sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 9.

Stała przed lustrem i wpatrywała się w swoje odbicie, była szczęśliwa pierwszy raz od paru miesięcy może lat. Była szczęśliwa bo jej rodzice żyli była zła na siebie, że była tak zaślepiona zemstą na Madarze, kiedyś sama powtarzała Sasuke, że zemsta do niczego go nie doprowadzi. A jeszcze parę godzin temu chciała zabić osobę która była rzekomo odpowiedzialna za ich "śmierć ". Pokręciła głową i spojrzała na zdjęcie które wisiało na ścianie, przez to że była tak zaślepiona opuściła wioskę, przyjaciół. Teraz tego żałowała, wiedziała że źle robiła , ale chęć zemsty była tak wielka , że nie potrafiła odpuścić.Westchnęła i zeszła na dół w kuchni znajdowała się jej mama. Z uśmiechem przyglądała się jej poczynaniom .-Dzień dobry -podeszła do rodzicielki i pocałowała ją w policzek, po czym usiadła przy stole.
-Jesteś głodna ? spytała spoglądając na córkę .
Dziewczyna popatrzyła na nią i lekko pokiwała głową , od tak dawna nikt nie pytał jej o to.Od tak dawna nie czuła rodzinnego ciepła .Była sama , samotna bez chęci do życia. Jeszcze nie tak dawno narzekała na cały świat a teraz ? Dziękuje bogu za to szczęście które odzyskała .
-Gdzie jest tata ? popatrzyła na nią
-Wyszedł, Tsunade chciała się z nim widzieć .-postawiła przed zielonooką talerz z kanapkami  i podeszła do lodówki otwierając ją szeroko zrezygnowana westchnęła i spojrzała na córkę.
-Czym ty się odżywiałaś ? Lodówka świeci pustkami ! -pokręciła głową i zamknęła ją .
-Zazwyczaj na mieście coś zjadałam -uśmiechnęła się . Widząc że jej mam usiłuje coś powiedzieć od razu weszła jej w słowo . -Gdy tylko zjem pójdę do sklepu i coś kupię.-puściła kobiecie oczko.
Rodzicielka uśmiechnęła się tylko i zajęła się zmywaniem naczyń.
Po skończonym śniadaniu wyszła z domu, szła przez zatłoczone uliczki Konohy. Z uśmiechem przyglądała się dzieciom bawiącym na placu zabaw, w pewnym momencie dostrzegła czarne kosmyki włosów odwróciła się i napotkała czarne tęczówki wpatrujące się w nią . Minęło kilka minut a kruczowłosy odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Chciała zatrzymać go ale nie wiedziała po co, więc odpuściła sobie i poszła dalej ostatni raz kątem oka spojrzała na niego za nim nie zniknął za budynkiem.

Biegał już ponad dwie godziny, poranny trening dobrze mu zrobił. Gdy wszystko wróciło do normy nie ma sensu więc dalej prowadzić tej gry, nie ma sensu udawać miłego Sasuke którego grał dotychczas.
Przystanął i oparł się o drzewo, wierzchem dłoni przetarł spływające po jego czole kropelki potu. Po jego głowię ciągle chodziły różne scenariusze związane z przyszłością . Dlaczego? Bo to najwyższy czas aby w końcu odbudować klan, wypełnił swoją misję względem Sakury. Sprowadził dziewczynę a wraz z nią, wioska odzyskała zwój. Więc od dziś może powrócić do swoich starych nawyków, czyli olewania wszystkich dookoła. Szedł przed siebie spoglądając co chwila na mieszkańców wioski którzy od rana wystawiają swoje towary. Nagle dostrzegł różowe kosmyki włosów, przyjrzał się dokładnie i zobaczył zielonooką która wpatrzona była w bawiące się na placu zabaw dzieci. Chciał iść dalej ale nie mógł przestać się w nią wpatrywać.Minęło kilka sekund gdy dziewczyna się odwróciła. Wpatrywali się nawzajem w swoje oczy, brunet otrząsnął się z tego "transu " i odwrócił się w drugą stronę. Jak gdyby nigdy nic poszedł bez słowa nie zwracając uwagi na nią . Gdy tylko wszedł w boczną uliczkę poczuł jak coś a raczej ktoś wpadł na niego . Spojrzał na siedzącego na ziemi blondyna , na jego twarzy widniał grymas nie zadowolenia.
