`.Każdego dnia uświadamiamy sobie jak wiele tracimy, jak dużo błędów popełniamy. Chcemy coś zmienić, chcemy podążyć inną drogą ale boimy się, że okaże się iż ta drogą była zła, że zamiast iść do przodu i wyjść na prostą my się cofamy i przepadamy. Rujnujemy swoje życie licząc na to, że bez wysiłku uda nam się zdobyć szczyty. Jednak po czasie uświadamiamy sobie, że życie nie jest usłane różami....
Nastała głucha cisza, po wczorajszej akcji nie zostało śladu, oddziały Anbu odpuściły poszukiwania i powróciły do wioski. Brak jakiejkolwiek poszlaki która doprowadziła by ich do uprowadzonej dziewczyny. Wszystko co wydawało się do tej pory fikcją stało się rzeczywistością. Chłopak który do tej pory udawał aniołka wreszcie ukazał swoje prawdziwe oblicze...
Oczy które lśniły gniewem wpatrywały się w spokojną twarz dziewczyny która do tej pory była nie przytomna. Chłopak wpatrywał się w nią z chytrym uśmiechem, miał co do niej wielkie plany których nikt nie mógł poznać. Brunet zminimalizował poziom swojej chakry by oddział anbu nie mógł ich odszukać, całą noc spędził na uciekaniu przed nimi i wreszcie udało mu się ich zgubić. Leniwym krokiem wyszedł z jaskini i usiadł na masywnym głazie, ciche westchnienie wydobyło się z jego gardła.
-Masz ją?-usłyszał kobiecy głos. Podniósł wzrok na czarnowłosą piękność.
-Dość długo musiałam czekać na te dziewuchę, a upierałeś się, że uda ci się załatwić to szybko. -prychnęła i weszła do środka. Jej zadowolony wzrok zatrzymał się na dziewczynie.
-Taka niewinna dziewczyna ma w sobie potężną moc, moc która nie długo będzie należała tylko i wyłącznie do mnie.-zaśmiała się i pogłaskała po głowie zielonooką. -Tak długo czekałam na ten moment. Teraz wystarczy tylko czekać aż jej moc obudzi się w niej.
-Jak chcesz tego dokonać? -spojrzał na nią oczekując odpowiedzi.
-To proste, wykorzystam do tego ciebie. Reszty dowiesz się w swoim czasie.-Odwróciła się do niego.- Oh nie patrz tak na mnie, krzywda Ci się kochany nie stanie.
-Gdy tylko wszystko się uda, dotrzymasz swojej obietnicy? -podszedł do niej.
-Tak dotrzymam, zawsze dotrzymuję więc nie obawiaj się kochanie.-pogłaskała go po policzku i pocałowała lekko.-Mam nadzieję, że wszystko idzie zgodnie z planem i nic nie pamięta.
-Pamięta..-uśmiechnął się.
Spojrzała na niego z lekkim gniewem.-Słucham ?
-Spokojnie, pamięta tylko to, że kiedyś "byliśmy ze sobą" to wszystko.-pocałował ją.
-I to mi się podoba.-zaśmiała się i wyszła.
-Pilnuj jej .
-
Głośny huk, błyskawice, ogień i płomienie które rozrastały się wokół nich. Czarnooki przetarł strużkę krwi z kącika ust. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. -Nie jesteś taka słaba.
Dziewczyna prychnęła. - Sarkazm?
-Nie koniecznie. -uśmiechnął się i schował swoją katanę.
-To już koniec? Serio?- spojrzała na niego.
-Spójrz na siebie, ledwo się trzymasz na nogach.
Brwi dziewczyny uniosły się ku górze. -Ja? Żartujesz sobie ze mnie? Cholera! przecież to ty robiłeś sobie przerwy! -warknęła w jego stronę.
- Nie przeginaj Ev! -warknął ostrzegawczo.
