niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 14.

''Samotność..tak wiele do mówienia ,ile już straciłam, jak dużo utraciłam..łzy które płynęły z moich policzków były oznaką mojej słabości..Tak, byłam słaba, tak bardzo, że nie potrafiłam poradzić sobie z uczuciem do ciebie..przez to zawładnęła mną ciemność. Pustka tak wielka, że nic nie zdoła jej załatać. Moje serce zostało pogrzebane gdzieś pomiędzy rozstajem naszych dróg gdy odszedłeś nie mówiąc mi nic. gdy ostatni twój wzrok spoczął na mnie a ja zrozumiałam...że już nigdy więcej nie ujrzę cię..''


(SEN)
`Stoję nad przepaścią. Spoglądam w dół. Widzę ciemność. Próbuje zrobić krok. I wracam na tą samą pozycję. Spoglądam jeszcze raz. Znów widzę ciemność. Wiatr wieje coraz mocniej. Patrzę po drugiej stronie stoi ciemna nie znana mi postać. Spoglądam po raz trzeci. Ciemność. Po drugiej stronie już nikt nie stoi. Przecieram oczy. Ciemna postać znów się pojawia. Spoglądam w przepaść. Nic się nie zmienia. Nadal widzę ciemność. Chmury staja się jasne. Ciemna postać jest coraz bliżej. Znów przecieram oczy. Teraz jestem pewna, że się do mnie zbliża. Robię krok w przód i nie wracam na swoje miejsce tak jak przedtem. Pod moimi stopami pojawia się droga. Prowadząca do ciemnej postaci. Nie jestem pewna następnego kroku. Ciemna postać zbliża się do mnie. Więc i ja robię krok w jej kierunku. Ciemna postać jest już blisko i wyciąga do mnie rękę. Wiec ja też próbuje. Jestem już tak blisko, ale przez cały czas obserwuje przepaść nad którą idę. Nie boje się wręcz przeciwnie czuję wielki spokój i ukojenie. Jestem blisko zaraz dotknę ręki tej postaci. Już prawie ją trzymam. Dzielą na już tylko centymetry. Tylko kilka. Już prawię. Ta droga tak nagle znika. Postać stoi teraz po drugiej stronie. A ja.. Spadam w przepaść. Nie czuje bólu. Nagle upadam na ziemię. Słysze już tylko śmiech. Zamykam oczy. Odchodzę w spokoju. Bez bólu i żalu. Umieram...a wtedy..

Nastał wreszcie świt, blask rozpromienionego słońca padał na bladą twarz już w pół przytomnej dziewczyny. Ciemność pod powiekami i przelotne urywki w głowie z poprzedniego dnia, które pojawiają się i znikają jak film ukazując nowe. Przekręciła się na plecy i ukazała światu swoje zielone jak trawa oczy. Ręką przetarła twarz, ciche westchnienie wydobyło się z jej gardła. Niechętnie zwlokła się z łóżka, wczorajszy dzień był dla niej koszmarem, nadal czuła na policzkach zaschnięte łzy. Przymknęła oczy na sekundę i oparła się o ścianę, jej umysł powracał do wczorajszych wspomnień, przez noc chciała wyzbyć się tych uczuć jednak rozum nie współgra z sercem..
  
Chwilę później usłyszała pukanie do drzwi które umilkło dość szybko. Nie proszony gość chyba wolał wejść niż czekać aż łaskawie mu ktoś otworzy. -Sakura! -usłyszała swoje imię, zamglonym wzrokiem spojrzała na wchodzącą dziewczynę. Miała ochotę udusić ją za przeszkadzanie jej i wydzieranie się z rana. -Błagam, nie krzycz tak..-powiedziała. 
-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się biało-oka.-chciałam sprawdzić jak się czujesz.
-o 8 rano? 
-No wiem, pośpieszyłam się troszkę-zaśmiała się.-mniejsza o to, jak się czujesz? -spojrzała na nią.
-Lepiej, o wiele lepiej. Nadal jestem trochę zmęczona.-oparła się o ścianę.
-Nie jestem zaskoczona.-Granatowowłosa przyjrzała się bladej twarzy przyjaciółki. Wyglądała strasznie, gdyby było dziś Halloween nie musiała by się przebierać. 
-Hinata..nie chce być nie grzeczna..ale chciałabym zostać sama.-westchnęła.-Przepraszam.
-O nie kochana, nie ma mowy. Nawet o tym nie myśl. Czy ty uważasz mnie za głupią? Nie urwałam się z księżyca. Myślisz, że nie wiem co będziesz robiła gdy tylko wyjdę? -spojrzała na nią karcącym wzrokiem..Zielonooka pokręciła głową.
-Hinata..ale ja..
-O nie! Ubieraj się i idziemy! 
-Dokąd?
-Zobaczysz, a teraz marsz do łazienki wykąpać się i przebrać. Bez dyskusji! -zaśmiała się i złapała różowo-włosom za rękę ciągnąc ją w stronę łazienki.-Za 15 minut widzę cię gotową i wyszykowaną. 