Ominął go i zrobił nie całe dwa kroki gdyż głos blondyna go zatrzymał.
-Hej Sasuke właśnie Cię szukałem -.Blondyn wstał i spojrzał na niego zdyszany.
Kruczowłosy posłał mu pytające spojrzenie. -Tsunade prosiła abyśmy się wszyscy stawili u niej za 10 minut .-powiedział na jednym tchu .
-Po co chce nas widzieć ?
-Ma dla nas misję .-uśmiechnął się .
-Co to za misja ?
-Babunia nie zdradziła mi szczegółów, kazała mi najpierw przyprowadzić was .-Podszedł do niego .
Brunet westchnął i ruszył przed siebie.-Widziałeś gdzieś Sakurę? -krzyknął za nim .
-Nie -burknął i poszedł dalej nie zwracając uwagi na dalsze pytania blondyna .

-Witaj Michigo .-uśmiechnęła się do blondwłosej kobiety.
-Oh witaj Sakuro, potrzebujesz czegoś .? -Kobieta z uśmiechem spoglądała na nią.Michigo była starszą panią o blond włosach i niebieskich oczach.Jeszcze zza młodych lat Sakura przychodziła do niej i robiła dla swojej mamy zakupy. Zielonooka kiwnęła głową i podała kobiecie listę zakupów.Starsza pani popatrzyła na nią uważnie i poszła na zaplecze.Po niespełna 5 minutach wróciła z dwoma siatkami zakupów.
Dziewczyna odliczyła odpowiednią sumę pieniędzy i wręczyła je kobiecie a następnie odebrała dwie torby pełne zakupów i poszła w swoją stronę .
-Sakura - chan ! -blondyn wyrósł przed nią nie wiadomo skąd .
-Hej Naruto o co chodzi ?
-Babunia chce nas widzieć u siebie ma dla nas jakąś misję .- Chłopak spojrzał na nią uśmiechnięty ukazując rząd białych zębów.
-No dobrze -westchnęła i poszła do domu, zostawiła zakupy i poszła z blondynem w stronę budynku Hokage. Gdy tylko znaleźli się pod drzwiami Sakura widząc zamiary przyjaciela szybko zapukała, a po krótkim "wejść" otworzyła drzwi . Napotkała spojrzenie bruneta w jego oczach było widać znudzenie.
-Więc babuniu co to za misja ?
-Dziś rano oddział ANBU znalazł 2 rannych shinobi .
-Czy oni żyją ? -zielonooka spojrzała na swoją dawną mentorkę .
-Tak ale są ciężko ranni, chcę abyście przeszukali obrzeża wioski i jej okolicę i dowiedzieli się czegoś. Musicie znaleźć osobę która jest temu winna . -Blondynka wstała i podeszła do okna .
-Tsunade czy wiadomo kim są ci ranni shinobi ?
-Jak na razie nie, czekamy aż dojdą do siebie. Chcę abyście wyruszyli niebawem. Weźcie ze sobą Hinatę przyda się wam jej pomoc .
Cała trójka wyszła z gabinetu Hokage, dziewczynę ciekawiło to kto jest winny temu atakowi i dlaczego .

-Rozdzielmy się,wtedy mamy większe szansę na to że ich znajdziemy . -Blondyn oznajmił .
