sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 13.


"Jeżeli chcesz wiedzieć co naprawdę czuje, wsłuchaj się w krzyk mojego milczenia.
"



Nastał późny wieczór blondyn nadal siedział przy swoim biurku i rozmyślał nad planem działania. Od wyjścia Hinaty przemyślał sobie wszystko i przestał obwiniać się za zniknięcie dziewczyny. W końcu udało mu się dojść do wniosku, że samym siedzeniem nie odnajdzie dziewczyny. Kiedyś ktoś powiedział, że "Samym patrzeniem na wodę ryby nie złowisz" Siedząc teraz i myśląc o tym wszystkim co dotychczas robił stwierdził, że był totalnym głupcem. Twierdził, że jest godnym zastępcom piątej, teraz jednak otworzył szerzej oczy. Co to za przywódca skoro nawet własnej przyjaciółki nie może sprowadzić? Władcą godnym nazwać będzie mógł się wtedy gdy spełni swój cel. Gdy tylko Sakura przekroczy próg wioski wtedy będzie mógł z godnością spojrzeć w lustro i powiedzieć "To co kiedyś było moim marzeniem, dziś należy do mnie".  Jego przemyślenia przerwało głośne pukanie do drzwi. -Proszę! 
Do gabinetu wszedł ninja jego opaska świadczyła o tym, że pochodzi z wioski mgły. Blondyn przyjrzał się mężczyźnie. Ten tylko skinął głową i podał mu zawinięty zwój z wiadomością. Blondyn wziął do ręki zwój i powoli rozwinął go, wczytał się dokładnie w to co było tam napisane. Z każdym kolejnym zdaniem jego oczy stawały się większe. -Jesteście pewni, że to ona? 
-Opis pasuje do dziewczyny, średniego wzrostu, różowe włosy oraz zielone oczy.  Zjecie również pasuje. 
-Kiedy się u was pojawiła? -spytał.
-Prawdopodobnie wczoraj wieczorem, wcześniej nie zauważyliśmy osoby z tak nie typowym kolorem włosów. 
-Czyli jest szansa, że sprowadzimy ją z powrotem. -cieszył się w głębi duszy. -Jutro z samego ranna z odziałem Anbu zjawimy się po nią. Dziękuje za poinformowanie mnie. Za waszą pomoc jestem 
wdzięczy
Chłopak skinął głową i wyszedł. 
-Już jutro wrócisz do domu Sakuro. Obiecuję Ci to! 
Poranek w wiosce liścia był ciężki dla mieszkańców. Od samego świtu Naruto zwoływał wszystkie oddziały Anbu oraz jednostki geninów którzy mogli by się przydać w poszukiwaniu. Wczoraj późnym wieczorem do Hokage zgłosił się ninja z wioski mgły. Z informacją, że w ich wiosce pojawiła się dziewczyna która pasuje z opisem zaginionej. Blondyn gdy tylko usłyszał, że jest szansa na odnalezienie przyjaciółki od razu podwoił poszukiwania. Wysłał wszystkie możliwe oddziały. Po wszystkich wioskach były rozsyłane wiadomości o zaginięciu różowowłosej. Chłopak był zdziwiony, że dopiero teraz ktoś zwrócił na to uwagę..ale mimo wszystko był wdzięczny za pomoc. -Hinata ty pójdziesz ze mną. Kiba i Shikamaru wy pójdziecie z oddziałem Kakashiego. 
Lisek w raz z Hinatą wyruszył do wioski mgły, przed nimi rozproszył się oddział Anbu, za nimi biegł oddział Kakashiego. Wszyscy byli pełni nadziei na powodzenie tej misji. 