Gdy tylko weszła do środka, biało-oka poszła do kuchni i zrobiła sobie kawy, ciepła ciecz rozlewała się po jej ciele. Tego jej brakowało. Odetchnęła i oparła się o krzesło, przechyliła lekko głowę odgarniając swoją z czoła grzywkę. Spojrzała na zegarek i westchnęła. Nie mogła siedzieć i patrzeć jak jej przyjaciółka, cierpi. Tak bardzo się cieszyła, że się odnalazła jednak to szczęście nie trwało zbyt długo, gdy tylko ujrzała zielonookiej łzy. Serce ją zabolało. Pamiętała jak jeszcze za dziecka Sakura biegała i starała się o Sasuke. A dziś? Ta piękna kobieta poddaje się i ustępuje pozwalając odebrać sobie szczęście dzięki któremu oddycha. 
Głośne westchnienie wydobyło się z jej gardła. Dokończyła swoja kawę i spojrzała na zegarek. -5 minut-mruknęła cicho. Usłyszała skrzypnięcie brązowych drzwi, w progu stała różowo-włosa. -Wyrobiłaś się w 10 minut, jestem z ciebie dumna.-zaśmiała się i wzięła ją pod rękę.
-Chociaż tyle dobrego.-uśmiechnęła się lekko i spojrzała na nią.
-Najpierw pójdziemy do czcigodnej Tsunade.
~*~

W drugiej części miasta w posiadłości Uchiha poranek zaczął się dobrze, dziewczyna która niegdyś miała marzenie wydostania się z szarej pułapki dziś osiągnęła połowę sukcesu... Dziewczyna stała w kuchni w białej krótkiej sukience przygotowując śniadanie. Z uśmiechem na twarzy przygotowywała jajecznicę, chciała codziennie budzić się tak szczęśliwa jak dziś. Włączyła cicho muzykę, tak cicho jak tylko mogła by nie obudzić bruneta, lekko kołysała się pod rytm muzyki. Nalała sobie kawy do kubka i nałożyła śniadanie na talerz. Usiadła przy dużym stole, usłyszawszy zbliżające się kroki uśmiechnęła się lekko pod nosem i podniosła wzrok na wchodzącego bruneta. Zaniemówiła. Nieświadomie mierzyła go wzrokiem zaczynając od nagich stop przez wysportowane nogi, krótkie spodenki i klatkę piersiowa z sześciopakiem..Jego mięśnie prezentowały się tak dobrze w białej koszulce, że zaczerpnęła głośno powietrza. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że mierzyła go wzrokiem z otwartą buzią. -Weź się w garść.-jęknęła cicho.-przyzwyczaj się do tego widoku!
-Mówiłaś coś Ev? -spytał podchodząc do blatu. 
-Ja? Nie, nic tak tylko mruczę coś do siebie, nie zwracaj na to uwagi -powiedziała szybko machając przy tym rekami. 
-No dobra. -wzruszył niedbale ramionami. 
Jej wewnętrzna bogini aż krzyczała z wrażenia, dziewczyna upiła szybko łyk gorącej cieczy i pisnęła.-cholera!  
-Zachowujesz się jakoś dziwnie dzisiaj-zaszczycił ja swoim wzrokiem.- Wszystko w porządku? 
-Czy wszystko w porządku?-przeszło jej przez myśl.- W porządku to będzie jak się na ciebie nie rzucę..Ev.. cholera przestań bo jeszcze pomyśli ze masz brudne myśli..Cholera przecież je mam! -krzyknęła w myślach.
-Tak, tak wszystko okey.-wzięła do ust trochę jajecznicy, przeżuła i wstała.-Musze iść. 
-A ty dokąd, śniadania nie skończyłaś..-uniósł brwi ku gorze. 
-Nie jestem głodna..możesz zjeść, śpieszę się bo.. umówiłam się z Tinatą.-powiedziała na wdechu.
-Umówiłaś? Zaraz z Tinatą?-zaśmiał się.- chyba masz na myśli Hinate..
-Tak, właśnie tak..chciała pokazać mi wioskę. 
-Skoro tak to idź.
-Dziękuje za pozwolenie.-mruknęła i wyszła z domu. 
Jeszcze chwila i straciła by nad sobą kontrole, rzuciła by się na niego i zdarła z niego te koszulkę która świetnie podkreślała jego umięśniony kaloryfer. Dziewczyna westchnęła głośno.-O czym ty myślisz? -pokręciła głową i poszła przed siebie. Co chwila mijała roześmianych mieszkańców wioski, rożne stoiska i bary. Tu było inaczej, spokojniej. 
Brunetka przystanęła przy jednym ze stoisk z wisiorkami. Obok niej stanęła dwójka mężczyzn która zawzięcie o czym dyskutowała. Dziewczyna katem oka spojrzała na nich.
-Oni wrócił.-usłyszała. Zaciekawiona zaczęła się im przysłuchiwać. 
-Kto?
-Akatsuki, podobno on chce się zemścić.-blondyn dal duży nacisk na słowo "on". Była ciekawa o kogo chodzi.
-Itachi znowu chce nas zaatakować ? Bydlak..niech uważa na mnie bo popamięta mnie.-warknął drugi.
Ev zachichotała cicho jak tylko mogła. 
-Coś cie bawi koleżanko?-zwrócił się do niej wysoki brunet.
-Do mnie to było kolego?-odwróciła się do nich przodem.
Chłopak zaśmiał się.-No Kamiku zobacz jaka śliczna tylko szkoda ze jakaś taka mało inteligentna.-Oby dwoje się zaśmiali. 
Dziewczyna głośno prychnęła powoli podeszła do niego i z całej siły uderzyła go pięścią w brzuch.-Radze ci uważać na słowa bo możesz stracić język.-wysyczała przez zaciśnięte zęby po czym poszła dalej przed siebie zostawiając za sobą otępiałych mężczyzn..