-Ja pójdę z Hinatą a wy razem . -Sakura nie chętnie przytaknęła i ruszyła w głąb lasu w jej ślady poszedł brunet. Dość długo skakali z drzewa na drzewo, przez ten cały czas biegli w ciszy oprócz kilku momentów, gdy mówiła brunetowi aby sprawdził okolicę swoimi szmaragdowymi oczami. Sakura nagle wyczuła chakre, tak nikłą że aż niemal nie wykrywalną  tuż przed nimi. Dziewczyna rzuciła się w bok, zwalając tym samym bruneta z nóg. Sasuke już miał zamiar coś powiedzieć ale zielonooka zatkała mu usta dłonią aby nie zdradził ich.Brunet zdał sobie sprawę o co chodzi i zabrał ze swoich ust jej dłoń. Dziewczyna dopiero teraz zorientowała się że leży na brunecie. Z trudem powstrzymała obojętny wyraz twarzy, szybko zeszła z niego i kucnęła obok. Gdy tylko wyczuła że przeciwnik jest dość daleko, wstała i wyszła zza ogromnych zarośli w które wpadli. Wznowiła bieg, brunet bez problemu ją dogonił, zatrzymali się po jakimś czasie przed dużą łąką . -Tu trop się kończy -oznajmiła i ukucnęła przy okazji rozglądając się.
-Szukacie kogoś ? -odezwał się drwiący głos za ich plecami.
Oby dwoje jak na zawołanie odwrócili się błyskawicznie.
-Kim jesteś ? -warknął brunet.
Chłopak zaśmiał się i przechylił lekko głowę w lewo. -Makashii, Hm czy wy przypadkiem mnie nie szukaliście ? -zapytał  .
Zielonooka spojrzała na kruczowłosego widziała na jego twarzy opanowanie ale wiedziała że w środku cały gotował się ze złości. Była zła na siebie że tym razem nie wyczuła jego obecności .Była pewna że to on jest odpowiedzialny za ten atak .-Owszem i nawet ułatwiłeś nam zadanie -wstała i zmierzyła go wzrokiem.
-Czyżby ? -prychnął i spojrzał na nią .-Jestem ciekawy co taka bezbronna różowa laleczka może mi zrobić. -zaśmiał się.
Sakura zmarszczyła brwi i poprawiła rękawiczki na rękach i ze wściekłą miną biegła w stronę przeciwnika z zamiarem uderzenia go prawym sierpowym . Ten tylko odtrącił ją niczym jakiegoś natrętnego owada. Sasuke widział jak cała gotowała się ze złości, pokręcił głowę i wyciągnął swoją katanę . Usłyszał prychnięcie przeciwnika .Makashii wyjął zza pleców dwa ogromne miecze , biegł w kierunku Uchihy wymachując mieczami. Czarnooki westchnął ciężko i zablokował każdy atak za dany przez przeciwnika. Sakura widząc że przeciwnik ją olał, zdając sobie sprawę że ma szanse walczyć z jednym z klanu Uchiha po prostu ją zlekceważył .Nie mogła mu tego tak po prostu popuścić ! .Nie bezpieczna żyłka zaczęła pulsować na jej czole. -Nie lekceważ mnie ! -warknęła w jego stronę. Chłopak obrócił się w jej stronę i poczuł silny ból w okolicy brzucha , zielonooka uderzyła go z pięści w brzuch tym samym powodując że odleciał parę metrów w tył łamiąc tym samym parę drzew .
Sakura z chytrym uśmieszkiem przyglądała się mu. Nagle jego klon zniknął a na jego miejsce pojawiła się kłoda drewna. Wściekła warknęła i pobiegła w stronę lasu, brunet schował swoją katanę po czym  dogonił ją i zmierzył wzrokiem . -Co zamierzasz zrobić ?
-Jak to co ? Skopać mu tyłek !
Brunet przewrócił oczami . -Cóż za wyrafinowany plan pani strateg .
-Och Zamknij się ! Zamierzam to zrobić po swojemu -warknęła.
Zatrzymała się i rozejrzała, usłyszała szelest za sobą .W ostatniej chwili Sasuke pociągnął ją w swoją stronę tym samym ratując ją przed lecącym kunaiem. Odwróciła się na pięcie w jego stronę, w mgnieniu oka brunet znalazł się przy Makashiim z chidori w ręku. Przeciwnik upadł na ziemię z przebitą klatką piersiową. A nad nim stał brunet z chytrym uśmiechem.
Przeszukali cały teren wioski wokół ale nie znaleźli już nikogo więcej, po powrocie do wioski nie obyło się bez narzekania Naruto.Gdy tylko zdali raport Hokage wrócili do domu, różowowłosa  podczas powrotu do domu weszła do szpitala dowiedziała się od Tsunade że dwójka rannych mężczyzn leży w sali nr. 107.