***
-Wstawaj. -powiedział cicho brunet, ale zero reakcji ze strony dziewczyny która spała jak suseł. -No wstawaj albo cię tu zostawię! -Nic, zero jakiegokolwiek ruchu z jej strony,wkurzony brunet wyszedł z pokoju. Po paru sekundach wrócił ze szklanką lodowatej wody, jednym ruchem wylał zawartość szklanki na jej głowę. W mgnieniu oka dziewczyna stała przed nim z zaciśniętymi pięściami. -Oszalałeś do reszty?! -warknęła wściekła.
-Mogłaś wstać za pierwszym razem gdy cię grzecznie budziłem. -chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. 
-Nie przesadzaj jest jeszcze wcześnie, mogłeś dać mi jeszcze pospać. -skomlała i usiadła na łóżku, zaczęła związywać w kitkę mokre włosy. 
-Widzę, że jeszcze nie zorientowałaś się która godzina, więc oświecę Cię. Jest za dwadzieścia pierwsza, jeśli masz zamiar ruszać ze mną do wioski to ruch te swoje cztery literki i zbieraj się księżniczko. 
-Co już prawie 13? -krzyknęła. -Dlaczego mnie wcześniej nie obudziłeś? -wybiegła z pokoju do łazienki. 
-Myślisz, że budzenie Cię jest łatwe? -zakpił. -Jakbyś się tak nie upiła to może i było by łatwiej. 
-Nie przesadzaj wypiłam tylko dwa drinki!
-Tylko? -zaśmiał się. -Widzę, że film Ci się urwał. Dokładnie wypiłaś 6 drinków. Poczekaj co ty wczoraj krzyczałaś do mnie? A tak "Sasuke musimy to oblać, jutro wreszcie opuszczę tę cholerną wioskę więc dziś możemy się bawić i pic! " 
-Naprawdę? -wyszła z łazienki i spojrzała na niego. 
-Nie. A teraz ubieraj się i pakuj cokolwiek. Masz godzinę! Za godzinę widzę Cię naszykowaną na dole i ani minuty dłużej jasne? -stanął przy drzwiach. 
-Ale ja..
-Bez dyskusji! -przerwał jej i wyszedł z jej domu. 
Dziewczyna westchnęła głośno i zaczęła pakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy do torby dużo nie miała ich. Jakieś ubrania, broń, stare fotografie jej rodziny. To wszystko no i jakieś pamiątki. Wyrobiła się w niecałe pół godziny. Zarzuciła na ramię dużą torbę i wyszła z domu, szła przed siebie i rozglądała się za brunetem.

Był zmęczony po wczorajszym wieczorze, westchnął i przetarł oczy. Chciał już znaleźć się w Konoha. Nagle zatrzymał się na środku drogi i obejrzał za siebie, dostrzegł różowe końcówki włosów. Tak dobrze mu znane, jego brwi uniosły się do góry. Miał zamiar sprawdzić czy jego przeczucie się myli czy może Sakurze zachciało się szpiegowania. Brunet poszedł tropem dziewczyny, wszedł za nią do knajpki, rozejrzał się ale nigdzie jej nie było. -Znowu mi się wydawało.-mruknął zły i wyszedł. Cały czas w jego głowie pojawiają się myśli z wiązane z dziewczyną. -Jestem gotowa już. -usłyszała za sobą głos Ev. Odwróciła się w jej stronę i spojrzał na nią. -Dobrze, czym szybciej wyruszymy stąd tym szybciej będziemy na miejscu. -Ruszamy.
-A ty dokąd wybierasz się cukiereczku? -pisnęła Karin.
Brunet westchnął i spojrzał na dziewczynę, za nią szedł Jugo i Suigetsu..-No szefuniu już wracasz i co nawet się nie pożegnasz? 
-Nie mam czasu Sui. 
-To może wrócimy z tobą? Na pewno twoja nowa koleżanka nie będzie miała nic przeciwko..
-Nie licz na to! Wystarczy mi, że przez ten tydzień musiałem wysłuchiwać waszego gderania. Mam już was dosyć więc zostajecie tutaj! -warknął i wziął za rękę Ev. -Idziemy! -powiedział poddenerwowany. 
-Hej spokojnie rycerzu.! -zaśmiała się. -coś ty taki nerwowy dzisiaj. 
-Nie ważne, lepiej mnie nie denerwuj i ty bo zostawię Cię z nimi.
-Czy ty mi kurwa grozisz ? -zaśmiała się.
-Taa, chyba tak. -mruknął.
Dziewczyna pokręciła głową i ruszyła grzecznie za nim. -No ale mógłbyś mnie już puścić, potrafię iść sama. -W prawdzie nie przeszkadzało jej to, że trzyma ją za rękę jednak dziwnie się czuła. -Hm. -brunet nie chętnie puścił ją. 