**

Sakura wraz z biało-okom stała przed drzwiami gabinetu piątej, swojej byłej mentorki Tsunade. Dziewczyna wahała się jednak po chwili w gabinecie rozległo się głośne i stanowcze pukanie, po czy przekroczyła próg pomieszczenia. Blondynka jak zwykle siedziała przy biurku ze stertą dokumentów które prosiły się o wypełnienie..oprócz niej w środku znajdowały się jeszcze dwie osoby. Shizune oraz Naruto. Biało-oka zamknęła za sobą drzwi i stanęła na środku kolo przyjaciółki, oby dwie czekały aż ktokolwiek się odezwie.
-Jak się czujesz?-blondynka zaczęła pierwsza.
-Dobrze..tylko, ze..
-Wiem.-przerwała jej nagle.-Wiem o czym myślisz i wiem co się stało. Naruto już mi wyjaśnił wszystko.
Zielonooka spojrzała na blondyna i uśmiechnęła się lekko w geście podziękowania.
-Spróbuje Ci pomoc odzyskać utracone wspomnienia.
-Czy to możliwe?-spojrzała na nią z -nadzieja.
-Wszystko jest możliwe moja droga.-uśmiechnęła się lekko.-usiądź.-wskazała krzesło na przeciwko siebie. Sakura posłusznie usiadła i czekała.
Kobieta podeszła to swojej byłej uczennicy i przyłożyła rękę do jej czoła.-spokojne, rozluźnij się. -Piata zamknęła oczy i zaczęła po cichu wymawiać jakie jutsu raz za razem powtarzając je kilkukrotnie. Różowo-włosa nic nie czuła, żadnej poprawny. Jej oczy powoli stawały się mokre od łez. -Coś jest nie tak.-wysyczała.
-Czuje..blokadę jakaś..coś jest w tym jutsu Ikishiego,ze nie mogę go przerwać.-warknęła niespokojnie.
-To koniec..-szepnęła.-Wygląda na to,ze przeszłość zostanie dla mnie wieczną tajemnicą..wielką niewiadomą. Może powinnam się skupić na przyszłości.
-Sakura..tak mi przykro.-Hinata podeszła i złapała ja za rękę.-Przykro mi.
-Nie! nie powinno to nie twoja wina..koniec tematu jest jak jest..pogodzę się z tym. Nie mam innego wyjścia.-wstała gwałtownie i wyszła trzaskając drzwiami.
-Naruto?
Blondyn pokręcił głowa w geście rezygnacji nie widział żadnego rozwiązania w tej sytuacji, był bezsilny. Biało-oka podeszła do niego i przytuliła się.-Chce jej jakoś pomoc..ale nie wiem jak.-powiedział łamiącym się głosem.
-Wiem Hinatka, ja tez chce. Tsunade, co możemy zrobić?-spojrzał na blondynkę.
-W tym wypadku jedynie czekać.-pokręciła głową.-Nie wiem jakiego jutsu użył Ikishi, ale muszę je rozpracować. 

~`*`~
Długi spacer i świeże powietrze pomogły jej w przemyśleniu wszystkiego, różowo-włosa przeszła przez łąkę i usiadła nad brzegiem rzeki. Ciche westchnienie wydobyło się z jej wysuszonego gardła. Tysiące myśli przechodziło przez jej głowę. Tysiące możliwości i tysiące porażek. To wszystko było dla niej jak wielka skrzynia tajemnic, którą mogła otworzyć dopiero po znalezieniu odpowiedniego klucza z pośród wielu. Zachodzące słońce tak pięknie wyglądało w odbiciu wody, jej odbicie było nie wyraźne tak jak jej emocji które rozrywały ją od środka. Chciała znaleźć odpowiedz na wszystkie pytania zawarte w jej sercu, chciała poznać odpowiedz której nikt nie potrafi jej udzielić. Cos co drzemie w niej jest nieznane tak jak jej przeszłość która chyba już na zawsze taka pozostanie dla niej. Zimny podmuch wiatru otulił jej skórę, wzdrygnęła się lekko i otuliła bardziej cienkim, czarnym sweterkiem. Jej włosy zasłoniły jej pole widzenia w jednej chwili poczuła zapach męskich perfum. Gdy tylko odgarnęła różowe kosmyki z oczu ujrzała czarne jak noc tęczówki wpatrujące się w jej osobę. -Co tu robisz?-z łatwością spytała.
-Mógłbym spytać o to samo.-spojrzał w jej oczy.
-Pierwsza spytałam.
-Przechodziłem.. teraz twoja kolej..
-Rozmyślałam. 
-Nad czym?-spytał.
-Nad wszystkim, nad swoja przeszłością. 
-Czyli to, ze straciłaś pamięć przez tego idiotę to prawda?
Kiwnęła głową i wbiła wzrok w wodę.-Tak.
-Jak się czujesz?
-Nijak.-szepnęła.
-Sakura.-powiedział twardo.-spójrz na mnie. No spójrz! 
Zielonooka wzdrygnęła się na tonu jego głosu. Podniosła głowę i spojrzała na niego nie chętnie. 
-Twoje wspomnienia wrócą, rozumiesz? To pewnie chwilowe. Przestań się mazać wydaje mi się, ze wyrosłaś już z tego. 
Sakura uniosła brwi ku gorze, lekko zacisnęła pieści i zagryzła wargę. Szybko wstała i warknęła w jego stronę stanowczo.-Nic nie rozumiesz! Nie znasz mnie...-spojrzała na niego ostatni raz i odwróciła się na piecie. Brunet prychnął cicho i położył się na trawie patrząc w niebo.-Zmieniłaś się.

**
Biało-oka siedziała w domu swojej przyjaciółki dość długo czekając na nią aż wróci. Znudzona kręciła się po domu z pokoju do pokoju nucąc sobie i sprawdzając co chwila na zegarek.-Gdzie jesteś Sakura? -westchnęła i usiadła na krześle, oparła brodę na dłoniach. Tak minęły jej 2 godziny. Nagle usłyszała głośny trzask zamykanych drzwi, wystraszona wstała jak oparzona.-Sakura? -szepnęła. 
Zielonooka wbiegła do domu salonu i  położyła się na kanapie, skuliła i po chwili zaczęła cicho płakać.-Mam już dosyć. 
-Sakura, wróciłaś wreszcie.-granatowowłosa podeszła do niej, jak widać dziewczyna nawet nie zauważyła jej obecności. -Hinata, ja już mam tego dość. Czym do cholery zawiniłam? Co złego zrobiłam w przeszłości, że dziś płace za to?
-Oh Słonce nie myśl tak o tym. -przytuliła ja. 
-Nie potrafię..Czuje się jak niewolnica..Niewolnica własnego ciała, duszy i umysłu..czuje się jak niewolnica świata..Uwięziona w złotej klatce bez możliwości wydostania się z niej..Skuta łańcuchami..Trzymana na smyczy przez śmierć. Duszona, bita i gwałcona przez los. Nie obdarzona szczęściem i uśmiechem przez Boga..Bez praw do życia. Bez praw do wolności. Bez praw do szczęścia. Jak ostatni gatunek, zapomniany, opuszczony.. Taki na wymarciu..-wyszeptała cicho płacząc w jej ramionach. 