Dziewczyna westchnęła cicho i usiadła pod drzewem. Chodź nie znała go dość długo to poznała go już na tyle by wiedzieć, że łatwo jest go wkurzyć,a zły Sasuke to nieobliczalny Sasuke! To tak jakbyś wkurzył seryjnego mordercę ! -No dobra...Kiedy masz zamiar wyruszyć?
-Może w przyszłym tygodniu, mam tu jeszcze do załatwienia parę spraw.
Parę spraw? Jasne zawsze gdy tak mówi okazuje się, że tych spraw jest cała masa! -westchnęła i spojrzała na niego. -Parę? -mruknęła.
-Wiem co myślisz.-otworzył jedno oko.-I tak parę, muszę się spotkać z kimś.
-Mhm dobra uznajmy, że Ci wierzę.
-Nie masz innego wyboru.
-Z pewnością...dobra ty sobie tu odpoczywaj, a ja idę się przejść. -wstała i poszła w swoją stronę, przeciągnęła się leniwie, chwilę później doszła do miasta. Dzisiejszego dnia było sporo osób, rozejrzała się dookoła i dostrzegła dekorację. Festyn! jak mogłam o tym zapomnieć?
Pobiegła szybko w stronę swojego domu, gdy tylko wpadła na górę od razu podbiegła do szafy. Zaczęła wyrzucać z niej wszystko tylko po to by znaleźć upragnioną rzecz. Cholera! Gdzie to jest?! Przeszukała wszystkie szafki w mieszkaniu i nic. Wściekła zdała sobie sprawę, że ktoś tu musiał być. Wkurzona uderzyła pięścią w ścianę.-Zabije, zabiję gnoja!
Wyskoczyła przez okno i pobiegła w stronę baru, z daleka było słychać krzyki i głośne huki stamtąd. Weszła do środka z głośnym trzaskiem zamykających się drzwi.
Wzrokiem zaczęła szukać wysokiego bruneta. Zauważyła go przy barze, popijającego piwo.
Podeszła do niego ze sztucznym uśmiechem, zacisnęła pięści i uderzyła go w twarz tym samym powodując jego upadek z krzesła. Zdezorientowany brunet złapał się za piekący policzek.
-Powiedziałam Ci, że jeszcze raz wejdziesz do mojego domu to zabiję cię, czyżbyś zapomniał? -ukucnęła przed nim i złapała jego koszulę w pięść. -Nie usłyszałam odpowiedzi!
Wszyscy dookoła przyglądali się im. Dziewczyna przeniosła wzrok z bruneta na widownię która wpatrzona była w nich jak w dobrą komedię. Jej brwi powędrowały ku górze. - Jeśli nie chcecie mieć problemów radzę zająć się sobą..-powiedziała w miarę grzecznie co dla niej było rzadkością aczkolwiek potrafiła być miła ale tylko dla osób które zasługiwały na to. -No więc? -ponagliła go.
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.- uśmiechnął się krzywo i kontynuował swoją wypowiedź.-Dobra już nie patrz tak na mnie jak byś chciała mnie zabić spojrzeniem.
-Uwierz, że mam taki zamiar. Więc gadaj po cholerę wkradłeś się tam albo obiecuję Ci, że nie dożyjesz do wieczora. -warknęła.
-Potrzebowałem ...tej szkatułki.
-Szkatułki czy raczej zawartości ?
-Naszyjnik twojej matki był a raczej jest dość cenny.
-Ty gnoju..radzę Ci go oddać! -zacisnęła mocniej pięść-albo...
-Ev! -usłyszała znajomy głos, wzrokiem powędrowała do osoby stojącej nie opodal niej. -Sasuke? Co ty tu robisz?
-Wyjdź.
Czy on sobie kpi? -Słucham?-jej brwi powędrowały ku górze.
-Powiedziałem wyjdź na zewnątrz zaraz przyjdę do ciebie.
Dziewczyna chciała się sprzeciwić ale widząc groźny wzrok czarnookiego posłusznie wyszła na zewnątrz. -Co on sobie do cholery wyobraża? Cholera! ten gbur nie mam prawa mi rozkazywać! -Wściekła uderzyła pięścią w drzewo. Zrezygnowana oparła się o mur i westchnęła głośno. Po niespełna 10 minutach zauważyła jak z baru wychodzi brunet.
