niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 15.

Rozdział dedykuje : Mysticeyes za stworzenie pięknych wierszy, opisów, które uwielbiamy czytać więc dziś napisze jeden z nich  <3 !.
~~~~~~~~

"Czuje się jak śpiąca królewna która dotknęła Twojego zimnego serca, więc aby nie zamarznąć z bijącego od ciebie chłodu sama wbiłam w siebie kawałek lodu.. Bo dłużej nie mogłam patrzeć jak moje serce  obumiera...bo ciebie przy mnie nigdy nie ma .."



Paręnaście metrów pod ziemią nadal istniało pewne miejsce które swym wyglądem odstraszyłoby nie jednego osiłka. Ciemne ściany, lekka wilgoć i zła aura która rozprzestrzeniała się dookoła już świadczyła o kłopotach. Tak, grupa Akatsuki nadal istnieje. Chociaż słuch o nich zaginął to nadal planują jak zniszczyć wioskę liścia i zdobyć Jinchuriki.
-Pein kiedy wreszcie zaatakujemy wioskę? -niecierpliwił się Zetsu.
-Już nie długo najpierw musimy zdobyć informację. 
-Jakie? 
-Naruto został Hokage. A to znaczy że wprowadził zmiany. Jak mnie pamięć nie myli to ostatnio słyszałem, że braciszek Itachiego wrócił znowu do wioski. Na naszą nie korzyść Sakura tez jest w wiosce. Coś ten cały Ikishi od Mirake nie sprawdził się. Powinienem zabić chyba tą dziewuchę. - usiadł przy swoim biurku zaciskając lekko pięści. 
-To nie jedyny problem.- zaśmiał się brunet. 
-Co masz na myśli?- Zetsu spojrzał się na Czarnookiego. 
-Mój brat nie wrócił sam, przyprowadził ze sobą jedną z klanu Mahuriki. 
-To ktoś jednak przeżył z tego klanu? 
-Tak i co najlepsze ta dziewczyna ma w sobie potencjał i ogromną siłę o ile się nie mylę.. Dziś wybieram się do wioski. Interesuję mnie czy rzeczywiście potomek tego klanu ma w sobie chodź trochę mocy ..
-Klan Mahuriki był potężny, a ich klan został zniszczony wiec jakim cudem ktoś przeżył?
-Tego nie wiem, dlatego chciałbym to sprawdzić.-Czarnooki spojrzał pewnie na Peina.
-Jeśli to prawda, że ta dziewczyna od Sasuke jest jedna z klanu Mahuriki, to musimy ją mieć. Może przydać się w naszych szeregach ktoś taki. 
-Kim jest klan Mahuriki? -Zetsu spojrzał na nich i kontynuował.-Nigdy nie słyszałem o nim.
-Klan Mahuriki wywodził się z wioski Mgły. Był to jeden z potężniejszych klanów tamtej wioski tak jak w przypadku klanu Uchiha z liścia. Wszyscy się ich bali i nikt nie miał odwagi sprzeciwić się komuś z ich rodu. Ich Klan stanowił pewnego rodzaju władze, oczywiście tę władzę sami sobie przyznali. Mieszkańcy tamtejszej wioski mieli mało do powiedzenia, jedno złe słowo skierowane w ich stronę kończyło się zazwyczaj śmiercią-powiedział rudowłosy. 
-Hm wiec byli trochę jak mafia. Nietykalni, ale groźni. Sprawujący władzę.-zaśmiał się biały.
-Tak czy siak klan Uchiha zawsze był potężniejszy od wszystkich klanów.-rudowłosy uśmiechnął się i spojrzał znacząco na bruneta.-Mam rację? 
Chłopak uśmiechnął się lekko.- Dlatego nie mieliśmy żadnego problemu z pozbyciem się ich.
-T-to znaczy, że to wy zniszczyliście ich klan? -Zetsu był zszokowany.
-Od wieków mój klan miał na pieńku z klanem Mahuriki. Dlatego mój klan postanowił coś z tym zrobić zanim oni pierwsi kiwną palcem.-zaśmiał się głośno.- Niby plotki głosiły, że są nie zwyciężeni, a jednak skomleli jak psy gdy nasze miecze przebijały ich na wylot. Została po nich tylko wielka, czerwona plama.
-Ee czyli z tą dziewuszką nie będziecie mieli problemu.-uśmiechnął się chłopak. 
-Miejmy nadzieje, że będzie chciała grzecznie współpracować.-odezwał się rudowłosy.
-Mam nadzieje bo jak nie to podzieli los swojego klanu. -brunet spojrzał pewnie na Peina.
-Dobre rozwiązanie. Jednak wole abyś spróbował ją nawrócić na dobrą drogę.-zaśmiał się.
Do pomieszczenia weszła granatowowłosa.
-Pein.-odezwała się Konan.
-Przyszła? -spojrzał na dziewczynę.
-Tak, czeka na ciebie. 
-Dobrze, zaraz się nią zajmę. Dziękuje.-uśmiechnął się i zwrócił do bruneta.-Kiedy ruszasz? 
-Za chwile. Nie chce tracić czasu.
Chłopak kiwnął głową a następnie wstał i ruszył do wyjścia, po czym wyszedł za Konan.
~*~


-Itachi-przez cały dzień to imię krążyło po jej głowie i milion pytań związanych z nieznajomym.
-Kim jest?
-Czego chce? 
-Jak silny jest i jak niebezpieczny? 
-Przystojny, Arogancki? 
-A może zabójczo przystojny i miły? -Zaraz, zaraz złoczyńca? 
Tyle myśli, tak wiele pytań sobie zadawała i cały czas nie dawało jej to spokoju. Była tak bardzo ciekawa, że aż ta ciekawość zżerała ją od środka i rozpalała jak ogień, małe iskierki krążące po jej ciele napędzały jej umysł coraz bardziej. Aż w końcu nie wytrzymała, gwałtownie wstała z łózka i wyszła z pokoju. Siedziała w nim cały czas odkąd wróciła po zwiedzaniu wioski i niezbyt miłym poznaniu jej mieszkańców. -Westchnęła i zeszła po schodach, w salonie siedział brunet przeglądając jakieś stare zwoje. -Dobrze że jesteś -pomyślała. Zeszła na sam dół i usiadła na przeciwko niego, przez dłuższą chwile wpatrywała się w niego. Brunet odchrząknął i uniósł brwi.-potrzebujesz czegoś? 
-Nie, nie tak tylko..no wiesz przyszłam posiedzieć bo na gorze mi się nudziło. 
-Jak tam wycieczka? Udana? -spojrzał na nią przelotnie i powrócił do przeglądania zwoju.
-W miarę.-westchnęła lekko.
-No dobra Ev.- spojrzał na nią.- Mów co chcesz? 
-Nic naprawdę. 
-Jak chcesz.-wzruszył ramionami. 
Dziewczyna siedziała wpatrując się w sufit, jej wewnętrzny głos karcił ją cały czas i powtarzał to samo. -Itachi. Spytaj się o niego! 
-Nie bądź nie mądra i dowiedz się czegoś! 
-Chcesz przez cale życie być nieświadoma być może zagrożenia?
-Tak! Masz rację- przeszło jej przez myśl. -Usiadła wygodniej i wbiła w niego zdecydowany wzrok, zacisnęła pięści i wzięła głęboki wdech. 
-Kim jest Itachi?
Brunet wzdrygnął się gdy tylko usłyszał imię swojego brata. Lekko zacisnął pięści i odłożył zwój na bok. -Skąd o nim wiesz?
-Ja nie wiem, dlatego pytam.
-Po co?-spytał zachowując jeszcze spokój. 
-Chciałabym wiedzieć.
-Dlaczego?
-Bo jestem ciekawa kim jest.
-Skąd znasz to imię? -wbił w nią swój wzrok.
Dziewczyna czuła się jak na jakimś przesłuchaniu tylko, że zamiast zadawać pytania musiała na nie odpowiadać.-J-ja no przeczytałam gdzieś przez przypadek chyba w jakiejś książce czy..
-Bingo.-przerwał jej.
-Słucham?-zdziwiła się.
-W książce Bingo. Itachi to złoczyńca.-brunet pokręcił głową
Czyli jednak! Wiedziałam-przeszło jej przez myśl.
Chłopak westchnął i przeczesał swoje hebanowe włosy.-Itachi to członek Akatsuki, jest niebezpieczny i powinien już nie żyć. Jest numerem jeden na mojej czarnej liście. 
-Dlaczego? Co takiego zrobił? -spytała próbując dowiedzieć się czegoś więcej. 
-Nie ważne. -wstał i udał się w stronę wyjścia.
-Ta, wyczerpująca odpowiedź na moje pytanie.-pomyślała.-Sasuke! nie ignoruj mnie, dlaczego powinien nie żyć? Co się stało? -Dziewczyna nie dawała za wygraną. -odpowiedz. 
-To nie powinno cie interesować. -warknął. Ev wystraszyła się lekko ale dalej brnęła w to skoro zaczął to i skończy.
-Dlaczego?- spytała jeszcze raz nieco ostrzej. 
-To nie jest twoja sprawa Ev, nie wtrącaj się. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz.-powiedział i wyszedł lekko trzaskają drzwiami. 
Dziewczyna otępiała, jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Widziała jego zdenerwowanie, była zła na niego, że nie chciał jej powiedzieć jednak z drugiej strony rozumiała go. Ale fakt, że wyszedł zdenerwował ją, zachował się jak jakieś dziecko które po kłótni z rodzicami musi ochłonąć. I jeszcze  na dodatek wyszedł trzaskając drzwiami. -Zacisnęła lekko pięści i wzięła głęboki wdech.-Porozmawiamy sobie jak wrócisz kolego, tak być nie będzie.-pomyślała. 
Teraz ustaliła sobie nowy cel. Zdobycie informacji na temat nie jakiego Itachiego.

~*~
-Naruto? Biało-oka weszła do ciemnego pokoju, ręką zaczęła szukać włącznika od światła, gdy wreszcie je znalazła zapaliła je. Wzrokiem szukała właściciela blond czupryny. -Naruto? -zdziwiona spojrzała na wiszącego prawie za oknem liska.
-C-co ty robisz?
-Hinatka? Jak dobrze, że cie widzę. 
-Co się stało?-podeszła do niego i spojrzała na jego nie wyraźną twarz.
-Bo widzisz zjadłem nie dawno ramen i dziwnie się czuje, nie dobrze mi. 
-N-naruto powinieneś chyba iść do szpitala.-dziewczyna przyglądała się blondynowi. 
-Nie wszystko okey, wypije parę ziółek i mi sie polepszy. Ty mi lepiej powiedz co z Sakurą?
-Nie za dobrze, nie wiem czy dobrze, że Sasuke jej się przypomniał.-powiedziała nie chętnie.
-Też jestem tego samego zdania.-pokręcił głową. -Ale nic nie możemy zrobić. Jedynie ją wspierać aż nie podniesie się na równe nogi i nie poradzi z zaistniałą sytuacją. 
-Wiem tylko, że nie łatwo mi patrzeć na to wszystko. Przerasta mnie ta sytuacja i to wszystko, na dodatek słyszałam, że są wieści o Akatsuki..
-Akatsuki?! Jak to? 
-Wszyscy w wiosce o tym mówią.-spojrzała na niego.
-Trzeba będzie się przygotować. Nie wiadomo jakie mają  zamiary. Musze dowiedzieć się. 
-Za pewne próbują znowu zaatakować.-powiedziała nie chętnie. 
-Nie mogę do tego dopuścić. Tym razem muszę działaś nieco wcześniej.- spojrzał na nią i pocałował. -Nie martw się, wszystko będzie w porządku.


***

Leżała na łóżku, pogrążona w swoich myślach. Czuła jak uchodzi z niej życie. Dlaczego? Sama tego do końca nie wiedziała, lepiej się czuła gdy o niczym nie wiedziała. Gdy po wypadku nie znała Sasuke a umysł, pozwolił jej na to. Więc dlaczego teraz to wszystko wróciło? Chciała cofnąć się w czasie i nie spotkać go, tym samym powodując szczęśliwe życie. Chciała zapomnieć go, albo chociaż udawać, że go nadal nie pamięta. "Udawać"? Że go nie zna, nie pamięta? Podniosła się i przeczesała ręką włosy. Ta myśl krążyła po jej głowie."Przecież możesz udawać, że go nie znasz, to znaczy, że nic do niego nie czujesz! No bo jak można kogoś kochać jeśli się go nie zna? "
Różowo-włosa próbowała się uśmiechnąć jeszcze dziś chciała tę myśl wcielić w życie. Nie chciała aby Hinata dalej martwiła się o nią. Nagle wpadła na świetny pomysł.-Tsunade! 
Szybko ogarnęła się i wybiegła z domu, już po drodze myślała nad rozmową ze swoją byłą mentorką. 
Stanęła na przeciwko szpitalnych drzwi prowadzących do jej gabinetu. Przez moment zawahała się czy to jednak dobre rozwiązanie. Lecz te wątpliwości szybko zniknęły. Odetchnęła i weszła bez pukania. Blondynka siedziała przy swoim biurku zawalona różnymi dokumentami. Kobieta spojrzała na nią i wstała.-Sakura?
-Mam prośbę. Potrzebuję pomocy.-spojrzała na blondynkę.
-Zatem słucham.-usiadła z powrotem.
-Długo się nad tym zastanawiałam..-W sumie nie tak długo-pomyślała.- i czy jest jakaś możliwość, jakiś sposób by moje wspomnienia wróciły, ale też by pewne przepadły na zawsze?