Od Autora:
________________________________
Nareszcie! udało mi się napisać ten rozdział, wiem wiem co ja wyprawiam ! haha ten rozdział też nie powala długością >.< Ale niestety przez parę następnych rozdziałów takie będą. Powód? A mianowicie brak czasu..tak cholernie mam go mało, że ledwo znajduje czas dla siebie :/ Eh no cóż takie życie. Więc błagam nie miejcie mi tego za złe :* Mam nadzieję, zę rozdział się spodobał wam troszkę? tak tyci tyci :D Pozdrawiam was kochani! miłego czytania słoneczka! <3 Muuaah ! ;-**** (Za wszelkie błędy które się pojawiły PRZEPRASZAM ;)) 

sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 13.


"Jeżeli chcesz wiedzieć co naprawdę czuje, wsłuchaj się w krzyk mojego milczenia.
"



Nastał późny wieczór blondyn nadal siedział przy swoim biurku i rozmyślał nad planem działania. Od wyjścia Hinaty przemyślał sobie wszystko i przestał obwiniać się za zniknięcie dziewczyny. W końcu udało mu się dojść do wniosku, że samym siedzeniem nie odnajdzie dziewczyny. Kiedyś ktoś powiedział, że "Samym patrzeniem na wodę ryby nie złowisz" Siedząc teraz i myśląc o tym wszystkim co dotychczas robił stwierdził, że był totalnym głupcem. Twierdził, że jest godnym zastępcom piątej, teraz jednak otworzył szerzej oczy. Co to za przywódca skoro nawet własnej przyjaciółki nie może sprowadzić? Władcą godnym nazwać będzie mógł się wtedy gdy spełni swój cel. Gdy tylko Sakura przekroczy próg wioski wtedy będzie mógł z godnością spojrzeć w lustro i powiedzieć "To co kiedyś było moim marzeniem, dziś należy do mnie".  Jego przemyślenia przerwało głośne pukanie do drzwi. -Proszę! 
Do gabinetu wszedł ninja jego opaska świadczyła o tym, że pochodzi z wioski mgły. Blondyn przyjrzał się mężczyźnie. Ten tylko skinął głową i podał mu zawinięty zwój z wiadomością. Blondyn wziął do ręki zwój i powoli rozwinął go, wczytał się dokładnie w to co było tam napisane. Z każdym kolejnym zdaniem jego oczy stawały się większe. -Jesteście pewni, że to ona? 
-Opis pasuje do dziewczyny, średniego wzrostu, różowe włosy oraz zielone oczy.  Zjecie również pasuje. 
-Kiedy się u was pojawiła? -spytał.
-Prawdopodobnie wczoraj wieczorem, wcześniej nie zauważyliśmy osoby z tak nie typowym kolorem włosów. 
-Czyli jest szansa, że sprowadzimy ją z powrotem. -cieszył się w głębi duszy. -Jutro z samego ranna z odziałem Anbu zjawimy się po nią. Dziękuje za poinformowanie mnie. Za waszą pomoc jestem 
wdzięczy
Chłopak skinął głową i wyszedł. 
-Już jutro wrócisz do domu Sakuro. Obiecuję Ci to! 
Poranek w wiosce liścia był ciężki dla mieszkańców. Od samego świtu Naruto zwoływał wszystkie oddziały Anbu oraz jednostki geninów którzy mogli by się przydać w poszukiwaniu. Wczoraj późnym wieczorem do Hokage zgłosił się ninja z wioski mgły. Z informacją, że w ich wiosce pojawiła się dziewczyna która pasuje z opisem zaginionej. Blondyn gdy tylko usłyszał, że jest szansa na odnalezienie przyjaciółki od razu podwoił poszukiwania. Wysłał wszystkie możliwe oddziały. Po wszystkich wioskach były rozsyłane wiadomości o zaginięciu różowowłosej. Chłopak był zdziwiony, że dopiero teraz ktoś zwrócił na to uwagę..ale mimo wszystko był wdzięczny za pomoc. -Hinata ty pójdziesz ze mną. Kiba i Shikamaru wy pójdziecie z oddziałem Kakashiego. 
Lisek w raz z Hinatą wyruszył do wioski mgły, przed nimi rozproszył się oddział Anbu, za nimi biegł oddział Kakashiego. Wszyscy byli pełni nadziei na powodzenie tej misji. 

