środa, 25 marca 2015

Rozdział 16.



"Nalewam drugą szklankę, żeby nie była pusta. Jak pokój, moje serce i słowa w Twoich ustach."

-Tsunade sama ! -krzyknęła zdezorientowana brunetka.
Tsunade zerwała się natychmiast z krzesła, tym samym powodując chwilowy brak równowagi. Blondynka spojrzała na nią gniewnie. -Co ty do cholery wyprawiasz! Tyle razy ci powtarzałam, że wolę budzić się w bardziej przyjemniejszy sposób! -kobieta westchnęła i poprawiła włosy.-Dobrze, mów o co chodzi.
-Proszę wyjrzeć przez okno. Coś się stało panience Sakurze.
-Stało? -kobieta wyjrzała przez okno, jedyne co zobaczyła to oślepiający ją blask słońca. Przetarła oczy i ponownie spojrzała w tamtym kierunku. Jej oczom ukazała się radosna Sakura sprzed ponad 3 lat. Dziewczyna wyglądała jak anioł, jej różowe, bujne włosy rozwiewał wiatr. A blask słońca oświetlał jej bladą twarz wypełnioną uśmiechem. Jej radosne oczy wpatrywały się w różowo-włosom piękność, która swój wolny czas poświęcała dzieciom z domu dziecka. Odkąd pamięta dziewczyna uwielbiała pomagać tym biednym dzieciom, ale odkąd odeszła przestało być tam tak radośnie i kolorowo. Dzieciaki stamtąd traktowały ją jak swoją "starszą siostrę'' była dla nich wzorem do naśladowania. W ich maleńkich oczach była pierwowzorem. 
-Jak miło znowu widzieć ją taką. -uśmiechnęła się blondynka.
-Nie rozumiem, jeszcze wczoraj była wrakiem człowieka, a dziś? Tryska energią. Wygląda jakby odzyskała cząstkę siebie.
Kobieta odwróciła się i spojrzała na Shizune.
-Sakura wczoraj przyszła do mnie. -westchnęła i usiadła przy swoim biurku. Przełożyła papiery na lewą stronę biurka i splotła dłonie. -Użyłam na niej jutsu, które pomogło jej odzyskać wspomnienia..
-Jest jakieś ale prawda?
-Tak, chociaż chciała odzyskać wspomnienia, to również chciała o pewnych zapomnieć. -spojrzała na nią znacząco.
-Sasuke.
-Zgadza się. Nie mogłam jej odmówić, wiem ile kosztowały ją te 2 lata. Jednakże, Sasuke jest w jej życiu od dawna i jej umysł będzie walczył z nią. Co doprowadzi znowu do cierpienia. Ale może zdarzyć się też tak, że nie będzie o nim pamiętała dopóki ja nie przywrócę tych wspomnień.
-Możesz to zrobić?
-Owszem, na razie chcę zobaczyć jaki będzie tego skutek.
-Co zamierzasz? -spojrzała na nią wyczekująco.
-Pozostawię los w ich rękach. -uśmiechnęła się. -Shizune.
-Tak?
-Wyślij proszę Sakurę do szpitala i powiedz, że od dziś chcę aby była ordynatorką na oddziale dziecięcym. -Po wyjściu brunetki, V Hokage odwróciła się na krześle w stronę okna i wpatrywała się w młodą Haruno. 

 ***

Przez niezasłonięte żaluzje do pokoju młodej brunetki wkradły się promienie słoneczne, które padały na jej śliczną twarz. Ev obudziła się i przetarła oczy. Leniwie przekręciła się na drugi bok z nadzieją, że jeszcze uda jej się zasnąć. Na marne nagle usłyszała łomot. Szybko zerwała się z łóżka i zaczęła zbiegać na dół. W salonie zobaczyła pól nagiego bruneta. Dziewczyna zarumieniła się i zakryła
 ręką oczy. 
-Co ty wyprawiasz? -zapytała cicho.
Brunet spojrzał na jej zarumienione policzki i uśmiechnął się.
-Robię śniadanie.
-I do tego potrzebna ci jest katana? -zdziwiła się.
-Trenowałem parę minut temu.
-W domu? -ciągnęła.
-Skąd ten pomysł? -zdziwił się i odłożył katanę na bok, podszedł do krzesła i założył na siebie białą koszulkę, która świetnie leżała na jego umięśnionym torsie.
-Może przez to, że dookoła ciebie są porozbijane wazony? -pokręciła głową. -jak z dzieckiem.
-Dobra masz mnie. -westchnął.
-Tak więc dowiem się dlaczego o godzinie 8 zostałam obudzona?!
-Włamanie było. -warknął.
Dziewczyna uniosła brew ku gorze i podeszła do drzwi. -Włamanie powiadasz, ciekawe. Szkoda tylko, że nie ma żadnych śladów owego włamania. To co weszli kominem?
Czarnooki oparł się o ścianę. -Może pani detektyw odpuści wreszcie?
-Odpuszczę jak mi usmażysz naleśniki. -brunet westchnął i poszedł do kuchni.
-Grzeczny chłopiec- zaśmiała się i poszła za nim.-Sasuke? -usiadła wygodnie na krześle.
- powiedz kim jest Itachi? czarnooki napiął mięśnie tak mocno, że aż były widoczne pod białą bluzką. -Jak on seksownie wygląda. -pomyślała i nagle dodała. -proszę. .
-Mówiłem już, Itachi to złoczyńca. -powiedział o dziwo spokojnym tonem, co nieco
zdziwiło dziewczynę.
-Chciałabym wiedzieć o nim coś więcej. -spojrzała na niego, czekając na wybuch gniewu, który nie nadszedł. 
-Ev..rozmawialiśmy już o tym. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz. -Podszedł do stołu powolnym acz stanowczym krokiem. -Poza tym i tak nigdy go nie spotkasz na swojej drodze. 
-Skąd ta pewność? Co nagle w wróżbitę się bawisz? -pomyślała i westchnęła. -Jej wewnętrzna bogini załamała się.
-Skąd to wiesz? 
-Bo on nie żyje. -skłamał. -Przez chwilę ją zamurowało. 
-Nie żyje? Ale wczoraj mówiłeś..
-Wczoraj w nocy ktoś go zabił. - spojrzał na nią. -możemy zakończy wreszcie temat o Itachim. Raz na zawsze? 
-Rozumiem. -zamilkła i wstała. -Pójdę się przejść.
Brunet westchnął i oparł się o blat, nie chciał jej okłamać ale też nie chciał ją narażać na niebezpieczeństwo. Dobrze wiedział kim jest Ev i skąd pochodzi, wyczuł jej chakre. Dlatego też musi ją chronić, i za wszelką cenę nie może dopuścić by ktokolwiek z zewnątrz się dowiedział kim ona jest.

-Cholera. -warknęła i kopnęła mały kamień, robiła to z każdym nowym postawionym krokiem. Nudziło jej się w tym momencie, a na ten moment była to jedyna w miarę ciekawa zabawa. O ile można to tak nazwać. Czuła jak nadmiar emocji rozsadza jej głowę. - westchnęła. 
Szła zatłoczonymi uliczkami miasta, co jakiś czas mijając ganiające się dzieci. Starszych ludzi stojących przy swoich stoiskach, pijaków i innych mieszkańców wioski. 
Wpatrywała się w to co dzieję się wokół niej, w wiosce w, której jeszcze parę tygodni temu mieszkała, o tej godzinie zawsze było pusto. Ludzie albo pili w barach, albo wyruszali na misję. 
-Tsunade postanowiła, że od dziś będziesz ordynatorką w szpitalu. Na oddziale dziecięcym.
 -usłyszała i dostrzegła wysoką brunetkę oraz ją. Piękną, różowo-włosom dziewczynę. Byłą kompankę Sasuke z drużyny 7.
-Naprawdę? -dziewczyna widocznie nie dowierzała w swoje szczęście. 
Ev uśmiechnęła się i podeszła do rozmawiających kobiet. -Ohayo, przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę i gratuluję Ci Sakura. -uśmiechnęła się promiennie. 
-Dziękuję. -spojrzała na brunetkę i odwzajemniła uśmiech. -To Sakuro widzimy się w szpitalu. 
-Tak, dziękuję. 
Kobieta uśmiechnęła się i odeszła zostawiając je same. -Jak ci się podoba w naszej wiosce?
-zagadała. 
-Jest tu pięknie i o niebo lepiej niż tam gdzie mieszkałam. Tu ludzie nie prowadzą ze sobą codziennie walk. -zaśmiała się. 
-Tak to prawda, ale czasami zdarzają się walki szczególnie pomiędzy mną a Naruto.
-zachichotała. 
-Tylko, że zazwyczaj kończy się na tym, że to ja zadaje ten pierwszy i ostateczny cios.
 -Dziewczyny wybuchły śmiechem, Ev od razu załapała z Sakurą dobry kontakt.
-Może pójdziemy coś zjeść? Umieram z głodu. 
-Świetny pomysł, bo ja również. Nie zdążyłam zjeść śniadania w domu. Sasuke nie bardzo nadaje się na kucharza. 
-Tuż za rogiem jest świetna budka z ramen. -Sasuke? -pomyślała przez chwilę, nikogo takiego nie kojarzy jednak od razu zapomniała o tej myśli. 


***
Blondyn przeczesał swoją bujną czuprynę i oparł się nagimi plecami o drzewo. Ciężko oddychał a pot spływał z jego czoła oraz z jego umięśnionego torsu. Jego klatka piersiowa, unosiła się i upadała w swoim rytmie. -Na dziś chyba wystarczy. -uśmiechnęła się biało-oka i podeszła do niego, podała mu butelkę wody i pocałowała go w policzek. 
-Tak, chyba masz rację. -wziął głęboki oddech i spojrzał na swoją ukochaną. Dopiero teraz ujrzał jak pięknie wygląda w błękitnej, zwiewnej sukience. Blondyn przeczesał włosy, brakło mu tchu. -Wyglądasz zjawiskowo. - Zawinął wokół palca niesforny kosmyk jej włosów i delikatnie wsunął go za ucho, po czym ustami musnął kącik jej warg. 
-D-dziękuję. -odpowiedziała z lekkimi rumieńcami. Blondyn splótł swoje palce z jej, posyłając dziewczynie jednocześnie, jedno ze swoich najpiękniejszych spojrzeń.
 -Wiesz chciałam z tobą porozmawiać. 
-Ja też. -przerwał jej i ujął jej podbródek. Przeszedł po niej dreszcz, który został spowodowany jego dotykiem. 
-W takim razie mów pierwszy. -uśmiechnęła się i zatopiła się w jego pięknych
niebieskich oczach.
-Chcę abyś zamieszkała u mnie. -pocałował ją czule. Nie spodziewała się tego jednak ucieszyła się. -Jesteśmy ze sobą i chcę cię mieć obok siebie. Chcę każdego ranka budzić się przy tobie i zasypiać tak jak tamtego dnia, gdy po odejściu Sakury pocieszałaś mnie.
Hinata zarumieniła się i przypomniała sobie tamtą noc, to właśnie wtedy zaczął się ten cudowny czas. Naruto pogłaskał ją delikatnie po policzku. -A ty co chciałaś mi powiedzieć?
-J-ja? No bo widzisz ja jestem..-Nie dokończyła bo przerwał jej donośny krzyk Kiby.
-Naruto ! 
-Wrócimy do tego później. -Uśmiechnął się do niej, jednak nie był zadowolony z faktu, że ktoś im przerywa ważną rozmowę. -pocałował ją i odwrócił się w stronę przyjaciela. -Co jest? 
-Musimy pogadać. - Chłopak podszedł do bruneta i oby dwoje zniknęli.
Dziewczyna westchnęła. -Porozmawiamy później. -pokręciła głową i pogłaskała swój brzuszek, który był już w miarę duży. -Poczuła uścisk w żołądku. -Chyba ktoś tu zgłodniał. -zachichotała lekko i ruszyła w stronę miasta. -Twój tatuś ma dużo spraw na głowie, ale nie bój się skarbie powiem mu o tobie. -uśmiechała się.  
Gdy tylko wyszła na jedną z zatłoczonych uliczek Konohy, poczuła się nieco gorzej. Nagle zabrakło jej tchu i zakręciło jej się w głowie. Wokół ludzie przeciskali się koło niej co powodowało jeszcze większe zawroty głowy. Hinata wzięła głęboki wdech i ruszyła do przodu, z daleka ujrzała różowe kosmyki włosów. -Sakura!-krzyknęła, ale na marne w tym tłumie nikomu raczej nie udało by się usłyszeć jej cichego krzyku. W jednym momencie wydawało jej się jakby wszystko przyśpieszyło, nie tylko jej puls ale i wszystko dookoła, przed oczami zrobiło jej się ciemno, a ciało powoli osunęło się na ziemie. Usłyszała tylko krzyk jakieś kobiety, nie jakieś tylko właśnie Sakury, która krzyczała do niej. -Hinata! Ocknij się! 
