środa, 25 marca 2015

Rozdział 16.



"Nalewam drugą szklankę, żeby nie była pusta. Jak pokój, moje serce i słowa w Twoich ustach."

-Tsunade sama ! -krzyknęła zdezorientowana brunetka.
Tsunade zerwała się natychmiast z krzesła, tym samym powodując chwilowy brak równowagi. Blondynka spojrzała na nią gniewnie. -Co ty do cholery wyprawiasz! Tyle razy ci powtarzałam, że wolę budzić się w bardziej przyjemniejszy sposób! -kobieta westchnęła i poprawiła włosy.-Dobrze, mów o co chodzi.
-Proszę wyjrzeć przez okno. Coś się stało panience Sakurze.
-Stało? -kobieta wyjrzała przez okno, jedyne co zobaczyła to oślepiający ją blask słońca. Przetarła oczy i ponownie spojrzała w tamtym kierunku. Jej oczom ukazała się radosna Sakura sprzed ponad 3 lat. Dziewczyna wyglądała jak anioł, jej różowe, bujne włosy rozwiewał wiatr. A blask słońca oświetlał jej bladą twarz wypełnioną uśmiechem. Jej radosne oczy wpatrywały się w różowo-włosom piękność, która swój wolny czas poświęcała dzieciom z domu dziecka. Odkąd pamięta dziewczyna uwielbiała pomagać tym biednym dzieciom, ale odkąd odeszła przestało być tam tak radośnie i kolorowo. Dzieciaki stamtąd traktowały ją jak swoją "starszą siostrę'' była dla nich wzorem do naśladowania. W ich maleńkich oczach była pierwowzorem. 
-Jak miło znowu widzieć ją taką. -uśmiechnęła się blondynka.
-Nie rozumiem, jeszcze wczoraj była wrakiem człowieka, a dziś? Tryska energią. Wygląda jakby odzyskała cząstkę siebie.
Kobieta odwróciła się i spojrzała na Shizune.
-Sakura wczoraj przyszła do mnie. -westchnęła i usiadła przy swoim biurku. Przełożyła papiery na lewą stronę biurka i splotła dłonie. -Użyłam na niej jutsu, które pomogło jej odzyskać wspomnienia..
-Jest jakieś ale prawda?
-Tak, chociaż chciała odzyskać wspomnienia, to również chciała o pewnych zapomnieć. -spojrzała na nią znacząco.
-Sasuke.
-Zgadza się. Nie mogłam jej odmówić, wiem ile kosztowały ją te 2 lata. Jednakże, Sasuke jest w jej życiu od dawna i jej umysł będzie walczył z nią. Co doprowadzi znowu do cierpienia. Ale może zdarzyć się też tak, że nie będzie o nim pamiętała dopóki ja nie przywrócę tych wspomnień.
-Możesz to zrobić?
-Owszem, na razie chcę zobaczyć jaki będzie tego skutek.
-Co zamierzasz? -spojrzała na nią wyczekująco.
-Pozostawię los w ich rękach. -uśmiechnęła się. -Shizune.
-Tak?
-Wyślij proszę Sakurę do szpitala i powiedz, że od dziś chcę aby była ordynatorką na oddziale dziecięcym. -Po wyjściu brunetki, V Hokage odwróciła się na krześle w stronę okna i wpatrywała się w młodą Haruno. 