***
- Potrzebujesz czegoś moje dziecko? 
-Nie, Miko. Dziękuje za pomoc. Dziś chcę wrócić do swojej wioski ale dziękuje, że pomogłaś mi i przenocowałaś mnie. 
-Oh dziecko nie dziękuj, gdybyś potrzebowała pomocy to wiesz gdzie mnie szukać.
Dziewczyna wyszła z domku, była wdzięczna starszej pani za pomoc. Wczoraj gdy przyszła do wioski nie wiedziała gdzie jest, nikogo nie znała tutaj ale na szczęście zaczepiła ją Miko i pomogła jej. Szła zatłoczoną uliczką, denerwowało ją to, że każdy kto przechodził obok niej patrzył się na nią jakby była jakimś obcym. Zignorowała to i szła przed siebie, nagle jej wzrok powędrował do wysokiego bruneta o czarnych włosach. Był przystojny, przeszła koło niego, kątem oka dostrzegła, że chłopak cofnął się. Wyczuła, że idzie za nią. Nie spodobało jej się to więc pobiegła przed siebie, gdy dostrzegła przed sobą knajpkę od razu tam weszła i pobiegła w stronę łazienki. Zza ściany dostrzegła, że chłopak wszedł za nią do pomieszczenia, ale po paru minutach wyszedł gdy nie dostrzegł jej. Odetchnęła i oparła się o ścianę. Miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, chciała za wszelką cenę znaleźć się w swojej rodzinnej wiosce. Nagle jej wzrok przykuła notka przyklejona na ścianie o jej zaginięciu. -Naruto. -szepnęła. -Czyli jednak mnie ktoś szuka. -Uśmiechnęła się i pomyślała o blondynie.  Postanowiła, że nie będzie się ruszała stąd dopóki ktoś nie przyjdzie po nią.  Usiadła sobie sobie na wysokim murku, przymknęła lekko oczy i próbowała sobie przypomnieć coś, cokolwiek. -Oh no co jest! Dlaczego nie mogę, nie potrafię sobie przypomnieć niczego! 
-Może dlatego, że ja ci na to nie pozwalam?
-Ikishi.-pisnęła i odskoczyła od niego za nim on zdążył ją złapać w żelazny uścisk. 
-Oh kochanie dlaczego uciekasz przede mną? Czy coś się stało? -zakpił sobie. 
-Gdy tylko Naruto znajdzie mnie, pożałujesz tego! -warknęła trochę bardziej pewna siebie.-Zapłacisz mi za to.
-Nie sądzę. -zaśmiał się i rzucił w jej stronę kunaie. 
Zwinnie ominęła wszystkie jednak nie udało jej się ominąć jednego z wybuchową notką. Upadła na ziemię, cicho warknęła i złapała się za bolące ramię. Jej dłoń pokrywała jej krew która ciurkiem spływała z jej rany która mimo wszystko nie było dużo jednak głęboka. -Ups, chyba Ci się nie udało. -Powolnym krokiem szedł w jej stronę. Chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. -Spokojnie to nie będzie bolało. Zabiję Cię dość szybko, poczujesz tylko lekkie ukłucie tak jakbyś była na szczepieniu. 
Ledwo stanęła na nogi i już od razu upadła na kolana, była słaba jednak nie poddawała się. Zebrała czakrę w dłoni i z całej siły uderzyła w ziemię. Ikishi wybił się mocno w górę i zniknął. Zielonooka rozejrzała się dookoła ale nigdzie nie dostrzegła go, ani nie wyczuła. Odetchnęła z ulgą z myślą, że jednak udało jej się pozbyć go chodź na chwilę. To był błąd, z tyłu pojawił się brunet, przyłożył jej kunai do szyi i zaczął się głośno śmiać. -Nie pozbędziesz się mnie nigdy więc nie masz na co liczyć. 
-Czego ty ode mnie chcesz? Dlaczego akurat ja?! 
-Masz w sobie coś takiego, co ciągnie mnie do ciebie.-uśmiechnął się. - I nie mówię tu o twoim wyglądzie Sakuro, mówię tu o twojej mocy.
-Mocy? Ja nie mam żadnej mocy!-warknęła i próbowała się uwolnić, z każdym jej szarpnięciem brunet coraz mocniej dociskał metal do jej szyi.
-Nie wyrywaj się bo będzie bardziej bolało! A co do twojej mocy to nawet nie wiesz, że ją masz, ale już nie długo będzie należała do mnie więc nawet nie poczujesz, że coś ci ubyło..-chłopak zaśmiała się jednak szybko ten śmiech zamienił się w donośny krzyk. W jego ciało została wbita katana która przeszła na wylot. Krew poleciała z jego wargi. -Co jest do cholery! -splunął krwią. Sakura wyrwała mu się .
-Nikt Cię nie nauczył, że kobiet się nie bije? -warknął.
Dziewczyna spojrzała na upadające ciało Ikishiego, podniosła wzrok i spojrzała na swojego wybawcę. -To on- przeszło jej przez myśl. To ten sam chłopak co ją śledził. 
-Co tu robisz?! -warknął w jej stronę. 
Różowo-włosa wystraszyła się jego groźnego tonu. -Dziękuje. -szepnęła. Tylko tyle udało jej się powiedzieć. -Spytałem co tu robisz Sakura! -brunet oczekiwał odpowiedzi. 
-Znasz mnie? -zaskoczona spojrzała na niego. 
-Znasz ją? -W tym samym czasie odezwała się dziewczyna która stała obok niego. 
-Ty kpisz czy o drogę pytasz? Nie udawaj głupiej Sakura, gadaj co tu robisz! Śledzisz mnie? 
Zielonooka wkurzyła się, zacisnęła pięści i wstała. Popatrzyła w jego czarne oczy.-Kim ty w ogóle jesteś? Nie wiem skąd mnie znasz ale to nie daje ci prawa mnie osądzać! -warknęła wściekła. Co on sobie wyobraża? -przeszło jej przez myśl. Odwróciła się do niego tyłem z zamiarem odejścia jednak brunet uniemożliwił jej to. Złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. 
-Zapytam ostatni raz co tu robisz? 
-Co ja tu robię? A skąd mam wiedzieć?! Ten idiota mnie porwał, nic nie pamiętam a ty mnie pytasz co ja tu robię! Cholera mam tego dosyć! Wszyscy wiedzą lepiej ode mnie! 
-O czym ty bredzisz? 
-Chcę tylko wrócić do domu, nic więcej. -Jej oczy się zaszkliły. 
-Widzę, że nic z ciebie nie wyciągnę. Jak tylko wrócimy do wioski to pogadam sobie z tym idiotą. 