Nie minęło dużo czasu, a dziewczyna już leżała w szpitalu podłączona do wielu aparatur, które kontrolowały jej stan. Sakura ubrana w fartuch lekarski czuwała nad przyjaciółką. -Wystraszyłaś mnie. Ale mimo wszystko cieszę się i jestem z ciebie dumna.-złapała ją za dłoń. 
Z korytarza było słychać jakieś krzyki, dziewczyna otarła łzę szczęścia i wyszła z sali. 
-Puść mnie Kiba do cholery! Ja muszę tam wejść! -blondyn krzyczał i wyrywał się. 
-Naruto uspokój się. -powiedziała łagodnie. Chłopak jednak cały czas próbował się wyswobodzić, co nie przyniosło żadnego skutku. Sakura zignorowała ciekawskie spojrzenia innych pacjentów, którzy uznali, że ta sytuacja jest bardzo ciekawym zjawiskiem, i nie mając innego zajęcia, zaczęli się przyglądać.
-Naruto wejdziesz tam pod warunkiem, że się uspokoisz. 
Minęło kilka minut, lisek wziął głęboki oddech. -Dobrze, już dobrze. 
-Chodź. -otworzyła drzwi od sali nr. 23 i wpuściła blondyna. -Hinatka. -gdy tylko zobaczył bladą twarz ukochanej w jego oczach pojawiły się łzy, Sakura nigdy nie przypuszczałaby, że Naruto potrafi ukazywać tak wielkie emocje względem Hinaty.
-Naruto, ona zasłabła, ale wszystko będzie dobrze. Wydobrzeje. -położyła rękę na jego ramieniu. 
-Rano było wszystko w porządku więc dlaczego? 
-Nie zauważyłeś jeszcze? Hinata jest w 2 miesiącu ciąży. -uśmiechnęła się.-J-jak to w ciąży? -popatrzył na nią z mieszaniną zdziwienia i radości.
-Tak w ciąży, wiesz ja też byłam tak zajęta, że tego nie dostrzegłam. Za co jestem zła na siebie. 
-Czyli będę Tatusiem? -spojrzał na nią. -Będę Tatusiem. -ucieszył się jak małe dziecko na widok lizaka. 
-Gratuluję, postarałeś się. -zachichotała. -Zostawię was samych, jak coś wiesz gdzie mnie szukać. -Zielonooka wyszła z sali. 
-Rano..to właśnie o tym chciałaś mi powiedzieć. Prawda? -popatrzył na Hinatę i pogłaskał ją po głowie. 
-Tak Naruto, przepraszam, że zwlekałam z tym. -odezwała się wreszcie. 
-Cii, nic nie mów. - pocałował ją czule i ujął jej dłoń.


***

Sakura od przybycia przyjaciółki do szpitala nie opuściła go, korzystając z okazji zajęła się kilkoma młodymi pacjentami. Po dwóch godzinach spędzonych w gabinecie lekarskim w towarzystwie kilku młodych pielęgniarek była naprawdę zmęczona. Wzrokiem błądziła po gabinecie, nie podobało jej się to, że stały jej nad głową i pilnowały. Przecież ona nie ma już 5 lat! -westchnęła i spiorunowała je wzrokiem, po czym wstała i odwiesiła fartuch. Stanowczym krokiem podeszła do drzwi i zatrzymała się. -Wyjaśnijmy sobie coś. Jutro nie chce was widzieć tu, rozumiemy się? -powiedziała nieco ostrym tonem i wyszła lekko trzaskając drzwiami. 
Wychodząc pożegnała się z przyjaciółmi i z sekretarką, po czym wyszła. Wzięła głęboki wdech i ruszyła w stronę domu, powoli już robiło się ciemno chodź dopiero była 19. Rozpuściła swoje długie różowe włosy, które do tej pory miała spięte i przeczesała je. Marzyła teraz o długiej kąpieli. 
Gdy tylko wróciła jej szpilki powędrowały pod ścianę a sama ruszyła w stronę kuchni, nabrała wielkiej ochoty na coś z dużą ilością procentów. Wyjęła z szafki szklankę a z nad zlewu butelkę z sake. Powędrowała do salonu i usiadła na kanapie, a nogi położyła na oparciu. Nalała sobie sake do szklanki i upiła łyk. Odprężyła się gdy tylko poczuła jak ciecz rozlewa się w jej organizmie powodując lekkie ciepło. Uśmiechnęła się sztywno i podniosła butelkę tym samym pozbywając się jej zawartości. Gdy tylko butelka stała się pusta upuściła ją na dywan, ta z hałasem potoczyła się pod ścianę. -Znacznie lepiej. -zaśmiała się i zdjęła z siebie sukienkę, którą rzuciła gdzieś na krzesło. W samej bieliźnie powędrowała do łazienki, po szybkiej kąpieli chwiejnym krokiem powędrowała do sypialni gdzie zakończyła swoją podróż i zasnęła. 




Od Autorki:

____________________________________
Na wstępie chce was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność. Nie mam usprawiedliwienia dla tego mam nadzieję, że mi wybaczycie. Miłego czytania mam nadzieję, że nie zawaliłam rozdziału <3 Buziaki ! 


niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 15.

Rozdział dedykuje : Mysticeyes za stworzenie pięknych wierszy, opisów, które uwielbiamy czytać więc dziś napisze jeden z nich  <3 !.
~~~~~~~~

"Czuje się jak śpiąca królewna która dotknęła Twojego zimnego serca, więc aby nie zamarznąć z bijącego od ciebie chłodu sama wbiłam w siebie kawałek lodu.. Bo dłużej nie mogłam patrzeć jak moje serce  obumiera...bo ciebie przy mnie nigdy nie ma .."



Paręnaście metrów pod ziemią nadal istniało pewne miejsce które swym wyglądem odstraszyłoby nie jednego osiłka. Ciemne ściany, lekka wilgoć i zła aura która rozprzestrzeniała się dookoła już świadczyła o kłopotach. Tak, grupa Akatsuki nadal istnieje. Chociaż słuch o nich zaginął to nadal planują jak zniszczyć wioskę liścia i zdobyć Jinchuriki.
-Pein kiedy wreszcie zaatakujemy wioskę? -niecierpliwił się Zetsu.
-Już nie długo najpierw musimy zdobyć informację. 
-Jakie? 
-Naruto został Hokage. A to znaczy że wprowadził zmiany. Jak mnie pamięć nie myli to ostatnio słyszałem, że braciszek Itachiego wrócił znowu do wioski. Na naszą nie korzyść Sakura tez jest w wiosce. Coś ten cały Ikishi od Mirake nie sprawdził się. Powinienem zabić chyba tą dziewuchę. - usiadł przy swoim biurku zaciskając lekko pięści. 
-To nie jedyny problem.- zaśmiał się brunet. 
-Co masz na myśli?- Zetsu spojrzał się na Czarnookiego. 
-Mój brat nie wrócił sam, przyprowadził ze sobą jedną z klanu Mahuriki. 
-To ktoś jednak przeżył z tego klanu? 
-Tak i co najlepsze ta dziewczyna ma w sobie potencjał i ogromną siłę o ile się nie mylę.. Dziś wybieram się do wioski. Interesuję mnie czy rzeczywiście potomek tego klanu ma w sobie chodź trochę mocy ..
-Klan Mahuriki był potężny, a ich klan został zniszczony wiec jakim cudem ktoś przeżył?
-Tego nie wiem, dlatego chciałbym to sprawdzić.-Czarnooki spojrzał pewnie na Peina.
-Jeśli to prawda, że ta dziewczyna od Sasuke jest jedna z klanu Mahuriki, to musimy ją mieć. Może przydać się w naszych szeregach ktoś taki. 
-Kim jest klan Mahuriki? -Zetsu spojrzał na nich i kontynuował.-Nigdy nie słyszałem o nim.
-Klan Mahuriki wywodził się z wioski Mgły. Był to jeden z potężniejszych klanów tamtej wioski tak jak w przypadku klanu Uchiha z liścia. Wszyscy się ich bali i nikt nie miał odwagi sprzeciwić się komuś z ich rodu. Ich Klan stanowił pewnego rodzaju władze, oczywiście tę władzę sami sobie przyznali. Mieszkańcy tamtejszej wioski mieli mało do powiedzenia, jedno złe słowo skierowane w ich stronę kończyło się zazwyczaj śmiercią-powiedział rudowłosy. 
-Hm wiec byli trochę jak mafia. Nietykalni, ale groźni. Sprawujący władzę.-zaśmiał się biały.
-Tak czy siak klan Uchiha zawsze był potężniejszy od wszystkich klanów.-rudowłosy uśmiechnął się i spojrzał znacząco na bruneta.-Mam rację? 
Chłopak uśmiechnął się lekko.- Dlatego nie mieliśmy żadnego problemu z pozbyciem się ich.
-T-to znaczy, że to wy zniszczyliście ich klan? -Zetsu był zszokowany.
-Od wieków mój klan miał na pieńku z klanem Mahuriki. Dlatego mój klan postanowił coś z tym zrobić zanim oni pierwsi kiwną palcem.-zaśmiał się głośno.- Niby plotki głosiły, że są nie zwyciężeni, a jednak skomleli jak psy gdy nasze miecze przebijały ich na wylot. Została po nich tylko wielka, czerwona plama.
-Ee czyli z tą dziewuszką nie będziecie mieli problemu.-uśmiechnął się chłopak. 
-Miejmy nadzieje, że będzie chciała grzecznie współpracować.-odezwał się rudowłosy.
-Mam nadzieje bo jak nie to podzieli los swojego klanu. -brunet spojrzał pewnie na Peina.
-Dobre rozwiązanie. Jednak wole abyś spróbował ją nawrócić na dobrą drogę.-zaśmiał się.
Do pomieszczenia weszła granatowowłosa.
-Pein.-odezwała się Konan.
-Przyszła? -spojrzał na dziewczynę.
-Tak, czeka na ciebie. 
-Dobrze, zaraz się nią zajmę. Dziękuje.-uśmiechnął się i zwrócił do bruneta.-Kiedy ruszasz? 
-Za chwile. Nie chce tracić czasu.
Chłopak kiwnął głową a następnie wstał i ruszył do wyjścia, po czym wyszedł za Konan.
~*~


-Itachi-przez cały dzień to imię krążyło po jej głowie i milion pytań związanych z nieznajomym.
-Kim jest?
-Czego chce? 
-Jak silny jest i jak niebezpieczny? 
-Przystojny, Arogancki? 
-A może zabójczo przystojny i miły? -Zaraz, zaraz złoczyńca? 
Tyle myśli, tak wiele pytań sobie zadawała i cały czas nie dawało jej to spokoju. Była tak bardzo ciekawa, że aż ta ciekawość zżerała ją od środka i rozpalała jak ogień, małe iskierki krążące po jej ciele napędzały jej umysł coraz bardziej. Aż w końcu nie wytrzymała, gwałtownie wstała z łózka i wyszła z pokoju. Siedziała w nim cały czas odkąd wróciła po zwiedzaniu wioski i niezbyt miłym poznaniu jej mieszkańców. -Westchnęła i zeszła po schodach, w salonie siedział brunet przeglądając jakieś stare zwoje. -Dobrze że jesteś -pomyślała. Zeszła na sam dół i usiadła na przeciwko niego, przez dłuższą chwile wpatrywała się w niego. Brunet odchrząknął i uniósł brwi.-potrzebujesz czegoś? 
-Nie, nie tak tylko..no wiesz przyszłam posiedzieć bo na gorze mi się nudziło. 
-Jak tam wycieczka? Udana? -spojrzał na nią przelotnie i powrócił do przeglądania zwoju.
-W miarę.-westchnęła lekko.
-No dobra Ev.- spojrzał na nią.- Mów co chcesz? 
-Nic naprawdę. 
-Jak chcesz.-wzruszył ramionami. 
Dziewczyna siedziała wpatrując się w sufit, jej wewnętrzny głos karcił ją cały czas i powtarzał to samo. -Itachi. Spytaj się o niego! 
-Nie bądź nie mądra i dowiedz się czegoś! 