Weszła na drugie piętro i weszła do sali, mężczyźni jak dotąd jeszcze się nie wybudzili. Mieli poważne rany z cudem przeżyli. Gdyby oddział ANBU znalazł  ich chodź parę minut później mogli by wykrwawić się na śmierć . Westchnęła i sprawdziła ich karty. Jak widać szybko dowiedzieli się kim są ci dwaj shinobi .
Akihori Date i Ikishi Azuri ich stan jak na razie był stabilny.Odłożyła na miejsce ich karty i wyszła z sali . Na korytarzu było dość głośno .Podeszła do jednej z sal by sprawdzić co się stało , gdy tylko ujrzała swoją mentorkę zdziwiła się . Weszła do sali i spojrzała na Shizune która stała obok blondynki.
-Shizune co się dzieje ? -Kobieta spojrzała na nią.
-Czcigodna Tsunade źle się poczuła , już od dłuższego czasu tak się dzieje że traci siły. Chodź wygląda młodo to wcale się tak nie czuję . -Shizune przeniosła wzrok na Tsunade.
-Co teraz będzie ? -zapytała .
-Tsunade jutro chce zebrać radę aby wybrać nowego Hokage.
-Nowego ?
-Tsunade nie ma już siły na to, wioska potrzebuję teraz zmian a ona już nie daje rady.
Zielonooka spojrzała na swoją byłą mentorkę widziała na jej twarzy grymas bólu.
-Powinna teraz odpocząć, chodź -uśmiechnęła się do niej lekko i wyszła z nią z sali. Sakura po powrocie do domu zastanawiała się kto zostanie nowym Hokage.

Od rana rada wybierała odpowiedniego kandydata na nowego Hokage po wielu godzinach namów wreszcie udało im się dojść do porozumienia. Wszyscy mieszkańcy wioski zebrali się pod budynkiem .
Sakura gdy tylko usłyszała od swojej mamy że rada już zdecydowała , szybko wybiegła z domu i pobiegła w stronę tłumu. Na dachu stała Tsunade a za nią reszta rady wioski. Każdy patrzył na nią i wyczekiwał aż coś powie . -Od dziś Konoha ma nowego Kage .-Powiedziała głośno aby wszyscy ją słyszeli. Koło blondynki stanął jakiś mężczyzna miał na sobie duże nakrycie głowy które zasłaniało jego twarz oraz płaszcz.
Mężczyzna podniósł głowę a zielonooka ujrzała szeroki uśmiech, blond włosy które wystawały spod nakrycia głowy i niebieskie oczy.-Naruto Uzumaki zostaję VI Hokage . -Oznajmiła blondynka. Sakura była szczęśliwa że jej przyjacielowi wreszcie udało się spełnić swoje marzenie. Kątem oka zobaczyła jak Sasuke również przygląda się Naruto. Kąciki jego ust lekko powędrowały w górę.
-Idziemy na ramen -Radosny uśmiech wpełzł na twarz liska.
-To pytanie ? -zaśmiała się Sakura .
-Mhm nie, raczej stwierdzenie .-Wziął pod rękę dwójkę swoich przyjaciół i zaciągnął ich do budki z ramen , mimo protestów obojga z nich . -Puść mnie młocie ! -warknął brunet . -Od dziś masz się do mnie zwracać grzecznie ! Ten tylko prychnął i zajął miejsce przy wolnym stoliku .W jego ślady poszła zielonooka .
-Staruszku 4 porcję proszę .
-Co ty liczyć nie umiesz , jest nas tylko trójka .
-Sakura 2 porcję są dla mnie !
-Nie mogę w to uwierzyć nareszcie spełniłem swoje marzenie i zostałem Hokage - westchnął .
-Ale wiesz że posada Kage nie daje ci prawa do opierdzielania się -dziewczyna popatrzyła na niego podejrzanie .
-Sakura-chan nie bądź nie miła ! wiesz że ja nigdy się nie opierdzielam ja jestem zapracowanym człowiekiem.