Blondynka westchnęła.-Wiesz całą noc przesiedziałam nad różnymi zwojami i myślę, że tak lecz nie jestem pewna czy zadziała. Ale jest pewna technika, zakazana i niebezpieczna, która może pomóc Ci, ale też zaszkodzić. Jeśli wszystko dobrze pójdzie odzyskasz wspomnienia. Jeżeli jednak coś pójdzie nie tak, możesz pożegnać się z przeszłością. Pęknie ona jak bańka mydlana. I już nigdy nie odzyskasz wspomnień.-spojrzała na jej zamyśloną twarz.
-Zaryzykuję, i tak nie mam nic do stracenia tylko, że..
-O czym chcesz zapomnieć moje dziecko? 
Zielonooka spojrzała na kobietę, jej umysł nie zgadzał się z sercem jednak podjęła już decyzję, która prawdopodobnie może zmienić jej całe życie, nie koniecznie na lepsze.
-J-ja chcę zapomnieć, że kiedykolwiek spotkałam..-Umilkła, to imię utknęła jej w gardle.- chcę zapomnieć o Sasuke.-zamknęła oczy. Poczuła pewnego rodzaju ukłucie w sercu jakby ono próbowało protestować i krzyczeć. "Nie rób tego!", "Będziesz żałowała tej decyzji! " Ale czego ona może żałować. Nie przespanych nocy? Kilo wylanych łez? 
-Jesteś pewna?-zapytała.
-T-tak, proszę zrób to.-to była jej ostateczna decyzja, której nie chciała już zmienić.
-Więc niech tak się stanie. - Kobieta podeszła do niej.- Zamknij oczy Skarbie, nie będzie bolało.- Ułożyła parę pieczęci, wymówiła parę słów i dotknęła głowy zielonookiej. Zielona otoczka stawała się czerwona aż wreszcie zniknęła. Te 10 minut które minęły miały być decydujące, to od nich zależy czy się uda.
Sakura była zmieszana, przez jej głowę przeleciało milion obrazów, scen, sama nie wiedziała jak ma to nazwać, lecz paru nie było, poczuła jakby coś straciła jednak nie przejmowała się tym, poczuła ulgę i radość. Gdy tylko blondynka zabrała ręce, zielonooka otworzyła oczy. Małe iskierki w jej oczach płonęły radością.
-Jak się czujesz?-Odezwała się Tsunade.
-Udało się..-spojrzała na nią- Pamiętam wszystko. 
-Wszystko?-zdziwiła się. -Czyżby nie podziałało.-pomyślała i postanowiła to sprawdzić.
-Pamiętasz członków swojej drużyny?-zapytała.
-Pamiętam. Naruto, Sai i ..-uśmiechnęła się.
-I? -czekała na jej odpowiedź.
-I ja. To wszyscy. Pamiętam wszystko. -wstała i przytuliła mocno kobietę.
-Nie wszystko moje dziecko, nie wszystko.-przeszło jej przez myśl.
-Dziękuje Tsunade-sama.-ucałowała ją w polik.
-Nie ma za co. Cieszę się, że wreszcie udało mi się przerwać jutsu Ikishiego.-odetchnęła.
-Muszę spotkać się z Hinatą -wybiegła z gabinetu..






Od Autorki:
______________________________

Witajcie Perełki moje! ;) Wreszcie postanowiłam usiąść i skończyć ten rozdział. Dość długo ociągałam się z nim, tak wiem mój leń jest nie do przezwyciężenia ;D no ale już się poprawie ;))
No to kochani już nie przedłużam :D Mam nadzieję, że rozdział podoba wam się troszkę? Za wszelkie błędy przepraszam. <33

środa, 24 grudnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT!!

Kochani wszystkiego dobrego, dużo uśmiechu, radości w gronie rodzinnym i dużo prezentów! :*** oraz pijanego sylwestra  %%% <33

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 14.

''Samotność..tak wiele do mówienia ,ile już straciłam, jak dużo utraciłam..łzy które płynęły z moich policzków były oznaką mojej słabości..Tak, byłam słaba, tak bardzo, że nie potrafiłam poradzić sobie z uczuciem do ciebie..przez to zawładnęła mną ciemność. Pustka tak wielka, że nic nie zdoła jej załatać. Moje serce zostało pogrzebane gdzieś pomiędzy rozstajem naszych dróg gdy odszedłeś nie mówiąc mi nic. gdy ostatni twój wzrok spoczął na mnie a ja zrozumiałam...że już nigdy więcej nie ujrzę cię..''


(SEN)
`Stoję nad przepaścią. Spoglądam w dół. Widzę ciemność. Próbuje zrobić krok. I wracam na tą samą pozycję. Spoglądam jeszcze raz. Znów widzę ciemność. Wiatr wieje coraz mocniej. Patrzę po drugiej stronie stoi ciemna nie znana mi postać. Spoglądam po raz trzeci. Ciemność. Po drugiej stronie już nikt nie stoi. Przecieram oczy. Ciemna postać znów się pojawia. Spoglądam w przepaść. Nic się nie zmienia. Nadal widzę ciemność. Chmury staja się jasne. Ciemna postać jest coraz bliżej. Znów przecieram oczy. Teraz jestem pewna, że się do mnie zbliża. Robię krok w przód i nie wracam na swoje miejsce tak jak przedtem. Pod moimi stopami pojawia się droga. Prowadząca do ciemnej postaci. Nie jestem pewna następnego kroku. Ciemna postać zbliża się do mnie. Więc i ja robię krok w jej kierunku. Ciemna postać jest już blisko i wyciąga do mnie rękę. Wiec ja też próbuje. Jestem już tak blisko, ale przez cały czas obserwuje przepaść nad którą idę. Nie boje się wręcz przeciwnie czuję wielki spokój i ukojenie. Jestem blisko zaraz dotknę ręki tej postaci. Już prawie ją trzymam. Dzielą na już tylko centymetry. Tylko kilka. Już prawię. Ta droga tak nagle znika. Postać stoi teraz po drugiej stronie. A ja.. Spadam w przepaść. Nie czuje bólu. Nagle upadam na ziemię. Słysze już tylko śmiech. Zamykam oczy. Odchodzę w spokoju. Bez bólu i żalu. Umieram...a wtedy..

Nastał wreszcie świt, blask rozpromienionego słońca padał na bladą twarz już w pół przytomnej dziewczyny. Ciemność pod powiekami i przelotne urywki w głowie z poprzedniego dnia, które pojawiają się i znikają jak film ukazując nowe. Przekręciła się na plecy i ukazała światu swoje zielone jak trawa oczy. Ręką przetarła twarz, ciche westchnienie wydobyło się z jej gardła. Niechętnie zwlokła się z łóżka, wczorajszy dzień był dla niej koszmarem, nadal czuła na policzkach zaschnięte łzy. Przymknęła oczy na sekundę i oparła się o ścianę, jej umysł powracał do wczorajszych wspomnień, przez noc chciała wyzbyć się tych uczuć jednak rozum nie współgra z sercem..
  
Chwilę później usłyszała pukanie do drzwi które umilkło dość szybko. Nie proszony gość chyba wolał wejść niż czekać aż łaskawie mu ktoś otworzy. -Sakura! -usłyszała swoje imię, zamglonym wzrokiem spojrzała na wchodzącą dziewczynę. Miała ochotę udusić ją za przeszkadzanie jej i wydzieranie się z rana. -Błagam, nie krzycz tak..-powiedziała. 
-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się biało-oka.-chciałam sprawdzić jak się czujesz.
-o 8 rano? 
-No wiem, pośpieszyłam się troszkę-zaśmiała się.-mniejsza o to, jak się czujesz? -spojrzała na nią.
-Lepiej, o wiele lepiej. Nadal jestem trochę zmęczona.-oparła się o ścianę.
-Nie jestem zaskoczona.-Granatowowłosa przyjrzała się bladej twarzy przyjaciółki. Wyglądała strasznie, gdyby było dziś Halloween nie musiała by się przebierać. 
-Hinata..nie chce być nie grzeczna..ale chciałabym zostać sama.-westchnęła.-Przepraszam.
-O nie kochana, nie ma mowy. Nawet o tym nie myśl. Czy ty uważasz mnie za głupią? Nie urwałam się z księżyca. Myślisz, że nie wiem co będziesz robiła gdy tylko wyjdę? -spojrzała na nią karcącym wzrokiem..Zielonooka pokręciła głową.
-Hinata..ale ja..
-O nie! Ubieraj się i idziemy! 
-Dokąd?
-Zobaczysz, a teraz marsz do łazienki wykąpać się i przebrać. Bez dyskusji! -zaśmiała się i złapała różowo-włosom za rękę ciągnąc ją w stronę łazienki.-Za 15 minut widzę cię gotową i wyszykowaną. 

Gdy tylko weszła do środka, biało-oka poszła do kuchni i zrobiła sobie kawy, ciepła ciecz rozlewała się po jej ciele. Tego jej brakowało. Odetchnęła i oparła się o krzesło, przechyliła lekko głowę odgarniając swoją z czoła grzywkę. Spojrzała na zegarek i westchnęła. Nie mogła siedzieć i patrzeć jak jej przyjaciółka, cierpi. Tak bardzo się cieszyła, że się odnalazła jednak to szczęście nie trwało zbyt długo, gdy tylko ujrzała zielonookiej łzy. Serce ją zabolało. Pamiętała jak jeszcze za dziecka Sakura biegała i starała się o Sasuke. A dziś? Ta piękna kobieta poddaje się i ustępuje pozwalając odebrać sobie szczęście dzięki któremu oddycha. 
Głośne westchnienie wydobyło się z jej gardła. Dokończyła swoja kawę i spojrzała na zegarek. -5 minut-mruknęła cicho. Usłyszała skrzypnięcie brązowych drzwi, w progu stała różowo-włosa. -Wyrobiłaś się w 10 minut, jestem z ciebie dumna.-zaśmiała się i wzięła ją pod rękę.
-Chociaż tyle dobrego.-uśmiechnęła się lekko i spojrzała na nią.
-Najpierw pójdziemy do czcigodnej Tsunade.
~*~

W drugiej części miasta w posiadłości Uchiha poranek zaczął się dobrze, dziewczyna która niegdyś miała marzenie wydostania się z szarej pułapki dziś osiągnęła połowę sukcesu... Dziewczyna stała w kuchni w białej krótkiej sukience przygotowując śniadanie. Z uśmiechem na twarzy przygotowywała jajecznicę, chciała codziennie budzić się tak szczęśliwa jak dziś. Włączyła cicho muzykę, tak cicho jak tylko mogła by nie obudzić bruneta, lekko kołysała się pod rytm muzyki. Nalała sobie kawy do kubka i nałożyła śniadanie na talerz. Usiadła przy dużym stole, usłyszawszy zbliżające się kroki uśmiechnęła się lekko pod nosem i podniosła wzrok na wchodzącego bruneta. Zaniemówiła. Nieświadomie mierzyła go wzrokiem zaczynając od nagich stop przez wysportowane nogi, krótkie spodenki i klatkę piersiowa z sześciopakiem..Jego mięśnie prezentowały się tak dobrze w białej koszulce, że zaczerpnęła głośno powietrza. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że mierzyła go wzrokiem z otwartą buzią. -Weź się w garść.-jęknęła cicho.-przyzwyczaj się do tego widoku!
-Mówiłaś coś Ev? -spytał podchodząc do blatu. 
-Ja? Nie, nic tak tylko mruczę coś do siebie, nie zwracaj na to uwagi -powiedziała szybko machając przy tym rekami. 
-No dobra. -wzruszył niedbale ramionami. 
Jej wewnętrzna bogini aż krzyczała z wrażenia, dziewczyna upiła szybko łyk gorącej cieczy i pisnęła.-cholera!  
-Zachowujesz się jakoś dziwnie dzisiaj-zaszczycił ja swoim wzrokiem.- Wszystko w porządku? 
-Czy wszystko w porządku?-przeszło jej przez myśl.- W porządku to będzie jak się na ciebie nie rzucę..Ev.. cholera przestań bo jeszcze pomyśli ze masz brudne myśli..Cholera przecież je mam! -krzyknęła w myślach.
-Tak, tak wszystko okey.-wzięła do ust trochę jajecznicy, przeżuła i wstała.-Musze iść. 
-A ty dokąd, śniadania nie skończyłaś..-uniósł brwi ku gorze. 
-Nie jestem głodna..możesz zjeść, śpieszę się bo.. umówiłam się z Tinatą.-powiedziała na wdechu.
-Umówiłaś? Zaraz z Tinatą?-zaśmiał się.- chyba masz na myśli Hinate..
-Tak, właśnie tak..chciała pokazać mi wioskę. 
-Skoro tak to idź.
-Dziękuje za pozwolenie.-mruknęła i wyszła z domu. 
Jeszcze chwila i straciła by nad sobą kontrole, rzuciła by się na niego i zdarła z niego te koszulkę która świetnie podkreślała jego umięśniony kaloryfer. Dziewczyna westchnęła głośno.-O czym ty myślisz? -pokręciła głową i poszła przed siebie. Co chwila mijała roześmianych mieszkańców wioski, rożne stoiska i bary. Tu było inaczej, spokojniej. 
Brunetka przystanęła przy jednym ze stoisk z wisiorkami. Obok niej stanęła dwójka mężczyzn która zawzięcie o czym dyskutowała. Dziewczyna katem oka spojrzała na nich.
-Oni wrócił.-usłyszała. Zaciekawiona zaczęła się im przysłuchiwać. 
-Kto?