-Chcesz przez cale życie być nieświadoma być może zagrożenia?
-Tak! Masz rację- przeszło jej przez myśl. -Usiadła wygodniej i wbiła w niego zdecydowany wzrok, zacisnęła pięści i wzięła głęboki wdech. 
-Kim jest Itachi?
Brunet wzdrygnął się gdy tylko usłyszał imię swojego brata. Lekko zacisnął pięści i odłożył zwój na bok. -Skąd o nim wiesz?
-Ja nie wiem, dlatego pytam.
-Po co?-spytał zachowując jeszcze spokój. 
-Chciałabym wiedzieć.
-Dlaczego?
-Bo jestem ciekawa kim jest.
-Skąd znasz to imię? -wbił w nią swój wzrok.
Dziewczyna czuła się jak na jakimś przesłuchaniu tylko, że zamiast zadawać pytania musiała na nie odpowiadać.-J-ja no przeczytałam gdzieś przez przypadek chyba w jakiejś książce czy..
-Bingo.-przerwał jej.
-Słucham?-zdziwiła się.
-W książce Bingo. Itachi to złoczyńca.-brunet pokręcił głową
Czyli jednak! Wiedziałam-przeszło jej przez myśl.
Chłopak westchnął i przeczesał swoje hebanowe włosy.-Itachi to członek Akatsuki, jest niebezpieczny i powinien już nie żyć. Jest numerem jeden na mojej czarnej liście. 
-Dlaczego? Co takiego zrobił? -spytała próbując dowiedzieć się czegoś więcej. 
-Nie ważne. -wstał i udał się w stronę wyjścia.
-Ta, wyczerpująca odpowiedź na moje pytanie.-pomyślała.-Sasuke! nie ignoruj mnie, dlaczego powinien nie żyć? Co się stało? -Dziewczyna nie dawała za wygraną. -odpowiedz. 
-To nie powinno cie interesować. -warknął. Ev wystraszyła się lekko ale dalej brnęła w to skoro zaczął to i skończy.
-Dlaczego?- spytała jeszcze raz nieco ostrzej. 
-To nie jest twoja sprawa Ev, nie wtrącaj się. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz.-powiedział i wyszedł lekko trzaskają drzwiami. 
Dziewczyna otępiała, jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Widziała jego zdenerwowanie, była zła na niego, że nie chciał jej powiedzieć jednak z drugiej strony rozumiała go. Ale fakt, że wyszedł zdenerwował ją, zachował się jak jakieś dziecko które po kłótni z rodzicami musi ochłonąć. I jeszcze  na dodatek wyszedł trzaskając drzwiami. -Zacisnęła lekko pięści i wzięła głęboki wdech.-Porozmawiamy sobie jak wrócisz kolego, tak być nie będzie.-pomyślała. 
Teraz ustaliła sobie nowy cel. Zdobycie informacji na temat nie jakiego Itachiego.

~*~
-Naruto? Biało-oka weszła do ciemnego pokoju, ręką zaczęła szukać włącznika od światła, gdy wreszcie je znalazła zapaliła je. Wzrokiem szukała właściciela blond czupryny. -Naruto? -zdziwiona spojrzała na wiszącego prawie za oknem liska.
-C-co ty robisz?
-Hinatka? Jak dobrze, że cie widzę. 
-Co się stało?-podeszła do niego i spojrzała na jego nie wyraźną twarz.
-Bo widzisz zjadłem nie dawno ramen i dziwnie się czuje, nie dobrze mi. 
-N-naruto powinieneś chyba iść do szpitala.-dziewczyna przyglądała się blondynowi. 
-Nie wszystko okey, wypije parę ziółek i mi sie polepszy. Ty mi lepiej powiedz co z Sakurą?
-Nie za dobrze, nie wiem czy dobrze, że Sasuke jej się przypomniał.-powiedziała nie chętnie.
-Też jestem tego samego zdania.-pokręcił głową. -Ale nic nie możemy zrobić. Jedynie ją wspierać aż nie podniesie się na równe nogi i nie poradzi z zaistniałą sytuacją. 
-Wiem tylko, że nie łatwo mi patrzeć na to wszystko. Przerasta mnie ta sytuacja i to wszystko, na dodatek słyszałam, że są wieści o Akatsuki..
-Akatsuki?! Jak to? 
-Wszyscy w wiosce o tym mówią.-spojrzała na niego.
-Trzeba będzie się przygotować. Nie wiadomo jakie mają  zamiary. Musze dowiedzieć się. 
-Za pewne próbują znowu zaatakować.-powiedziała nie chętnie. 
-Nie mogę do tego dopuścić. Tym razem muszę działaś nieco wcześniej.- spojrzał na nią i pocałował. -Nie martw się, wszystko będzie w porządku.


***

Leżała na łóżku, pogrążona w swoich myślach. Czuła jak uchodzi z niej życie. Dlaczego? Sama tego do końca nie wiedziała, lepiej się czuła gdy o niczym nie wiedziała. Gdy po wypadku nie znała Sasuke a umysł, pozwolił jej na to. Więc dlaczego teraz to wszystko wróciło? Chciała cofnąć się w czasie i nie spotkać go, tym samym powodując szczęśliwe życie. Chciała zapomnieć go, albo chociaż udawać, że go nadal nie pamięta. "Udawać"? Że go nie zna, nie pamięta? Podniosła się i przeczesała ręką włosy. Ta myśl krążyła po jej głowie."Przecież możesz udawać, że go nie znasz, to znaczy, że nic do niego nie czujesz! No bo jak można kogoś kochać jeśli się go nie zna? "
Różowo-włosa próbowała się uśmiechnąć jeszcze dziś chciała tę myśl wcielić w życie. Nie chciała aby Hinata dalej martwiła się o nią. Nagle wpadła na świetny pomysł.-Tsunade! 
Szybko ogarnęła się i wybiegła z domu, już po drodze myślała nad rozmową ze swoją byłą mentorką. 
Stanęła na przeciwko szpitalnych drzwi prowadzących do jej gabinetu. Przez moment zawahała się czy to jednak dobre rozwiązanie. Lecz te wątpliwości szybko zniknęły. Odetchnęła i weszła bez pukania. Blondynka siedziała przy swoim biurku zawalona różnymi dokumentami. Kobieta spojrzała na nią i wstała.-Sakura?
-Mam prośbę. Potrzebuję pomocy.-spojrzała na blondynkę.
-Zatem słucham.-usiadła z powrotem.
-Długo się nad tym zastanawiałam..-W sumie nie tak długo-pomyślała.- i czy jest jakaś możliwość, jakiś sposób by moje wspomnienia wróciły, ale też by pewne przepadły na zawsze?
Blondynka westchnęła.-Wiesz całą noc przesiedziałam nad różnymi zwojami i myślę, że tak lecz nie jestem pewna czy zadziała. Ale jest pewna technika, zakazana i niebezpieczna, która może pomóc Ci, ale też zaszkodzić. Jeśli wszystko dobrze pójdzie odzyskasz wspomnienia. Jeżeli jednak coś pójdzie nie tak, możesz pożegnać się z przeszłością. Pęknie ona jak bańka mydlana. I już nigdy nie odzyskasz wspomnień.-spojrzała na jej zamyśloną twarz.
-Zaryzykuję, i tak nie mam nic do stracenia tylko, że..
-O czym chcesz zapomnieć moje dziecko? 
Zielonooka spojrzała na kobietę, jej umysł nie zgadzał się z sercem jednak podjęła już decyzję, która prawdopodobnie może zmienić jej całe życie, nie koniecznie na lepsze.
-J-ja chcę zapomnieć, że kiedykolwiek spotkałam..-Umilkła, to imię utknęła jej w gardle.- chcę zapomnieć o Sasuke.-zamknęła oczy. Poczuła pewnego rodzaju ukłucie w sercu jakby ono próbowało protestować i krzyczeć. "Nie rób tego!", "Będziesz żałowała tej decyzji! " Ale czego ona może żałować. Nie przespanych nocy? Kilo wylanych łez? 
-Jesteś pewna?-zapytała.
-T-tak, proszę zrób to.-to była jej ostateczna decyzja, której nie chciała już zmienić.
-Więc niech tak się stanie. - Kobieta podeszła do niej.- Zamknij oczy Skarbie, nie będzie bolało.- Ułożyła parę pieczęci, wymówiła parę słów i dotknęła głowy zielonookiej. Zielona otoczka stawała się czerwona aż wreszcie zniknęła. Te 10 minut które minęły miały być decydujące, to od nich zależy czy się uda.
Sakura była zmieszana, przez jej głowę przeleciało milion obrazów, scen, sama nie wiedziała jak ma to nazwać, lecz paru nie było, poczuła jakby coś straciła jednak nie przejmowała się tym, poczuła ulgę i radość. Gdy tylko blondynka zabrała ręce, zielonooka otworzyła oczy. Małe iskierki w jej oczach płonęły radością.
-Jak się czujesz?-Odezwała się Tsunade.
-Udało się..-spojrzała na nią- Pamiętam wszystko. 
-Wszystko?-zdziwiła się. -Czyżby nie podziałało.-pomyślała i postanowiła to sprawdzić.
-Pamiętasz członków swojej drużyny?-zapytała.
-Pamiętam. Naruto, Sai i ..-uśmiechnęła się.
-I? -czekała na jej odpowiedź.
-I ja. To wszyscy. Pamiętam wszystko. -wstała i przytuliła mocno kobietę.
-Nie wszystko moje dziecko, nie wszystko.-przeszło jej przez myśl.
-Dziękuje Tsunade-sama.-ucałowała ją w polik.
-Nie ma za co. Cieszę się, że wreszcie udało mi się przerwać jutsu Ikishiego.-odetchnęła.
-Muszę spotkać się z Hinatą -wybiegła z gabinetu..






Od Autorki:
______________________________

Witajcie Perełki moje! ;) Wreszcie postanowiłam usiąść i skończyć ten rozdział. Dość długo ociągałam się z nim, tak wiem mój leń jest nie do przezwyciężenia ;D no ale już się poprawie ;))
No to kochani już nie przedłużam :D Mam nadzieję, że rozdział podoba wam się troszkę? Za wszelkie błędy przepraszam. <33

środa, 24 grudnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT!!

Kochani wszystkiego dobrego, dużo uśmiechu, radości w gronie rodzinnym i dużo prezentów! :*** oraz pijanego sylwestra  %%% <33

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 14.

''Samotność..tak wiele do mówienia ,ile już straciłam, jak dużo utraciłam..łzy które płynęły z moich policzków były oznaką mojej słabości..Tak, byłam słaba, tak bardzo, że nie potrafiłam poradzić sobie z uczuciem do ciebie..przez to zawładnęła mną ciemność. Pustka tak wielka, że nic nie zdoła jej załatać. Moje serce zostało pogrzebane gdzieś pomiędzy rozstajem naszych dróg gdy odszedłeś nie mówiąc mi nic. gdy ostatni twój wzrok spoczął na mnie a ja zrozumiałam...że już nigdy więcej nie ujrzę cię..''


(SEN)
`Stoję nad przepaścią. Spoglądam w dół. Widzę ciemność. Próbuje zrobić krok. I wracam na tą samą pozycję. Spoglądam jeszcze raz. Znów widzę ciemność. Wiatr wieje coraz mocniej. Patrzę po drugiej stronie stoi ciemna nie znana mi postać. Spoglądam po raz trzeci. Ciemność. Po drugiej stronie już nikt nie stoi. Przecieram oczy. Ciemna postać znów się pojawia. Spoglądam w przepaść. Nic się nie zmienia. Nadal widzę ciemność. Chmury staja się jasne. Ciemna postać jest coraz bliżej. Znów przecieram oczy. Teraz jestem pewna, że się do mnie zbliża. Robię krok w przód i nie wracam na swoje miejsce tak jak przedtem. Pod moimi stopami pojawia się droga. Prowadząca do ciemnej postaci. Nie jestem pewna następnego kroku. Ciemna postać zbliża się do mnie. Więc i ja robię krok w jej kierunku. Ciemna postać jest już blisko i wyciąga do mnie rękę. Wiec ja też próbuje. Jestem już tak blisko, ale przez cały czas obserwuje przepaść nad którą idę. Nie boje się wręcz przeciwnie czuję wielki spokój i ukojenie. Jestem blisko zaraz dotknę ręki tej postaci. Już prawie ją trzymam. Dzielą na już tylko centymetry. Tylko kilka. Już prawię. Ta droga tak nagle znika. Postać stoi teraz po drugiej stronie. A ja.. Spadam w przepaść. Nie czuje bólu. Nagle upadam na ziemię. Słysze już tylko śmiech. Zamykam oczy. Odchodzę w spokoju. Bez bólu i żalu. Umieram...a wtedy..