***

Naruto biegł przez las z oddziałami. Koło niego biegła biało-oka widać było w jej oczach determinację, gdy tylko dowiedziała się od liska, że są jakieś wieści od razu chciała wyruszać. To ona  cały czas była przy nim i podnosiła go na duchu. 
Oddziały Anbu jako pierwsze dotarły do wioski, po paru godzinach dołączył do nich Blondyn. -Rozdzielcie się i przeszukajcie całą wioskę! Nie wracajcie do póki nie znajdziecie czegokolwiek co będzie związane z Sakurą! Jasne?
-Hai! -wszyscy rozproszyli się. Blondyn wraz z Hinatą zaczęli wypytywać mieszkańców o dziewczynę. Cały czas wszyscy biegali po wiosce i szukali jej jednak nic nie znaleźli. -Macie coś odezwała się biało-oka. 
-Niestety nie. -odpowiedział smutnym głosem Kiba. 
-Cholera! -warknął lisek.- Przecież wyczuwam ją, gdzieś tutaj musi być! 
-Naruto..
-Nie Hinatka, nie wydaje mi się! Ja wyczuwam jej czakrę i ona gdzieś tutaj jest. 
-Naruto ma rację. -Odezwał się Shikamaru.- Ja też ją wyczuwam, słabo ale wyczuwam. Gdzieś musi być niedaleko. 
-Akamaru! Spróbuj znaleźć jej trop.-powiedział sensei. 
Pies próbował przez parę minut wyczuć jakiś trop który należy do niej jednak zero skutku. Wszyscy byli już złej myśli gdy nagle pies zaczął szczekać i biec w stronę jakiegoś lasku. Blondyn jako pierwszy ruszył za nim, reszta biegła koło niego. Zaczęli przedzierać się przez bujne krzewy i drzewa. -Akamaru jesteś pewny, że dobrze idziemy? -Kiba nie był przekonany co do tego .
-Hau! -Akamaru zaczął coraz szybciej biec. Naruto się wkurzył i stworzył klona.
-Rasengan! - rzucił przed siebie niebieską kulę. Która zniszczyła wszystko co było przed nimi tym samym powodując normalne przejście. Wyszli na jakąś polanę, biało oka włączyła Byakugana i dostrzegła trzy postacie. -Tam ktoś jest. -krzyknęła. 
-Sakura! -biegł blondyn w jej stronę. 
Dziewczyna jak na komendę odwróciła się a on był już pewny, że to ona. Widział z daleka jej łzy i radość gdy tylko zobaczyła ich. 
-Naruto.- szepnęła zapłakana. Blondyn podbiegł do niej i przytulił ją mocno. -Jak dobrze, że cię wreszcie znaleźliśmy ! 
-Głąbie wyjaśnisz mi co tu się dzieje do cholery? -Sasuke przypomniał wszystkim o swojej obecności. 
-Sasuke? -chłopak zdziwił się na jego widok. - Porozmawiamy o tym jak wrócimy. 
-Ikishi. -biało-oka odezwała się i podeszła do leżącego na ziemi bruneta. 
-Czyli tak miał na imię ten idiota. -mruknął czarnooki. 
-Dlaczego on..-Hinata spojrzała na bruneta.
-Zabiłem go.-wzruszył ramionami. 
-Dlaczego? 
-Bo próbował mnie zabić .- odezwała się cicho zielonooka. 
-Oh Sakura! Tak bardzo cie przepraszam gdybym wcześniej zorientował się co on knuje nie dopuścił bym do tego! 