-Akatsuki, podobno on chce się zemścić.-blondyn dal duży nacisk na słowo "on". Była ciekawa o kogo chodzi.
-Itachi znowu chce nas zaatakować ? Bydlak..niech uważa na mnie bo popamięta mnie.-warknął drugi.
Ev zachichotała cicho jak tylko mogła. 
-Coś cie bawi koleżanko?-zwrócił się do niej wysoki brunet.
-Do mnie to było kolego?-odwróciła się do nich przodem.
Chłopak zaśmiał się.-No Kamiku zobacz jaka śliczna tylko szkoda ze jakaś taka mało inteligentna.-Oby dwoje się zaśmiali. 
Dziewczyna głośno prychnęła powoli podeszła do niego i z całej siły uderzyła go pięścią w brzuch.-Radze ci uważać na słowa bo możesz stracić język.-wysyczała przez zaciśnięte zęby po czym poszła dalej przed siebie zostawiając za sobą otępiałych mężczyzn..

**

Sakura wraz z biało-okom stała przed drzwiami gabinetu piątej, swojej byłej mentorki Tsunade. Dziewczyna wahała się jednak po chwili w gabinecie rozległo się głośne i stanowcze pukanie, po czy przekroczyła próg pomieszczenia. Blondynka jak zwykle siedziała przy biurku ze stertą dokumentów które prosiły się o wypełnienie..oprócz niej w środku znajdowały się jeszcze dwie osoby. Shizune oraz Naruto. Biało-oka zamknęła za sobą drzwi i stanęła na środku kolo przyjaciółki, oby dwie czekały aż ktokolwiek się odezwie.
-Jak się czujesz?-blondynka zaczęła pierwsza.
-Dobrze..tylko, ze..
-Wiem.-przerwała jej nagle.-Wiem o czym myślisz i wiem co się stało. Naruto już mi wyjaśnił wszystko.
Zielonooka spojrzała na blondyna i uśmiechnęła się lekko w geście podziękowania.
-Spróbuje Ci pomoc odzyskać utracone wspomnienia.
-Czy to możliwe?-spojrzała na nią z -nadzieja.
-Wszystko jest możliwe moja droga.-uśmiechnęła się lekko.-usiądź.-wskazała krzesło na przeciwko siebie. Sakura posłusznie usiadła i czekała.
Kobieta podeszła to swojej byłej uczennicy i przyłożyła rękę do jej czoła.-spokojne, rozluźnij się. -Piata zamknęła oczy i zaczęła po cichu wymawiać jakie jutsu raz za razem powtarzając je kilkukrotnie. Różowo-włosa nic nie czuła, żadnej poprawny. Jej oczy powoli stawały się mokre od łez. -Coś jest nie tak.-wysyczała.
-Czuje..blokadę jakaś..coś jest w tym jutsu Ikishiego,ze nie mogę go przerwać.-warknęła niespokojnie.
-To koniec..-szepnęła.-Wygląda na to,ze przeszłość zostanie dla mnie wieczną tajemnicą..wielką niewiadomą. Może powinnam się skupić na przyszłości.
-Sakura..tak mi przykro.-Hinata podeszła i złapała ja za rękę.-Przykro mi.
-Nie! nie powinno to nie twoja wina..koniec tematu jest jak jest..pogodzę się z tym. Nie mam innego wyjścia.-wstała gwałtownie i wyszła trzaskając drzwiami.
-Naruto?
Blondyn pokręcił głowa w geście rezygnacji nie widział żadnego rozwiązania w tej sytuacji, był bezsilny. Biało-oka podeszła do niego i przytuliła się.-Chce jej jakoś pomoc..ale nie wiem jak.-powiedział łamiącym się głosem.
-Wiem Hinatka, ja tez chce. Tsunade, co możemy zrobić?-spojrzał na blondynkę.
-W tym wypadku jedynie czekać.-pokręciła głową.-Nie wiem jakiego jutsu użył Ikishi, ale muszę je rozpracować. 

~`*`~
Długi spacer i świeże powietrze pomogły jej w przemyśleniu wszystkiego, różowo-włosa przeszła przez łąkę i usiadła nad brzegiem rzeki. Ciche westchnienie wydobyło się z jej wysuszonego gardła. Tysiące myśli przechodziło przez jej głowę. Tysiące możliwości i tysiące porażek. To wszystko było dla niej jak wielka skrzynia tajemnic, którą mogła otworzyć dopiero po znalezieniu odpowiedniego klucza z pośród wielu. Zachodzące słońce tak pięknie wyglądało w odbiciu wody, jej odbicie było nie wyraźne tak jak jej emocji które rozrywały ją od środka. Chciała znaleźć odpowiedz na wszystkie pytania zawarte w jej sercu, chciała poznać odpowiedz której nikt nie potrafi jej udzielić. Cos co drzemie w niej jest nieznane tak jak jej przeszłość która chyba już na zawsze taka pozostanie dla niej. Zimny podmuch wiatru otulił jej skórę, wzdrygnęła się lekko i otuliła bardziej cienkim, czarnym sweterkiem. Jej włosy zasłoniły jej pole widzenia w jednej chwili poczuła zapach męskich perfum. Gdy tylko odgarnęła różowe kosmyki z oczu ujrzała czarne jak noc tęczówki wpatrujące się w jej osobę. -Co tu robisz?-z łatwością spytała.
-Mógłbym spytać o to samo.-spojrzał w jej oczy.
-Pierwsza spytałam.
-Przechodziłem.. teraz twoja kolej..
-Rozmyślałam. 
-Nad czym?-spytał.
-Nad wszystkim, nad swoja przeszłością. 
-Czyli to, ze straciłaś pamięć przez tego idiotę to prawda?
Kiwnęła głową i wbiła wzrok w wodę.-Tak.
-Jak się czujesz?
-Nijak.-szepnęła.
-Sakura.-powiedział twardo.-spójrz na mnie. No spójrz! 
Zielonooka wzdrygnęła się na tonu jego głosu. Podniosła głowę i spojrzała na niego nie chętnie. 
-Twoje wspomnienia wrócą, rozumiesz? To pewnie chwilowe. Przestań się mazać wydaje mi się, ze wyrosłaś już z tego. 
Sakura uniosła brwi ku gorze, lekko zacisnęła pieści i zagryzła wargę. Szybko wstała i warknęła w jego stronę stanowczo.-Nic nie rozumiesz! Nie znasz mnie...-spojrzała na niego ostatni raz i odwróciła się na piecie. Brunet prychnął cicho i położył się na trawie patrząc w niebo.-Zmieniłaś się.

**
Biało-oka siedziała w domu swojej przyjaciółki dość długo czekając na nią aż wróci. Znudzona kręciła się po domu z pokoju do pokoju nucąc sobie i sprawdzając co chwila na zegarek.-Gdzie jesteś Sakura? -westchnęła i usiadła na krześle, oparła brodę na dłoniach. Tak minęły jej 2 godziny. Nagle usłyszała głośny trzask zamykanych drzwi, wystraszona wstała jak oparzona.-Sakura? -szepnęła. 
Zielonooka wbiegła do domu salonu i  położyła się na kanapie, skuliła i po chwili zaczęła cicho płakać.-Mam już dosyć. 
-Sakura, wróciłaś wreszcie.-granatowowłosa podeszła do niej, jak widać dziewczyna nawet nie zauważyła jej obecności. -Hinata, ja już mam tego dość. Czym do cholery zawiniłam? Co złego zrobiłam w przeszłości, że dziś płace za to?
-Oh Słonce nie myśl tak o tym. -przytuliła ja. 
-Nie potrafię..Czuje się jak niewolnica..Niewolnica własnego ciała, duszy i umysłu..czuje się jak niewolnica świata..Uwięziona w złotej klatce bez możliwości wydostania się z niej..Skuta łańcuchami..Trzymana na smyczy przez śmierć. Duszona, bita i gwałcona przez los. Nie obdarzona szczęściem i uśmiechem przez Boga..Bez praw do życia. Bez praw do wolności. Bez praw do szczęścia. Jak ostatni gatunek, zapomniany, opuszczony.. Taki na wymarciu..-wyszeptała cicho płacząc w jej ramionach. 





Od Autora:
________________________________
Nareszcie! udało mi się napisać ten rozdział, wiem wiem co ja wyprawiam ! haha ten rozdział też nie powala długością >.< Ale niestety przez parę następnych rozdziałów takie będą. Powód? A mianowicie brak czasu..tak cholernie mam go mało, że ledwo znajduje czas dla siebie :/ Eh no cóż takie życie. Więc błagam nie miejcie mi tego za złe :* Mam nadzieję, zę rozdział się spodobał wam troszkę? tak tyci tyci :D Pozdrawiam was kochani! miłego czytania słoneczka! <3 Muuaah ! ;-**** (Za wszelkie błędy które się pojawiły PRZEPRASZAM ;)) 

sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 13.


"Jeżeli chcesz wiedzieć co naprawdę czuje, wsłuchaj się w krzyk mojego milczenia.
"



Nastał późny wieczór blondyn nadal siedział przy swoim biurku i rozmyślał nad planem działania. Od wyjścia Hinaty przemyślał sobie wszystko i przestał obwiniać się za zniknięcie dziewczyny. W końcu udało mu się dojść do wniosku, że samym siedzeniem nie odnajdzie dziewczyny. Kiedyś ktoś powiedział, że "Samym patrzeniem na wodę ryby nie złowisz" Siedząc teraz i myśląc o tym wszystkim co dotychczas robił stwierdził, że był totalnym głupcem. Twierdził, że jest godnym zastępcom piątej, teraz jednak otworzył szerzej oczy. Co to za przywódca skoro nawet własnej przyjaciółki nie może sprowadzić? Władcą godnym nazwać będzie mógł się wtedy gdy spełni swój cel. Gdy tylko Sakura przekroczy próg wioski wtedy będzie mógł z godnością spojrzeć w lustro i powiedzieć "To co kiedyś było moim marzeniem, dziś należy do mnie".  Jego przemyślenia przerwało głośne pukanie do drzwi. -Proszę! 
Do gabinetu wszedł ninja jego opaska świadczyła o tym, że pochodzi z wioski mgły. Blondyn przyjrzał się mężczyźnie. Ten tylko skinął głową i podał mu zawinięty zwój z wiadomością. Blondyn wziął do ręki zwój i powoli rozwinął go, wczytał się dokładnie w to co było tam napisane. Z każdym kolejnym zdaniem jego oczy stawały się większe. -Jesteście pewni, że to ona? 
-Opis pasuje do dziewczyny, średniego wzrostu, różowe włosy oraz zielone oczy.  Zjecie również pasuje. 
-Kiedy się u was pojawiła? -spytał.
-Prawdopodobnie wczoraj wieczorem, wcześniej nie zauważyliśmy osoby z tak nie typowym kolorem włosów. 
-Czyli jest szansa, że sprowadzimy ją z powrotem. -cieszył się w głębi duszy. -Jutro z samego ranna z odziałem Anbu zjawimy się po nią. Dziękuje za poinformowanie mnie. Za waszą pomoc jestem 
wdzięczy
Chłopak skinął głową i wyszedł. 
-Już jutro wrócisz do domu Sakuro. Obiecuję Ci to! 
Poranek w wiosce liścia był ciężki dla mieszkańców. Od samego świtu Naruto zwoływał wszystkie oddziały Anbu oraz jednostki geninów którzy mogli by się przydać w poszukiwaniu. Wczoraj późnym wieczorem do Hokage zgłosił się ninja z wioski mgły. Z informacją, że w ich wiosce pojawiła się dziewczyna która pasuje z opisem zaginionej. Blondyn gdy tylko usłyszał, że jest szansa na odnalezienie przyjaciółki od razu podwoił poszukiwania. Wysłał wszystkie możliwe oddziały. Po wszystkich wioskach były rozsyłane wiadomości o zaginięciu różowowłosej. Chłopak był zdziwiony, że dopiero teraz ktoś zwrócił na to uwagę..ale mimo wszystko był wdzięczny za pomoc. -Hinata ty pójdziesz ze mną. Kiba i Shikamaru wy pójdziecie z oddziałem Kakashiego. 
Lisek w raz z Hinatą wyruszył do wioski mgły, przed nimi rozproszył się oddział Anbu, za nimi biegł oddział Kakashiego. Wszyscy byli pełni nadziei na powodzenie tej misji. 

***
-Wstawaj. -powiedział cicho brunet, ale zero reakcji ze strony dziewczyny która spała jak suseł. -No wstawaj albo cię tu zostawię! -Nic, zero jakiegokolwiek ruchu z jej strony,wkurzony brunet wyszedł z pokoju. Po paru sekundach wrócił ze szklanką lodowatej wody, jednym ruchem wylał zawartość szklanki na jej głowę. W mgnieniu oka dziewczyna stała przed nim z zaciśniętymi pięściami. -Oszalałeś do reszty?! -warknęła wściekła.
-Mogłaś wstać za pierwszym razem gdy cię grzecznie budziłem. -chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. 
-Nie przesadzaj jest jeszcze wcześnie, mogłeś dać mi jeszcze pospać. -skomlała i usiadła na łóżku, zaczęła związywać w kitkę mokre włosy. 
-Widzę, że jeszcze nie zorientowałaś się która godzina, więc oświecę Cię. Jest za dwadzieścia pierwsza, jeśli masz zamiar ruszać ze mną do wioski to ruch te swoje cztery literki i zbieraj się księżniczko. 
-Co już prawie 13? -krzyknęła. -Dlaczego mnie wcześniej nie obudziłeś? -wybiegła z pokoju do łazienki. 