Nastał wreszcie świt, blask rozpromienionego słońca padał na bladą twarz już w pół przytomnej dziewczyny. Ciemność pod powiekami i przelotne urywki w głowie z poprzedniego dnia, które pojawiają się i znikają jak film ukazując nowe. Przekręciła się na plecy i ukazała światu swoje zielone jak trawa oczy. Ręką przetarła twarz, ciche westchnienie wydobyło się z jej gardła. Niechętnie zwlokła się z łóżka, wczorajszy dzień był dla niej koszmarem, nadal czuła na policzkach zaschnięte łzy. Przymknęła oczy na sekundę i oparła się o ścianę, jej umysł powracał do wczorajszych wspomnień, przez noc chciała wyzbyć się tych uczuć jednak rozum nie współgra z sercem..
  
Chwilę później usłyszała pukanie do drzwi które umilkło dość szybko. Nie proszony gość chyba wolał wejść niż czekać aż łaskawie mu ktoś otworzy. -Sakura! -usłyszała swoje imię, zamglonym wzrokiem spojrzała na wchodzącą dziewczynę. Miała ochotę udusić ją za przeszkadzanie jej i wydzieranie się z rana. -Błagam, nie krzycz tak..-powiedziała. 
-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się biało-oka.-chciałam sprawdzić jak się czujesz.
-o 8 rano? 
-No wiem, pośpieszyłam się troszkę-zaśmiała się.-mniejsza o to, jak się czujesz? -spojrzała na nią.
-Lepiej, o wiele lepiej. Nadal jestem trochę zmęczona.-oparła się o ścianę.
-Nie jestem zaskoczona.-Granatowowłosa przyjrzała się bladej twarzy przyjaciółki. Wyglądała strasznie, gdyby było dziś Halloween nie musiała by się przebierać. 
-Hinata..nie chce być nie grzeczna..ale chciałabym zostać sama.-westchnęła.-Przepraszam.
-O nie kochana, nie ma mowy. Nawet o tym nie myśl. Czy ty uważasz mnie za głupią? Nie urwałam się z księżyca. Myślisz, że nie wiem co będziesz robiła gdy tylko wyjdę? -spojrzała na nią karcącym wzrokiem..Zielonooka pokręciła głową.
-Hinata..ale ja..
-O nie! Ubieraj się i idziemy! 
-Dokąd?
-Zobaczysz, a teraz marsz do łazienki wykąpać się i przebrać. Bez dyskusji! -zaśmiała się i złapała różowo-włosom za rękę ciągnąc ją w stronę łazienki.-Za 15 minut widzę cię gotową i wyszykowaną. 

Gdy tylko weszła do środka, biało-oka poszła do kuchni i zrobiła sobie kawy, ciepła ciecz rozlewała się po jej ciele. Tego jej brakowało. Odetchnęła i oparła się o krzesło, przechyliła lekko głowę odgarniając swoją z czoła grzywkę. Spojrzała na zegarek i westchnęła. Nie mogła siedzieć i patrzeć jak jej przyjaciółka, cierpi. Tak bardzo się cieszyła, że się odnalazła jednak to szczęście nie trwało zbyt długo, gdy tylko ujrzała zielonookiej łzy. Serce ją zabolało. Pamiętała jak jeszcze za dziecka Sakura biegała i starała się o Sasuke. A dziś? Ta piękna kobieta poddaje się i ustępuje pozwalając odebrać sobie szczęście dzięki któremu oddycha. 
Głośne westchnienie wydobyło się z jej gardła. Dokończyła swoja kawę i spojrzała na zegarek. -5 minut-mruknęła cicho. Usłyszała skrzypnięcie brązowych drzwi, w progu stała różowo-włosa. -Wyrobiłaś się w 10 minut, jestem z ciebie dumna.-zaśmiała się i wzięła ją pod rękę.
-Chociaż tyle dobrego.-uśmiechnęła się lekko i spojrzała na nią.
-Najpierw pójdziemy do czcigodnej Tsunade.
~*~

W drugiej części miasta w posiadłości Uchiha poranek zaczął się dobrze, dziewczyna która niegdyś miała marzenie wydostania się z szarej pułapki dziś osiągnęła połowę sukcesu... Dziewczyna stała w kuchni w białej krótkiej sukience przygotowując śniadanie. Z uśmiechem na twarzy przygotowywała jajecznicę, chciała codziennie budzić się tak szczęśliwa jak dziś. Włączyła cicho muzykę, tak cicho jak tylko mogła by nie obudzić bruneta, lekko kołysała się pod rytm muzyki. Nalała sobie kawy do kubka i nałożyła śniadanie na talerz. Usiadła przy dużym stole, usłyszawszy zbliżające się kroki uśmiechnęła się lekko pod nosem i podniosła wzrok na wchodzącego bruneta. Zaniemówiła. Nieświadomie mierzyła go wzrokiem zaczynając od nagich stop przez wysportowane nogi, krótkie spodenki i klatkę piersiowa z sześciopakiem..Jego mięśnie prezentowały się tak dobrze w białej koszulce, że zaczerpnęła głośno powietrza. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że mierzyła go wzrokiem z otwartą buzią. -Weź się w garść.-jęknęła cicho.-przyzwyczaj się do tego widoku!
-Mówiłaś coś Ev? -spytał podchodząc do blatu. 
-Ja? Nie, nic tak tylko mruczę coś do siebie, nie zwracaj na to uwagi -powiedziała szybko machając przy tym rekami. 
-No dobra. -wzruszył niedbale ramionami. 
Jej wewnętrzna bogini aż krzyczała z wrażenia, dziewczyna upiła szybko łyk gorącej cieczy i pisnęła.-cholera!  
-Zachowujesz się jakoś dziwnie dzisiaj-zaszczycił ja swoim wzrokiem.- Wszystko w porządku? 
-Czy wszystko w porządku?-przeszło jej przez myśl.- W porządku to będzie jak się na ciebie nie rzucę..Ev.. cholera przestań bo jeszcze pomyśli ze masz brudne myśli..Cholera przecież je mam! -krzyknęła w myślach.
-Tak, tak wszystko okey.-wzięła do ust trochę jajecznicy, przeżuła i wstała.-Musze iść. 
-A ty dokąd, śniadania nie skończyłaś..-uniósł brwi ku gorze. 
-Nie jestem głodna..możesz zjeść, śpieszę się bo.. umówiłam się z Tinatą.-powiedziała na wdechu.
-Umówiłaś? Zaraz z Tinatą?-zaśmiał się.- chyba masz na myśli Hinate..
-Tak, właśnie tak..chciała pokazać mi wioskę. 
-Skoro tak to idź.
-Dziękuje za pozwolenie.-mruknęła i wyszła z domu. 
Jeszcze chwila i straciła by nad sobą kontrole, rzuciła by się na niego i zdarła z niego te koszulkę która świetnie podkreślała jego umięśniony kaloryfer. Dziewczyna westchnęła głośno.-O czym ty myślisz? -pokręciła głową i poszła przed siebie. Co chwila mijała roześmianych mieszkańców wioski, rożne stoiska i bary. Tu było inaczej, spokojniej. 
Brunetka przystanęła przy jednym ze stoisk z wisiorkami. Obok niej stanęła dwójka mężczyzn która zawzięcie o czym dyskutowała. Dziewczyna katem oka spojrzała na nich.
-Oni wrócił.-usłyszała. Zaciekawiona zaczęła się im przysłuchiwać. 
-Kto?
-Akatsuki, podobno on chce się zemścić.-blondyn dal duży nacisk na słowo "on". Była ciekawa o kogo chodzi.
-Itachi znowu chce nas zaatakować ? Bydlak..niech uważa na mnie bo popamięta mnie.-warknął drugi.
Ev zachichotała cicho jak tylko mogła. 
-Coś cie bawi koleżanko?-zwrócił się do niej wysoki brunet.
-Do mnie to było kolego?-odwróciła się do nich przodem.
Chłopak zaśmiał się.-No Kamiku zobacz jaka śliczna tylko szkoda ze jakaś taka mało inteligentna.-Oby dwoje się zaśmiali. 
Dziewczyna głośno prychnęła powoli podeszła do niego i z całej siły uderzyła go pięścią w brzuch.-Radze ci uważać na słowa bo możesz stracić język.-wysyczała przez zaciśnięte zęby po czym poszła dalej przed siebie zostawiając za sobą otępiałych mężczyzn..

**

Sakura wraz z biało-okom stała przed drzwiami gabinetu piątej, swojej byłej mentorki Tsunade. Dziewczyna wahała się jednak po chwili w gabinecie rozległo się głośne i stanowcze pukanie, po czy przekroczyła próg pomieszczenia. Blondynka jak zwykle siedziała przy biurku ze stertą dokumentów które prosiły się o wypełnienie..oprócz niej w środku znajdowały się jeszcze dwie osoby. Shizune oraz Naruto. Biało-oka zamknęła za sobą drzwi i stanęła na środku kolo przyjaciółki, oby dwie czekały aż ktokolwiek się odezwie.
-Jak się czujesz?-blondynka zaczęła pierwsza.
-Dobrze..tylko, ze..
-Wiem.-przerwała jej nagle.-Wiem o czym myślisz i wiem co się stało. Naruto już mi wyjaśnił wszystko.
Zielonooka spojrzała na blondyna i uśmiechnęła się lekko w geście podziękowania.
-Spróbuje Ci pomoc odzyskać utracone wspomnienia.
-Czy to możliwe?-spojrzała na nią z -nadzieja.
-Wszystko jest możliwe moja droga.-uśmiechnęła się lekko.-usiądź.-wskazała krzesło na przeciwko siebie. Sakura posłusznie usiadła i czekała.
Kobieta podeszła to swojej byłej uczennicy i przyłożyła rękę do jej czoła.-spokojne, rozluźnij się. -Piata zamknęła oczy i zaczęła po cichu wymawiać jakie jutsu raz za razem powtarzając je kilkukrotnie. Różowo-włosa nic nie czuła, żadnej poprawny. Jej oczy powoli stawały się mokre od łez. -Coś jest nie tak.-wysyczała.
-Czuje..blokadę jakaś..coś jest w tym jutsu Ikishiego,ze nie mogę go przerwać.-warknęła niespokojnie.
-To koniec..-szepnęła.-Wygląda na to,ze przeszłość zostanie dla mnie wieczną tajemnicą..wielką niewiadomą. Może powinnam się skupić na przyszłości.
-Sakura..tak mi przykro.-Hinata podeszła i złapała ja za rękę.-Przykro mi.
-Nie! nie powinno to nie twoja wina..koniec tematu jest jak jest..pogodzę się z tym. Nie mam innego wyjścia.-wstała gwałtownie i wyszła trzaskając drzwiami.
-Naruto?
Blondyn pokręcił głowa w geście rezygnacji nie widział żadnego rozwiązania w tej sytuacji, był bezsilny. Biało-oka podeszła do niego i przytuliła się.-Chce jej jakoś pomoc..ale nie wiem jak.-powiedział łamiącym się głosem.
-Wiem Hinatka, ja tez chce. Tsunade, co możemy zrobić?-spojrzał na blondynkę.
-W tym wypadku jedynie czekać.-pokręciła głową.-Nie wiem jakiego jutsu użył Ikishi, ale muszę je rozpracować. 

~`*`~
Długi spacer i świeże powietrze pomogły jej w przemyśleniu wszystkiego, różowo-włosa przeszła przez łąkę i usiadła nad brzegiem rzeki. Ciche westchnienie wydobyło się z jej wysuszonego gardła. Tysiące myśli przechodziło przez jej głowę. Tysiące możliwości i tysiące porażek. To wszystko było dla niej jak wielka skrzynia tajemnic, którą mogła otworzyć dopiero po znalezieniu odpowiedniego klucza z pośród wielu. Zachodzące słońce tak pięknie wyglądało w odbiciu wody, jej odbicie było nie wyraźne tak jak jej emocji które rozrywały ją od środka. Chciała znaleźć odpowiedz na wszystkie pytania zawarte w jej sercu, chciała poznać odpowiedz której nikt nie potrafi jej udzielić. Cos co drzemie w niej jest nieznane tak jak jej przeszłość która chyba już na zawsze taka pozostanie dla niej. Zimny podmuch wiatru otulił jej skórę, wzdrygnęła się lekko i otuliła bardziej cienkim, czarnym sweterkiem. Jej włosy zasłoniły jej pole widzenia w jednej chwili poczuła zapach męskich perfum. Gdy tylko odgarnęła różowe kosmyki z oczu ujrzała czarne jak noc tęczówki wpatrujące się w jej osobę. -Co tu robisz?-z łatwością spytała.
