleźli .
-Pójdę z nimi może ...-nie dane było mu dokończy bo w słowo weszła mu blondynka.
-Nie Naruto , bardziej się tu przydasz . Hokage usiadła przy swoim biurku , zaczęła przeglądać raporty z misji .Nie mogła nad niczym się skupić , za dużo się wydarzyło w ostatnim czasie .
-Ale ..Hai . -wyszedł zostawiając kobietę samą ze swoimi myślami .
Blondyn nie mógł znieść tego czekania , wbiegł szybko do swojego domu zabrał plecak i wyszedł . Biegł przez zatłoczone uliczki Konohy , gdy tylko przekroczył bramę już wiedział co musi zrobić , odnaleźć Sakurę i powiedzieć jej całą prawdę.


W kryjówce Akatsuki od samego rana wszyscy byli jakoś zabiegani , różowowłosa jadła śniadanie nie zważając na to co robią członkowie organizacji . Do pomieszczenia wszedł brunet , spojrzał na dziewczynę , ta tylko prychnęła . Chłopak zrobił sobie śniadanie i usiadł na przeciwko niej .
-Dlaczego to zrobiłeś? -odezwała się nie chętnie .
Brunet spojrzał na nią pytająco .-Dołączyłeś do Akatsuki , dlaczego ?
-Miałem swoje powody .A ty ? -spojrzał na nią wyczekując odpowiedzi .
-Nie twój interes -warknęła . Chłopak zaśmiał się .
-A tobie co tak do śmiechu ?
-Ty możesz zadawać mi pytania , a ja tobie już nie ?
Prychnęła -Mnie wolno tobie nie . Skończyła jeść i wstała od stołu .
-Za dużo szczekasz . -popatrzył na nią z chytrym uśmiechem , wiedział że łatwo jest ją zdenerwować .
Spojrzała na niego groźnie . - To było do mnie ? -warknęła .
-Ależ skąd mówiłem do tej pani która stoi za tobą -prychnął i wywrócił oczami , zjadł i wyszedł .
Na czole dziewczyny pulsowała niebezpiecznie żyłka - Uchiha ! -krzyknęła wściekła i wyszła z pomieszczenia . Weszła do salonu i zobaczyła Sasuke , miała ochotę mu przywalić tu i teraz ale powstrzymała się gdyż przyszedł rudowłosy z zamiarem ogłoszenia czegoś .
-Chce was widzieć za 5 minut w sali narad .
Zielonooka zdziwiła się nigdy nie słyszała aby była jakaś sala narad .
-Co chcesz nam powiedzieć ? -zapytała .
-Wybacz Saki ale chce się widzieć tylko z nimi -wskazał  na chłopaków .
-Ty będziesz pilnować Sasuke żeby czegoś nie odwalił .
Dziewczyna prychnęła -Ta jeszcze jakieś mądre pomysły ?
-Mówię poważnie -warknął .
-Ta ? ja też i co ? - spojrzała na niego groźnie po czym poszła do swojego pokoju . Rudowł
o
sy wywrócił oczami i wyszedł w jego ślady poszli członkowie Akatsuki .
W pomieszczeniu został tylko brunet , zastanawiał się co takiego ważnego chciał im przekazać że nie pozwolił Sakurze być tam . Po cichu poszedł za nimi ,gdy tylko zobaczył że drzwi się zamknęły od razu podszedł do nich i zaczął nasłuchiwać . 

Gdy wszyscy już się zebrali w sali narad i zajęli swoje miejsca , rudowłosy spojrzał na nich wszystkich i zaczął mówić . 
- Zdobyliśmy zwój który od dawna chcieliśmy mieć w posiadaniu , dzięki Sakurze udało nam się teraz wystarczy że trochę zniszczymy wioskę.
-Kiedy ? -zapytał blondyn .
-Już nie długo .
-Co zrobimy z moim bratem i z Sakurą  ?
-Spokojnie nie przeszkodzą nam , jak pewnie wiesz Sakura chce zemścić się na Madarze . Wystarczy tylko powiedzieć jej że jest już gotowa i problem zniknie  . A co do twojego brata to zamkniemy go gdzieś albo zabijemy ,było słychać śmiechy .-Jest gotowa ale na śmierć - zaśmiał się Kisame .
 -Itachi ty się zajmiesz Sakurą .
-Dlaczego ja ? -zapytał .
-Bo ty masz z nią dobry kontakt .
Deidara się zaśmiał -Dobry kontakt i dobre stosunki !
-Czyżbyś zazdrościł ?
Parsknął śmiechem -żartujesz sobie ? gdybym chciał już dawno mógłbym ją mieć .
-Jasne ona nawet kijem przez szmatę by cię nie dotknęła .zaśmiał się czerwonowłosy .
-Kończymy naradę , teraz zajmijcie się tym co macie do zrobienia . 