-Co ty sobie wyob..-dziewczyna spojrzała na rzecz którą trzymał w ręku.- Mój naszyjnik..skąd ty..
-Usłyszałem twoją rozmowę.
-Dzięki..-odebrała swoją zgubę. -Ale to i tak nie zmienia faktu, że jestem na ciebie wściekła! Jak mogłeś! Sama doskonale dała bym sobie radę! -oburzona spojrzała na niego.
-No pewnie..Odzyskałem ten cholerny wisiorek a ty jeszcze marudzisz?-westchnął i ruszył przed siebie.
-Sama bym sobie świetnie poradziła, ale ...ale dziękuje.
-Mhm uznam, że Ci wierzę.
Powoli ze snu budziła się zielonooka, powoli wstała do pół siadu i złapała się za bolącą głowę. Cholera! -Nic Ci nie jest?
Dziewczyna spojrzała na niego.-Gdzie jestem?
-U mojej znajomej. Uciekłaś z wioski a jak pobiegłem za tobą w poszukiwaniu znalazłem cię w pobliżu jeziora, byłaś nieprzytomna więc zabrałem Cię tutaj.
-Uciekłam? Dlaczego? Ah głowa mi pęka nic nie pamiętam!
-Spokojnie.-usłyszała kobiecy głos. -Nazywam się Mirake. Nie musisz się mnie bać. -uśmiechnęła się. Spięła swoje długie czarne włosy i usiadła koło zielonookiej. -Specjalizujesz się w medycynie mam rację ?
-T-tak.
-Boisz się, w sumie nie dziwię Ci się wiec na razie zostawię Cię samą, jeśli będziesz czegoś potrzebowała daj znać.
Została sama, to wszystko wydawało jej się absurdalne, niby dlaczego miała uciekać z wioski od razu po wyjściu ze szpitala. I ta kobieta? Kim ona właściwie jest. To wszystko nie miało sensu, tyle pytań i zero odpowiedzi na nie, miała już serdecznie dość tej nie wiedzy i nie pewności. Chciała wreszcie wrócić do poprzedniego życia, do tego co było przed wypadkiem. Wszystko co teraz się dzieje wydaje się być tylko i wyłącznie absurdem , złym snem z którego za wszelką cenę chciała się wybudzić...Ale szara rzeczywistość uniemożliwiała jej to.
Wszystkie złe myśli przeleciały jej przez głowę, pewne urywki wspomnieć, ludzi których prawdopodobnie znała..czuła, że w jej umyśle jest pewnego rodzaju blokada która nie pozwala jej przypomnieć sobie czegokolwiek.. i te głosy w jej głowie które kazały jej się wynosić. ''Nie możesz im ufać" ,
"Oni okłamują cię! " ,''Nie ufaj im, uciekaj! Słyszysz? Uciekaj stamtąd! ''
"Oni okłamują cię! " ,''Nie ufaj im, uciekaj! Słyszysz? Uciekaj stamtąd! ''
Nie wiedziała już co ma robić i komu ufać kto kłamie a kto mówi prawdę. W tej chwili liczyło się dla niej tylko jedno. Wrócić do wioski i pogadać z Naruto, była pewna, że tylko jemu może ufać.
Szybko wstała i założyła na siebie bluzę która leżała koło niej na posłaniu, szybkim krokiem wyszła z jaskini i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie zobaczyła więc zaczęła szybko biec w stronę lasu. Nie wiedziała gdzie jest ale chciała znaleźć się jak najdalej stąd.
-Dokąd się wybierasz?
-Ikishi. -przestraszona przyśpieszyła, była coraz bliżej lasu.
Chłopak pobiegł za nią. -To nic nie da! -warknął. Nagle zniknął i pojawił się tuż przy niej.