 ***

Przez niezasłonięte żaluzje do pokoju młodej brunetki wkradły się promienie słoneczne, które padały na jej śliczną twarz. Ev obudziła się i przetarła oczy. Leniwie przekręciła się na drugi bok z nadzieją, że jeszcze uda jej się zasnąć. Na marne nagle usłyszała łomot. Szybko zerwała się z łóżka i zaczęła zbiegać na dół. W salonie zobaczyła pól nagiego bruneta. Dziewczyna zarumieniła się i zakryła
 ręką oczy. 
-Co ty wyprawiasz? -zapytała cicho.
Brunet spojrzał na jej zarumienione policzki i uśmiechnął się.
-Robię śniadanie.
-I do tego potrzebna ci jest katana? -zdziwiła się.
-Trenowałem parę minut temu.
-W domu? -ciągnęła.
-Skąd ten pomysł? -zdziwił się i odłożył katanę na bok, podszedł do krzesła i założył na siebie białą koszulkę, która świetnie leżała na jego umięśnionym torsie.
-Może przez to, że dookoła ciebie są porozbijane wazony? -pokręciła głową. -jak z dzieckiem.
-Dobra masz mnie. -westchnął.
-Tak więc dowiem się dlaczego o godzinie 8 zostałam obudzona?!
-Włamanie było. -warknął.
Dziewczyna uniosła brew ku gorze i podeszła do drzwi. -Włamanie powiadasz, ciekawe. Szkoda tylko, że nie ma żadnych śladów owego włamania. To co weszli kominem?
Czarnooki oparł się o ścianę. -Może pani detektyw odpuści wreszcie?
-Odpuszczę jak mi usmażysz naleśniki. -brunet westchnął i poszedł do kuchni.
-Grzeczny chłopiec- zaśmiała się i poszła za nim.-Sasuke? -usiadła wygodnie na krześle.
- powiedz kim jest Itachi? czarnooki napiął mięśnie tak mocno, że aż były widoczne pod białą bluzką. -Jak on seksownie wygląda. -pomyślała i nagle dodała. -proszę. .
-Mówiłem już, Itachi to złoczyńca. -powiedział o dziwo spokojnym tonem, co nieco
zdziwiło dziewczynę.
-Chciałabym wiedzieć o nim coś więcej. -spojrzała na niego, czekając na wybuch gniewu, który nie nadszedł. 
-Ev..rozmawialiśmy już o tym. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz. -Podszedł do stołu powolnym acz stanowczym krokiem. -Poza tym i tak nigdy go nie spotkasz na swojej drodze. 
-Skąd ta pewność? Co nagle w wróżbitę się bawisz? -pomyślała i westchnęła. -Jej wewnętrzna bogini załamała się.
-Skąd to wiesz? 
-Bo on nie żyje. -skłamał. -Przez chwilę ją zamurowało. 
-Nie żyje? Ale wczoraj mówiłeś..
-Wczoraj w nocy ktoś go zabił. - spojrzał na nią. -możemy zakończy wreszcie temat o Itachim. Raz na zawsze? 
-Rozumiem. -zamilkła i wstała. -Pójdę się przejść.
Brunet westchnął i oparł się o blat, nie chciał jej okłamać ale też nie chciał ją narażać na niebezpieczeństwo. Dobrze wiedział kim jest Ev i skąd pochodzi, wyczuł jej chakre. Dlatego też musi ją chronić, i za wszelką cenę nie może dopuścić by ktokolwiek z zewnątrz się dowiedział kim ona jest.

-Cholera. -warknęła i kopnęła mały kamień, robiła to z każdym nowym postawionym krokiem. Nudziło jej się w tym momencie, a na ten moment była to jedyna w miarę ciekawa zabawa. O ile można to tak nazwać. Czuła jak nadmiar emocji rozsadza jej głowę. - westchnęła. 
Szła zatłoczonymi uliczkami miasta, co jakiś czas mijając ganiające się dzieci. Starszych ludzi stojących przy swoich stoiskach, pijaków i innych mieszkańców wioski. 
Wpatrywała się w to co dzieję się wokół niej, w wiosce w, której jeszcze parę tygodni temu mieszkała, o tej godzinie zawsze było pusto. Ludzie albo pili w barach, albo wyruszali na misję. 
-Tsunade postanowiła, że od dziś będziesz ordynatorką w szpitalu. Na oddziale dziecięcym.
 -usłyszała i dostrzegła wysoką brunetkę oraz ją. Piękną, różowo-włosom dziewczynę. Byłą kompankę Sasuke z drużyny 7.
-Naprawdę? -dziewczyna widocznie nie dowierzała w swoje szczęście. 
Ev uśmiechnęła się i podeszła do rozmawiających kobiet. -Ohayo, przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę i gratuluję Ci Sakura. -uśmiechnęła się promiennie. 
-Dziękuję. -spojrzała na brunetkę i odwzajemniła uśmiech. -To Sakuro widzimy się w szpitalu. 
-Tak, dziękuję. 
Kobieta uśmiechnęła się i odeszła zostawiając je same. -Jak ci się podoba w naszej wiosce?
-zagadała. 
-Jest tu pięknie i o niebo lepiej niż tam gdzie mieszkałam. Tu ludzie nie prowadzą ze sobą codziennie walk. -zaśmiała się. 
-Tak to prawda, ale czasami zdarzają się walki szczególnie pomiędzy mną a Naruto.
-zachichotała. 
-Tylko, że zazwyczaj kończy się na tym, że to ja zadaje ten pierwszy i ostateczny cios.
 -Dziewczyny wybuchły śmiechem, Ev od razu załapała z Sakurą dobry kontakt.
-Może pójdziemy coś zjeść? Umieram z głodu. 
-Świetny pomysł, bo ja również. Nie zdążyłam zjeść śniadania w domu. Sasuke nie bardzo nadaje się na kucharza. 
-Tuż za rogiem jest świetna budka z ramen. -Sasuke? -pomyślała przez chwilę, nikogo takiego nie kojarzy jednak od razu zapomniała o tej myśli. 