-Myślisz, że budzenie Cię jest łatwe? -zakpił. -Jakbyś się tak nie upiła to może i było by łatwiej. 
-Nie przesadzaj wypiłam tylko dwa drinki!
-Tylko? -zaśmiał się. -Widzę, że film Ci się urwał. Dokładnie wypiłaś 6 drinków. Poczekaj co ty wczoraj krzyczałaś do mnie? A tak "Sasuke musimy to oblać, jutro wreszcie opuszczę tę cholerną wioskę więc dziś możemy się bawić i pic! " 
-Naprawdę? -wyszła z łazienki i spojrzała na niego. 
-Nie. A teraz ubieraj się i pakuj cokolwiek. Masz godzinę! Za godzinę widzę Cię naszykowaną na dole i ani minuty dłużej jasne? -stanął przy drzwiach. 
-Ale ja..
-Bez dyskusji! -przerwał jej i wyszedł z jej domu. 
Dziewczyna westchnęła głośno i zaczęła pakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy do torby dużo nie miała ich. Jakieś ubrania, broń, stare fotografie jej rodziny. To wszystko no i jakieś pamiątki. Wyrobiła się w niecałe pół godziny. Zarzuciła na ramię dużą torbę i wyszła z domu, szła przed siebie i rozglądała się za brunetem.

Był zmęczony po wczorajszym wieczorze, westchnął i przetarł oczy. Chciał już znaleźć się w Konoha. Nagle zatrzymał się na środku drogi i obejrzał za siebie, dostrzegł różowe końcówki włosów. Tak dobrze mu znane, jego brwi uniosły się do góry. Miał zamiar sprawdzić czy jego przeczucie się myli czy może Sakurze zachciało się szpiegowania. Brunet poszedł tropem dziewczyny, wszedł za nią do knajpki, rozejrzał się ale nigdzie jej nie było. -Znowu mi się wydawało.-mruknął zły i wyszedł. Cały czas w jego głowie pojawiają się myśli z wiązane z dziewczyną. -Jestem gotowa już. -usłyszała za sobą głos Ev. Odwróciła się w jej stronę i spojrzał na nią. -Dobrze, czym szybciej wyruszymy stąd tym szybciej będziemy na miejscu. -Ruszamy.
-A ty dokąd wybierasz się cukiereczku? -pisnęła Karin.
Brunet westchnął i spojrzał na dziewczynę, za nią szedł Jugo i Suigetsu..-No szefuniu już wracasz i co nawet się nie pożegnasz? 
-Nie mam czasu Sui. 
-To może wrócimy z tobą? Na pewno twoja nowa koleżanka nie będzie miała nic przeciwko..
-Nie licz na to! Wystarczy mi, że przez ten tydzień musiałem wysłuchiwać waszego gderania. Mam już was dosyć więc zostajecie tutaj! -warknął i wziął za rękę Ev. -Idziemy! -powiedział poddenerwowany. 
-Hej spokojnie rycerzu.! -zaśmiała się. -coś ty taki nerwowy dzisiaj. 
-Nie ważne, lepiej mnie nie denerwuj i ty bo zostawię Cię z nimi.
-Czy ty mi kurwa grozisz ? -zaśmiała się.
-Taa, chyba tak. -mruknął.
Dziewczyna pokręciła głową i ruszyła grzecznie za nim. -No ale mógłbyś mnie już puścić, potrafię iść sama. -W prawdzie nie przeszkadzało jej to, że trzyma ją za rękę jednak dziwnie się czuła. -Hm. -brunet nie chętnie puścił ją. 

***
- Potrzebujesz czegoś moje dziecko? 
-Nie, Miko. Dziękuje za pomoc. Dziś chcę wrócić do swojej wioski ale dziękuje, że pomogłaś mi i przenocowałaś mnie. 
-Oh dziecko nie dziękuj, gdybyś potrzebowała pomocy to wiesz gdzie mnie szukać.
Dziewczyna wyszła z domku, była wdzięczna starszej pani za pomoc. Wczoraj gdy przyszła do wioski nie wiedziała gdzie jest, nikogo nie znała tutaj ale na szczęście zaczepiła ją Miko i pomogła jej. Szła zatłoczoną uliczką, denerwowało ją to, że każdy kto przechodził obok niej patrzył się na nią jakby była jakimś obcym. Zignorowała to i szła przed siebie, nagle jej wzrok powędrował do wysokiego bruneta o czarnych włosach. Był przystojny, przeszła koło niego, kątem oka dostrzegła, że chłopak cofnął się. Wyczuła, że idzie za nią. Nie spodobało jej się to więc pobiegła przed siebie, gdy dostrzegła przed sobą knajpkę od razu tam weszła i pobiegła w stronę łazienki. Zza ściany dostrzegła, że chłopak wszedł za nią do pomieszczenia, ale po paru minutach wyszedł gdy nie dostrzegł jej. Odetchnęła i oparła się o ścianę. Miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, chciała za wszelką cenę znaleźć się w swojej rodzinnej wiosce. Nagle jej wzrok przykuła notka przyklejona na ścianie o jej zaginięciu. -Naruto. -szepnęła. -Czyli jednak mnie ktoś szuka. -Uśmiechnęła się i pomyślała o blondynie.  Postanowiła, że nie będzie się ruszała stąd dopóki ktoś nie przyjdzie po nią.  Usiadła sobie sobie na wysokim murku, przymknęła lekko oczy i próbowała sobie przypomnieć coś, cokolwiek. -Oh no co jest! Dlaczego nie mogę, nie potrafię sobie przypomnieć niczego! 
-Może dlatego, że ja ci na to nie pozwalam?
-Ikishi.-pisnęła i odskoczyła od niego za nim on zdążył ją złapać w żelazny uścisk. 
-Oh kochanie dlaczego uciekasz przede mną? Czy coś się stało? -zakpił sobie. 
-Gdy tylko Naruto znajdzie mnie, pożałujesz tego! -warknęła trochę bardziej pewna siebie.-Zapłacisz mi za to.
-Nie sądzę. -zaśmiał się i rzucił w jej stronę kunaie. 
Zwinnie ominęła wszystkie jednak nie udało jej się ominąć jednego z wybuchową notką. Upadła na ziemię, cicho warknęła i złapała się za bolące ramię. Jej dłoń pokrywała jej krew która ciurkiem spływała z jej rany która mimo wszystko nie było dużo jednak głęboka. -Ups, chyba Ci się nie udało. -Powolnym krokiem szedł w jej stronę. Chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. -Spokojnie to nie będzie bolało. Zabiję Cię dość szybko, poczujesz tylko lekkie ukłucie tak jakbyś była na szczepieniu. 
Ledwo stanęła na nogi i już od razu upadła na kolana, była słaba jednak nie poddawała się. Zebrała czakrę w dłoni i z całej siły uderzyła w ziemię. Ikishi wybił się mocno w górę i zniknął. Zielonooka rozejrzała się dookoła ale nigdzie nie dostrzegła go, ani nie wyczuła. Odetchnęła z ulgą z myślą, że jednak udało jej się pozbyć go chodź na chwilę. To był błąd, z tyłu pojawił się brunet, przyłożył jej kunai do szyi i zaczął się głośno śmiać. -Nie pozbędziesz się mnie nigdy więc nie masz na co liczyć. 
-Czego ty ode mnie chcesz? Dlaczego akurat ja?! 
-Masz w sobie coś takiego, co ciągnie mnie do ciebie.-uśmiechnął się. - I nie mówię tu o twoim wyglądzie Sakuro, mówię tu o twojej mocy.
-Mocy? Ja nie mam żadnej mocy!-warknęła i próbowała się uwolnić, z każdym jej szarpnięciem brunet coraz mocniej dociskał metal do jej szyi.
-Nie wyrywaj się bo będzie bardziej bolało! A co do twojej mocy to nawet nie wiesz, że ją masz, ale już nie długo będzie należała do mnie więc nawet nie poczujesz, że coś ci ubyło..-chłopak zaśmiała się jednak szybko ten śmiech zamienił się w donośny krzyk. W jego ciało została wbita katana która przeszła na wylot. Krew poleciała z jego wargi. -Co jest do cholery! -splunął krwią. Sakura wyrwała mu się .
-Nikt Cię nie nauczył, że kobiet się nie bije? -warknął.
Dziewczyna spojrzała na upadające ciało Ikishiego, podniosła wzrok i spojrzała na swojego wybawcę. -To on- przeszło jej przez myśl. To ten sam chłopak co ją śledził. 
-Co tu robisz?! -warknął w jej stronę. 
Różowo-włosa wystraszyła się jego groźnego tonu. -Dziękuje. -szepnęła. Tylko tyle udało jej się powiedzieć. -Spytałem co tu robisz Sakura! -brunet oczekiwał odpowiedzi. 
-Znasz mnie? -zaskoczona spojrzała na niego. 
-Znasz ją? -W tym samym czasie odezwała się dziewczyna która stała obok niego. 
-Ty kpisz czy o drogę pytasz? Nie udawaj głupiej Sakura, gadaj co tu robisz! Śledzisz mnie? 
Zielonooka wkurzyła się, zacisnęła pięści i wstała. Popatrzyła w jego czarne oczy.-Kim ty w ogóle jesteś? Nie wiem skąd mnie znasz ale to nie daje ci prawa mnie osądzać! -warknęła wściekła. Co on sobie wyobraża? -przeszło jej przez myśl. Odwróciła się do niego tyłem z zamiarem odejścia jednak brunet uniemożliwił jej to. Złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. 
-Zapytam ostatni raz co tu robisz? 
-Co ja tu robię? A skąd mam wiedzieć?! Ten idiota mnie porwał, nic nie pamiętam a ty mnie pytasz co ja tu robię! Cholera mam tego dosyć! Wszyscy wiedzą lepiej ode mnie! 
-O czym ty bredzisz? 
-Chcę tylko wrócić do domu, nic więcej. -Jej oczy się zaszkliły. 
-Widzę, że nic z ciebie nie wyciągnę. Jak tylko wrócimy do wioski to pogadam sobie z tym idiotą. 

***

Naruto biegł przez las z oddziałami. Koło niego biegła biało-oka widać było w jej oczach determinację, gdy tylko dowiedziała się od liska, że są jakieś wieści od razu chciała wyruszać. To ona  cały czas była przy nim i podnosiła go na duchu. 
Oddziały Anbu jako pierwsze dotarły do wioski, po paru godzinach dołączył do nich Blondyn. -Rozdzielcie się i przeszukajcie całą wioskę! Nie wracajcie do póki nie znajdziecie czegokolwiek co będzie związane z Sakurą! Jasne?
-Hai! -wszyscy rozproszyli się. Blondyn wraz z Hinatą zaczęli wypytywać mieszkańców o dziewczynę. Cały czas wszyscy biegali po wiosce i szukali jej jednak nic nie znaleźli. -Macie coś odezwała się biało-oka. 
-Niestety nie. -odpowiedział smutnym głosem Kiba. 
-Cholera! -warknął lisek.- Przecież wyczuwam ją, gdzieś tutaj musi być! 
-Naruto..
-Nie Hinatka, nie wydaje mi się! Ja wyczuwam jej czakrę i ona gdzieś tutaj jest. 
-Naruto ma rację. -Odezwał się Shikamaru.- Ja też ją wyczuwam, słabo ale wyczuwam. Gdzieś musi być niedaleko. 
-Akamaru! Spróbuj znaleźć jej trop.-powiedział sensei. 
Pies próbował przez parę minut wyczuć jakiś trop który należy do niej jednak zero skutku. Wszyscy byli już złej myśli gdy nagle pies zaczął szczekać i biec w stronę jakiegoś lasku. Blondyn jako pierwszy ruszył za nim, reszta biegła koło niego. Zaczęli przedzierać się przez bujne krzewy i drzewa. -Akamaru jesteś pewny, że dobrze idziemy? -Kiba nie był przekonany co do tego .
-Hau! -Akamaru zaczął coraz szybciej biec. Naruto się wkurzył i stworzył klona.
-Rasengan! - rzucił przed siebie niebieską kulę. Która zniszczyła wszystko co było przed nimi tym samym powodując normalne przejście. Wyszli na jakąś polanę, biało oka włączyła Byakugana i dostrzegła trzy postacie. -Tam ktoś jest. -krzyknęła. 
-Sakura! -biegł blondyn w jej stronę. 
Dziewczyna jak na komendę odwróciła się a on był już pewny, że to ona. Widział z daleka jej łzy i radość gdy tylko zobaczyła ich. 
-Naruto.- szepnęła zapłakana. Blondyn podbiegł do niej i przytulił ją mocno. -Jak dobrze, że cię wreszcie znaleźliśmy ! 
-Głąbie wyjaśnisz mi co tu się dzieje do cholery? -Sasuke przypomniał wszystkim o swojej obecności. 
-Sasuke? -chłopak zdziwił się na jego widok. - Porozmawiamy o tym jak wrócimy. 
-Ikishi. -biało-oka odezwała się i podeszła do leżącego na ziemi bruneta. 
-Czyli tak miał na imię ten idiota. -mruknął czarnooki. 
-Dlaczego on..-Hinata spojrzała na bruneta.
-Zabiłem go.-wzruszył ramionami. 
-Dlaczego? 
-Bo próbował mnie zabić .- odezwała się cicho zielonooka. 
-Oh Sakura! Tak bardzo cie przepraszam gdybym wcześniej zorientował się co on knuje nie dopuścił bym do tego! 
-T-to nie twoja wina.-próbowała się uśmiechnąć. -Wracajmy, proszę. Chcę znaleźć się już w domu.