-Taa jasne a w tej bajce były smoki ? brunet wywrócił oczami , był znudzony tą całą sprzeczką .
-Możecie przestać się kłócić ?! -warknął .
-Ej Sasuke nie bądź gburem !
-Zamknij się głąbie bo Ci przywalę!
-Pff  teraz se możesz , jak mnie tkniesz każe strażą cię zamknąć w izolatce a najlepiej w kaftanie bezpieczeństwa !
-Zaryzykuję ! -wstał i już miał zamiar się zamachnąć gdy przed nim stanęła Sakura .
-Zamknijcie ryje w reszcie bo sama wam przywalę ! -warknęła w ich stronę ,spojrzała na nich .
-Sakurcia ale to on zaczął -lisek naburmuszył się jak małe dziecko wskazując palcem na bruneta tak jak to robi dziecko gdy coś chcę a nie może mówić  .Na czole Sakury zaczęła pulsować nie bezpieczna żyłka . Uderzyła go w ramię . -Nie zdrabniaj mojego imienia !
-Auuu ! -Złapał się za bolące miejsce i bez żadnego sprzeciwu usiadł na swoim miejscu , nie chciał się jej bardziej narazić bo wiedział jakie są później tego konsekwencje .

Miesiąc później ....

-Opuszczam wioskę .-Sasuke pewny siebie stał na przeciwko blondyna .
-Jak to opuszczasz ?! -Naruto błyskawicznie wstał .
-Sasuke ... ponaglił go blondyn.
Brunet spojrzał na niego , przez dłuższą chwilę żaden z nich się nie odezwał . Kruczowłosy wszystko musiał poukładać sobie w głowię . Sam do końca nie był pewny tej decyzji którą chciał podjąć ale to należało wreszcie zrobić .
.-Mam zamiar odbudować swój klan a do tego potrzebna jest mi odpowiednia kandydatka .Hokage spojrzał na niego, rozumiał co jego przyjaciel ma na myśli .
-Więc dobrze, wysyłam cię na roczną misje -usiadł przy biurku .
-Jaką znowu misję ? coś ty wymyślił młotku .
-Misje i to na dodatek roczną , a co chcesz żeby mieszkańcy wioski mówili że znowu zwiałeś ?
I nie jestem żadnym młotkiem więc zwracaj się do mnie z szacunkiem - uśmiechnął się szeroko.
Brunet westchnął i zmierzył go wzrokiem . -Niech będzie, myślę że rok powinien mi wystarczyć.
-Kiedy zamierzasz wyruszyć .?
-Dziś w nocy , jak dobrze pójdzie to nie wrócę.
-Sasuke ! -warknął blondyn ostrzegawczo dając chłopakowi do zrozumienia że nawet jeśli znów opuści wioskę ten i tak go znajdzie .
-Spokojnie, żartowałem tylko -uśmiechnął się chytrze po czym wyszedł , na zewnątrz natknął się na Sakurę która chcąc nie chcąc usłyszała jego rozmowę z Naruto. Nie była zadowolona z faktu iż Sasuke opuszcza wioskę .Brunet nawet nie zwrócił na nią uwagi , ominął ją i poszedł dalej. Dziewczyna westchnęła zrezygnowana, kątem oka spojrzała na niego ostatni raz a następnie weszła do gabinetu swojego przyjaciela . Naruto spojrzał na nią jej mina mówiła sama za siebie.
-Słyszałaś ?
-Tak.. -powiedziała nie chętnie .
-Sakura przykro mi ja nie mogłem mu tego zabronić . -Spojrzała na niego .
-Nie obchodzi mnie on -skłamała, blondyn nie uwierzył. Pokręcił tylko głową i podszedł do niej.
-Sakura znam cię dość długo więc wiem kiedy kłamiesz,i wiem że nadal kochasz Sasuke.Dobrze wiesz że prędzej czy później doszło by do tego .
-Odkąd pamiętam Sasuke mówił że chce odbudować klan .Dobrze wiesz jaki on jest nie ustępliwy. Jeśli sobie wyznaczy jakiś cel, to będzie dążył do zrealizowania go .Nie chcę abyś była nie szczęśliwa z powodu Sasuke. Wiem że to trudne będzie ....