Brunet nie mógł uwierzyć w to co usłyszał , szybko zwinął się stamtąd i poszedł do swojego pokoju .
Zastanawiał się dlaczego tak łatwo dała się wykorzystać , był wściekły na nią że jest taka naiwna .
Usłyszał ciche śmiechy dochodzące z korytarza . Podszedł do drzwi i lekko je uchylił . Ujrzał swojego brata który wchodził do pokoju różowowłosej.


Leżała na łóżku i czytała książkę , była nadal wściekła na to co się stało rano . Usłyszała skrzyp drzwi , podniosła wzrok znad książki i spojrzała na czarnookiego .
-Co robisz ? -spojrzał na nią.
Prychnęła - Nie widać ?
-Oj gniewasz się za to że Pein nie pozwolił ci iść na naradę?
-Może . -powróciła do czytania .
Brunet westchnął i zabrał jej książkę, popatrzyła na niego wilkiem .
-Mógłbyś ?
-Nie , za to ty mogłabyś przez chwilę mnie posłuchać .
Dziewczyna wywróciła oczami . - Mów .
- Obserwując twoje postępy w treningu , Pein stwierdził że jesteś już gotowa .
-Gotowa ? -spojrzała na niego pytająco .
-Gotowa aby zemścić się na ...
-Madarze -dokończyła .
Brunet pokiwał głową i oddał jej książkę , wyszedł z pokoju zostawiając ją samą .
Dziewczyna miała mętlik w głowie , od dawna chciała się zemścić na tym bydlaku . Teraz ma szansę .
Wstała szybko z łóżka i wyjęła swój plecak , spakowała do niego wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy .


Po niespełna 20 minutach z pokoju zielonookiej wyszedł jego brat gdy tylko zniknął za rogiem , kruczowłosy wyszedł ze swojego pokoju i wszedł bez pukania do dziewczyny .
-Co tu robisz ? -spojrzała na niego gdy tylko wszedł.
-Jesteś zbyt naiwna , przez cały ten czas oni wszyscy okłamywali cię.
Zielonooka spojrzała na niego zdziwiona .-O czym ty bredzisz ?
-Podsłuchałem ich rozmowę , oni chcą zaatakować naszą wioskę a ciebie wysyłają na pewną śmierć bo wiedzą , że nie pokonasz Madary .
Zaśmiała się - I ty myślisz że ja uwierzę w twoją bajeczkę ?
-Jak myślisz do czego był im potrzebny ten zwój ? Dziewczyna zamyśliła się na chwilę .
-Nawet jeśli to mało mnie interesuję co się stanie z wioską a co do Madary to zabiję go .
-Zginiesz -warknął .
-Nawet jeśli to co cię to interesuje ? -Wzięła do ręki swój plecak  i wyminęła go .
Brunet złapał ją za nadgarstek ,spojrzała na niego . -Jeśli cenisz stan w jakim znajduję się twoja twarz i chcesz żeby tak pozostało to dobrze Ci radzę puść mnie -warknęła gdy poczuła że uścisk się zwolnił wyszła z pokoju skierowała się do wyjścia , przechodząc przez korytarz nie zauważyła nikogo . Wyszła z kryjówki i pobiegła w stronę lasu , biegła na północ skakała z drzewa na drzewo . Chciała jak najszybciej znaleźć go .
Brunet po krótkiej chwili namysłu wybiegł z kryjówki za nią , biegł na północ za dziewczyną w dość dużej odległości by go nie zauważyła . Widział jak bardzo była zdeterminowana , widział jak bardzo zależało jej aby zemścić się na nim , widział siebie dlaczego ? bo to kiedyś on zachowywał się dokładnie jak ona . Chciał zemścić się na swoim bracie . I nadal tak jest , ma żal do niego o to co zrobił z jego klanem . Nadal chce go zabić to fakt ale teraz ważniejsze dla niego jest to aby sprowadzić jego przyjaciółkę do wioski . Po długich godzinach ciągłego biegania przez las nagle się zatrzymał .Zobaczył że dziewczyna stoi na przeciwko jakiejś zakapturzonej postaci . Nieznajoma postać zdjęła kaptur , blond czupryna , niebieskie oczy .
-Co ten głąb tu robi -przeszło mu przez myśl. .-Naruto -usłyszał głos dziewczyny .
-Sakura musisz mnie wysłuchać teraz .
-Co ty tu robisz?
-Chodzi o Madarę i o twoich rodziców. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco.
Blondyn zaczął jej wszystko tłumaczyć , z każdym wypowiedzianym słowem dziewczyna nie dowierzała . -Kłamiesz ! -głos się jej załamywał . Nie mogła uwierzyć w to .Brunet wyszedł zza drzewa .
-Jeśli mi nie wierzysz wróć do wioski z nami i sama się przekonaj . Dziewczyna spojrzała na nich .-Przecież to nie możliwe ! sama widziałam ich ciała !
-To była podmiana -wtrącił się Sasuke .
-Dobrze wrócę z wami , ostrzegam was jeśli to co mówicie jest kłamstwem ...pożałujecie ! -warknęła ..
Wraz z nimi kierowała się w stronę wioski , chciała na własne oczy zobaczyć czy to co mówią jej przyjaciele jest prawdą .