Zielonooka odskoczyła od niego złożyła parę pieczęci i skumulowała czakrę w prawej dłoni.
-Oszalałaś do reszty? Jak możesz ze mną walczyć? -zbliżał się powoli do niej.
-Nie zbliżaj się!-krzyknęła. Chłopak w mgnieniu oka zaatakował ją. Jednak różowo włosa była o wiele silniejsza i uderzyła go pięścią w brzuch, uderzenie spowodowało, że poleciał parę metrów do tyłu uderzając głowę w kamienną ścianę. Zielonooka wykorzystała to i wznowiła bieg. Przedzierała się przez krzaki i drzewa, dookoła były same zarośla nic po za nimi, żadnego wyjścia nie było widać. Biegła dalej z nadzieją, że gdzieś dobiegnie. Po woli robiło się ciemno a ona nadal przedzierała się przez zarośla, zmęczona szła coraz wolniej. Wiedziała, że Ikishi wreszcie obudzi się i zacznie jej szukać, dlatego nie mogła teraz poddać się i zatrzymać.
Wreszcie zmęczona opadła na kolana, opierając się plecami o drzewo, rosa zaczęła już powoli wchodzić. Na dworze było już całkiem ciemno jedyne światło dawały gwiazdy na niebie które dotrzymywały jej towarzystwa w tym ponurym miejscu.
Nagle usłyszała szelest, jej mięśnie zacisnęły się, szybko wskoczyła na najwyższe drzewo i obserwowała otoczenie z góry. Po chwili zorientowała się, że to tylko głupi ptak. Odetchnęła z ulgą, postanowiła, że odpocznie i rano zacznie dalej biec..
***
-Naruto? Granatowowłosa weszła po cichu do gabinetu gdzie panowała ciemność. Wydawało się, że nikogo w środku nie ma ani jednej żywej duszy, jednak pozory mylą. Przy biurku siedział blondyn pogrążony w smutku po stracie przyjaciółki.
-Naruto...-dziewczyna podeszła do niego i stanęła obok jego biurka. Przez chwilę próbowała odszukać jego spojrzenie ale w tych ciemnościach było to trudne.
-Znajdzie się, na pewno! Jestem tego pewna. Nie poddawaj się.
-Hinatka..jej nigdzie nie ma, zniknęła i nikt nie może jej odnaleźć. Oddziały Anbu szukały już wszędzie i nic. Wierzę, że gdzieś jest ale nie mam pojęcia gdzie. Za wszelką cenne chcę ją sprowadzić z powrotem ale nie potrafię! Zniknęła, rozpłynęła się razem z tym idiotą! Jak mogłem? Cholera jak mogłem być tak głupi i zaślepiony, że nie widziałem kim on tak na prawdę jest. -spuścił głowę.
Biało oka złapała nieśmiało jego rękę. -Proszę nie mów tak! Wiesz..doskonale wiesz, że to niczyja winna. Każdy z nas został oszukany przez niego. A Sakura..Znajdzie się! Znajdziemy ją choćbyśmy mieli szukać dniami i nocami to odnajdziemy ją za wszelką cenę. Obiecuję Ci to!
***
Siedziała w domu i spinała swoje piękne włosy w kok. Na sobie miała błękitne kimono,wyglądała w nim pięknie tak jak jej matka..na szyi zapięła szmaragdowy naszyjnik który dostała w dniu śmierci od swojej rodzicielki.. Pamiętała..tak dobrze pamiętała każde słowo które wtedy do niej mówiła. Oczy jej się zaszkliły, przetarła wierzchem dłoni oczy.
-Nie mogę płakać. Obiecałam Ci, że już nigdy nie wyleję ani jednej łzy..
Dotrzymam słowa.
Wyszła z domu, na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Czemu nie wspomniałaś, że idziesz na festyn?
-Miałeś coś do załatwienia nie chciałam zawracać ci nie potrzebnie głowę.- spojrzała na niego i ruszyła z nim do przodu.
-Wyruszymy do Konohy jutro.