-Jesteś ranna! -odezwała się granatowowłosa.
-To nic.-spojrzała na swoją ranę i przyłożyła do niej rękę.

-Nie uleczysz się, jesteś zbyt słaba.- odezwała się brunetka, wyminęła czarnookiego i podeszła do Sakury. Oderwała kawałek materiału od swojej bluzki i zawinęła rękę zielonookiej tworząc z tego tymczasowy bandaż.-Gotowe.-uśmiechnęła się promiennie.
-Dziękuje.-różowo-włosa spojrzała na brunetkę, nie znała jej ale nie obawiała się. Nie miała czego w końcu była w towarzystwie przyjaciół.
-Dobra wracamy, musimy jeszcze odstawić Sakurę do szpitala.

Blondyn odesłał oddziały Anbu do wioski, został z nim tylko oddział Kaszalota.  Na przodzie biegł Sasuke i Naruto. Za nimi biegła Hinata, Sakura i Ev a na samym końcu biegł Kiba, Shikamaru i Sensei.
-Skąd znasz Sasuke? -zapytała brunetka.
Sakura spojrzała na nią nie wiedząc co odpowiedzieć. Biało-oka widząc minę różowowłosej odpowiedziała za nią.-Ona nic nie pamięta. Gdy tylko dotrzemy do wioski mam nadzieję, że Tsunade znalazła już coś co pomoże Sakurze.
-Dlaczego straciła pamięć? -Ciągnęła dalej, chciała jakoś zabić nudę.
-Miała wypadek na misji. Ikishi..ten chłopak co Sasuke go zabił on. -zawahała się na chwilę.- No to przez niego Sakura straciła pamięć.
-Rozumiem..Myślisz, że uda jej się odzyskać pamięć?
-Ja tu jestem! -spojrzała na nie przypominając im, że nadal znajduję się koło nich i wszystko słyszy.-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się lekko brunetka. Spoglądając na tych wszystkich ludzi czuła, że na pewno będzie jej lepiej w Konoha niż dotychczas co mieszkała we mgle.
-Ev..kim jesteś dla Sasuke? -biało-oka spojrzała na nią.
-To dość skomplikowane..ja.-zawstydziła się.- Ja znaczy on chce odbudować klan i ..-zacięła się.
-Rozumiem nie musisz już tłumaczyć.-zachichotała.
Zielonooka nagle poczuła ostre ukłucie jak by ktoś wbił w jej serce tysiąc szpilek. Nie wiedziała dlaczego ale czuła jakby traciła coś. Spojrzała nagle na bruneta, biegnącego przed nią. W jednej chwili w jej oczach pojawiły się łzy a w jej głowie różne myśli, różne wspomnienia. Drużyna, walka, kłótnia, odejście, pocałunek, obietnica. Wszystko przeleciało jej w głowie. Każda scena z jej życia związana właśnie z nim. Teraz wiedziała dlaczego poczuła to ukłucie, była pewna, że jest to spowodowane wypowiedzianymi słowami przez brunetkę. Przez jej głowę przeleciała jedna myśl. "Straciłam go"
Łzy cisnęły jej się same do oczu, wytarła je szybko nie chcąc by ktokolwiek widział, że cierpi z jakiegoś powodu, że toczy w środku z sobą walkę. Nie chce przyznać, że przypomniała sobie na razie tylko jego. Bo to za bardzo boli.

Minuty a może i nawet godziny zleciały im na powrocie do wioski. Sakura jako pierwsza przekroczyła granicę wioski. Gdyby nie sytuacja z przed prawie godziny na pewno cieszyła by się z powrotu bardziej niż teraz. -To ja pójdę już.-odezwała się stojąc do nich tyłem.
-Sakura jesteś pewna? Nie chcesz iść z nami gdzieś? Tak dawno nie rozmawialiśmy.-blondyn podszedł do niej.
-J-ja nie, jestem zmęczona. Przepraszam.
Biało-oka słyszała w jej głosie  smutek, położyła dłoń na ramieniu blondyna.-Naruto.-pokręciła głową i podeszła do dziewczyny. -Chodź Sakura, pogadamy. -spojrzała w jej oczy które były zaczerwienione.  We dwójkę poszły do mieszkania różowowłosej które było puste. -Gdzie moi rodzice?
-Na misji. -odezwała się i usiadła w salonie.
-Sakura..dlaczego płakałaś?
Dziewczyna wyszła na balkon i spojrzała w niebo, do jej oczu napływały łzy. Chciała je jakoś powstrzymać ale nie potrafiła.
Granatowowłosa poszła za nią i stanęła koło niej.-Dlaczego?
-Pamiętam..ja przypomniałam sobie.
-Co ?
-Sasuke. Gdy tylko spytałaś Ev o Sasuke..ja poczułam jakby coś we mnie pękło. -zaczęła płakać.
-Sakura..-powiedziała smutno i przytuliła ją.
-Straciłam go prawda?
-Przykro mi. Tak strasznie mi przykro. -przyciągnęła ją mocniej do siebie by mogła się wypłakać.
-Kochałam go, tak bardzo go kochałam.-łkała.
-Wiem. Nadal możesz go kochać.
-Nie mogę, nie dam rady. -spojrzała na nią.
-Powinnaś się położyć.-pociągnęła ją za rękę do salonu. Gdy tylko zielonooka położyła się, przykryła ją kocem. -Odpocznij, porozmawiamy jutro jak będziesz się lepiej czuła. -pocałowała ja w czoło i wyszła.
Długo nie trwało to za nim dziewczyna zasnęła, emocje z dzisiejszego dnia podziałały na nią jak kołysanka.

Granatowowłosa stała pod drzwiami Hokage, zapukała delikatnie i gdy tylko usłyszała ciche."Wejść" Weszła do środka, lisek stał odwrócony do niej tyłem wpatrywał się w puste uliczki miasta. -Co z Sakurą?
-Widziałeś?
-Tak widziałem jej łzy i słyszałem jej załamany głos.- odwrócił się do niej. -Co się stało?
-Gdy wracaliśmy rozmawiałam z Ev, spytałam ją o Sasuke nagle Sakura przypomniała sobie o nim. Rozmawiałam nie dawno z nią o tym i powiedziała mi, że poczuła wtedy jakby coś w niej pękło jakby coś straciła.-smutnym wzrokiem spojrzała na blondyna i podeszła do niego.
-Tylko to sobie przypomniała? -Spojrzał w jej oczy.
-T-tak.
-Nie smuć się, wszystko będzie dobrze. Sasuke najwidoczniej jest idiotą skoro nie zauważył,  że odpowiednią kobietę ma pod samym nosem.
-To prawda.
-Ja sobie dopiero parę dni temu uświadomiłem, że to czego potrzebuję już mam.
-Mianowice? -zaskoczona spojrzała na niego.
-Potrzebuję ciebie Hinata. Kocham cię. -powiedział na wdechu. Widząc zaskoczoną minę dziewczyny zbliżył się do niej i złapał ją za dłonie. Nachylił się lekko nad nią i pocałował.
Nie musiał długo czekać, granatowowłosa po chwili otrząsnęła się i zaczęła oddawać pocałunki.
-Ja też Cię K-kocham Naruto. - powiedziała zawstydzona trochę.

***
-No ładnie tu macie, twoi znajomi są całkiem fajni.-uśmiechnęła się.
-Jeszcze zdążysz zmienić zdanie.
-Aż tak źle? -zaśmiała się.
-Przekonasz się sama za parę dni.
-Jestem strasznie padnięta.-westchnęła.
Brunet wszedł do swojej posesji i zapalił wszystkie światła. Ciemne pomieszczenie oświetliły piękne lampy. Widok miny Ev był bezcenny. Czarnooki zaśmiał się pod nosem.
-Z czego się śmiejesz tłumoku?
-Z twojej miny.
-Oh wybacz, że nie jestem przyzwyczajona do takich widoków ! -burknęła.
-Dobra, na górze pierwsze drzwi po prawo to łazienka a na przeciwko masz swój pokój,
-Dziękuje.-mruknęła i poszła na górę.
Czarnooki usiadł na kanapie i głośno westchnął nie sądził, że wszystko się tak potoczy. Dziwiła go a zarazem ciekawiła sytuacja z Sakurą. Za wszelką cenę chciał się czegoś więcej dowiedzieć.
Rozłożył się i nawet nie wiedział kiedy przyszedł po niego morfeusz.






_____________________________________________
Cześć kochani! Wreszcie znalazłam troszkę wolnego czasu i udało mi się napisać kolejny rozdział. Co do poprzedniego rozdziału to miałam co do niego wątpliwości jednak po przeczytaniu waszych komentarzy te wątpliwości zniknęły. Cieszę się niezmiernie, że rozdział wam, się podobał. I mam nadzieję, że ten też będzie wam się dobrze czytało ! xD  No więc pozdrawiam was mordeczki, miłego czytania! <3 ;***

piątek, 24 października 2014

Rozdział 12.

      `.Każdego dnia uświadamiamy sobie jak wiele tracimy, jak dużo błędów popełniamy. Chcemy coś zmienić, chcemy podążyć inną drogą ale boimy się, że okaże się iż ta drogą była zła, że zamiast iść do przodu i wyjść na prostą my się cofamy i przepadamy. Rujnujemy swoje życie licząc na to, że bez wysiłku uda nam się zdobyć szczyty. Jednak po czasie uświadamiamy sobie, że życie nie jest usłane różami....

Nastała głucha cisza, po wczorajszej akcji nie zostało śladu, oddziały Anbu odpuściły poszukiwania i powróciły do wioski. Brak jakiejkolwiek poszlaki która doprowadziła by ich do uprowadzonej dziewczyny. Wszystko co wydawało się do tej pory fikcją stało się rzeczywistością. Chłopak który do tej pory udawał aniołka wreszcie ukazał swoje prawdziwe oblicze...
Oczy które lśniły gniewem wpatrywały się w spokojną twarz dziewczyny która do tej pory była nie przytomna. Chłopak wpatrywał się w nią z chytrym uśmiechem, miał co do niej wielkie plany których nikt nie mógł poznać. Brunet zminimalizował poziom swojej chakry by oddział anbu nie mógł ich odszukać, całą noc spędził na uciekaniu przed nimi i wreszcie udało mu się ich zgubić. Leniwym krokiem wyszedł z jaskini i usiadł na masywnym głazie, ciche westchnienie wydobyło się z jego gardła.
-Masz ją?-usłyszał kobiecy głos. Podniósł wzrok na czarnowłosą piękność.
-Dość długo musiałam czekać na te dziewuchę, a upierałeś się, że uda ci się załatwić to szybko. -prychnęła i weszła do środka. Jej zadowolony wzrok zatrzymał się na dziewczynie.
-Taka niewinna dziewczyna ma w sobie potężną moc, moc która nie długo będzie należała tylko i wyłącznie do mnie.-zaśmiała się i pogłaskała po głowie zielonooką. -Tak długo czekałam na ten moment. Teraz wystarczy tylko czekać aż jej moc obudzi się w niej. 
-Jak chcesz tego dokonać? -spojrzał na nią oczekując odpowiedzi. 
-To proste, wykorzystam do tego ciebie. Reszty dowiesz się w swoim czasie.-Odwróciła się do niego.- Oh nie patrz tak na mnie, krzywda Ci się kochany nie stanie. 
-Gdy tylko wszystko się uda, dotrzymasz swojej obietnicy? -podszedł do niej. 
-Tak dotrzymam, zawsze dotrzymuję więc nie obawiaj się kochanie.-pogłaskała go po policzku i pocałowała lekko.-Mam nadzieję, że wszystko idzie zgodnie z planem i nic nie pamięta. 
-Pamięta..-uśmiechnął się.
Spojrzała na niego z lekkim gniewem.-Słucham ? 
-Spokojnie, pamięta tylko to, że kiedyś "byliśmy ze sobą" to wszystko.-pocałował ją. 
-I to mi się podoba.-zaśmiała się i wyszła. 
-Pilnuj jej . 
-
Głośny huk, błyskawice, ogień i płomienie które rozrastały się wokół nich. Czarnooki przetarł strużkę krwi z kącika ust. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. -Nie jesteś taka słaba.
Dziewczyna prychnęła. - Sarkazm?
-Nie koniecznie. -uśmiechnął się i schował swoją katanę.
-To już koniec? Serio?- spojrzała na niego.
-Spójrz na siebie, ledwo się trzymasz na nogach.
Brwi dziewczyny uniosły się ku górze. -Ja? Żartujesz sobie ze mnie? Cholera! przecież to ty robiłeś sobie przerwy! -warknęła w jego stronę. 
- Nie przeginaj Ev! -warknął ostrzegawczo.
Dziewczyna westchnęła cicho i usiadła pod drzewem. Chodź nie znała go dość długo to poznała go już na tyle by wiedzieć, że łatwo jest go wkurzyć,a zły Sasuke to nieobliczalny Sasuke! To tak jakbyś wkurzył seryjnego mordercę ! -No dobra...Kiedy masz zamiar wyruszyć?
-Może w przyszłym tygodniu, mam tu jeszcze do załatwienia parę spraw.
Parę spraw? Jasne zawsze gdy tak mówi okazuje się, że tych spraw jest cała masa! -westchnęła i spojrzała na niego. -Parę? -mruknęła.
-Wiem co myślisz.-otworzył jedno oko.-I tak parę, muszę się spotkać z kimś. 
-Mhm dobra uznajmy, że Ci wierzę. 
-Nie masz innego wyboru.