Akatsuki spoglądało na Konohę z głów pięciu wielkich Hokage , ciemne chmury ogarnęły niebo ,zaczął padać deszcz . -Co robimy ? -spytał Deidara .-Jak to co ? Wielkie zamieszanie - chytry uśmiech wkradł mu się na usta . Nagle blondyn wzniósł się w powietrze na ptaku stworzył rzeźby z gliny które wyglądały jak małe ptaki , rzucał nimi -Katsu!-dało się słyszeć po chwili krzyk blondyna. Potem jeden wielki huk...-To jest sztuka…-powiedział do siebie zadowolony blondyn . 
-Katon goukakyuu no jutsu -krzyknął Itachi tworząc ogromną kulę ognia którą posłał w stronę budynku Hokage . Reszta członków Akatsuki zeskoczyła z góry , rozdzielili się na drużyny każda zmierzała w inną stronę . Tworząc przy okazji ogromne szkody . Ludzie zaczęli krzyczeć i uciekać . Anbu zjawiło się szybko , w wiosce zrobiło się duże zamieszanie . Każdy Shinobi który był w wiosce ewakuował mieszkańców i starał się uratować jak najwięcej ludzi . Jedna czwarta Konohy popadła w ruinę. Akatsuki zaczęło się wycofywać.

Z daleka było widać mury wioski gdy tylko przeszli przez bramę Konohy wbiegła cała trójka , to co zobaczył blondyn zwaliło go z nóg . Naruto, wraz z resztą uratowanych szukali jeszcze ludzi, którzy przeżyli. Gdyby nie Hokage i medyczni ninja, większość na pewno, by zginęła po odniesieniu tak wielkich obrażeń. 
-Kto to zrobił ? -spytał blondyn spoglądając na Hokage .. 
-Akatsuki - odpowiedziała Tsunade po czym poszła ocenić straty wioski .-Bydlaki ! zapłacą za wszystko , dorwę ich i wypatroszę ! -krzyknął blondyn .
Zielonooka siedziała cicho nie mogła uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Sasuke mówił prawdę -przeszło jej przez myśl .
Z daleko było widać oddział Anbu i dwie osoby .
-Nareszcie - odezwał się blondyn z uśmiechem . Dziewczyna spojrzała w tamtym kierunku i zaniemówiła , po jej policzku zaczęły spływać łzy .
-S-sakura ! -krzyknęła jej matka i podbiegła do niej przytulając ją do siebie . 