***
-Wstawaj. -powiedział cicho brunet, ale zero reakcji ze strony dziewczyny która spała jak suseł. -No wstawaj albo cię tu zostawię! -Nic, zero jakiegokolwiek ruchu z jej strony,wkurzony brunet wyszedł z pokoju. Po paru sekundach wrócił ze szklanką lodowatej wody, jednym ruchem wylał zawartość szklanki na jej głowę. W mgnieniu oka dziewczyna stała przed nim z zaciśniętymi pięściami. -Oszalałeś do reszty?! -warknęła wściekła.
-Mogłaś wstać za pierwszym razem gdy cię grzecznie budziłem. -chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. 
-Nie przesadzaj jest jeszcze wcześnie, mogłeś dać mi jeszcze pospać. -skomlała i usiadła na łóżku, zaczęła związywać w kitkę mokre włosy. 
-Widzę, że jeszcze nie zorientowałaś się która godzina, więc oświecę Cię. Jest za dwadzieścia pierwsza, jeśli masz zamiar ruszać ze mną do wioski to ruch te swoje cztery literki i zbieraj się księżniczko. 
-Co już prawie 13? -krzyknęła. -Dlaczego mnie wcześniej nie obudziłeś? -wybiegła z pokoju do łazienki. 
-Myślisz, że budzenie Cię jest łatwe? -zakpił. -Jakbyś się tak nie upiła to może i było by łatwiej. 
-Nie przesadzaj wypiłam tylko dwa drinki!
-Tylko? -zaśmiał się. -Widzę, że film Ci się urwał. Dokładnie wypiłaś 6 drinków. Poczekaj co ty wczoraj krzyczałaś do mnie? A tak "Sasuke musimy to oblać, jutro wreszcie opuszczę tę cholerną wioskę więc dziś możemy się bawić i pic! " 
-Naprawdę? -wyszła z łazienki i spojrzała na niego. 
-Nie. A teraz ubieraj się i pakuj cokolwiek. Masz godzinę! Za godzinę widzę Cię naszykowaną na dole i ani minuty dłużej jasne? -stanął przy drzwiach. 
-Ale ja..
-Bez dyskusji! -przerwał jej i wyszedł z jej domu. 
Dziewczyna westchnęła głośno i zaczęła pakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy do torby dużo nie miała ich. Jakieś ubrania, broń, stare fotografie jej rodziny. To wszystko no i jakieś pamiątki. Wyrobiła się w niecałe pół godziny. Zarzuciła na ramię dużą torbę i wyszła z domu, szła przed siebie i rozglądała się za brunetem.

Był zmęczony po wczorajszym wieczorze, westchnął i przetarł oczy. Chciał już znaleźć się w Konoha. Nagle zatrzymał się na środku drogi i obejrzał za siebie, dostrzegł różowe końcówki włosów. Tak dobrze mu znane, jego brwi uniosły się do góry. Miał zamiar sprawdzić czy jego przeczucie się myli czy może Sakurze zachciało się szpiegowania. Brunet poszedł tropem dziewczyny, wszedł za nią do knajpki, rozejrzał się ale nigdzie jej nie było. -Znowu mi się wydawało.-mruknął zły i wyszedł. Cały czas w jego głowie pojawiają się myśli z wiązane z dziewczyną. -Jestem gotowa już. -usłyszała za sobą głos Ev. Odwróciła się w jej stronę i spojrzał na nią. -Dobrze, czym szybciej wyruszymy stąd tym szybciej będziemy na miejscu. -Ruszamy.
-A ty dokąd wybierasz się cukiereczku? -pisnęła Karin.
Brunet westchnął i spojrzał na dziewczynę, za nią szedł Jugo i Suigetsu..-No szefuniu już wracasz i co nawet się nie pożegnasz? 
-Nie mam czasu Sui. 
-To może wrócimy z tobą? Na pewno twoja nowa koleżanka nie będzie miała nic przeciwko..
-Nie licz na to! Wystarczy mi, że przez ten tydzień musiałem wysłuchiwać waszego gderania. Mam już was dosyć więc zostajecie tutaj! -warknął i wziął za rękę Ev. -Idziemy! -powiedział poddenerwowany. 
-Hej spokojnie rycerzu.! -zaśmiała się. -coś ty taki nerwowy dzisiaj. 
-Nie ważne, lepiej mnie nie denerwuj i ty bo zostawię Cię z nimi.
-Czy ty mi kurwa grozisz ? -zaśmiała się.
-Taa, chyba tak. -mruknął.
Dziewczyna pokręciła głową i ruszyła grzecznie za nim. -No ale mógłbyś mnie już puścić, potrafię iść sama. -W prawdzie nie przeszkadzało jej to, że trzyma ją za rękę jednak dziwnie się czuła. -Hm. -brunet nie chętnie puścił ją. 