-T-to nie twoja wina.-próbowała się uśmiechnąć. -Wracajmy, proszę. Chcę znaleźć się już w domu.
-Jesteś ranna! -odezwała się granatowowłosa.
-To nic.-spojrzała na swoją ranę i przyłożyła do niej rękę.

-Nie uleczysz się, jesteś zbyt słaba.- odezwała się brunetka, wyminęła czarnookiego i podeszła do Sakury. Oderwała kawałek materiału od swojej bluzki i zawinęła rękę zielonookiej tworząc z tego tymczasowy bandaż.-Gotowe.-uśmiechnęła się promiennie.
-Dziękuje.-różowo-włosa spojrzała na brunetkę, nie znała jej ale nie obawiała się. Nie miała czego w końcu była w towarzystwie przyjaciół.
-Dobra wracamy, musimy jeszcze odstawić Sakurę do szpitala.

Blondyn odesłał oddziały Anbu do wioski, został z nim tylko oddział Kaszalota.  Na przodzie biegł Sasuke i Naruto. Za nimi biegła Hinata, Sakura i Ev a na samym końcu biegł Kiba, Shikamaru i Sensei.
-Skąd znasz Sasuke? -zapytała brunetka.
Sakura spojrzała na nią nie wiedząc co odpowiedzieć. Biało-oka widząc minę różowowłosej odpowiedziała za nią.-Ona nic nie pamięta. Gdy tylko dotrzemy do wioski mam nadzieję, że Tsunade znalazła już coś co pomoże Sakurze.
-Dlaczego straciła pamięć? -Ciągnęła dalej, chciała jakoś zabić nudę.
-Miała wypadek na misji. Ikishi..ten chłopak co Sasuke go zabił on. -zawahała się na chwilę.- No to przez niego Sakura straciła pamięć.
-Rozumiem..Myślisz, że uda jej się odzyskać pamięć?
-Ja tu jestem! -spojrzała na nie przypominając im, że nadal znajduję się koło nich i wszystko słyszy.-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się lekko brunetka. Spoglądając na tych wszystkich ludzi czuła, że na pewno będzie jej lepiej w Konoha niż dotychczas co mieszkała we mgle.
-Ev..kim jesteś dla Sasuke? -biało-oka spojrzała na nią.
-To dość skomplikowane..ja.-zawstydziła się.- Ja znaczy on chce odbudować klan i ..-zacięła się.
-Rozumiem nie musisz już tłumaczyć.-zachichotała.
Zielonooka nagle poczuła ostre ukłucie jak by ktoś wbił w jej serce tysiąc szpilek. Nie wiedziała dlaczego ale czuła jakby traciła coś. Spojrzała nagle na bruneta, biegnącego przed nią. W jednej chwili w jej oczach pojawiły się łzy a w jej głowie różne myśli, różne wspomnienia. Drużyna, walka, kłótnia, odejście, pocałunek, obietnica. Wszystko przeleciało jej w głowie. Każda scena z jej życia związana właśnie z nim. Teraz wiedziała dlaczego poczuła to ukłucie, była pewna, że jest to spowodowane wypowiedzianymi słowami przez brunetkę. Przez jej głowę przeleciała jedna myśl. "Straciłam go"
Łzy cisnęły jej się same do oczu, wytarła je szybko nie chcąc by ktokolwiek widział, że cierpi z jakiegoś powodu, że toczy w środku z sobą walkę. Nie chce przyznać, że przypomniała sobie na razie tylko jego. Bo to za bardzo boli.