Sakura wtuliła się w nią i wybuchła płaczem .-Wy żyjecie -głos się jej załamywał , spojrzała na swoich rodziców .Była szczęśliwa bo jej rodzice żyli , teraz miała pewność że Naruto nie kłamał .
Oderwała się od nich i podeszła do Sasuke i Naruto , przytuliła ich -Arigato -wyszeptała do nich z uśmiechem przez łzy . Podeszła do blondynki i dała jej zwój - Przepraszam  Tsunade , to moja wina . -Kiedy ty ..-Sasuke zdziwił się widząc zwój . Dziewczyna uśmiechnęła się - wykradłam go z pokoju Peina kiedy mieli naradę. Hokage uśmiechnęła się i przytuliła ją - Ciesze się że wróciłaś .
________________________________________
Przepraszam was że tak długo nie było ;c  i że troszkę krótka , postaram się aby następna była dłuższa . i jeszcze raz przepraszam :****
Zdaję sobie sprawę że rozdział trochę kiczowaty ;/Gomene ..!



piątek, 2 maja 2014

Rozdział 7

To już zaszło za daleko Konoha wreszcie musi odzyskać zwój .Za wszelką cenę !-Naruto , Shikamaru , Hinata i Ino ! Przeszukajcie cały las , macie znaleźć kryjówkę Akatsuki .!
-Tsunade-sama ? A co z Sakurą ? -spytała Ino .
Blondynka na chwilę ucichła . -Najpierw odzyskajcie zwój .
-Nie pamiętasz co było z Sasuke ? Na pewno wróci .
-Obyś miał rację -powiedziała piąta .-Ruszajcie .!
-Hai - powiedzieli wszyscy i opuścili gabinet Hokage.
Nie możemy czekać tak długo , trzeba coś zrobić - pomyślała .
-Shizune !
Po chwili do pokoju weszła brunetka.-Tak ? Tsunade - sama .
-Przyprowadź Sasuke .-To najlepsze wyjście .
-Ale..Tsunade - sama , Sasuke jest w szpitalu !
-Nie obchodzi mnie to ! przyprowadź go . Muszę z nim porozmawiać .
-Hai .
-Nie , Jednak sama się do niego przejdę . -wyszła zostawiając zdezorientowaną brunetkę .

***

Patrzył przez okno , na bawiące się dzieci . Rozmyślał nad Sakurą , Akatsuki . Myślał jak ma ją przekonać aby wróciła ,wie jak się czuje bo sam kiedyś był na jej miejscu . Choć wszyscy próbowali mu pomóc on i tak ich od siebie odpychał , tak jak to robi teraz jego dawna przyjaciółka . Nie da rady dłużej tak leżeć bezczynnie , wiedząc że musi jej pomóc .Nie chce , nie chce aby stała się tak zamknięta w sobie , zimna i bez uczuć.-Cały czas rozmyślał , usłyszał pukanie a po chwili do pokoju weszła piąta.
-Jak się czujesz ?
-Dobrze , nawet bardzo dobrze . Chciałbym wreszcie wyjść z tych czterech ścian .
-Dobrze -zamyśliła się i podeszła do okna.-Mam dla ciebie misję .
-Misję -zaciekawił się . -Na czym ona będzie polegać .
-Chce abyś dołączył do Akatsuki .
-Co ? ?
-Sam wiesz że twój brat nie przepuści takiej okazji .
-Dlaczego chcesz abym tam dołączył ?
-Skradniesz zwój i zabierzesz stamtąd Sakure.
-Ciekawe jak ?
-Podasz jej to -wyjęła z kieszeni małą fiolkę .
-Co to ?
-Środek usypiający , gdy jej to podasz zabierz ją stamtąd .
-A co jeśli nie zdobędę zwoju ?
-Tym będziemy martwić się później . Chce żebyś wyruszył dziś .
-Co z Naruto ?
-Wysłałam jego i parę innych osób aby odszukali ich kryjówkę .-Powiedziała po czym wyszła.
Brunet skinął głową i wstał z łóżka , zabrał wszystkie swoje rzeczy a następnie wybiegł ze szpitala .