***
- Potrzebujesz czegoś moje dziecko? 
-Nie, Miko. Dziękuje za pomoc. Dziś chcę wrócić do swojej wioski ale dziękuje, że pomogłaś mi i przenocowałaś mnie. 
-Oh dziecko nie dziękuj, gdybyś potrzebowała pomocy to wiesz gdzie mnie szukać.
Dziewczyna wyszła z domku, była wdzięczna starszej pani za pomoc. Wczoraj gdy przyszła do wioski nie wiedziała gdzie jest, nikogo nie znała tutaj ale na szczęście zaczepiła ją Miko i pomogła jej. Szła zatłoczoną uliczką, denerwowało ją to, że każdy kto przechodził obok niej patrzył się na nią jakby była jakimś obcym. Zignorowała to i szła przed siebie, nagle jej wzrok powędrował do wysokiego bruneta o czarnych włosach. Był przystojny, przeszła koło niego, kątem oka dostrzegła, że chłopak cofnął się. Wyczuła, że idzie za nią. Nie spodobało jej się to więc pobiegła przed siebie, gdy dostrzegła przed sobą knajpkę od razu tam weszła i pobiegła w stronę łazienki. Zza ściany dostrzegła, że chłopak wszedł za nią do pomieszczenia, ale po paru minutach wyszedł gdy nie dostrzegł jej. Odetchnęła i oparła się o ścianę. Miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, chciała za wszelką cenę znaleźć się w swojej rodzinnej wiosce. Nagle jej wzrok przykuła notka przyklejona na ścianie o jej zaginięciu. -Naruto. -szepnęła. -Czyli jednak mnie ktoś szuka. -Uśmiechnęła się i pomyślała o blondynie.  Postanowiła, że nie będzie się ruszała stąd dopóki ktoś nie przyjdzie po nią.  Usiadła sobie sobie na wysokim murku, przymknęła lekko oczy i próbowała sobie przypomnieć coś, cokolwiek. -Oh no co jest! Dlaczego nie mogę, nie potrafię sobie przypomnieć niczego! 
-Może dlatego, że ja ci na to nie pozwalam?
-Ikishi.-pisnęła i odskoczyła od niego za nim on zdążył ją złapać w żelazny uścisk. 
-Oh kochanie dlaczego uciekasz przede mną? Czy coś się stało? -zakpił sobie. 
-Gdy tylko Naruto znajdzie mnie, pożałujesz tego! -warknęła trochę bardziej pewna siebie.-Zapłacisz mi za to.
-Nie sądzę. -zaśmiał się i rzucił w jej stronę kunaie. 
Zwinnie ominęła wszystkie jednak nie udało jej się ominąć jednego z wybuchową notką. Upadła na ziemię, cicho warknęła i złapała się za bolące ramię. Jej dłoń pokrywała jej krew która ciurkiem spływała z jej rany która mimo wszystko nie było dużo jednak głęboka. -Ups, chyba Ci się nie udało. -Powolnym krokiem szedł w jej stronę. Chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. -Spokojnie to nie będzie bolało. Zabiję Cię dość szybko, poczujesz tylko lekkie ukłucie tak jakbyś była na szczepieniu. 
Ledwo stanęła na nogi i już od razu upadła na kolana, była słaba jednak nie poddawała się. Zebrała czakrę w dłoni i z całej siły uderzyła w ziemię. Ikishi wybił się mocno w górę i zniknął. Zielonooka rozejrzała się dookoła ale nigdzie nie dostrzegła go, ani nie wyczuła. Odetchnęła z ulgą z myślą, że jednak udało jej się pozbyć go chodź na chwilę. To był błąd, z tyłu pojawił się brunet, przyłożył jej kunai do szyi i zaczął się głośno śmiać. -Nie pozbędziesz się mnie nigdy więc nie masz na co liczyć. 
-Czego ty ode mnie chcesz? Dlaczego akurat ja?! 
-Masz w sobie coś takiego, co ciągnie mnie do ciebie.-uśmiechnął się. - I nie mówię tu o twoim wyglądzie Sakuro, mówię tu o twojej mocy.
-Mocy? Ja nie mam żadnej mocy!-warknęła i próbowała się uwolnić, z każdym jej szarpnięciem brunet coraz mocniej dociskał metal do jej szyi.
-Nie wyrywaj się bo będzie bardziej bolało! A co do twojej mocy to nawet nie wiesz, że ją masz, ale już nie długo będzie należała do mnie więc nawet nie poczujesz, że coś ci ubyło..-chłopak zaśmiała się jednak szybko ten śmiech zamienił się w donośny krzyk. W jego ciało została wbita katana która przeszła na wylot. Krew poleciała z jego wargi. -Co jest do cholery! -splunął krwią. Sakura wyrwała mu się .
-Nikt Cię nie nauczył, że kobiet się nie bije? -warknął.
Dziewczyna spojrzała na upadające ciało Ikishiego, podniosła wzrok i spojrzała na swojego wybawcę. -To on- przeszło jej przez myśl. To ten sam chłopak co ją śledził. 
-Co tu robisz?! -warknął w jej stronę. 
Różowo-włosa wystraszyła się jego groźnego tonu. -Dziękuje. -szepnęła. Tylko tyle udało jej się powiedzieć. -Spytałem co tu robisz Sakura! -brunet oczekiwał odpowiedzi. 
-Znasz mnie? -zaskoczona spojrzała na niego. 
-Znasz ją? -W tym samym czasie odezwała się dziewczyna która stała obok niego. 
-Ty kpisz czy o drogę pytasz? Nie udawaj głupiej Sakura, gadaj co tu robisz! Śledzisz mnie? 
Zielonooka wkurzyła się, zacisnęła pięści i wstała. Popatrzyła w jego czarne oczy.-Kim ty w ogóle jesteś? Nie wiem skąd mnie znasz ale to nie daje ci prawa mnie osądzać! -warknęła wściekła. Co on sobie wyobraża? -przeszło jej przez myśl. Odwróciła się do niego tyłem z zamiarem odejścia jednak brunet uniemożliwił jej to. Złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. 
-Zapytam ostatni raz co tu robisz? 
-Co ja tu robię? A skąd mam wiedzieć?! Ten idiota mnie porwał, nic nie pamiętam a ty mnie pytasz co ja tu robię! Cholera mam tego dosyć! Wszyscy wiedzą lepiej ode mnie! 
-O czym ty bredzisz? 
-Chcę tylko wrócić do domu, nic więcej. -Jej oczy się zaszkliły. 
-Widzę, że nic z ciebie nie wyciągnę. Jak tylko wrócimy do wioski to pogadam sobie z tym idiotą. 