Minuty a może i nawet godziny zleciały im na powrocie do wioski. Sakura jako pierwsza przekroczyła granicę wioski. Gdyby nie sytuacja z przed prawie godziny na pewno cieszyła by się z powrotu bardziej niż teraz. -To ja pójdę już.-odezwała się stojąc do nich tyłem.
-Sakura jesteś pewna? Nie chcesz iść z nami gdzieś? Tak dawno nie rozmawialiśmy.-blondyn podszedł do niej.
-J-ja nie, jestem zmęczona. Przepraszam.
Biało-oka słyszała w jej głosie  smutek, położyła dłoń na ramieniu blondyna.-Naruto.-pokręciła głową i podeszła do dziewczyny. -Chodź Sakura, pogadamy. -spojrzała w jej oczy które były zaczerwienione.  We dwójkę poszły do mieszkania różowowłosej które było puste. -Gdzie moi rodzice?
-Na misji. -odezwała się i usiadła w salonie.
-Sakura..dlaczego płakałaś?
Dziewczyna wyszła na balkon i spojrzała w niebo, do jej oczu napływały łzy. Chciała je jakoś powstrzymać ale nie potrafiła.
Granatowowłosa poszła za nią i stanęła koło niej.-Dlaczego?
-Pamiętam..ja przypomniałam sobie.
-Co ?
-Sasuke. Gdy tylko spytałaś Ev o Sasuke..ja poczułam jakby coś we mnie pękło. -zaczęła płakać.
-Sakura..-powiedziała smutno i przytuliła ją.
-Straciłam go prawda?
-Przykro mi. Tak strasznie mi przykro. -przyciągnęła ją mocniej do siebie by mogła się wypłakać.
-Kochałam go, tak bardzo go kochałam.-łkała.
-Wiem. Nadal możesz go kochać.
-Nie mogę, nie dam rady. -spojrzała na nią.
-Powinnaś się położyć.-pociągnęła ją za rękę do salonu. Gdy tylko zielonooka położyła się, przykryła ją kocem. -Odpocznij, porozmawiamy jutro jak będziesz się lepiej czuła. -pocałowała ja w czoło i wyszła.
Długo nie trwało to za nim dziewczyna zasnęła, emocje z dzisiejszego dnia podziałały na nią jak kołysanka.

Granatowowłosa stała pod drzwiami Hokage, zapukała delikatnie i gdy tylko usłyszała ciche."Wejść" Weszła do środka, lisek stał odwrócony do niej tyłem wpatrywał się w puste uliczki miasta. -Co z Sakurą?
-Widziałeś?
-Tak widziałem jej łzy i słyszałem jej załamany głos.- odwrócił się do niej. -Co się stało?
-Gdy wracaliśmy rozmawiałam z Ev, spytałam ją o Sasuke nagle Sakura przypomniała sobie o nim. Rozmawiałam nie dawno z nią o tym i powiedziała mi, że poczuła wtedy jakby coś w niej pękło jakby coś straciła.-smutnym wzrokiem spojrzała na blondyna i podeszła do niego.
-Tylko to sobie przypomniała? -Spojrzał w jej oczy.
-T-tak.
-Nie smuć się, wszystko będzie dobrze. Sasuke najwidoczniej jest idiotą skoro nie zauważył,  że odpowiednią kobietę ma pod samym nosem.
-To prawda.
-Ja sobie dopiero parę dni temu uświadomiłem, że to czego potrzebuję już mam.
-Mianowice? -zaskoczona spojrzała na niego.
-Potrzebuję ciebie Hinata. Kocham cię. -powiedział na wdechu. Widząc zaskoczoną minę dziewczyny zbliżył się do niej i złapał ją za dłonie. Nachylił się lekko nad nią i pocałował.
Nie musiał długo czekać, granatowowłosa po chwili otrząsnęła się i zaczęła oddawać pocałunki.
-Ja też Cię K-kocham Naruto. - powiedziała zawstydzona trochę.