-Już jutro? Cieszę się..tylko czy przyjmą mnie?
-Z pewnością. Naruto nie będzie miał nic przeciwko być zamieszkała w naszej wiosce.
-Naruto? -zdziwiła się.
-Hokage wioski. -skwitował.
-Ah rozumiem.-zamilkła i spojrzała na niego. ..
Dzień skończył się dość przyjemnie dla nich, cały czas rozmawiali i bawili się na festynie. Dziewczyna cały czas była zadowolona bo już jutro miała wreszcie opuścić tą wioskę i zacząć żyć gdzieś indziej w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Będzie w końcu mogła robić to na co ma ochotę...
***
Chłopak ocknął się z ogromnym bólem głowy pobiegł do czarnowłosej.
-Mirake! -zawołał dziewczynę i zaczął jej wszystko wyjaśniać. (...)
-Co to znaczy uciekła?!-wściekła spojrzała na niego z mordem w oczach,
-Nie wiem co jej się stało, zaatakowała mnie i uciekła.
-Ty idioto! jak mogłeś na to pozwolić? Wszystko zawsze musisz spieprzyć! Żadnego pożytku z ciebie nie ma!
-Proszę cię nie denerwuj się. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem.
-Dziwię się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś!
-Sprowadzę ją i na pewno już cię nie zawiodę!
-Wiem, gdy tylko spieprzysz to po raz drugi to obiecuję Ci, że wylądujesz na Oio-mie.- warknęła.
***
Gdy tylko zrobiło się widno różowo włosa nie traciła czasu i wznowiła swoją podróż, wreszczcie po jakiś dwóch godzinach ciągłego bieganiu udało jej się wybiec z tego cholernego labiryntu, kompletnie nie wiedziała gdzie się znajduję instynkt podpowiadał jej, że powinna biec prosto przed siebie i nie oglądać się za siebie. Zmęczona tym wszystkim biegła jakąś dróżka która doprowadziła ją do głównej drogi która prowadziła prawdopodobnie do wioski liścia. Zadowolona jak najszybciej chciała się tam znaleźć. Jednak efekt nie był taki jak oczekiwała. droga którą biegła doprowadziła ją do innej wioski
Chłopak ocknął się z ogromnym bólem głowy pobiegł do czarnowłosej.
-Mirake! -zawołał dziewczynę i zaczął jej wszystko wyjaśniać. (...)
-Co to znaczy uciekła?!-wściekła spojrzała na niego z mordem w oczach,
-Nie wiem co jej się stało, zaatakowała mnie i uciekła.
-Ty idioto! jak mogłeś na to pozwolić? Wszystko zawsze musisz spieprzyć! Żadnego pożytku z ciebie nie ma!
-Proszę cię nie denerwuj się. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem.
-Dziwię się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś!
-Sprowadzę ją i na pewno już cię nie zawiodę!
-Wiem, gdy tylko spieprzysz to po raz drugi to obiecuję Ci, że wylądujesz na Oio-mie.- warknęła.
***
Gdy tylko zrobiło się widno różowo włosa nie traciła czasu i wznowiła swoją podróż, wreszczcie po jakiś dwóch godzinach ciągłego bieganiu udało jej się wybiec z tego cholernego labiryntu, kompletnie nie wiedziała gdzie się znajduję instynkt podpowiadał jej, że powinna biec prosto przed siebie i nie oglądać się za siebie. Zmęczona tym wszystkim biegła jakąś dróżka która doprowadziła ją do głównej drogi która prowadziła prawdopodobnie do wioski liścia. Zadowolona jak najszybciej chciała się tam znaleźć. Jednak efekt nie był taki jak oczekiwała. droga którą biegła doprowadziła ją do innej wioski
Szła przed siebie i rozglądała się, nikogo stąd nie kojarzyła. Wszędzie dookoła były porozwieszane jakieś ozdoby i dekorację po wczorajszej imprezie.. -Festyn ? -przeszło jej przez myśl.
___________________________________________________________
PRZEPRASZAM WAS!