***

Naruto biegł przez las z oddziałami. Koło niego biegła biało-oka widać było w jej oczach determinację, gdy tylko dowiedziała się od liska, że są jakieś wieści od razu chciała wyruszać. To ona  cały czas była przy nim i podnosiła go na duchu. 
Oddziały Anbu jako pierwsze dotarły do wioski, po paru godzinach dołączył do nich Blondyn. -Rozdzielcie się i przeszukajcie całą wioskę! Nie wracajcie do póki nie znajdziecie czegokolwiek co będzie związane z Sakurą! Jasne?
-Hai! -wszyscy rozproszyli się. Blondyn wraz z Hinatą zaczęli wypytywać mieszkańców o dziewczynę. Cały czas wszyscy biegali po wiosce i szukali jej jednak nic nie znaleźli. -Macie coś odezwała się biało-oka. 
-Niestety nie. -odpowiedział smutnym głosem Kiba. 
-Cholera! -warknął lisek.- Przecież wyczuwam ją, gdzieś tutaj musi być! 
-Naruto..
-Nie Hinatka, nie wydaje mi się! Ja wyczuwam jej czakrę i ona gdzieś tutaj jest. 
-Naruto ma rację. -Odezwał się Shikamaru.- Ja też ją wyczuwam, słabo ale wyczuwam. Gdzieś musi być niedaleko. 
-Akamaru! Spróbuj znaleźć jej trop.-powiedział sensei. 
Pies próbował przez parę minut wyczuć jakiś trop który należy do niej jednak zero skutku. Wszyscy byli już złej myśli gdy nagle pies zaczął szczekać i biec w stronę jakiegoś lasku. Blondyn jako pierwszy ruszył za nim, reszta biegła koło niego. Zaczęli przedzierać się przez bujne krzewy i drzewa. -Akamaru jesteś pewny, że dobrze idziemy? -Kiba nie był przekonany co do tego .
-Hau! -Akamaru zaczął coraz szybciej biec. Naruto się wkurzył i stworzył klona.
-Rasengan! - rzucił przed siebie niebieską kulę. Która zniszczyła wszystko co było przed nimi tym samym powodując normalne przejście. Wyszli na jakąś polanę, biało oka włączyła Byakugana i dostrzegła trzy postacie. -Tam ktoś jest. -krzyknęła. 
-Sakura! -biegł blondyn w jej stronę. 
Dziewczyna jak na komendę odwróciła się a on był już pewny, że to ona. Widział z daleka jej łzy i radość gdy tylko zobaczyła ich. 
-Naruto.- szepnęła zapłakana. Blondyn podbiegł do niej i przytulił ją mocno. -Jak dobrze, że cię wreszcie znaleźliśmy ! 
-Głąbie wyjaśnisz mi co tu się dzieje do cholery? -Sasuke przypomniał wszystkim o swojej obecności. 
-Sasuke? -chłopak zdziwił się na jego widok. - Porozmawiamy o tym jak wrócimy. 
-Ikishi. -biało-oka odezwała się i podeszła do leżącego na ziemi bruneta. 
-Czyli tak miał na imię ten idiota. -mruknął czarnooki. 
-Dlaczego on..-Hinata spojrzała na bruneta.
-Zabiłem go.-wzruszył ramionami. 
-Dlaczego? 
-Bo próbował mnie zabić .- odezwała się cicho zielonooka. 
-Oh Sakura! Tak bardzo cie przepraszam gdybym wcześniej zorientował się co on knuje nie dopuścił bym do tego! 
-T-to nie twoja wina.-próbowała się uśmiechnąć. -Wracajmy, proszę. Chcę znaleźć się już w domu.
-Jesteś ranna! -odezwała się granatowowłosa.
-To nic.-spojrzała na swoją ranę i przyłożyła do niej rękę.

-Nie uleczysz się, jesteś zbyt słaba.- odezwała się brunetka, wyminęła czarnookiego i podeszła do Sakury. Oderwała kawałek materiału od swojej bluzki i zawinęła rękę zielonookiej tworząc z tego tymczasowy bandaż.-Gotowe.-uśmiechnęła się promiennie.
-Dziękuje.-różowo-włosa spojrzała na brunetkę, nie znała jej ale nie obawiała się. Nie miała czego w końcu była w towarzystwie przyjaciół.
-Dobra wracamy, musimy jeszcze odstawić Sakurę do szpitala.

Blondyn odesłał oddziały Anbu do wioski, został z nim tylko oddział Kaszalota.  Na przodzie biegł Sasuke i Naruto. Za nimi biegła Hinata, Sakura i Ev a na samym końcu biegł Kiba, Shikamaru i Sensei.
-Skąd znasz Sasuke? -zapytała brunetka.
Sakura spojrzała na nią nie wiedząc co odpowiedzieć. Biało-oka widząc minę różowowłosej odpowiedziała za nią.-Ona nic nie pamięta. Gdy tylko dotrzemy do wioski mam nadzieję, że Tsunade znalazła już coś co pomoże Sakurze.
-Dlaczego straciła pamięć? -Ciągnęła dalej, chciała jakoś zabić nudę.
-Miała wypadek na misji. Ikishi..ten chłopak co Sasuke go zabił on. -zawahała się na chwilę.- No to przez niego Sakura straciła pamięć.
-Rozumiem..Myślisz, że uda jej się odzyskać pamięć?
-Ja tu jestem! -spojrzała na nie przypominając im, że nadal znajduję się koło nich i wszystko słyszy.-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się lekko brunetka. Spoglądając na tych wszystkich ludzi czuła, że na pewno będzie jej lepiej w Konoha niż dotychczas co mieszkała we mgle.
-Ev..kim jesteś dla Sasuke? -biało-oka spojrzała na nią.
-To dość skomplikowane..ja.-zawstydziła się.- Ja znaczy on chce odbudować klan i ..-zacięła się.
-Rozumiem nie musisz już tłumaczyć.-zachichotała.
Zielonooka nagle poczuła ostre ukłucie jak by ktoś wbił w jej serce tysiąc szpilek. Nie wiedziała dlaczego ale czuła jakby traciła coś. Spojrzała nagle na bruneta, biegnącego przed nią. W jednej chwili w jej oczach pojawiły się łzy a w jej głowie różne myśli, różne wspomnienia. Drużyna, walka, kłótnia, odejście, pocałunek, obietnica. Wszystko przeleciało jej w głowie. Każda scena z jej życia związana właśnie z nim. Teraz wiedziała dlaczego poczuła to ukłucie, była pewna, że jest to spowodowane wypowiedzianymi słowami przez brunetkę. Przez jej głowę przeleciała jedna myśl. "Straciłam go"
Łzy cisnęły jej się same do oczu, wytarła je szybko nie chcąc by ktokolwiek widział, że cierpi z jakiegoś powodu, że toczy w środku z sobą walkę. Nie chce przyznać, że przypomniała sobie na razie tylko jego. Bo to za bardzo boli.