***
-No ładnie tu macie, twoi znajomi są całkiem fajni.-uśmiechnęła się.
-Jeszcze zdążysz zmienić zdanie.
-Aż tak źle? -zaśmiała się.
-Przekonasz się sama za parę dni.
-Jestem strasznie padnięta.-westchnęła.
Brunet wszedł do swojej posesji i zapalił wszystkie światła. Ciemne pomieszczenie oświetliły piękne lampy. Widok miny Ev był bezcenny. Czarnooki zaśmiał się pod nosem.
-Z czego się śmiejesz tłumoku?
-Z twojej miny.
-Oh wybacz, że nie jestem przyzwyczajona do takich widoków ! -burknęła.
-Dobra, na górze pierwsze drzwi po prawo to łazienka a na przeciwko masz swój pokój,
-Dziękuje.-mruknęła i poszła na górę.
Czarnooki usiadł na kanapie i głośno westchnął nie sądził, że wszystko się tak potoczy. Dziwiła go a zarazem ciekawiła sytuacja z Sakurą. Za wszelką cenę chciał się czegoś więcej dowiedzieć.
Rozłożył się i nawet nie wiedział kiedy przyszedł po niego morfeusz.






_____________________________________________
Cześć kochani! Wreszcie znalazłam troszkę wolnego czasu i udało mi się napisać kolejny rozdział. Co do poprzedniego rozdziału to miałam co do niego wątpliwości jednak po przeczytaniu waszych komentarzy te wątpliwości zniknęły. Cieszę się niezmiernie, że rozdział wam, się podobał. I mam nadzieję, że ten też będzie wam się dobrze czytało ! xD  No więc pozdrawiam was mordeczki, miłego czytania! <3 ;***

3 komentarze:

  1. Jejciu jejciu *-* spotkali sie, wrocili do wioski. No i po Ikishim xD dobrze Sasuke! :D no i czy ja widze dobrze ? Czy Ev...nie czy ja mieszkam z Sasuke ? *-* *,* rany juz mi wyobraznia ruszyla hahaha xd. Ale Sakura sobie przypomniala o nim. Ciekawa jestem co ci chodzi po tej glowie xd. Mam nadzieje ze juz nie dlugo przeczytam dalsza czesc! :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Przeczytałam tego samego dnia jak dodałaś, ale jakoś nie miałam weny na komentarz. NaruHina <3 coś co lubię :) Saki w końcu bezpieczna w domciu :) szkoda, że Sasek szukał partnerki wszędzie tylko nie pod swoim nosem, ale mam nadzieję, że się niedługo ogarnie i będzie z Sakura.
    Wyłapałam jeden błąd o ile można to tak nazwać a mianowicie najpierw napisałaś "-Dobra wracamy, musimy jeszcze odstawić Sakurę do szpitala." a później poszła do domu nie wiem czy to było zamierzone czy po prostu jakoś Ci to umknęło, ale trochę dziwne to wyglądało jak dla mnie. Ale ogóle rozdział bardzo fajny :) pozdrawiam cieplutko i życzę dużo weny i wolnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, świetne i jeszcze raz świetne! Kocham tego bloga *.* masz wspaniałe pomysły i najważniejsze talent! Jestem ciekawa czy teraz Sakurcia będzie omijać Saska szerokim łukiem i czy będzie chciała dowiedzieć się czegoś więcej na temat swojej mocy...z resztą ja też chce wiedzieć!!! I jak szanowny pan Uchiha będzie zachowywał się w stosunku do Saki. Życzę werny i czekam na kolejną nocie =^.^=

    OdpowiedzUsuń