-Z pewnością...dobra ty sobie tu odpoczywaj, a ja idę się przejść. -wstała i poszła w swoją stronę, przeciągnęła się leniwie, chwilę później doszła do miasta. Dzisiejszego dnia było sporo osób, rozejrzała się dookoła i dostrzegła dekorację. Festyn! jak mogłam o tym zapomnieć? 
Pobiegła szybko w stronę swojego domu, gdy tylko wpadła na górę od razu podbiegła do szafy. Zaczęła wyrzucać z niej wszystko tylko po to by znaleźć upragnioną rzecz. Cholera! Gdzie to jest?! Przeszukała wszystkie szafki w mieszkaniu i nic. Wściekła zdała sobie sprawę, że ktoś tu musiał być. Wkurzona uderzyła pięścią w ścianę.-Zabije, zabiję gnoja! 
Wyskoczyła przez okno i pobiegła w stronę baru, z daleka było słychać krzyki i głośne huki stamtąd. Weszła do środka z głośnym trzaskiem zamykających się drzwi. 
Wzrokiem zaczęła szukać wysokiego bruneta. Zauważyła go przy barze, popijającego piwo.
Podeszła do niego ze sztucznym uśmiechem, zacisnęła pięści i uderzyła go w twarz tym samym powodując jego upadek z krzesła. Zdezorientowany brunet złapał się za piekący policzek. 
-Powiedziałam Ci, że jeszcze raz wejdziesz do mojego domu to zabiję cię, czyżbyś zapomniał? -ukucnęła przed nim i złapała jego koszulę w pięść. -Nie usłyszałam odpowiedzi! 
Wszyscy dookoła przyglądali się im. Dziewczyna przeniosła wzrok z bruneta na widownię która wpatrzona była w nich jak w dobrą komedię. Jej brwi powędrowały ku górze. - Jeśli nie chcecie mieć problemów radzę zająć się sobą..-powiedziała w miarę grzecznie co dla niej było rzadkością aczkolwiek potrafiła być miła ale tylko dla osób które zasługiwały na to. -No więc? -ponagliła go. 
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.- uśmiechnął się krzywo i kontynuował swoją wypowiedź.-Dobra już nie patrz tak na mnie jak byś chciała mnie zabić spojrzeniem. 
-Uwierz, że mam taki zamiar. Więc gadaj po cholerę wkradłeś się tam albo obiecuję Ci, że nie dożyjesz do wieczora. -warknęła. 
-Potrzebowałem ...tej szkatułki. 
-Szkatułki czy raczej zawartości ?
-Naszyjnik twojej matki był a raczej jest dość cenny.
-Ty gnoju..radzę Ci go oddać! -zacisnęła mocniej pięść-albo...
-Ev! -usłyszała znajomy głos, wzrokiem powędrowała do osoby stojącej nie opodal niej. -Sasuke? Co ty tu robisz?
-Wyjdź.
Czy on sobie kpi? -Słucham?-jej brwi powędrowały ku górze. 
-Powiedziałem wyjdź na zewnątrz zaraz przyjdę do ciebie.
Dziewczyna chciała się sprzeciwić ale widząc groźny wzrok czarnookiego posłusznie wyszła na zewnątrz. -Co on sobie do cholery wyobraża? Cholera! ten gbur nie mam prawa mi rozkazywać! -Wściekła uderzyła pięścią w drzewo. Zrezygnowana oparła się o mur i westchnęła głośno. Po niespełna 10 minutach zauważyła jak z baru wychodzi brunet. 
-Co ty sobie wyob..-dziewczyna spojrzała na rzecz którą trzymał w ręku.- Mój naszyjnik..skąd ty..
-Usłyszałem twoją rozmowę. 
-Dzięki..-odebrała swoją zgubę. -Ale to i tak nie zmienia faktu, że jestem na ciebie wściekła! Jak mogłeś! Sama doskonale dała bym sobie radę! -oburzona spojrzała na niego. 
-No pewnie..Odzyskałem ten cholerny wisiorek a ty jeszcze marudzisz?-westchnął i ruszył przed siebie. 
-Sama bym sobie świetnie poradziła, ale ...ale dziękuje. 
-Mhm uznam, że Ci wierzę. 

Powoli ze snu budziła się zielonooka, powoli wstała do pół siadu i złapała się za bolącą głowę. Cholera! -Nic Ci nie jest? 
Dziewczyna spojrzała na niego.-Gdzie jestem? 
-U mojej znajomej. Uciekłaś z wioski a jak pobiegłem za tobą w poszukiwaniu znalazłem cię w pobliżu jeziora, byłaś nieprzytomna więc zabrałem Cię tutaj. 
-Uciekłam? Dlaczego? Ah głowa mi pęka nic nie pamiętam! 
-Spokojnie.-usłyszała kobiecy głos. -Nazywam się Mirake. Nie musisz się mnie bać. -uśmiechnęła się. Spięła swoje długie czarne włosy i usiadła koło zielonookiej. -Specjalizujesz się w medycynie mam rację ?
-T-tak.
-Boisz się, w sumie nie dziwię Ci się wiec na razie zostawię Cię samą, jeśli będziesz czegoś potrzebowała daj znać. 

Została sama, to wszystko wydawało jej się absurdalne, niby dlaczego miała uciekać z wioski od razu po wyjściu ze szpitala. I ta kobieta? Kim ona właściwie jest. To wszystko nie miało sensu, tyle pytań i zero odpowiedzi na nie, miała już serdecznie dość tej nie wiedzy i nie pewności. Chciała wreszcie wrócić do poprzedniego życia, do tego co było przed wypadkiem. Wszystko co teraz się dzieje wydaje się być tylko i wyłącznie absurdem , złym snem z którego za wszelką cenę chciała się wybudzić...Ale szara rzeczywistość uniemożliwiała jej to.
Wszystkie złe myśli przeleciały jej przez głowę, pewne urywki wspomnieć, ludzi których prawdopodobnie znała..czuła, że w jej umyśle jest pewnego rodzaju blokada która nie pozwala jej przypomnieć sobie czegokolwiek.. i te głosy w jej głowie które kazały jej się wynosić. ''Nie możesz im ufać"  ,
 "Oni okłamują cię! " ,''Nie ufaj im, uciekaj! Słyszysz? Uciekaj stamtąd! ''
Nie wiedziała już co ma robić i komu ufać kto kłamie a kto mówi prawdę. W tej chwili liczyło się dla niej tylko jedno. Wrócić do wioski i pogadać z Naruto, była pewna, że tylko jemu może ufać. 
Szybko wstała i założyła na siebie bluzę która leżała koło niej na posłaniu, szybkim krokiem wyszła z jaskini i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie zobaczyła więc zaczęła szybko biec w stronę lasu. Nie wiedziała gdzie jest ale chciała znaleźć się jak najdalej stąd. 
-Dokąd się wybierasz? 
-Ikishi. -przestraszona przyśpieszyła, była coraz bliżej lasu.
Chłopak pobiegł za nią. -To nic nie da! -warknął. Nagle zniknął i pojawił się tuż przy niej. 
Zielonooka odskoczyła od niego złożyła parę pieczęci i skumulowała czakrę w prawej dłoni. 
-Oszalałaś do reszty? Jak możesz ze mną walczyć? -zbliżał się powoli do niej. 
-Nie zbliżaj się!-krzyknęła. Chłopak w mgnieniu oka zaatakował ją. Jednak różowo włosa była o wiele silniejsza i uderzyła go pięścią w brzuch, uderzenie spowodowało, że poleciał parę metrów do tyłu uderzając głowę w kamienną ścianę. Zielonooka wykorzystała to i wznowiła bieg. Przedzierała się przez krzaki i drzewa, dookoła były same zarośla nic po za nimi, żadnego wyjścia nie było widać. Biegła dalej z nadzieją, że gdzieś dobiegnie. Po woli robiło się ciemno a ona nadal przedzierała się przez zarośla, zmęczona szła coraz wolniej. Wiedziała, że Ikishi wreszcie obudzi się i zacznie jej szukać, dlatego nie mogła teraz poddać się i zatrzymać. 
Wreszcie zmęczona opadła na kolana, opierając się plecami o drzewo, rosa zaczęła już powoli wchodzić. Na dworze było już całkiem ciemno jedyne światło dawały gwiazdy na niebie które dotrzymywały jej towarzystwa w tym ponurym miejscu. 
Nagle usłyszała szelest, jej mięśnie zacisnęły się, szybko wskoczyła na najwyższe drzewo i obserwowała otoczenie z góry. Po chwili zorientowała się, że to tylko głupi ptak. Odetchnęła z ulgą, postanowiła, że odpocznie i rano zacznie dalej biec..

***
-Naruto? Granatowowłosa weszła po cichu do gabinetu gdzie panowała ciemność. Wydawało się, że nikogo w środku nie ma ani jednej żywej duszy, jednak pozory mylą. Przy biurku siedział blondyn pogrążony w smutku po stracie przyjaciółki. 
-Naruto...-dziewczyna podeszła do niego i stanęła obok jego biurka. Przez chwilę próbowała odszukać jego spojrzenie ale w tych ciemnościach było to trudne. 
-Znajdzie się, na pewno! Jestem tego pewna. Nie poddawaj się. 
-Hinatka..jej nigdzie nie ma, zniknęła i nikt nie może jej odnaleźć. Oddziały Anbu szukały już wszędzie i nic. Wierzę, że gdzieś jest ale nie mam pojęcia gdzie. Za wszelką cenne chcę ją sprowadzić z powrotem ale nie potrafię! Zniknęła, rozpłynęła się razem z tym idiotą! Jak mogłem? Cholera jak mogłem być tak głupi i zaślepiony, że nie widziałem kim on tak na prawdę jest. -spuścił głowę. 
Biało oka złapała nieśmiało jego rękę. -Proszę nie mów tak! Wiesz..doskonale wiesz, że to niczyja winna. Każdy z nas został oszukany przez niego. A Sakura..Znajdzie się! Znajdziemy ją choćbyśmy mieli szukać dniami i nocami to odnajdziemy ją za wszelką cenę. Obiecuję Ci to!  
***
Siedziała w domu i spinała swoje piękne włosy w kok. Na sobie miała błękitne kimono,wyglądała w nim pięknie tak jak jej matka..na szyi zapięła szmaragdowy naszyjnik który dostała w dniu śmierci od swojej rodzicielki.. Pamiętała..tak dobrze pamiętała każde słowo które wtedy do niej mówiła. Oczy jej się zaszkliły, przetarła wierzchem dłoni oczy. 
-Nie mogę płakać. Obiecałam Ci, że już nigdy nie wyleję ani jednej łzy..
Dotrzymam słowa.  
Wyszła z domu, na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Czemu nie wspomniałaś, że idziesz na festyn? 
-Miałeś coś do załatwienia nie chciałam zawracać ci nie potrzebnie głowę.- spojrzała na niego i ruszyła z nim do przodu. 
-Wyruszymy do Konohy jutro. 
-Już jutro? Cieszę się..tylko czy przyjmą mnie?
-Z pewnością. Naruto nie będzie miał nic przeciwko być zamieszkała w naszej wiosce.
-Naruto? -zdziwiła się.
-Hokage wioski. -skwitował.
-Ah rozumiem.-zamilkła i spojrzała na niego. ..

 Dzień skończył się dość przyjemnie dla nich, cały czas rozmawiali i bawili się na festynie. Dziewczyna cały czas była zadowolona bo już jutro miała wreszcie opuścić tą wioskę i zacząć żyć gdzieś indziej w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Będzie w końcu mogła robić to na co ma ochotę...

***
Chłopak ocknął się z ogromnym bólem głowy pobiegł do czarnowłosej.
-Mirake! -zawołał dziewczynę i zaczął jej wszystko wyjaśniać. (...)
-Co to znaczy uciekła?!-wściekła spojrzała na niego z mordem w oczach,
-Nie wiem co jej się stało, zaatakowała mnie i uciekła.
-Ty idioto! jak mogłeś na to pozwolić? Wszystko zawsze musisz spieprzyć! Żadnego pożytku z ciebie nie ma!
-Proszę cię nie denerwuj się. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem.
-Dziwię się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś!
-Sprowadzę ją i na pewno już cię nie zawiodę!
-Wiem, gdy tylko spieprzysz to po raz drugi to obiecuję Ci, że wylądujesz na Oio-mie.- warknęła.

***
Gdy tylko zrobiło się widno różowo włosa nie traciła czasu i wznowiła swoją podróż, wreszczcie po jakiś dwóch godzinach ciągłego bieganiu udało jej się wybiec z tego cholernego labiryntu, kompletnie nie wiedziała gdzie się znajduję instynkt podpowiadał jej, że powinna biec prosto przed siebie i nie oglądać się za siebie. Zmęczona tym wszystkim biegła jakąś dróżka która doprowadziła ją do głównej drogi która prowadziła prawdopodobnie do wioski liścia. Zadowolona jak najszybciej chciała się tam znaleźć. Jednak efekt nie był taki jak oczekiwała. droga którą biegła doprowadziła ją do innej wioski
Szła przed siebie i rozglądała się, nikogo stąd nie kojarzyła. Wszędzie dookoła były porozwieszane jakieś ozdoby i dekorację po wczorajszej imprezie.. -Festyn ? -przeszło jej przez myśl. 




___________________________________________________________
PRZEPRASZAM WAS!