-Mógłbym spytać o to samo.-spojrzał w jej oczy.
-Pierwsza spytałam.
-Przechodziłem.. teraz twoja kolej..
-Rozmyślałam. 
-Nad czym?-spytał.
-Nad wszystkim, nad swoja przeszłością. 
-Czyli to, ze straciłaś pamięć przez tego idiotę to prawda?
Kiwnęła głową i wbiła wzrok w wodę.-Tak.
-Jak się czujesz?
-Nijak.-szepnęła.
-Sakura.-powiedział twardo.-spójrz na mnie. No spójrz! 
Zielonooka wzdrygnęła się na tonu jego głosu. Podniosła głowę i spojrzała na niego nie chętnie. 
-Twoje wspomnienia wrócą, rozumiesz? To pewnie chwilowe. Przestań się mazać wydaje mi się, ze wyrosłaś już z tego. 
Sakura uniosła brwi ku gorze, lekko zacisnęła pieści i zagryzła wargę. Szybko wstała i warknęła w jego stronę stanowczo.-Nic nie rozumiesz! Nie znasz mnie...-spojrzała na niego ostatni raz i odwróciła się na piecie. Brunet prychnął cicho i położył się na trawie patrząc w niebo.-Zmieniłaś się.

**
Biało-oka siedziała w domu swojej przyjaciółki dość długo czekając na nią aż wróci. Znudzona kręciła się po domu z pokoju do pokoju nucąc sobie i sprawdzając co chwila na zegarek.-Gdzie jesteś Sakura? -westchnęła i usiadła na krześle, oparła brodę na dłoniach. Tak minęły jej 2 godziny. Nagle usłyszała głośny trzask zamykanych drzwi, wystraszona wstała jak oparzona.-Sakura? -szepnęła. 
Zielonooka wbiegła do domu salonu i  położyła się na kanapie, skuliła i po chwili zaczęła cicho płakać.-Mam już dosyć. 
-Sakura, wróciłaś wreszcie.-granatowowłosa podeszła do niej, jak widać dziewczyna nawet nie zauważyła jej obecności. -Hinata, ja już mam tego dość. Czym do cholery zawiniłam? Co złego zrobiłam w przeszłości, że dziś płace za to?
-Oh Słonce nie myśl tak o tym. -przytuliła ja. 
-Nie potrafię..Czuje się jak niewolnica..Niewolnica własnego ciała, duszy i umysłu..czuje się jak niewolnica świata..Uwięziona w złotej klatce bez możliwości wydostania się z niej..Skuta łańcuchami..Trzymana na smyczy przez śmierć. Duszona, bita i gwałcona przez los. Nie obdarzona szczęściem i uśmiechem przez Boga..Bez praw do życia. Bez praw do wolności. Bez praw do szczęścia. Jak ostatni gatunek, zapomniany, opuszczony.. Taki na wymarciu..-wyszeptała cicho płacząc w jej ramionach. 





Od Autora:
________________________________
Nareszcie! udało mi się napisać ten rozdział, wiem wiem co ja wyprawiam ! haha ten rozdział też nie powala długością >.< Ale niestety przez parę następnych rozdziałów takie będą. Powód? A mianowicie brak czasu..tak cholernie mam go mało, że ledwo znajduje czas dla siebie :/ Eh no cóż takie życie. Więc błagam nie miejcie mi tego za złe :* Mam nadzieję, zę rozdział się spodobał wam troszkę? tak tyci tyci :D Pozdrawiam was kochani! miłego czytania słoneczka! <3 Muuaah ! ;-**** (Za wszelkie błędy które się pojawiły PRZEPRASZAM ;)) 

sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 13.


"Jeżeli chcesz wiedzieć co naprawdę czuje, wsłuchaj się w krzyk mojego milczenia.
"



Nastał późny wieczór blondyn nadal siedział przy swoim biurku i rozmyślał nad planem działania. Od wyjścia Hinaty przemyślał sobie wszystko i przestał obwiniać się za zniknięcie dziewczyny. W końcu udało mu się dojść do wniosku, że samym siedzeniem nie odnajdzie dziewczyny. Kiedyś ktoś powiedział, że "Samym patrzeniem na wodę ryby nie złowisz" Siedząc teraz i myśląc o tym wszystkim co dotychczas robił stwierdził, że był totalnym głupcem. Twierdził, że jest godnym zastępcom piątej, teraz jednak otworzył szerzej oczy. Co to za przywódca skoro nawet własnej przyjaciółki nie może sprowadzić? Władcą godnym nazwać będzie mógł się wtedy gdy spełni swój cel. Gdy tylko Sakura przekroczy próg wioski wtedy będzie mógł z godnością spojrzeć w lustro i powiedzieć "To co kiedyś było moim marzeniem, dziś należy do mnie".  Jego przemyślenia przerwało głośne pukanie do drzwi. -Proszę! 
Do gabinetu wszedł ninja jego opaska świadczyła o tym, że pochodzi z wioski mgły. Blondyn przyjrzał się mężczyźnie. Ten tylko skinął głową i podał mu zawinięty zwój z wiadomością. Blondyn wziął do ręki zwój i powoli rozwinął go, wczytał się dokładnie w to co było tam napisane. Z każdym kolejnym zdaniem jego oczy stawały się większe. -Jesteście pewni, że to ona? 
-Opis pasuje do dziewczyny, średniego wzrostu, różowe włosy oraz zielone oczy.  Zjecie również pasuje. 
-Kiedy się u was pojawiła? -spytał.
-Prawdopodobnie wczoraj wieczorem, wcześniej nie zauważyliśmy osoby z tak nie typowym kolorem włosów. 
-Czyli jest szansa, że sprowadzimy ją z powrotem. -cieszył się w głębi duszy. -Jutro z samego ranna z odziałem Anbu zjawimy się po nią. Dziękuje za poinformowanie mnie. Za waszą pomoc jestem 
wdzięczy. 
Chłopak skinął głową i wyszedł. 
-Już jutro wrócisz do domu Sakuro. Obiecuję Ci to! 
Poranek w wiosce liścia był ciężki dla mieszkańców. Od samego świtu Naruto zwoływał wszystkie oddziały Anbu oraz jednostki geninów którzy mogli by się przydać w poszukiwaniu. Wczoraj późnym wieczorem do Hokage zgłosił się ninja z wioski mgły. Z informacją, że w ich wiosce pojawiła się dziewczyna która pasuje z opisem zaginionej. Blondyn gdy tylko usłyszał, że jest szansa na odnalezienie przyjaciółki od razu podwoił poszukiwania. Wysłał wszystkie możliwe oddziały. Po wszystkich wioskach były rozsyłane wiadomości o zaginięciu różowowłosej. Chłopak był zdziwiony, że dopiero teraz ktoś zwrócił na to uwagę..ale mimo wszystko był wdzięczny za pomoc. -Hinata ty pójdziesz ze mną. Kiba i Shikamaru wy pójdziecie z oddziałem Kakashiego. 
Lisek w raz z Hinatą wyruszył do wioski mgły, przed nimi rozproszył się oddział Anbu, za nimi biegł oddział Kakashiego. Wszyscy byli pełni nadziei na powodzenie tej misji. 

***
-Wstawaj. -powiedział cicho brunet, ale zero reakcji ze strony dziewczyny która spała jak suseł. -No wstawaj albo cię tu zostawię! -Nic, zero jakiegokolwiek ruchu z jej strony,wkurzony brunet wyszedł z pokoju. Po paru sekundach wrócił ze szklanką lodowatej wody, jednym ruchem wylał zawartość szklanki na jej głowę. W mgnieniu oka dziewczyna stała przed nim z zaciśniętymi pięściami. -Oszalałeś do reszty?! -warknęła wściekła.
-Mogłaś wstać za pierwszym razem gdy cię grzecznie budziłem. -chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. 
-Nie przesadzaj jest jeszcze wcześnie, mogłeś dać mi jeszcze pospać. -skomlała i usiadła na łóżku, zaczęła związywać w kitkę mokre włosy. 
-Widzę, że jeszcze nie zorientowałaś się która godzina, więc oświecę Cię. Jest za dwadzieścia pierwsza, jeśli masz zamiar ruszać ze mną do wioski to ruch te swoje cztery literki i zbieraj się księżniczko. 
-Co już prawie 13? -krzyknęła. -Dlaczego mnie wcześniej nie obudziłeś? -wybiegła z pokoju do łazienki. 
-Myślisz, że budzenie Cię jest łatwe? -zakpił. -Jakbyś się tak nie upiła to może i było by łatwiej. 
-Nie przesadzaj wypiłam tylko dwa drinki!
-Tylko? -zaśmiał się. -Widzę, że film Ci się urwał. Dokładnie wypiłaś 6 drinków. Poczekaj co ty wczoraj krzyczałaś do mnie? A tak "Sasuke musimy to oblać, jutro wreszcie opuszczę tę cholerną wioskę więc dziś możemy się bawić i pic! " 
-Naprawdę? -wyszła z łazienki i spojrzała na niego. 
-Nie. A teraz ubieraj się i pakuj cokolwiek. Masz godzinę! Za godzinę widzę Cię naszykowaną na dole i ani minuty dłużej jasne? -stanął przy drzwiach. 
-Ale ja..
-Bez dyskusji! -przerwał jej i wyszedł z jej domu. 
Dziewczyna westchnęła głośno i zaczęła pakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy do torby dużo nie miała ich. Jakieś ubrania, broń, stare fotografie jej rodziny. To wszystko no i jakieś pamiątki. Wyrobiła się w niecałe pół godziny. Zarzuciła na ramię dużą torbę i wyszła z domu, szła przed siebie i rozglądała się za brunetem.

Był zmęczony po wczorajszym wieczorze, westchnął i przetarł oczy. Chciał już znaleźć się w Konoha. Nagle zatrzymał się na środku drogi i obejrzał za siebie, dostrzegł różowe końcówki włosów. Tak dobrze mu znane, jego brwi uniosły się do góry. Miał zamiar sprawdzić czy jego przeczucie się myli czy może Sakurze zachciało się szpiegowania. Brunet poszedł tropem dziewczyny, wszedł za nią do knajpki, rozejrzał się ale nigdzie jej nie było. -Znowu mi się wydawało.-mruknął zły i wyszedł. Cały czas w jego głowie pojawiają się myśli z wiązane z dziewczyną. -Jestem gotowa już. -usłyszała za sobą głos Ev. Odwróciła się w jej stronę i spojrzał na nią. -Dobrze, czym szybciej wyruszymy stąd tym szybciej będziemy na miejscu. -Ruszamy.
-A ty dokąd wybierasz się cukiereczku? -pisnęła Karin.
Brunet westchnął i spojrzał na dziewczynę, za nią szedł Jugo i Suigetsu..-No szefuniu już wracasz i co nawet się nie pożegnasz? 
-Nie mam czasu Sui. 
-To może wrócimy z tobą? Na pewno twoja nowa koleżanka nie będzie miała nic przeciwko..
-Nie licz na to! Wystarczy mi, że przez ten tydzień musiałem wysłuchiwać waszego gderania. Mam już was dosyć więc zostajecie tutaj! -warknął i wziął za rękę Ev. -Idziemy! -powiedział poddenerwowany. 
-Hej spokojnie rycerzu.! -zaśmiała się. -coś ty taki nerwowy dzisiaj. 
-Nie ważne, lepiej mnie nie denerwuj i ty bo zostawię Cię z nimi.
-Czy ty mi kurwa grozisz ? -zaśmiała się.
-Taa, chyba tak. -mruknął.
Dziewczyna pokręciła głową i ruszyła grzecznie za nim. -No ale mógłbyś mnie już puścić, potrafię iść sama. -W prawdzie nie przeszkadzało jej to, że trzyma ją za rękę jednak dziwnie się czuła. -Hm. -brunet nie chętnie puścił ją. 

***
- Potrzebujesz czegoś moje dziecko? 
-Nie, Miko. Dziękuje za pomoc. Dziś chcę wrócić do swojej wioski ale dziękuje, że pomogłaś mi i przenocowałaś mnie. 
-Oh dziecko nie dziękuj, gdybyś potrzebowała pomocy to wiesz gdzie mnie szukać.