-Dam radę -przerwała mu . -Ja do Sasuke już nic nie czuję traktuję go tylko jak przyjaciela jestem mu wdzięczna za wszystko. Nic więcej .Mam zamiar ułożyć sobie życie i będę szczęśliwa. Choćbym miała sobie to szczęście narysować. -skrzyżowała ręce na piersi . 
-Więc niech tak będzie - uśmiechnął się tylko . 
Sakura wyszła z gabinetu i poszła w swoją stronę nagle uderzyła o coś i upadła koło niej rozsypały się jakieś dokumenty . -Wybacz , zamyśliłam się -spojrzała na chłopaka który zbierał papiery, wstała i podniosła resztę .-Dzięki -uśmiechnął się . 
-Jestem Sakura .
-A ja Iki...
-Ikishi !! -Z drugiego końca korytarza było słychać donośny krzyk blondyna.-Gdzie są papiery o które prosiłem 2 godziny temu ? -Wybacz ale muszę już iść .-odezwał się . 
Dziewczynę zastanawiał fakt że znała to imię, tylko nie mogła sobie przypomnieć skąd .
Chłopak wydał się jej dość znajomy. To pytanie nurtowało ją dość długo. Nagle przypomniała sobie dwóch mężczyzn których odwiedziła w szpitalu.Pobiegła w stronę domu bruneta, zapukała ale odpowiedziała jej głucha cisza spróbowała więc jeszcze raz z myślą że może nie usłyszał. Na darmo, zrezygnowana miała już wracać gdy nagle wpadło jej do głowy jeszcze jedno miejsce w którym mógł być. Pobiegła na polankę która znajdowała się nie daleko domu Sasuke.


Drzewo jedno za drugim upadało od cięcia kataną , brunet  rozwalał wszystko co stało mu na drodze . Wbił katanę w ziemię . Niebo pokryte było szarymi chmurami zapowiadającymi deszcz . -Długo będziesz tam tak stać ? -odwrócił się w jej stronę. 
Sakura wyszła zza drzewa . -Ja...przed chwilką przyszłam .
-Nie kłam, wyczułem cię już wcześniej stałaś tam z jakieś 20 minut. -obrzucił ją ironicznym spojrzeniem mówiącym "mnie nie oszukasz". Dziewczyna nie odezwała się, stali tak parę minut w ciszy . -Po co przyszłaś ? 
-Słyszałam że opuszczasz wioskę . -powiedziała już bardziej pewna siebie , odważyła się spojrzeć w jego oczy które wyrażały znudzenie i złość ?Tak prawdopodobnie był zły za to że przerwała mu  trening. -Owszem i co związku z tym ?
-Co powiesz na ostatnią walkę przed odejściem ?
-Ale ty wiesz że ja wrócę  ?-chytry uśmieszek wkradł mu się na usta.
-Mhm taa , ale chcę się z tobą zmierzyć -wzruszyła ramionami.
-A co jak wygram ?
-Na twoim miejscu nie liczyła bym na to. -uśmiechnęła się.
-Załóżmy się. Jeśli ja wygram spełnisz jedną moją zachciankę. 

-A jeśli ja wygram to ty spełnisz jedną moją ?
-Mhm tak , ale do tego nie dojdzie . Myślisz że masz ze mną jakiekolwiek szanse ? 
Sakura wiedziała że chcę ją sprowokować, spokojnie założyła rękawiczki. Uchiha przyglądał się jej z zaciekawieniem. Zebrała chakrę w prawej ręce i z całej siły uderzyła w ziemię tworząc ogromny krater. Brunet odskoczył do tyłu, wykonał pieczęć a w jego prawej dłoni pojawiły się błyskawice. Biegł na dziewczyna , sekundy mijały a on był co raz bliżej w jednej chwili przebił jej klatkę piersiową. -Za łatwo poszło -przeszło mu przez myśl. Klon zniknął , Sasuke gwałtownie odwrócił się. Sakura stała na przeciwko niego z chytrym uśmieszkiem , wyjął swoja katanę i wycelował w nią. Zniknęła z jego pola widzenia kiedy chciał zadać jej cios. Pojawiła się za nim i wskoczyła mu na plecy. -Wygrałam ! -zaśmiała się. Kruczowłosy prychnął i upadł z nią na ziemię razem się przeturlali i teraz on siedział na niej okrakiem trzymając jej nadgarstki nad głową, by nie mogła nic zrobić. -Nadal uważasz że wygrałaś ?