Minuty a może i nawet godziny zleciały im na powrocie do wioski. Sakura jako pierwsza przekroczyła granicę wioski. Gdyby nie sytuacja z przed prawie godziny na pewno cieszyła by się z powrotu bardziej niż teraz. -To ja pójdę już.-odezwała się stojąc do nich tyłem.
-Sakura jesteś pewna? Nie chcesz iść z nami gdzieś? Tak dawno nie rozmawialiśmy.-blondyn podszedł do niej.
-J-ja nie, jestem zmęczona. Przepraszam.
Biało-oka słyszała w jej głosie  smutek, położyła dłoń na ramieniu blondyna.-Naruto.-pokręciła głową i podeszła do dziewczyny. -Chodź Sakura, pogadamy. -spojrzała w jej oczy które były zaczerwienione.  We dwójkę poszły do mieszkania różowowłosej które było puste. -Gdzie moi rodzice?
-Na misji. -odezwała się i usiadła w salonie.
-Sakura..dlaczego płakałaś?
Dziewczyna wyszła na balkon i spojrzała w niebo, do jej oczu napływały łzy. Chciała je jakoś powstrzymać ale nie potrafiła.
Granatowowłosa poszła za nią i stanęła koło niej.-Dlaczego?
-Pamiętam..ja przypomniałam sobie.
-Co ?
-Sasuke. Gdy tylko spytałaś Ev o Sasuke..ja poczułam jakby coś we mnie pękło. -zaczęła płakać.
-Sakura..-powiedziała smutno i przytuliła ją.
-Straciłam go prawda?
-Przykro mi. Tak strasznie mi przykro. -przyciągnęła ją mocniej do siebie by mogła się wypłakać.
-Kochałam go, tak bardzo go kochałam.-łkała.
-Wiem. Nadal możesz go kochać.
-Nie mogę, nie dam rady. -spojrzała na nią.
-Powinnaś się położyć.-pociągnęła ją za rękę do salonu. Gdy tylko zielonooka położyła się, przykryła ją kocem. -Odpocznij, porozmawiamy jutro jak będziesz się lepiej czuła. -pocałowała ja w czoło i wyszła.
Długo nie trwało to za nim dziewczyna zasnęła, emocje z dzisiejszego dnia podziałały na nią jak kołysanka.

Granatowowłosa stała pod drzwiami Hokage, zapukała delikatnie i gdy tylko usłyszała ciche."Wejść" Weszła do środka, lisek stał odwrócony do niej tyłem wpatrywał się w puste uliczki miasta. -Co z Sakurą?
-Widziałeś?
-Tak widziałem jej łzy i słyszałem jej załamany głos.- odwrócił się do niej. -Co się stało?
-Gdy wracaliśmy rozmawiałam z Ev, spytałam ją o Sasuke nagle Sakura przypomniała sobie o nim. Rozmawiałam nie dawno z nią o tym i powiedziała mi, że poczuła wtedy jakby coś w niej pękło jakby coś straciła.-smutnym wzrokiem spojrzała na blondyna i podeszła do niego.
-Tylko to sobie przypomniała? -Spojrzał w jej oczy.
-T-tak.
-Nie smuć się, wszystko będzie dobrze. Sasuke najwidoczniej jest idiotą skoro nie zauważył,  że odpowiednią kobietę ma pod samym nosem.
-To prawda.
-Ja sobie dopiero parę dni temu uświadomiłem, że to czego potrzebuję już mam.
-Mianowice? -zaskoczona spojrzała na niego.
-Potrzebuję ciebie Hinata. Kocham cię. -powiedział na wdechu. Widząc zaskoczoną minę dziewczyny zbliżył się do niej i złapał ją za dłonie. Nachylił się lekko nad nią i pocałował.
Nie musiał długo czekać, granatowowłosa po chwili otrząsnęła się i zaczęła oddawać pocałunki.
-Ja też Cię K-kocham Naruto. - powiedziała zawstydzona trochę.

***
-No ładnie tu macie, twoi znajomi są całkiem fajni.-uśmiechnęła się.
-Jeszcze zdążysz zmienić zdanie.
-Aż tak źle? -zaśmiała się.
-Przekonasz się sama za parę dni.
-Jestem strasznie padnięta.-westchnęła.
Brunet wszedł do swojej posesji i zapalił wszystkie światła. Ciemne pomieszczenie oświetliły piękne lampy. Widok miny Ev był bezcenny. Czarnooki zaśmiał się pod nosem.
-Z czego się śmiejesz tłumoku?
-Z twojej miny.
-Oh wybacz, że nie jestem przyzwyczajona do takich widoków ! -burknęła.
-Dobra, na górze pierwsze drzwi po prawo to łazienka a na przeciwko masz swój pokój,
-Dziękuje.-mruknęła i poszła na górę.
Czarnooki usiadł na kanapie i głośno westchnął nie sądził, że wszystko się tak potoczy. Dziwiła go a zarazem ciekawiła sytuacja z Sakurą. Za wszelką cenę chciał się czegoś więcej dowiedzieć.
Rozłożył się i nawet nie wiedział kiedy przyszedł po niego morfeusz.






_____________________________________________
Cześć kochani! Wreszcie znalazłam troszkę wolnego czasu i udało mi się napisać kolejny rozdział. Co do poprzedniego rozdziału to miałam co do niego wątpliwości jednak po przeczytaniu waszych komentarzy te wątpliwości zniknęły. Cieszę się niezmiernie, że rozdział wam, się podobał. I mam nadzieję, że ten też będzie wam się dobrze czytało ! xD  No więc pozdrawiam was mordeczki, miłego czytania! <3 ;***