***

-Dlaczego ona nadal śpi ? -krzyknął wściekły Pein .
-Jest bardzo osłabiona , musi odpoczywać więc się nie dziw że jeszcze śpi ! - wrzasnęła Konan .
Rudowłosy westchnął i usiadł przy swoim biurku .
-Dobrze , gdy tylko poczuje się lepiej poinformuj mnie .
-Dobrze - wyszła .
W tym samym czasie do pokoju różowowłosej wszedł brunet.Podszedł do jej łóżka i obserwował śpiącą dziewczynę. Patrzył na jej spokojną twarz . Chciał aby jak najszybciej stanęła na nogi . Wie że tak się stanie , jest silną kobietą.
Drzwi się otworzyły a do pokoju wszedł blondyn .
-Pein chce żebyśmy przeszukali okolicę .
-Po co  ?
-Chce wiedzieć czy w pobliżu kręcą się psy Konohy .
Brunet skinął głową i wyszedł w jego ślady poszedł blondyn . Po chwili wyszli z kryjówki .
-Ja idę z Deidarą . A wy idziecie razem . - skierował te słowa do Sasoriego i Kisame .
Wraz z blondynem, ruszył w stronę wielkiego lasu  .
Skakali już parę godzin z drzewa na kolejne drzewo i tak ciągle . Nagle usłyszeli łamane gałęzie . Brunet włączył sharingana i spojrzał w stronę skąd dochodziły odgłosy . -ANBU - pow .
-Omijamy ich czy atakujemy ?
-Zajmij się nimi ja pójdę zobaczyć czy nie ma ich więcej .
Blondyn tak jak rozkazał mu towarzysz , ruszył w stronę oddziału ANBU.
Czarnooki skierował się w drugą stronę , kilka metrów dalej usłyszał łamane gałęzie . Zatrzymał się na wysokim drzewie i spojrzał w tamtym kierunku . Sasuke , czyżby nadal się łudził że odzyska ją - przeszło mu przez myśl , zeskoczył z drzewa i stanął na przeciwko brata.
-Czego tu szukasz ?

***

Biegł już parę godzin , kierował się do miejsca gdzie ostatni raz widział różowowłosą . Zatrzymał się i rozejrzał . Czuł chakre , na dodatek tak bardzo mu znaną . Itachi - przeszło mu przez myśl.
-Czego tu szukasz ???Odwrócił się w stronę brata spoglądając mu w oczy .
-Przyszedłem do ciebie .
-Do mnie ? A to nowość - zaśmiał się . - Co cię do mnie sprowadza braciszku . ?
-Chcę się do was przyłączyć .
-Co ty knujesz Sasuke  ?
-Nic , chce do was dołączyć .- powtórzył.
-Choć to bardzo kuszące to , nie mam pewności czy czegoś nie kombinujesz . Konoha cie wysłała . ?
-Sam odszedłem , mam już dość . Żałuję że tam wróciłem .
-Hmm ..niech będzie , tylko pamiętaj że jak coś odwalisz zabiję cię.
Brunet skinął głową i ruszył za bratem .Udało się , teraz muszę tylko dowiedzieć się gdzie jest zwój .
-A ten co tu robi ? -spytał blondyn dobiegając do nich .
-Skończyłeś z nimi . ?
-Tak zająłem się nimi -zaśmiał się . - Uciekali aż się za nimi kurzyło . -powiedział z chytrym uśmieszkiem . -A teraz odpowiedz na moje pytanie . Dlaczego on z nami idzie ?
-Dołączył do nas .
-He ? Mówisz serio ? -zaśmiał się . - Czyżby służenie jako pies Konohy znudziło ci się . ?-skierował te słowa do kruczowłosego .
-Można tak powiedzieć .