***
Blondyn przeczesał swoją bujną czuprynę i oparł się nagimi plecami o drzewo. Ciężko oddychał a pot spływał z jego czoła oraz z jego umięśnionego torsu. Jego klatka piersiowa, unosiła się i upadała w swoim rytmie. -Na dziś chyba wystarczy. -uśmiechnęła się biało-oka i podeszła do niego, podała mu butelkę wody i pocałowała go w policzek. 
-Tak, chyba masz rację. -wziął głęboki oddech i spojrzał na swoją ukochaną. Dopiero teraz ujrzał jak pięknie wygląda w błękitnej, zwiewnej sukience. Blondyn przeczesał włosy, brakło mu tchu. -Wyglądasz zjawiskowo. - Zawinął wokół palca niesforny kosmyk jej włosów i delikatnie wsunął go za ucho, po czym ustami musnął kącik jej warg. 
-D-dziękuję. -odpowiedziała z lekkimi rumieńcami. Blondyn splótł swoje palce z jej, posyłając dziewczynie jednocześnie, jedno ze swoich najpiękniejszych spojrzeń.
 -Wiesz chciałam z tobą porozmawiać. 
-Ja też. -przerwał jej i ujął jej podbródek. Przeszedł po niej dreszcz, który został spowodowany jego dotykiem. 
-W takim razie mów pierwszy. -uśmiechnęła się i zatopiła się w jego pięknych
niebieskich oczach.
-Chcę abyś zamieszkała u mnie. -pocałował ją czule. Nie spodziewała się tego jednak ucieszyła się. -Jesteśmy ze sobą i chcę cię mieć obok siebie. Chcę każdego ranka budzić się przy tobie i zasypiać tak jak tamtego dnia, gdy po odejściu Sakury pocieszałaś mnie.
Hinata zarumieniła się i przypomniała sobie tamtą noc, to właśnie wtedy zaczął się ten cudowny czas. Naruto pogłaskał ją delikatnie po policzku. -A ty co chciałaś mi powiedzieć?
-J-ja? No bo widzisz ja jestem..-Nie dokończyła bo przerwał jej donośny krzyk Kiby.
-Naruto ! 
-Wrócimy do tego później. -Uśmiechnął się do niej, jednak nie był zadowolony z faktu, że ktoś im przerywa ważną rozmowę. -pocałował ją i odwrócił się w stronę przyjaciela. -Co jest? 
-Musimy pogadać. - Chłopak podszedł do bruneta i oby dwoje zniknęli.
Dziewczyna westchnęła. -Porozmawiamy później. -pokręciła głową i pogłaskała swój brzuszek, który był już w miarę duży. -Poczuła uścisk w żołądku. -Chyba ktoś tu zgłodniał. -zachichotała lekko i ruszyła w stronę miasta. -Twój tatuś ma dużo spraw na głowie, ale nie bój się skarbie powiem mu o tobie. -uśmiechała się.  
Gdy tylko wyszła na jedną z zatłoczonych uliczek Konohy, poczuła się nieco gorzej. Nagle zabrakło jej tchu i zakręciło jej się w głowie. Wokół ludzie przeciskali się koło niej co powodowało jeszcze większe zawroty głowy. Hinata wzięła głęboki wdech i ruszyła do przodu, z daleka ujrzała różowe kosmyki włosów. -Sakura!-krzyknęła, ale na marne w tym tłumie nikomu raczej nie udało by się usłyszeć jej cichego krzyku. W jednym momencie wydawało jej się jakby wszystko przyśpieszyło, nie tylko jej puls ale i wszystko dookoła, przed oczami zrobiło jej się ciemno, a ciało powoli osunęło się na ziemie. Usłyszała tylko krzyk jakieś kobiety, nie jakieś tylko właśnie Sakury, która krzyczała do niej. -Hinata! Ocknij się! 
Nie minęło dużo czasu, a dziewczyna już leżała w szpitalu podłączona do wielu aparatur, które kontrolowały jej stan. Sakura ubrana w fartuch lekarski czuwała nad przyjaciółką. -Wystraszyłaś mnie. Ale mimo wszystko cieszę się i jestem z ciebie dumna.-złapała ją za dłoń. 
Z korytarza było słychać jakieś krzyki, dziewczyna otarła łzę szczęścia i wyszła z sali. 
-Puść mnie Kiba do cholery! Ja muszę tam wejść! -blondyn krzyczał i wyrywał się. 
-Naruto uspokój się. -powiedziała łagodnie. Chłopak jednak cały czas próbował się wyswobodzić, co nie przyniosło żadnego skutku. Sakura zignorowała ciekawskie spojrzenia innych pacjentów, którzy uznali, że ta sytuacja jest bardzo ciekawym zjawiskiem, i nie mając innego zajęcia, zaczęli się przyglądać.
-Naruto wejdziesz tam pod warunkiem, że się uspokoisz. 
Minęło kilka minut, lisek wziął głęboki oddech. -Dobrze, już dobrze. 
-Chodź. -otworzyła drzwi od sali nr. 23 i wpuściła blondyna. -Hinatka. -gdy tylko zobaczył bladą twarz ukochanej w jego oczach pojawiły się łzy, Sakura nigdy nie przypuszczałaby, że Naruto potrafi ukazywać tak wielkie emocje względem Hinaty.
-Naruto, ona zasłabła, ale wszystko będzie dobrze. Wydobrzeje. -położyła rękę na jego ramieniu. 
-Rano było wszystko w porządku więc dlaczego? 
-Nie zauważyłeś jeszcze? Hinata jest w 2 miesiącu ciąży. -uśmiechnęła się.-J-jak to w ciąży? -popatrzył na nią z mieszaniną zdziwienia i radości.
-Tak w ciąży, wiesz ja też byłam tak zajęta, że tego nie dostrzegłam. Za co jestem zła na siebie. 
-Czyli będę Tatusiem? -spojrzał na nią. -Będę Tatusiem. -ucieszył się jak małe dziecko na widok lizaka. 
-Gratuluję, postarałeś się. -zachichotała. -Zostawię was samych, jak coś wiesz gdzie mnie szukać. -Zielonooka wyszła z sali. 
-Rano..to właśnie o tym chciałaś mi powiedzieć. Prawda? -popatrzył na Hinatę i pogłaskał ją po głowie. 
-Tak Naruto, przepraszam, że zwlekałam z tym. -odezwała się wreszcie. 
-Cii, nic nie mów. - pocałował ją czule i ujął jej dłoń.