Tak długo mnie nie było i nawet nie dałam znać ;cc Brak czasu i brak trochę chęci. Lenistwo wzięło górę >.< Niestety przez to tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem za co bardzo was przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że rozdział wyszedł trochę badziewnie T.T Szału nie ma dupy nie urywa.. :o Z długością też trochę lipnie...Wiem wiem zawaliłam po całej Lini  @.@  Mam nadzieję,że kolejny rozdział o wiele bardziej mi wyjdzie i kiedy się pojawi nie piszę bo sama jeszcze nie wiem. Dużo nauki mam teraz więc to niestety uniemożliwia mi wszystko. >.< Dobra nie będę się rozpisywała i truła wam, mam nadzieję, że rozdział spodoba wam się choć troszkę :* Pozdrowionka ! <3

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 11.

Rozdział dedykuję kochanej i nie powtarzalnej Ev<3 !

"Nagle coś się kończy, jakby runął tobie świat. Pragniesz cofnąć czas na próżno. Nagle widzisz jasno tyle utraconych szans, słów, na które już za późno.."



Ciemność. Pustka. Cisza. Nikogo ani niczego tu nie było. Dźwięk odbijał się jak echo w jej głowie. Jej wzrok nie dostrzegł nic, widziała tylko ciemność która wydawała się nie mieć końca. Szła przed siebie ręką dotykając ściany, która była nieco wilgotna. -Czy ja umarłam?-przeszło jej przez myśl. 
Usłyszała dźwięk dość przytłumiony, słyszała odgłosy dość ciche które z każdą sekundą stawały się głośniejsze. Zauważyła światło, które oślepiło ją na chwile, przymrużyła oczy i przyśpieszyła kroku idąc w tamtym kierunku.
"Obudził ją zapach świeżo grzanego jedzenia i zapach kawy, otworzyła po woli oczy tym samym przyzwyczajając je stopniowo do światła. Usłyszała czyjeś kroki, nagle w progu stanął wysoki brunet. Ikishi-przeszło jej przez myśl. Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na jego anielskie oblicze, był w samych spodenkach. Wzrokiem powędrowała na jego umięśnioną klatkę która podnosiła się i opadała w swoim tempie. Przełknęła głośno ślinę. -Widzę, że już nie śpisz kochanie-odezwał się i podszedł do dziewczyny składając na jej ustach pocałunek który ona z chęcią przedłużyła przeczesując swoją dłonią  jego włosy. -Tak przed chwilką, mm co tak ładnie pachnie? -uśmiechnęła się i wstała zarzucając na siebie cienki szlafrok, który zawiązała sobie w pasie.
-Jak pójdziesz ze mną to się przekonasz-przyciągnął ją do siebie.
-Kusząca propozycja. -zawiesiła ręce na jego szyi i musnęła jego usta. 
-Wyspałaś się księżniczko? -uśmiechnął się do niej słodko. 
Dziewczyna zastanowiła się przez chwilę, dostrzegła jak chłopak przypatruje jej się oczekując odpowiedzi.- Mhm bywało lepiej-mruknęła i odsunęła się od niego z chytrym uśmieszkiem. -Tak a to niby czemu? Czyżby ci się nie podobała nasza wczorajsza noc? 
-No wiesz było całkiem, całkiem. Mógłbyś się trochę lepiej postarać - zachichotała.
-Ach tak? To znaczy, że będę musiał się bardziej wysilić żeby cię zadowolić?
-Czy ja wiem? Po tym co było wczoraj to nie wiem czy dam ci kolejną szanse.-udała nie pewną. 
-Jestem pewny kochanie, że nie wytrzymasz beze mnie i będziesz błagała mnie bym cię zadowolił.-przybliżył się do niej i złapał ją w tali, przyciągnął ją do siebie i wpił się w jej malinowe usta. "

Dziewczyna przyglądała się tej scenie? A może wspomnieniu które przypomniała sobie, spojrzała na siebie było widać, że była naprawdę z nim szczęśliwa. To szczęście zniknęło jak bańka mydlana gdy tylko miała wypadek. Zrozumiała, że przez to krzywdzi Ikishiego który tak bardzo się starał. Chodź przypomniała sobie dopiero jedno wspomnienie to czuła, w środku dziwne ciepło które rozchodziło się po jej wnętrzu a także pewnego rodzaju nie pokój...

Dziewczyna przekręciła się na drugi bok, zamruczała cicho przez sen. Brunet który stał nad nią uśmiechał się chytrze. -Teraz kochanie na pewno sobie przypomnisz mnie.-pomyślał i wznowił swoją technikę fałszywych wspomnień, chytry uśmiech nie schodził mu z twarzy. Gdy tylko zobaczył, że dziewczyna się przebudziła od razu skończył i zaczął głaskać ją po głowie jak gdyby nigdy nic. -Hej wyspałaś się? spojrzał na nią. 
-Tak..wiesz .-zawahała się nie wiedząc czy ma mu powiedzieć, że przypomniała sobie coś czy lepiej zachować to na razie tylko dla siebie. Jednak widząc jego spojrzenie stwierdziła, że nie powinna ukrywać przed nim tego.-J-ja chyba przypomniałam sobie coś.-przełknęła głośno ślinę. 
-Tak? Co dokładnie?
-Ja.. to znaczy -jąkała się w swoich słowach nie potrafiąc ubrać tego w zdanie.-Przypomniałam sobie pewne zdarzenie..em pamiętam, że obudził mnie zapach kawy i jedzenia które przyrządzałeś, ty przyszedłeś w samych spodenkach-zarumieniła się lekko i zamilkła nie chcąc dalej kończyć. Chłopak uśmiechnął się i złapał ją za rękę. Pewnie przypomniałaś sobie naszą pierwszą noc.-rozmarzył się i z jeszcze większym uśmiechem kontynuował.-Jesteś na dobrej drodze kochanie do odzyskania wspomnień. Tak się ciesze. 
Dziewczyna przyglądała się jego roześmianej twarzy po czym skierowała wzrok na otwierające się drzwi, w jednej chwili do sali weszła blondynka widząc, że już nie śpi posłała jej lekki uśmiech.-Jak się czujesz Sakuro?
-Dobrze..tak mi się wydaje.-odwzajemniła uśmiech.-Kiedy wreszcie będę mogła wyjść? spojrzała na blondynkę i na jej zaciśniętą szczękę. 

Kobieta spojrzała na zielonooką i westchnęła. Wyniki wyszły w porządku więc nie może jej tu trzymać na siłę nawet jakby chciała. -Zrobimy jeszcze rutynowe badania kontrolne i myślę, że już jutro będziesz mogła wyjść.
-Dopiero jutro? -skrzywiła się.
-Wytrzymałaś tydzień to i wytrzymasz ten jeden dzień.-próbowała się uśmiechnąć ale zamiast tego wyszedł jej grymas. Blondynka westchnęła i wzięła do ręki jej kartę. Wypisała zwolnienie. -Gdy tylko skończymy badania będziesz mogła już dzisiaj wyjść- powiedziała nie chętnie. 

Różowo-włosa uśmiechnęła się promiennie, nareszcie usłyszała dobrą wiadomość. Odechciało jej się siedzenie w tych czterech ścianach które przyprawiały ją o zawrót głowy. Spojrzała na bruneta który miał wypisaną radość na twarzy. Dostrzegła jego chytry uśmiech który od razu zniknął gdy dostrzegł, że dziewczyna mu się przygląda. Postanowiła jednak nie pytać o powód jego euforii.

***

-Sasuke! Hej Sasuke! -białowłosy biegł w kierunku bruneta, chłopak nie chętnie stanął i odwrócił się w jego kierunku posyłając mu wściekłe spojrzenie mówiące "Czego chcesz idioto znowu?! Nie widzisz, że jestem zajęty?" 
Kruczowłosy westchnął.-Masz zamiar tak tu stać i gapić się czy wreszcie powiesz po cholerę zawracasz mi głowę?
Hozuki uśmiechnął się i spojrzał dumnie na czarnookiego.- Znalazłem Ci dziewczynę.
Brunet prychnął pod nosem. - Jeśli znowu chodzi ci o Karin to daruj sobie nie chcę aby matką moich dzieci była ta dziwka.-wywrócił oczami.
Chłopak zaśmiał się słysząc przezwisko jakie dał czerwonowłosej małpie..-Żartujesz sobie ona nawet jako dziwka spieprzyła by ten zawód! -zaśmiał się głośno. -Do rzeczy. - ponaglił go czarnooki. 
-Dziś rano byłem w pobliskiej knajpce i natknąłem się na taką super laskę! mówię ci totalna sex bomba jak ją zobaczysz padniesz z wrażenia! 
-Nie sądzę..
-Może najpierw byś ją zobaczył!-pociągnął go za rękę w stronę knajpy.

Kruczowłosy nie był do końca przekonany co do wizji chłopaka, zawsze gdy mówi, że znalazł mu odpowiednią dziewczynę zawsze kończyło się tym samym, on nie potrzebował pustej blondynki która miała w swoich ustach więcej lodów niż on frytek.
On potrzebował prawdziwej kobiety która była ładna i do tego silna. Widząc zapatrzonego chłopaka spojrzał w kierunku baru przy którym siedziało parę osób.
- No i co myślisz o tamtej rudowłosej dziewczynie? 
Chłopak spojrzał z niedowierzaniem na kolegę.-Serio Suigetsu? Serio? Od kiedy to cię pociągają starsze babki po 40? Zaśmiał się.
-Co? -chłopak zdziwił się reakcją bruneta.
-Sam mówiłeś, że potrzebujesz doświadczonej i silnej kobiety! Żebyś ty widział jakiego ona ma kopa stary! 
-Wiesz co? Daj spokój sam zajmę się szukaniem a ty..-westchnął. - Ty lepiej idź napij się albo przynajmniej zrób coś ze sobą.
-Ale..-widząc wzrok chłopaka nie odezwał się, zrezygnowany pokręcił głową i wyszedł.-Tyle się starałem, żeby znaleźć mu odpowiednią babkę, co nie było łatwe a ten jeszcze wybrzydza! -pomyślał. 

Brunet podszedł do baru, usiadł na czarnym stołku i zamówił sobie drinka. Rozejrzał się po knajpce, ale nic ani nikt nie przykuł jego uwagi. Zrezygnowany tym wszystkim wziął do ręki swojego drinka i wypił go duszkiem. Tego było mu trzeba, pokręcił głową na samą myśl o szukaniu dziewczyny. -To nie ma sensu-pomyślał. -Co mi odbiło z tą odbudową klanu! 
-Poproszę wódkę z sokiem-usłyszał kobiecy głos, spojrzał w tamtym kierunku i zaniemówił. Koło niego usiadła wysoka brunetka o nieskazitelnej urodzie, dość długo musiał się jej przyglądać bo dziewczyna zerknęła na niego i uśmiechnęła się promiennie.

Miała tego dość wszyscy uważali, że jeśli jest kobietą to jest słaba. Miała ochotę ich wszystkich powybijać. Wściekła uderzyła pięścią w mur. O co im wszystkim dzisiaj chodzi. Zgadali się czy jak-przeszło jej przez myśl. 
Gdy tylko pyta o jakieś zadanie dzięki któremu zdobyła by kasę wszyscy odpowiadają jej to samo "Hahah ! Coś ty dziecinko zgłupiała do reszty? Plac zabaw jest gdzie indziej, jeśli Ci się nudzi to idź pobaw się laleczkami" , "Oszalałaś Skarbie do reszty? Tak śpieszno ci na drugą stronę?"
O co im do cholery chodzi? Przecież te misję nie były wcale tak nie bezpieczne trzeba było tylko schwytać parę gangsterów, morderców i tak dalej to trochę jak łowca głów. Dzięki temu mogła uzbierać trochę kasy i wyrwać się z tej piekielnej nory. Dziewczyna pokręciła głową -kogo ja oszukuję?-westchnęła- Wszyscy tu są idiotami! Co to do cholery ma być za dyskryminacja! -warknęła głośno.
Oburzona weszła do pierwszej lepszej knajpy by zatopić smutki w szklance dobrej wódki. O tak tego było jej trzeba to pewne. Zasiadła przy barze.-Poproszę wódkę z sokiem-odezwała się do barmana który po chwili postawił przed nią zamówienie. Kątem oka dostrzegła, że ktoś się je przygląda-prychnęła cicho pod nosem i odwróciła głowę w lewą stronę. Spojrzała w czarne oczy i uśmiechnęła się lekko. Ta intensywna czerń i te ogniki w oczach ...nie potrafiła tego uczucia opisać ale było takie ..dziwne.. upiła łyk wódki. -Zły dzień? -usłyszała.
Czy to tak bardzo widać?-pomyślała i zerknęła na niego. -Można tak powiedzieć..Jestem Ev..
-Sasuke.-uśmiechnął się przez chwilę i duszkiem wypił zawartość kieliszka.
-Co ty na to byśmy się przeszli ?-zapytał, najwidoczniej alkohol dodał mu trochę więcej odwagi. 
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i skinęła głową dopiła zawartość szklanki i wstała, odprężyła się czując jak ciesz wypełnia jej organizm, kpiła z ludzi którzy powtarzali jej, że powinna ograniczyć alkohol, przecież ona nie była od niego uzależniona, tylko od szczęścia, a to, że alkohol daje szczęście to już zupełnie inna sprawa...-Pokręciła głowa i wyszła z knajpy kierując się za młodym brunetem który jak widać wpadł w jej oko. - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam, jesteś hmm turystą? -zaśmiała się widząc wyraz twarzy bruneta który najwidoczniej szukał odpowiedzi na niebie.
-Mniej więcej, szukam czegoś.
-A co zgubiłeś coś? 
-Nie do końca, szukam pewnej osoby a dokładniej kobiety.