***Gdy dotarli do kryjówki od razu przywitał ich głos Rudowłosego .

-Co on tutaj robi ? ! -warknął .
-Uspokój się ! -warknął brunet . - Dołączył do nas .
-Czyżby ? - podszedł do bruneta . -Dobrze . -Zamachnął się i uderzył go pięścią w brzuch .
-Jeśli jeszcze raz zrobisz krzywdę Sakurze , zabiję cię ! jasne ?
Brunet złapał się za bolące miejsce i splunął krwią . -Chodź , zaprowadzę cię do twojego pokoju . - Powiedział jego brat .
Ruszyli w stronę długiego korytarza , po prawo jest mój pokój . Do pokoju obok nie możesz wchodzić . Na końcu korytarzu jest gabinet Peina . A na przeciwko pokoju do którego nie możesz wchodzić jest twój pokój .
-Co tam jest ?
-Nie powinno cię to interesować -warknął . i wszedł do swojego pokoju .
Kruczowłosy rozejrzał się i wszedł do swojego . Nie oczekiwał żadnych luksusów ale to co zobaczył zwaliło go z nóg.
Brak okien , jedna szafka i łóżko . To wszystko co znajdowało się w tych czterech ścianach . Pokój był ciemny i śmierdziało w nim stęchlizną . Usiadł na łóżku i od razu się skrzywił , łóżko było strasznie twarde .
Ciekawiło go bardzo , co znajduję się za tamtymi drzwiami , w pokoju do którego jego brat zakazał wchodzić .Jego ciekawość była silniejsza , wstał i wyszedł na korytarz . Rozejrzał się i podszedł do dużych brązowych drzwi .Położył rękę na klamce z zamiarem otwarcia ich , ale gdy tylko usłyszał znajomy mu głos od razu zamarł .
-Jak się czujesz?
-Dobrze , jest o wiele lepiej .
-To dobrze .Odpocznij .
Nastała cisza . Zastanawiał się czy odejść stamtąd czy zostać . Gdy tylko usłyszał zbliżające się kroki , schował się w swoim pokoju . Teraz już wiedział co kryję się za tamtymi drzwiami , a raczej kto . Jego dawna przyjaciółka była tak blisko niego a jednak tak daleko . Nie mógł teraz iść do niej i zabrać ją stąd , choć bardzo chciał . Sam nie wiedział dlaczego , ale coś powoli zaczynał czuć do różowowłosej piękności . Ta cała sytuacja zmieniła go , nie gdyś jeszcze kilka miesięcy temu był mścicielem bez uczuć a teraz ? Nie może przestać myśleć o swoje dawnej przyjaciółce z drużyny . Przez te kilka najbliższych dni musi zachowywać się jak członek organizacji , najbardziej się zastanawia jak zareaguje Sakura na jego widok . Znając ją będzie wściekła , ale tylko tak ma szanse ją stąd wydostać a na dodatek odzyskać zwój który jest cenny dla jego rodzinnej wioski .
Położył się na łóżku i oddał się w objęcia morfeusza.
***
Słońce promiennie oświetlało delikatną twarz młodej dziewczyny. Leżała  w miękkiej pościeli. Dostający się przez uchylone okno wiatr, poruszał kosmkiem jej jasnych włosów. Wstając z łóżka przeciągnęła się kilkakrotnie i przetarła zaspane oczy . Poszła do łazienki i przemyła oczy zimną wodą. W pierwszym momencie dreszcz przeszedł całe jej ciało. Zadrżała, lecz było to niczym w porównaniu do orzeźwienia jakie dostała w zamian. Czynność pobudziła zmysły zielonookiej do intensywnej pracy. Nareszcie  mogła się skupić. Szybko się ubrała i wyszła z pokoju . Kierując się do kuchni już z daleka słychać było rozmowę .
-Trenujemy dziś ?-spytał Deidara
-Hmm ..Tak ale tym razem dojdzie do nas nowa osoba. 
Deidara zaśmiał się . - Czyżbyś chciał go sprawdzić . ? 
-Być może . 
Zielonooka usłyszała tylko "nowa osoba" czyżby do naszej organizacji doszedł ktoś ? Nie zastanawiając się dłużej weszła do kuchni , dwie pary oczu skierowały się na nią .  
-Mamy nowego członka  ? spytała .
-Owszem , nie długo sama go poznasz . 
-Hmm .
-Będziesz dziś obserwować .
-Słucham ? Jeśli myślisz że będę tylko stać i patrzeć to jesteś w grubym błędzie ! -warknęła 
-Sama wiesz że jeszcze nie dawno byłaś osłabiona i to ty zostałaś ranna ! Przez swoją nie uwagę !
-Że jak ? Czy ty sugerujesz że jestem nie uważna ? To nie moja winna ! -warknęła - I będę dziś trenować i ty nie masz nic do gadania , jasne ? !  
-Jeszcze zobaczymy .
Zielonooka prychnęła i wyszła. Cała gotowała się w środku , jeszcze mu pokaże na co ją stać . Raz mu się udało mnie przechytrzyć , i dlatego zostałam ranna . ..a nie przez swoją nie uwagę . No może to nie było do końca prawdą , ale odegra się na Sasuke .
*
Wstając rano całe jego ciało przechodziły nie przyjemne dreszcze, jego plecy przeszył  ból . W tym samym czasie do jego pokoju wpadł blondyn z kucykiem na głowie . Jak dobrze pamiętam chyba Deidara ma na imię - przeszło mu przez myśl . -Zbieraj się za jakieś  10 minut zaczynamy trening . Nie czekając na odpowiedz bruneta , wyszedł z pokoju.Kruczowłosy tylko westchnął i poszedł do łazienki , szybko się ogarnął i wyszedł .Prze kryjówką czekał na niego brat . Ruszył z nim na dużą polane na której czekali wszyscy . Od razu zauważył różowo-włosom stojącą do niego tyłem . Rozmawiała z czerwonowłosym chłopakiem - No to jesteśmy już w komplecie . - Gdy tylko zielonooka usłyszała głos blondyna odwróciła się i zamarła na widok kruczowłosego .  