***

Sakura od przybycia przyjaciółki do szpitala nie opuściła go, korzystając z okazji zajęła się kilkoma młodymi pacjentami. Po dwóch godzinach spędzonych w gabinecie lekarskim w towarzystwie kilku młodych pielęgniarek była naprawdę zmęczona. Wzrokiem błądziła po gabinecie, nie podobało jej się to, że stały jej nad głową i pilnowały. Przecież ona nie ma już 5 lat! -westchnęła i spiorunowała je wzrokiem, po czym wstała i odwiesiła fartuch. Stanowczym krokiem podeszła do drzwi i zatrzymała się. -Wyjaśnijmy sobie coś. Jutro nie chce was widzieć tu, rozumiemy się? -powiedziała nieco ostrym tonem i wyszła lekko trzaskając drzwiami. 
Wychodząc pożegnała się z przyjaciółmi i z sekretarką, po czym wyszła. Wzięła głęboki wdech i ruszyła w stronę domu, powoli już robiło się ciemno chodź dopiero była 19. Rozpuściła swoje długie różowe włosy, które do tej pory miała spięte i przeczesała je. Marzyła teraz o długiej kąpieli. 
Gdy tylko wróciła jej szpilki powędrowały pod ścianę a sama ruszyła w stronę kuchni, nabrała wielkiej ochoty na coś z dużą ilością procentów. Wyjęła z szafki szklankę a z nad zlewu butelkę z sake. Powędrowała do salonu i usiadła na kanapie, a nogi położyła na oparciu. Nalała sobie sake do szklanki i upiła łyk. Odprężyła się gdy tylko poczuła jak ciecz rozlewa się w jej organizmie powodując lekkie ciepło. Uśmiechnęła się sztywno i podniosła butelkę tym samym pozbywając się jej zawartości. Gdy tylko butelka stała się pusta upuściła ją na dywan, ta z hałasem potoczyła się pod ścianę. -Znacznie lepiej. -zaśmiała się i zdjęła z siebie sukienkę, którą rzuciła gdzieś na krzesło. W samej bieliźnie powędrowała do łazienki, po szybkiej kąpieli chwiejnym krokiem powędrowała do sypialni gdzie zakończyła swoją podróż i zasnęła. 




Od Autorki:

____________________________________
Na wstępie chce was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność. Nie mam usprawiedliwienia dla tego mam nadzieję, że mi wybaczycie. Miłego czytania mam nadzieję, że nie zawaliłam rozdziału <3 Buziaki !