Dziewczyna wyszła z domku, była wdzięczna starszej pani za pomoc. Wczoraj gdy przyszła do wioski nie wiedziała gdzie jest, nikogo nie znała tutaj ale na szczęście zaczepiła ją Miko i pomogła jej. Szła zatłoczoną uliczką, denerwowało ją to, że każdy kto przechodził obok niej patrzył się na nią jakby była jakimś obcym. Zignorowała to i szła przed siebie, nagle jej wzrok powędrował do wysokiego bruneta o czarnych włosach. Był przystojny, przeszła koło niego, kątem oka dostrzegła, że chłopak cofnął się. Wyczuła, że idzie za nią. Nie spodobało jej się to więc pobiegła przed siebie, gdy dostrzegła przed sobą knajpkę od razu tam weszła i pobiegła w stronę łazienki. Zza ściany dostrzegła, że chłopak wszedł za nią do pomieszczenia, ale po paru minutach wyszedł gdy nie dostrzegł jej. Odetchnęła i oparła się o ścianę. Miała już tego wszystkiego po dziurki w nosie, chciała za wszelką cenę znaleźć się w swojej rodzinnej wiosce. Nagle jej wzrok przykuła notka przyklejona na ścianie o jej zaginięciu. -Naruto. -szepnęła. -Czyli jednak mnie ktoś szuka. -Uśmiechnęła się i pomyślała o blondynie.  Postanowiła, że nie będzie się ruszała stąd dopóki ktoś nie przyjdzie po nią.  Usiadła sobie sobie na wysokim murku, przymknęła lekko oczy i próbowała sobie przypomnieć coś, cokolwiek. -Oh no co jest! Dlaczego nie mogę, nie potrafię sobie przypomnieć niczego! 
-Może dlatego, że ja ci na to nie pozwalam?
-Ikishi.-pisnęła i odskoczyła od niego za nim on zdążył ją złapać w żelazny uścisk. 
-Oh kochanie dlaczego uciekasz przede mną? Czy coś się stało? -zakpił sobie. 
-Gdy tylko Naruto znajdzie mnie, pożałujesz tego! -warknęła trochę bardziej pewna siebie.-Zapłacisz mi za to.
-Nie sądzę. -zaśmiał się i rzucił w jej stronę kunaie. 
Zwinnie ominęła wszystkie jednak nie udało jej się ominąć jednego z wybuchową notką. Upadła na ziemię, cicho warknęła i złapała się za bolące ramię. Jej dłoń pokrywała jej krew która ciurkiem spływała z jej rany która mimo wszystko nie było dużo jednak głęboka. -Ups, chyba Ci się nie udało. -Powolnym krokiem szedł w jej stronę. Chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy. -Spokojnie to nie będzie bolało. Zabiję Cię dość szybko, poczujesz tylko lekkie ukłucie tak jakbyś była na szczepieniu. 
Ledwo stanęła na nogi i już od razu upadła na kolana, była słaba jednak nie poddawała się. Zebrała czakrę w dłoni i z całej siły uderzyła w ziemię. Ikishi wybił się mocno w górę i zniknął. Zielonooka rozejrzała się dookoła ale nigdzie nie dostrzegła go, ani nie wyczuła. Odetchnęła z ulgą z myślą, że jednak udało jej się pozbyć go chodź na chwilę. To był błąd, z tyłu pojawił się brunet, przyłożył jej kunai do szyi i zaczął się głośno śmiać. -Nie pozbędziesz się mnie nigdy więc nie masz na co liczyć. 
-Czego ty ode mnie chcesz? Dlaczego akurat ja?! 
-Masz w sobie coś takiego, co ciągnie mnie do ciebie.-uśmiechnął się. - I nie mówię tu o twoim wyglądzie Sakuro, mówię tu o twojej mocy.
-Mocy? Ja nie mam żadnej mocy!-warknęła i próbowała się uwolnić, z każdym jej szarpnięciem brunet coraz mocniej dociskał metal do jej szyi.
-Nie wyrywaj się bo będzie bardziej bolało! A co do twojej mocy to nawet nie wiesz, że ją masz, ale już nie długo będzie należała do mnie więc nawet nie poczujesz, że coś ci ubyło..-chłopak zaśmiała się jednak szybko ten śmiech zamienił się w donośny krzyk. W jego ciało została wbita katana która przeszła na wylot. Krew poleciała z jego wargi. -Co jest do cholery! -splunął krwią. Sakura wyrwała mu się .
-Nikt Cię nie nauczył, że kobiet się nie bije? -warknął.
Dziewczyna spojrzała na upadające ciało Ikishiego, podniosła wzrok i spojrzała na swojego wybawcę. -To on- przeszło jej przez myśl. To ten sam chłopak co ją śledził. 
-Co tu robisz?! -warknął w jej stronę. 
Różowo-włosa wystraszyła się jego groźnego tonu. -Dziękuje. -szepnęła. Tylko tyle udało jej się powiedzieć. -Spytałem co tu robisz Sakura! -brunet oczekiwał odpowiedzi. 
-Znasz mnie? -zaskoczona spojrzała na niego. 
-Znasz ją? -W tym samym czasie odezwała się dziewczyna która stała obok niego. 
-Ty kpisz czy o drogę pytasz? Nie udawaj głupiej Sakura, gadaj co tu robisz! Śledzisz mnie? 
Zielonooka wkurzyła się, zacisnęła pięści i wstała. Popatrzyła w jego czarne oczy.-Kim ty w ogóle jesteś? Nie wiem skąd mnie znasz ale to nie daje ci prawa mnie osądzać! -warknęła wściekła. Co on sobie wyobraża? -przeszło jej przez myśl. Odwróciła się do niego tyłem z zamiarem odejścia jednak brunet uniemożliwił jej to. Złapał ją za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. 
-Zapytam ostatni raz co tu robisz? 
-Co ja tu robię? A skąd mam wiedzieć?! Ten idiota mnie porwał, nic nie pamiętam a ty mnie pytasz co ja tu robię! Cholera mam tego dosyć! Wszyscy wiedzą lepiej ode mnie! 
-O czym ty bredzisz? 
-Chcę tylko wrócić do domu, nic więcej. -Jej oczy się zaszkliły. 
-Widzę, że nic z ciebie nie wyciągnę. Jak tylko wrócimy do wioski to pogadam sobie z tym idiotą. 

***

Naruto biegł przez las z oddziałami. Koło niego biegła biało-oka widać było w jej oczach determinację, gdy tylko dowiedziała się od liska, że są jakieś wieści od razu chciała wyruszać. To ona  cały czas była przy nim i podnosiła go na duchu. 
Oddziały Anbu jako pierwsze dotarły do wioski, po paru godzinach dołączył do nich Blondyn. -Rozdzielcie się i przeszukajcie całą wioskę! Nie wracajcie do póki nie znajdziecie czegokolwiek co będzie związane z Sakurą! Jasne?
-Hai! -wszyscy rozproszyli się. Blondyn wraz z Hinatą zaczęli wypytywać mieszkańców o dziewczynę. Cały czas wszyscy biegali po wiosce i szukali jej jednak nic nie znaleźli. -Macie coś odezwała się biało-oka. 
-Niestety nie. -odpowiedział smutnym głosem Kiba. 
-Cholera! -warknął lisek.- Przecież wyczuwam ją, gdzieś tutaj musi być! 
-Naruto..
-Nie Hinatka, nie wydaje mi się! Ja wyczuwam jej czakrę i ona gdzieś tutaj jest. 
-Naruto ma rację. -Odezwał się Shikamaru.- Ja też ją wyczuwam, słabo ale wyczuwam. Gdzieś musi być niedaleko. 
-Akamaru! Spróbuj znaleźć jej trop.-powiedział sensei. 
Pies próbował przez parę minut wyczuć jakiś trop który należy do niej jednak zero skutku. Wszyscy byli już złej myśli gdy nagle pies zaczął szczekać i biec w stronę jakiegoś lasku. Blondyn jako pierwszy ruszył za nim, reszta biegła koło niego. Zaczęli przedzierać się przez bujne krzewy i drzewa. -Akamaru jesteś pewny, że dobrze idziemy? -Kiba nie był przekonany co do tego .
-Hau! -Akamaru zaczął coraz szybciej biec. Naruto się wkurzył i stworzył klona.
-Rasengan! - rzucił przed siebie niebieską kulę. Która zniszczyła wszystko co było przed nimi tym samym powodując normalne przejście. Wyszli na jakąś polanę, biało oka włączyła Byakugana i dostrzegła trzy postacie. -Tam ktoś jest. -krzyknęła. 
-Sakura! -biegł blondyn w jej stronę. 
Dziewczyna jak na komendę odwróciła się a on był już pewny, że to ona. Widział z daleka jej łzy i radość gdy tylko zobaczyła ich. 
-Naruto.- szepnęła zapłakana. Blondyn podbiegł do niej i przytulił ją mocno. -Jak dobrze, że cię wreszcie znaleźliśmy ! 
-Głąbie wyjaśnisz mi co tu się dzieje do cholery? -Sasuke przypomniał wszystkim o swojej obecności. 
-Sasuke? -chłopak zdziwił się na jego widok. - Porozmawiamy o tym jak wrócimy. 
-Ikishi. -biało-oka odezwała się i podeszła do leżącego na ziemi bruneta. 
-Czyli tak miał na imię ten idiota. -mruknął czarnooki. 
-Dlaczego on..-Hinata spojrzała na bruneta.
-Zabiłem go.-wzruszył ramionami. 
-Dlaczego? 
-Bo próbował mnie zabić .- odezwała się cicho zielonooka. 
-Oh Sakura! Tak bardzo cie przepraszam gdybym wcześniej zorientował się co on knuje nie dopuścił bym do tego! 
-T-to nie twoja wina.-próbowała się uśmiechnąć. -Wracajmy, proszę. Chcę znaleźć się już w domu.
-Jesteś ranna! -odezwała się granatowowłosa.
-To nic.-spojrzała na swoją ranę i przyłożyła do niej rękę.

-Nie uleczysz się, jesteś zbyt słaba.- odezwała się brunetka, wyminęła czarnookiego i podeszła do Sakury. Oderwała kawałek materiału od swojej bluzki i zawinęła rękę zielonookiej tworząc z tego tymczasowy bandaż.-Gotowe.-uśmiechnęła się promiennie.
-Dziękuje.-różowo-włosa spojrzała na brunetkę, nie znała jej ale nie obawiała się. Nie miała czego w końcu była w towarzystwie przyjaciół.
-Dobra wracamy, musimy jeszcze odstawić Sakurę do szpitala.

Blondyn odesłał oddziały Anbu do wioski, został z nim tylko oddział Kaszalota.  Na przodzie biegł Sasuke i Naruto. Za nimi biegła Hinata, Sakura i Ev a na samym końcu biegł Kiba, Shikamaru i Sensei.
-Skąd znasz Sasuke? -zapytała brunetka.
Sakura spojrzała na nią nie wiedząc co odpowiedzieć. Biało-oka widząc minę różowowłosej odpowiedziała za nią.-Ona nic nie pamięta. Gdy tylko dotrzemy do wioski mam nadzieję, że Tsunade znalazła już coś co pomoże Sakurze.
-Dlaczego straciła pamięć? -Ciągnęła dalej, chciała jakoś zabić nudę.
-Miała wypadek na misji. Ikishi..ten chłopak co Sasuke go zabił on. -zawahała się na chwilę.- No to przez niego Sakura straciła pamięć.
-Rozumiem..Myślisz, że uda jej się odzyskać pamięć?
-Ja tu jestem! -spojrzała na nie przypominając im, że nadal znajduję się koło nich i wszystko słyszy.-Wybacz Sakuro.-uśmiechnęła się lekko brunetka. Spoglądając na tych wszystkich ludzi czuła, że na pewno będzie jej lepiej w Konoha niż dotychczas co mieszkała we mgle.
-Ev..kim jesteś dla Sasuke? -biało-oka spojrzała na nią.
-To dość skomplikowane..ja.-zawstydziła się.- Ja znaczy on chce odbudować klan i ..-zacięła się.
-Rozumiem nie musisz już tłumaczyć.-zachichotała.