W jej oczach było widać zdziwienie ale i złość . Była wściekła najprawdopodobniej na niego . -A ten co tu robi ? -warknęła .
-Mówiłem że mamy nową osobę w drużynie .
-To chodziło o niego ? - była zdezorientowana .
-Mhm . widzę że ucieszyłaś się na jego widok .
Różowowłosa tylko prychnęła .
-Dobra koniec tego a więc  Sakura walczy z ... Sasuke .
-He ? Dlaczego  ? -spytała
-Sama powiedziałaś że chcesz trenować .
-Dobra , przynajmniej odegram się .
-Zaczynajcie . .-Powiedział Itachi po czym odszedł w tył i usiadł na dużym kamieniu .
Sakura tylko prychnęła i stanęła na przeciwko bruneta , zaczęła mierzyć Uchihe groźnym spojrzeniem .Skumulowała chakre w prawej dłoni i uderzyła z całą swoją siłą w podłogę, która natychmiast popękała i rozstąpiła się w różne strony. Uchiha stracił równowagę. Na jego twarzy pojawiło się przez chwilę szczere zdumienie. Sakura uśmiechnęła się zadowolona siebie i skoczyła ku niemu, szykując się do ataku. Spojrzał na nią ponownie tym swoim lekceważącym wzrokiem, na co Haruno jeszcze mocniej zacisnęła pięść , znalazła się na przeciwko bruneta. Wyprowadziła cios prosto w jego twarz, który ku jej zdziwieniu nie dotarł do celu. Kruczowłosy zamknął oczy, gdy je otworzył Sakura nie zobaczyła w nich czerni. Wypełniła ją czerwień, a w okół źrenic pojawiły się trzy charakterystyczne łezki. Użył sharingana. Zielonooka zacisnęła pięści tak mocno, że paznokcie prawie przebiły skórę jej dłoni. Poszedł na całość, jeżeli chciała wygrać, nie mogła się powstrzymywać.Ciemnej maści wąż wyłonił się  błyskawicznie z jego rękawa. Obwinął się wokół jej całego ciała, uniemożliwiając ruch. Zrobił to tak szybko, że zauważyła go dopiero, gdy już była obezwładniona.- Poddaj się – powiedział, patrząc na nią , a gdy zielonooka nie zareagowała, wąż ścisnął ją tak mocno, że mało co nie złamał jej kości. Wykrzywiła się w grymasie bólu i złości.Cała w środku gotowała się ze złości . Ba ! była cholernie wściekła . nie po to od nocy do świtu . Ciężko harowała z Tsunade , nie po to przez te lata ćwiczyła do nieprzytomności , żeby się teraz poddawać! 

-Chyba sobie kpisz - warknęła. To tylko iluzja – pomyślała i spróbowała wyciszyć swoją chakrę, zamykając oczy, chcąc tym samym przerwać technikę. – To się nie dzieje na prawdę – poczuła, że uścisk węża zaczął się nieco rozluźniać. Stworzyła parę pieczęci po czym skumulowała chakre tworząc przy tym pieczęc Yin . Na jej czole zaczęły pojawiać się znaki . Brunet wyłączył sharingana i wyciągnął swoją katanę z pochwy . Gdy różowowłosa zaczęła biec w jego kierunku przy okazji rzucając w jego stronę parę kuna'i . Zwinnie je ominął i zniknął w kłębie dymu .Zielonooka przewidziała to i tym razem nie da się na to nabrać .Gdy tylko brunet się pojawił za nią tak jak przewidziała ,uderzyła go nogą w brzuch z pół obrotu .Brunet przeleciał przez całą polanę , swój lot zakończył dopiero po złamaniu kilku drzew , ostatecznie lądując na masywnym głazie .
-Dość - powiedział Itachi. -Na dziś koniec. Różowowłosa ruszyła w stronę kryjówki .
Czarnooki chwilę tam  leżał po czym wstał , a następnie wrócił do kryjówki .