Tak długo mnie nie było i nawet nie dałam znać ;cc Brak czasu i brak trochę chęci. Lenistwo wzięło górę >.< Niestety przez to tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem za co bardzo was przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że rozdział wyszedł trochę badziewnie T.T Szału nie ma dupy nie urywa.. :o Z długością też trochę lipnie...Wiem wiem zawaliłam po całej Lini @.@ Mam nadzieję,że kolejny rozdział o wiele bardziej mi wyjdzie i kiedy się pojawi nie piszę bo sama jeszcze nie wiem. Dużo nauki mam teraz więc to niestety uniemożliwia mi wszystko. >.< Dobra nie będę się rozpisywała i truła wam, mam nadzieję, że rozdział spodoba wam się choć troszkę :* Pozdrowionka ! <3
PRZEPRASZAM WAS!
Tak długo mnie nie było i nawet nie dałam znać ;cc Brak czasu i brak trochę chęci. Lenistwo wzięło górę >.< Niestety przez to tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem za co bardzo was przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że rozdział wyszedł trochę badziewnie T.T Szału nie ma dupy nie urywa.. :o Z długością też trochę lipnie...Wiem wiem zawaliłam po całej Lini @.@ Mam nadzieję,że kolejny rozdział o wiele bardziej mi wyjdzie i kiedy się pojawi nie piszę bo sama jeszcze nie wiem. Dużo nauki mam teraz więc to niestety uniemożliwia mi wszystko. >.< Dobra nie będę się rozpisywała i truła wam, mam nadzieję, że rozdział spodoba wam się choć troszkę :* Pozdrowionka ! <3

Nie wiem dlaczego twierdzisz, ze rozdzial ci sie nie podoba. Serio nie widze tu zadnych ku temu powodow. Rozdzial byl wciagajacy. Sama akcja z Sakura daje duzo do mylsenia, bo chyba w koncu zaczela.lapac ze ja robia w balona. Niech ucieka ! Ale chyba kierunki sie jej pomylily xd. Nie trafila do Konohy xd. A co do Sasuke to niech nie bedzie taki pewny siebie bo z tego co czytalam niezle mu dokopalam! ( skacze z radosci z piesciami w gorze ! ) no takze niech ma sie na bacznosci xd. A ten chlopak ktory wbil sie jej do domu to kto? Xd ciekawe xd. No i co?! Niedlugo wyruszaja do Konohy. Ciekawi mnie czy masz zamiar spotkac ich w tym miescie czy raczej owiejesz to slodka nutka tajemnicy :) No tego dowiem sie w kolejnych notkach. Takze czekam z niecierpliwoscia ! :D <3
OdpowiedzUsuńMi też się rozdział baaardzo podobał, więc nie wiem czemu myślisz, że jest 'badziewny' bo nie jest, chociaż długością faktycznie nie powala (ale mi wiecznie mało więc się nie przejmuj:D) jestem strasznie ciekawa czy Sakura spotka Saska i jak na siebie zareagują, a może sobie wszystko przypomni i wróci do liścia nie spotykając go? Ale mnie ciekawość zżera... Pisz szybko :) życzę weny i mnustwo wolnego czasu na pisanie :)
OdpowiedzUsuńDobra pierwsze co, to chciałam przeprosić za tak późny komentarz, ale tak jak u ciebie dużo nauki i do tego brak neta! Tak szczerze to tę notkę przeczytałam tego samego dnia kiedy wstawiłaś, napisałam koma, a gdy chciałam go dodać i nagle BAM! Brak dostępu do sieci! I dopiero teraz mam go z powrotem...A tak wracając do tematu...Badziewny?! Jest świetny! Akcja cię rozkręca, tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne...oraz ogrooomna moc drzemiąca w naszej Saki. Jestem ciekawa jak zareaguje Sasuke na wieść o tym, że nasza Sakurcia go nie pamięta...Dobra nie przedłużam i biorę się za czytanie następnej noci^.^
OdpowiedzUsuń