Zielonooka nagle poczuła ostre ukłucie jak by ktoś wbił w jej serce tysiąc szpilek. Nie wiedziała dlaczego ale czuła jakby traciła coś. Spojrzała nagle na bruneta, biegnącego przed nią. W jednej chwili w jej oczach pojawiły się łzy a w jej głowie różne myśli, różne wspomnienia. Drużyna, walka, kłótnia, odejście, pocałunek, obietnica. Wszystko przeleciało jej w głowie. Każda scena z jej życia związana właśnie z nim. Teraz wiedziała dlaczego poczuła to ukłucie, była pewna, że jest to spowodowane wypowiedzianymi słowami przez brunetkę. Przez jej głowę przeleciała jedna myśl. "Straciłam go"
Łzy cisnęły jej się same do oczu, wytarła je szybko nie chcąc by ktokolwiek widział, że cierpi z jakiegoś powodu, że toczy w środku z sobą walkę. Nie chce przyznać, że przypomniała sobie na razie tylko jego. Bo to za bardzo boli.

Minuty a może i nawet godziny zleciały im na powrocie do wioski. Sakura jako pierwsza przekroczyła granicę wioski. Gdyby nie sytuacja z przed prawie godziny na pewno cieszyła by się z powrotu bardziej niż teraz. -To ja pójdę już.-odezwała się stojąc do nich tyłem.
-Sakura jesteś pewna? Nie chcesz iść z nami gdzieś? Tak dawno nie rozmawialiśmy.-blondyn podszedł do niej.
-J-ja nie, jestem zmęczona. Przepraszam.
Biało-oka słyszała w jej głosie  smutek, położyła dłoń na ramieniu blondyna.-Naruto.-pokręciła głową i podeszła do dziewczyny. -Chodź Sakura, pogadamy. -spojrzała w jej oczy które były zaczerwienione.  We dwójkę poszły do mieszkania różowowłosej które było puste. -Gdzie moi rodzice?
-Na misji. -odezwała się i usiadła w salonie.
-Sakura..dlaczego płakałaś?
Dziewczyna wyszła na balkon i spojrzała w niebo, do jej oczu napływały łzy. Chciała je jakoś powstrzymać ale nie potrafiła.
Granatowowłosa poszła za nią i stanęła koło niej.-Dlaczego?
-Pamiętam..ja przypomniałam sobie.
-Co ?
-Sasuke. Gdy tylko spytałaś Ev o Sasuke..ja poczułam jakby coś we mnie pękło. -zaczęła płakać.
-Sakura..-powiedziała smutno i przytuliła ją.
-Straciłam go prawda?
-Przykro mi. Tak strasznie mi przykro. -przyciągnęła ją mocniej do siebie by mogła się wypłakać.
-Kochałam go, tak bardzo go kochałam.-łkała.
-Wiem. Nadal możesz go kochać.
-Nie mogę, nie dam rady. -spojrzała na nią.
-Powinnaś się położyć.-pociągnęła ją za rękę do salonu. Gdy tylko zielonooka położyła się, przykryła ją kocem. -Odpocznij, porozmawiamy jutro jak będziesz się lepiej czuła. -pocałowała ja w czoło i wyszła.
Długo nie trwało to za nim dziewczyna zasnęła, emocje z dzisiejszego dnia podziałały na nią jak kołysanka.

Granatowowłosa stała pod drzwiami Hokage, zapukała delikatnie i gdy tylko usłyszała ciche."Wejść" Weszła do środka, lisek stał odwrócony do niej tyłem wpatrywał się w puste uliczki miasta. -Co z Sakurą?
-Widziałeś?
-Tak widziałem jej łzy i słyszałem jej załamany głos.- odwrócił się do niej. -Co się stało?
-Gdy wracaliśmy rozmawiałam z Ev, spytałam ją o Sasuke nagle Sakura przypomniała sobie o nim. Rozmawiałam nie dawno z nią o tym i powiedziała mi, że poczuła wtedy jakby coś w niej pękło jakby coś straciła.-smutnym wzrokiem spojrzała na blondyna i podeszła do niego.
-Tylko to sobie przypomniała? -Spojrzał w jej oczy.
-T-tak.
-Nie smuć się, wszystko będzie dobrze. Sasuke najwidoczniej jest idiotą skoro nie zauważył,  że odpowiednią kobietę ma pod samym nosem.
-To prawda.
-Ja sobie dopiero parę dni temu uświadomiłem, że to czego potrzebuję już mam.
-Mianowice? -zaskoczona spojrzała na niego.
-Potrzebuję ciebie Hinata. Kocham cię. -powiedział na wdechu. Widząc zaskoczoną minę dziewczyny zbliżył się do niej i złapał ją za dłonie. Nachylił się lekko nad nią i pocałował.
Nie musiał długo czekać, granatowowłosa po chwili otrząsnęła się i zaczęła oddawać pocałunki.
-Ja też Cię K-kocham Naruto. - powiedziała zawstydzona trochę.

***
-No ładnie tu macie, twoi znajomi są całkiem fajni.-uśmiechnęła się.
-Jeszcze zdążysz zmienić zdanie.
-Aż tak źle? -zaśmiała się.
-Przekonasz się sama za parę dni.
-Jestem strasznie padnięta.-westchnęła.
Brunet wszedł do swojej posesji i zapalił wszystkie światła. Ciemne pomieszczenie oświetliły piękne lampy. Widok miny Ev był bezcenny. Czarnooki zaśmiał się pod nosem.
-Z czego się śmiejesz tłumoku?
-Z twojej miny.
-Oh wybacz, że nie jestem przyzwyczajona do takich widoków ! -burknęła.
-Dobra, na górze pierwsze drzwi po prawo to łazienka a na przeciwko masz swój pokój,
-Dziękuje.-mruknęła i poszła na górę.
Czarnooki usiadł na kanapie i głośno westchnął nie sądził, że wszystko się tak potoczy. Dziwiła go a zarazem ciekawiła sytuacja z Sakurą. Za wszelką cenę chciał się czegoś więcej dowiedzieć.
Rozłożył się i nawet nie wiedział kiedy przyszedł po niego morfeusz.






_____________________________________________
Cześć kochani! Wreszcie znalazłam troszkę wolnego czasu i udało mi się napisać kolejny rozdział. Co do poprzedniego rozdziału to miałam co do niego wątpliwości jednak po przeczytaniu waszych komentarzy te wątpliwości zniknęły. Cieszę się niezmiernie, że rozdział wam, się podobał. I mam nadzieję, że ten też będzie wam się dobrze czytało ! xD  No więc pozdrawiam was mordeczki, miłego czytania! <3 ;***

piątek, 24 października 2014

Rozdział 12.

      `.Każdego dnia uświadamiamy sobie jak wiele tracimy, jak dużo błędów popełniamy. Chcemy coś zmienić, chcemy podążyć inną drogą ale boimy się, że okaże się iż ta drogą była zła, że zamiast iść do przodu i wyjść na prostą my się cofamy i przepadamy. Rujnujemy swoje życie licząc na to, że bez wysiłku uda nam się zdobyć szczyty. Jednak po czasie uświadamiamy sobie, że życie nie jest usłane różami....

Nastała głucha cisza, po wczorajszej akcji nie zostało śladu, oddziały Anbu odpuściły poszukiwania i powróciły do wioski. Brak jakiejkolwiek poszlaki która doprowadziła by ich do uprowadzonej dziewczyny. Wszystko co wydawało się do tej pory fikcją stało się rzeczywistością. Chłopak który do tej pory udawał aniołka wreszcie ukazał swoje prawdziwe oblicze...
Oczy które lśniły gniewem wpatrywały się w spokojną twarz dziewczyny która do tej pory była nie przytomna. Chłopak wpatrywał się w nią z chytrym uśmiechem, miał co do niej wielkie plany których nikt nie mógł poznać. Brunet zminimalizował poziom swojej chakry by oddział anbu nie mógł ich odszukać, całą noc spędził na uciekaniu przed nimi i wreszcie udało mu się ich zgubić. Leniwym krokiem wyszedł z jaskini i usiadł na masywnym głazie, ciche westchnienie wydobyło się z jego gardła.
-Masz ją?-usłyszał kobiecy głos. Podniósł wzrok na czarnowłosą piękność.
-Dość długo musiałam czekać na te dziewuchę, a upierałeś się, że uda ci się załatwić to szybko. -prychnęła i weszła do środka. Jej zadowolony wzrok zatrzymał się na dziewczynie.
-Taka niewinna dziewczyna ma w sobie potężną moc, moc która nie długo będzie należała tylko i wyłącznie do mnie.-zaśmiała się i pogłaskała po głowie zielonooką. -Tak długo czekałam na ten moment. Teraz wystarczy tylko czekać aż jej moc obudzi się w niej. 
-Jak chcesz tego dokonać? -spojrzał na nią oczekując odpowiedzi. 
-To proste, wykorzystam do tego ciebie. Reszty dowiesz się w swoim czasie.-Odwróciła się do niego.- Oh nie patrz tak na mnie, krzywda Ci się kochany nie stanie. 
-Gdy tylko wszystko się uda, dotrzymasz swojej obietnicy? -podszedł do niej. 
-Tak dotrzymam, zawsze dotrzymuję więc nie obawiaj się kochanie.-pogłaskała go po policzku i pocałowała lekko.-Mam nadzieję, że wszystko idzie zgodnie z planem i nic nie pamięta. 
-Pamięta..-uśmiechnął się.
Spojrzała na niego z lekkim gniewem.-Słucham ? 
-Spokojnie, pamięta tylko to, że kiedyś "byliśmy ze sobą" to wszystko.-pocałował ją. 
-I to mi się podoba.-zaśmiała się i wyszła. 
-Pilnuj jej . 
-
Głośny huk, błyskawice, ogień i płomienie które rozrastały się wokół nich. Czarnooki przetarł strużkę krwi z kącika ust. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. -Nie jesteś taka słaba.
Dziewczyna prychnęła. - Sarkazm?
-Nie koniecznie. -uśmiechnął się i schował swoją katanę.
-To już koniec? Serio?- spojrzała na niego.
-Spójrz na siebie, ledwo się trzymasz na nogach.
Brwi dziewczyny uniosły się ku górze. -Ja? Żartujesz sobie ze mnie? Cholera! przecież to ty robiłeś sobie przerwy! -warknęła w jego stronę. 
- Nie przeginaj Ev! -warknął ostrzegawczo.
Dziewczyna westchnęła cicho i usiadła pod drzewem. Chodź nie znała go dość długo to poznała go już na tyle by wiedzieć, że łatwo jest go wkurzyć,a zły Sasuke to nieobliczalny Sasuke! To tak jakbyś wkurzył seryjnego mordercę ! -No dobra...Kiedy masz zamiar wyruszyć?
-Może w przyszłym tygodniu, mam tu jeszcze do załatwienia parę spraw.
Parę spraw? Jasne zawsze gdy tak mówi okazuje się, że tych spraw jest cała masa! -westchnęła i spojrzała na niego. -Parę? -mruknęła.
-Wiem co myślisz.-otworzył jedno oko.-I tak parę, muszę się spotkać z kimś. 
-Mhm dobra uznajmy, że Ci wierzę. 
-Nie masz innego wyboru.
-Z pewnością...dobra ty sobie tu odpoczywaj, a ja idę się przejść. -wstała i poszła w swoją stronę, przeciągnęła się leniwie, chwilę później doszła do miasta. Dzisiejszego dnia było sporo osób, rozejrzała się dookoła i dostrzegła dekorację. Festyn! jak mogłam o tym zapomnieć? 
Pobiegła szybko w stronę swojego domu, gdy tylko wpadła na górę od razu podbiegła do szafy. Zaczęła wyrzucać z niej wszystko tylko po to by znaleźć upragnioną rzecz. Cholera! Gdzie to jest?! Przeszukała wszystkie szafki w mieszkaniu i nic. Wściekła zdała sobie sprawę, że ktoś tu musiał być. Wkurzona uderzyła pięścią w ścianę.-Zabije, zabiję gnoja! 
Wyskoczyła przez okno i pobiegła w stronę baru, z daleka było słychać krzyki i głośne huki stamtąd. Weszła do środka z głośnym trzaskiem zamykających się drzwi. 
Wzrokiem zaczęła szukać wysokiego bruneta. Zauważyła go przy barze, popijającego piwo.
Podeszła do niego ze sztucznym uśmiechem, zacisnęła pięści i uderzyła go w twarz tym samym powodując jego upadek z krzesła. Zdezorientowany brunet złapał się za piekący policzek. 
-Powiedziałam Ci, że jeszcze raz wejdziesz do mojego domu to zabiję cię, czyżbyś zapomniał? -ukucnęła przed nim i złapała jego koszulę w pięść. -Nie usłyszałam odpowiedzi! 