-Kobiety? -spojrzała na niego, nie wyglądał na żadnego Playboya czy coś. Ale w sumie ...ciekawa jestem jak by wyglądał z króliczymi uszami..Dość Ev o czym ty myślisz?-Skarciła się od razu za tą myśl. Jak widać alkohol daje siwe znaki jej wyobraźni. 
-Jak chcesz mogę pomoc ci szukać.-uśmiechnęła się.
-Potrzebuję pięknej i silnej kobiety z którą mógł bym odbudować swój klan.
Zamyśliła się, wyłączyła się po pierwszych jego słowach. ''Potrzebuję pięknej i silnej kobiety" reszty jego słów nie usłyszała bo była tak pogrążona w swoich myślach. 
-On szuka silnej i pięknej kobiety..przecież stoję obok ciebie młotku ! -pomyślała i westchnęła. 
-Chyba nie znajdziesz tu takiej która spełniała by te dwa kryteria..W tej wiosce są piękne kobiety lecz nie silne..tutejsi mężczyźni uważają, że kobiety nie powinny walczyć tylko siedzieć w domu przy garach i sprzątać dom, opiekować się dziećmi..-spojrzała na niego i wybuchnęła gniewem-To są brednie jakieś! Kobiety nie są tylko od zajmowania się domem!
Chłopak spojrzał na nią i uśmiechnął się pod nosem, jeszcze nigdy nie spotkał tak wybuchowej dziewczyny która na pierwszy rzut oka wydała się potulna jak baranek.
-Czyli powiadasz, że nie znajdę tu odpowiedniej kandydatki? -westchnął teatralnie i spojrzał na nią kątem oka. 
-J-ja..-zawahała się.- Nie wiem musisz poszukać.-uśmiechnęła się.
Szli przez dłuższą chwilę w ciszy mijając przechodzących mieszkańców wioski. Z daleka dostrzegła grupkę młodych chłopaków którzy siedzieli na murku i popijali piwo, gdy tylko wraz z brunetem minęli ich usłyszała za sobą gwizdy. Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole, odwróciła się do nich z mordem w oczach. Gdyby potrafiła zabijać spojrzeniem, tamta banda frajerów już dawno wąchała by kwiatki od spodu. -Drodzy panowie nie jestem psem, żeby na mnie gwizdać! -warknęła i zacisnęła pięści. 
Brunet uśmiechnął się pod nosem widząc miny tych typków...-charakterek ma taki sam jak..-zamyślił się i nagle w jego głowie pojawił się obraz wkurzonej Sakury która jak zwykle leje Naruto, cicho zaśmiał się pod nosem. Pokręcił głową wyrzucając z myśli ten absurd. Cały czas o czym nie pomyśli widzi ją, jej twarz, jej uśmiech. 
-Możemy iść.-warknęła nieco spokojniej niż przed chwilą. 
-Widzę, że cięty języczek masz.-zaśmiał się. 
Brunetka uniosła lekko brwi, może jej się wydawało,albo któryś już raz z kolei chłopak uśmiechnął się do niej promiennie. Ten jego uśmiech był taki powalający, najchętniej to by tera złapała go za koszulę i wpiła się w jego usta...Aaa przestań! tylko spokojnie to wszystko wina alkoholu. Ty przecież tak nie myślisz..nawet go nie znasz a chcesz mu się pchać do łóżka. Dziewczyno! ogarnij się! -próbowała wyrzucić ten głupi pomysł z głowy ale gdy tylko spoglądała na niego serce zaczęło jej bić jak oszalałe. Nigdy jeszcze się tak nie czuła..to uczucie było jej jeszcze nie znane, w brzuchu poczuła mrowienie a ręce zaczęły jej się lekko pocić..Co się ze mną dzieje do cholery?-przeszło jej przez myśl...Och to na pewno jest sen, ja tylko śnię i zaraz obudzę się w swoim łóżku. To tylko sen przecież to nie możliwe abym na widok zwykłego chłopaka dostawała od razu szału..Ale czy na pewno był zwykły? On był inny niż wszyscy mężczyźni razem wzięci, był miły, zabawny i tak ślicznie się uśmiechał. 

***
-Jak to dobrze być wreszcie w domu.-różowo włosa uśmiechnęła się pod nosem i usiadła na kanapie. W domu nikogo nie było, więc chłopak podszedł do niej i spojrzał na nią. -Jesteś pewna, że nie chcesz zamieszkać u mnie? W końcu przed wypadkiem .. no wiesz..
-Ikishi-westchnęła.- Ja nie pamiętam co było przed wypadkiem, proszę zrozum mnie. To nie jest dla mnie łatwe..-spojrzała na jego zaciśniętą dłoń.- Daj mi czas, muszę przyzwyczaić się do tego wszystkiego..na nowo.
Chłopak westchnął.-Dobrze, więc dam ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała. Sakura pamiętaj, że nie odpuszczę..J-ja za bardzo cię kocham. 
Spojrzała na niego, przeszedł ją dziwny dreszcz. Miała dziwne przeczucia-Będę pamiętała..-odezwała się w końcu. Widziała jak chłopak odetchnął z ulgą.
Gdy tylko chłopak opuścił jej dom dziewczyna poszła na górę do swojego pokoju, dostrzegła na szafce nocnej zdjecie na którym była ona, jej przyjaciel Naruto i chłopak o czarnych włosach i oczach którego  nie pamiętała. Odłożyła na miejsce ramkę i poszła do łazienki wziąć długą relaksującą kąpiel.


Stojąc na balkonie uświadomiła sobie, że życie w ciągłej nie pewności i nie wiedzy może być męczące. Chciałaby wreszcie odzyskać utracone wspomnienia. Tyle pytań chodzi po jej głowie i zero odpowiedzi na nie. Przebywając z Ikishim w jej głowie nagle pojawia się czerwona lampka. Gdy jest z nim czuje, że coś jest nie tak. Te obawy nie dają jej spokoju. W jej głowie pojawia się mnóstwo czarnych scenariuszy obawy przed czymś lub przed kimś.

-Karin! Daj spokój i wyjdź stamtąd wreszcie! -wrzasnął oburzony Suigetsu waląc od pół godziny w drzwi, za którymi znajdowała się czerwono-włosa. Gdy tylko ujrzała swojego Sasuke z tą dziewuchą, pobiegła do łazienki wypłakać się.
-Karin! do cholery, ja już dłużej nie wytrzymam!-warknął wściekły.
-Co ona ma czego ja nie mam, że Sasuke woli ją ode mnie.-dziewczyna wytarła wierzchem dłoni spływające ciurkiem łzy.
-Hmm..pomyślmy, na pewno mózg ! A teraz do cholery wyjdź stamtąd albo pójdę do twojego pokoju i wyrzucę wszystkie twoje szmaty przez okno !
-Nie interesuję mnie to !
Chłopak zdziwił się, zazwyczaj gdy groził jej w ten sposób ona zawsze krzyczała " Tknij chociaż jedno z moich ubrań a pożałujesz, obetnę ci łapy i dam na pożarcie wilkom!" Nie poznawał jej z każdym dniem była inna i bardziej wkurzająca.-Karin? Co ci jest?
-J-ja nie chcę żeby Sasuke myślał o mnie źle! chce żeby podziwiał mnie tak jak inne kobiety.
Hozuki westchnął.-No dobra, otwórz drzwi i wyjdź to pogadamy. -pokręcił z zażenowaniem głową. Dziewczyna wyszła i spojrzała czerwonymi oczami na białowłosego. Chłopak spojrzał na nią i się skrzywił, złapał ją i wyciągnął z łazienki. Szybko wszedł i zamknął się.- No wreszcie.-ulżyło mu. -Jeśli chcesz żeby Sasuke cię traktował jak ..inne kobiety. -westchnął- chodź to nie możliwe-mruknął cicho do siebie.- To zachowuj się normalne a nie jak wariatka która jak tylko go zobaczy rzuca się na niego i krzyczy Sasuke-kun. I co najważniejsze ale nieprawdopodobne to ...zmień twarz. -chłopak zaśmiał się i poszedł do swojego pokoju.

-Nie chciałaś nigdy opuścić tego miasta?-spytał spoglądając na nią.
-Wiesz, chciałam i to dawno temu, tylko gdzie bym miała wtedy iść? Nigdy nie wychodziłam poza mury miasta. Gdy tylko chciałam wziąć jakąś robotę wszyscy patrzyli na mnie z góry. Wszyscy powtarzali to samo, że jestem kobietą i powinnam siedzieć w domu.- zacisnęła pięści i kontynuowała- Nie cierpię tego miejsca. Chce się stąd wreszcie wydostać. Nie po to tryle lat ćwiczyłam dzień i noc tylko po to by siedzieć w tym pieprzonym mieście!
-Spokojnie..-mruknął widząc w jej oczach narastający gniew.- Mogłabyś zamieszkać w mojej wiosce, w Konoha. Tam mogłabyś wykonywać swoje misję kiedy byś tylko chciała.
-Konoha.?-powtórzyła głucho.- Naprawdę mogłabym?
Brunet tylko skinął głową i czekał na jej odpowiedź.-W takim razie chciałabym odejść stąd i zacząć..nowe życie.-uśmiechnęła się.- Lepsze życie.


Dzień skończył się bardzo szybko, na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy a księżyc był dziś wyjątkowo piękny, dziś była pełnia. Zielonooka siedziała na balkonie i patrzyła w niebo, okryła się kocem i przymknęła oczy. Chciała aby ktoś przyszedł i powiedział jej, że wszystko będzie dobrze, że będzie jak dawniej. Nikt nawet nie może wyobrazić sobie jak się teraz czuje, spoglądając na swoich rodziców których nie pamięta, rozmawiając z przyjaciółmi których wgl nie zna. Wszystko wydawało jej się tylko snem z którego zaraz się obudzi i wszystko wróci do normy taką przynajmniej miała nadzieję.-westchnęła..-Nadzieja matką głupich ..

***
Pewna blond włosa kobieta od samego świtu siedziała w szpitalu i szukała czegoś co mogłoby jej pomóc w odkryciu czegoś nie zbędnego,cokolwiek co pomorze jej uczennicy przywrócić pamięć. Przez pół godziny kobieta wpatrywała się w wyniki jej badań. Wszystko w normie, poza pewnym szczegółem, poziom jej chakry jest zaburzony, wyniki badań potwierdzają niezgodność przepływu. -To nie możliwe-westchnęła i szybko wstała podchodząc do pancernej szafki zezwojami. -Nie, to też nie to. Gdzieś to musi być- wyrzucała na ziemie zwoje szukając odpowiedniego który wyjaśni wszystko. -Mam. -blondynka wzięła do ręki i zasiadła z powrotem przy swoim biurku. Otworzyła i wczytała się dokładnie by nie ominąć niczego. -T-to nie możliwe.
W tym samym czasie w szpitalu pojawił się członek Anbu.
-Czcigodna Tsunade, dostaliśmy raport z jednej z wiosek. Poszukują zbiegłego ninja, który może być niebezpieczny.

-Zbiegły ninja? A gdzie jest Naruto?
-Hokage teraz zajmuję się sprawami związanymi z wioską.-odpowiedział.
-Dobrze więc pokaż mi ten raport.- zarządziła i odebrała go. Po przeczytaniu wszystkiego w jej oczach było widać szok. Opis zbiegłego ninja był dokładnie podobny do Ikishiego. -Cholera, ten dupek oszukał nas wszystkich. Musicie jak najszybciej znaleźć Ikishiego Azuri! Sprowadź Sakurę do mnie, prawdopodobnie wiem jak jej pomóc.


Chłopak dowiedział się dziś rano, że jego wioska już wysłała za nim listy gończe, musi jak najszybciej skończyć to co zaczął nie może teraz wszystko zepsuć za dobrze mu idzie by było inaczej. Brunet stał na dachu i obserwował dziewczynę która nadal była pogrążona w głębokim śnie, w krainie marzeń gdzie wszystko jest takie idealne. Gdzie problemy znikają. Chłopak zeskoczył i zwinnie wszedł przez uchylone okno, ostatni raz spojrzał na spokojną twarz dziewczyny po czym uderzył ją w kark, nie mógł pozwolić na to by się teraz obudziła i wszystko zniszczyła. Wziął ją na ręce i zniknął.

-Czcigodna Tsunade! Sakury nigdzie nie ma, powiadomiliśmy już Hokage. -odezwał się członek Anbu.
-Cholera! - warknęła i zrzuciła wszystkie rzeczy z biurka- Musicie ją znaleźć!
-Hai!

Kobieta krążyła po szpitalu nie wiedząc co ze sobą zrobić.- Jeśli Sakurze się coś stanie obiecuje że zabije gnoja! -warknęła i zacisnęła pięści.
 -Jak mogłem być tak nie odpowiedzialny! Jak mogłem go przyjąć do wioski i pozwolić mu na to by miał dostęp do Sakury.- Blondyn nagle pojawił się przed blondynką, miał zaciśnięte wszystkie mięśnie. Jego nerwy były na wodzy.- Zabiję gnoja, po po prostu go zabiję!- krzyknął.
-Uspokój się Naruto, musimy jak najszybciej ich znaleźć. Nie wiemy co chce zrobić z nią, każda minuta jest na wagę złota.
-Wysłałem wszystkie oddziały Anbu żeby przeczesały teren.- blondyn zamknął oczy i westchnął. Najpierw ten wypadek teraz to..- chłopak zsunął się po ścianie.- Nie wybaczę sobie jeśli coś jej się stanie.

_____________________________________________________________________
No kochani to by było na razie na tyle ^^ Rozdział 12 pojawi się w przyszłym tygodniu, pozdrawiam wszystkich czytelników. Buziaki! ;****