Wszyscy dookoła przyglądali się im. Dziewczyna przeniosła wzrok z bruneta na widownię która wpatrzona była w nich jak w dobrą komedię. Jej brwi powędrowały ku górze. - Jeśli nie chcecie mieć problemów radzę zająć się sobą..-powiedziała w miarę grzecznie co dla niej było rzadkością aczkolwiek potrafiła być miła ale tylko dla osób które zasługiwały na to. -No więc? -ponagliła go. 
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.- uśmiechnął się krzywo i kontynuował swoją wypowiedź.-Dobra już nie patrz tak na mnie jak byś chciała mnie zabić spojrzeniem. 
-Uwierz, że mam taki zamiar. Więc gadaj po cholerę wkradłeś się tam albo obiecuję Ci, że nie dożyjesz do wieczora. -warknęła. 
-Potrzebowałem ...tej szkatułki. 
-Szkatułki czy raczej zawartości ?
-Naszyjnik twojej matki był a raczej jest dość cenny.
-Ty gnoju..radzę Ci go oddać! -zacisnęła mocniej pięść-albo...
-Ev! -usłyszała znajomy głos, wzrokiem powędrowała do osoby stojącej nie opodal niej. -Sasuke? Co ty tu robisz?
-Wyjdź.
Czy on sobie kpi? -Słucham?-jej brwi powędrowały ku górze. 
-Powiedziałem wyjdź na zewnątrz zaraz przyjdę do ciebie.
Dziewczyna chciała się sprzeciwić ale widząc groźny wzrok czarnookiego posłusznie wyszła na zewnątrz. -Co on sobie do cholery wyobraża? Cholera! ten gbur nie mam prawa mi rozkazywać! -Wściekła uderzyła pięścią w drzewo. Zrezygnowana oparła się o mur i westchnęła głośno. Po niespełna 10 minutach zauważyła jak z baru wychodzi brunet. 
-Co ty sobie wyob..-dziewczyna spojrzała na rzecz którą trzymał w ręku.- Mój naszyjnik..skąd ty..
-Usłyszałem twoją rozmowę. 
-Dzięki..-odebrała swoją zgubę. -Ale to i tak nie zmienia faktu, że jestem na ciebie wściekła! Jak mogłeś! Sama doskonale dała bym sobie radę! -oburzona spojrzała na niego. 
-No pewnie..Odzyskałem ten cholerny wisiorek a ty jeszcze marudzisz?-westchnął i ruszył przed siebie. 
-Sama bym sobie świetnie poradziła, ale ...ale dziękuje. 
-Mhm uznam, że Ci wierzę. 

Powoli ze snu budziła się zielonooka, powoli wstała do pół siadu i złapała się za bolącą głowę. Cholera! -Nic Ci nie jest? 
Dziewczyna spojrzała na niego.-Gdzie jestem? 
-U mojej znajomej. Uciekłaś z wioski a jak pobiegłem za tobą w poszukiwaniu znalazłem cię w pobliżu jeziora, byłaś nieprzytomna więc zabrałem Cię tutaj. 
-Uciekłam? Dlaczego? Ah głowa mi pęka nic nie pamiętam! 
-Spokojnie.-usłyszała kobiecy głos. -Nazywam się Mirake. Nie musisz się mnie bać. -uśmiechnęła się. Spięła swoje długie czarne włosy i usiadła koło zielonookiej. -Specjalizujesz się w medycynie mam rację ?
-T-tak.
-Boisz się, w sumie nie dziwię Ci się wiec na razie zostawię Cię samą, jeśli będziesz czegoś potrzebowała daj znać. 

Została sama, to wszystko wydawało jej się absurdalne, niby dlaczego miała uciekać z wioski od razu po wyjściu ze szpitala. I ta kobieta? Kim ona właściwie jest. To wszystko nie miało sensu, tyle pytań i zero odpowiedzi na nie, miała już serdecznie dość tej nie wiedzy i nie pewności. Chciała wreszcie wrócić do poprzedniego życia, do tego co było przed wypadkiem. Wszystko co teraz się dzieje wydaje się być tylko i wyłącznie absurdem , złym snem z którego za wszelką cenę chciała się wybudzić...Ale szara rzeczywistość uniemożliwiała jej to.
Wszystkie złe myśli przeleciały jej przez głowę, pewne urywki wspomnieć, ludzi których prawdopodobnie znała..czuła, że w jej umyśle jest pewnego rodzaju blokada która nie pozwala jej przypomnieć sobie czegokolwiek.. i te głosy w jej głowie które kazały jej się wynosić. ''Nie możesz im ufać"  ,
 "Oni okłamują cię! " ,''Nie ufaj im, uciekaj! Słyszysz? Uciekaj stamtąd! ''
Nie wiedziała już co ma robić i komu ufać kto kłamie a kto mówi prawdę. W tej chwili liczyło się dla niej tylko jedno. Wrócić do wioski i pogadać z Naruto, była pewna, że tylko jemu może ufać. 
Szybko wstała i założyła na siebie bluzę która leżała koło niej na posłaniu, szybkim krokiem wyszła z jaskini i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie zobaczyła więc zaczęła szybko biec w stronę lasu. Nie wiedziała gdzie jest ale chciała znaleźć się jak najdalej stąd. 
-Dokąd się wybierasz? 
-Ikishi. -przestraszona przyśpieszyła, była coraz bliżej lasu.
Chłopak pobiegł za nią. -To nic nie da! -warknął. Nagle zniknął i pojawił się tuż przy niej. 
Zielonooka odskoczyła od niego złożyła parę pieczęci i skumulowała czakrę w prawej dłoni. 
-Oszalałaś do reszty? Jak możesz ze mną walczyć? -zbliżał się powoli do niej. 
-Nie zbliżaj się!-krzyknęła. Chłopak w mgnieniu oka zaatakował ją. Jednak różowo włosa była o wiele silniejsza i uderzyła go pięścią w brzuch, uderzenie spowodowało, że poleciał parę metrów do tyłu uderzając głowę w kamienną ścianę. Zielonooka wykorzystała to i wznowiła bieg. Przedzierała się przez krzaki i drzewa, dookoła były same zarośla nic po za nimi, żadnego wyjścia nie było widać. Biegła dalej z nadzieją, że gdzieś dobiegnie. Po woli robiło się ciemno a ona nadal przedzierała się przez zarośla, zmęczona szła coraz wolniej. Wiedziała, że Ikishi wreszcie obudzi się i zacznie jej szukać, dlatego nie mogła teraz poddać się i zatrzymać. 
Wreszcie zmęczona opadła na kolana, opierając się plecami o drzewo, rosa zaczęła już powoli wchodzić. Na dworze było już całkiem ciemno jedyne światło dawały gwiazdy na niebie które dotrzymywały jej towarzystwa w tym ponurym miejscu. 
Nagle usłyszała szelest, jej mięśnie zacisnęły się, szybko wskoczyła na najwyższe drzewo i obserwowała otoczenie z góry. Po chwili zorientowała się, że to tylko głupi ptak. Odetchnęła z ulgą, postanowiła, że odpocznie i rano zacznie dalej biec..

***
-Naruto? Granatowowłosa weszła po cichu do gabinetu gdzie panowała ciemność. Wydawało się, że nikogo w środku nie ma ani jednej żywej duszy, jednak pozory mylą. Przy biurku siedział blondyn pogrążony w smutku po stracie przyjaciółki. 
-Naruto...-dziewczyna podeszła do niego i stanęła obok jego biurka. Przez chwilę próbowała odszukać jego spojrzenie ale w tych ciemnościach było to trudne. 
-Znajdzie się, na pewno! Jestem tego pewna. Nie poddawaj się. 
-Hinatka..jej nigdzie nie ma, zniknęła i nikt nie może jej odnaleźć. Oddziały Anbu szukały już wszędzie i nic. Wierzę, że gdzieś jest ale nie mam pojęcia gdzie. Za wszelką cenne chcę ją sprowadzić z powrotem ale nie potrafię! Zniknęła, rozpłynęła się razem z tym idiotą! Jak mogłem? Cholera jak mogłem być tak głupi i zaślepiony, że nie widziałem kim on tak na prawdę jest. -spuścił głowę. 
Biało oka złapała nieśmiało jego rękę. -Proszę nie mów tak! Wiesz..doskonale wiesz, że to niczyja winna. Każdy z nas został oszukany przez niego. A Sakura..Znajdzie się! Znajdziemy ją choćbyśmy mieli szukać dniami i nocami to odnajdziemy ją za wszelką cenę. Obiecuję Ci to!  
***
Siedziała w domu i spinała swoje piękne włosy w kok. Na sobie miała błękitne kimono,wyglądała w nim pięknie tak jak jej matka..na szyi zapięła szmaragdowy naszyjnik który dostała w dniu śmierci od swojej rodzicielki.. Pamiętała..tak dobrze pamiętała każde słowo które wtedy do niej mówiła. Oczy jej się zaszkliły, przetarła wierzchem dłoni oczy. 
-Nie mogę płakać. Obiecałam Ci, że już nigdy nie wyleję ani jednej łzy..
Dotrzymam słowa.  
Wyszła z domu, na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Czemu nie wspomniałaś, że idziesz na festyn? 
-Miałeś coś do załatwienia nie chciałam zawracać ci nie potrzebnie głowę.- spojrzała na niego i ruszyła z nim do przodu. 
-Wyruszymy do Konohy jutro. 
-Już jutro? Cieszę się..tylko czy przyjmą mnie?
-Z pewnością. Naruto nie będzie miał nic przeciwko być zamieszkała w naszej wiosce.
-Naruto? -zdziwiła się.
-Hokage wioski. -skwitował.
-Ah rozumiem.-zamilkła i spojrzała na niego. ..

 Dzień skończył się dość przyjemnie dla nich, cały czas rozmawiali i bawili się na festynie. Dziewczyna cały czas była zadowolona bo już jutro miała wreszcie opuścić tą wioskę i zacząć żyć gdzieś indziej w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Będzie w końcu mogła robić to na co ma ochotę...

***
Chłopak ocknął się z ogromnym bólem głowy pobiegł do czarnowłosej.
-Mirake! -zawołał dziewczynę i zaczął jej wszystko wyjaśniać. (...)
-Co to znaczy uciekła?!-wściekła spojrzała na niego z mordem w oczach,
-Nie wiem co jej się stało, zaatakowała mnie i uciekła.
-Ty idioto! jak mogłeś na to pozwolić? Wszystko zawsze musisz spieprzyć! Żadnego pożytku z ciebie nie ma!
-Proszę cię nie denerwuj się. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem.
-Dziwię się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś!
-Sprowadzę ją i na pewno już cię nie zawiodę!
-Wiem, gdy tylko spieprzysz to po raz drugi to obiecuję Ci, że wylądujesz na Oio-mie.- warknęła.

***
Gdy tylko zrobiło się widno różowo włosa nie traciła czasu i wznowiła swoją podróż, wreszczcie po jakiś dwóch godzinach ciągłego bieganiu udało jej się wybiec z tego cholernego labiryntu, kompletnie nie wiedziała gdzie się znajduję instynkt podpowiadał jej, że powinna biec prosto przed siebie i nie oglądać się za siebie. Zmęczona tym wszystkim biegła jakąś dróżka która doprowadziła ją do głównej drogi która prowadziła prawdopodobnie do wioski liścia. Zadowolona jak najszybciej chciała się tam znaleźć. Jednak efekt nie był taki jak oczekiwała. droga którą biegła doprowadziła ją do innej wioski
Szła przed siebie i rozglądała się, nikogo stąd nie kojarzyła. Wszędzie dookoła były porozwieszane jakieś ozdoby i dekorację po wczorajszej imprezie.. -Festyn ? -przeszło jej przez myśl. 




___________________________________________________________
PRZEPRASZAM WAS!
Tak długo mnie nie było i nawet nie dałam znać ;cc Brak czasu i brak trochę chęci. Lenistwo wzięło górę >.< Niestety przez to tak długo zwlekałam z nowym rozdziałem za co bardzo was przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że rozdział wyszedł trochę badziewnie T.T Szału nie ma dupy nie urywa.. :o Z długością też trochę lipnie...Wiem wiem zawaliłam po całej Lini  @.@  Mam nadzieję,że kolejny rozdział o wiele bardziej mi wyjdzie i kiedy się pojawi nie piszę bo sama jeszcze nie wiem. Dużo nauki mam teraz więc to niestety uniemożliwia mi wszystko. >.< Dobra nie będę się rozpisywała i truła wam, mam nadzieję, że rozdział spodoba wam się choć troszkę :* Pozdrowionka ! <3