-Ależ oczywiście !
-Co teraz zrobisz bez rąk ?
-Mam jeszcze nogi ! -uśmiechnęła się chytrze.
-Nawet nie próbuj ! -warknął a dziewczyna uderzyła go kolanem w przyrodzenie, po czym przeturlała się . -Wygrałam ! -zaśmiała się. Na twarzy Sasuke było widać grymas nie zadowolenia. 
-Oszukiwałaś.
-Ta jasne, nie było żadnych zasad -wystawiła język i zeszła z niego. -A więc czego chcesz?
-Mhm jak na razie to niczego ale pamiętaj że wykorzystam to jak wrócisz do wioski -uśmiechnęła się chytrze.
-Mhm jasne -mruknął i schował swoją katanę .










czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 8.

Od samego rana blondyn szukał po całej wiosce rodziców różowowłosej . Nigdzie nie mógł ich znaleźć pierwsze co przyszło mu na myśl była ucieczka z wioski by odszukać Sakurę. Pokręcił głową i pobiegł w stronę siedziby Hokage , tym razem zapukał do drzwi i po krótkim "wejść" wszedł do środka .Blondynka stała tyłem do niego , wpatrzona była w to co się dzieje za oknem .
-Tsunade , nigdzie nie ma rodziców Sakury .Szukałem ich wszędzie . -zdyszany spojrzał na nią.
Blondynka westchnęła -Spodziewałam się że do tego dojdzie.Są nie odpowiedzialni -pokręciła głową .
-Jak najszybciej wyślę oddział ANBU aby ich znaleźli .
-Pójdę z nimi może ...-nie dane było mu dokończy bo w słowo weszła mu blondynka.
-Nie Naruto , bardziej się tu przydasz . Hokage usiadła przy swoim biurku , zaczęła przeglądać raporty z misji .Nie mogła nad niczym się skupić , za dużo się wydarzyło w ostatnim czasie .
-Ale ..Hai . -wyszedł zostawiając kobietę samą ze swoimi myślami .
Blondyn nie mógł znieść tego czekania , wbiegł szybko do swojego domu zabrał plecak i wyszedł . Biegł przez zatłoczone uliczki Konohy , gdy tylko przekroczył bramę już wiedział co musi zrobić , odnaleźć Sakurę i powiedzieć jej całą prawdę.


W kryjówce Akatsuki od samego rana wszyscy byli jakoś zabiegani , różowowłosa jadła śniadanie nie zważając na to co robią członkowie organizacji . Do pomieszczenia wszedł brunet , spojrzał na dziewczynę , ta tylko prychnęła . Chłopak zrobił sobie śniadanie i usiadł na przeciwko niej .
-Dlaczego to zrobiłeś? -odezwała się nie chętnie .
Brunet spojrzał na nią pytająco .-Dołączyłeś do Akatsuki , dlaczego ?
-Miałem swoje powody .A ty ? -spojrzał na nią wyczekując odpowiedzi .
-Nie twój interes -warknęła . Chłopak zaśmiał się .
-A tobie co tak do śmiechu ?
-Ty możesz zadawać mi pytania , a ja tobie już nie ?
Prychnęła -Mnie wolno tobie nie . Skończyła jeść i wstała od stołu .
-Za dużo szczekasz . -popatrzył na nią z chytrym uśmiechem , wiedział że łatwo jest ją zdenerwować .
Spojrzała na niego groźnie . - To było do mnie ? -warknęła .
-Ależ skąd mówiłem do tej pani która stoi za tobą -prychnął i wywrócił oczami , zjadł i wyszedł .
Na czole dziewczyny pulsowała niebezpiecznie żyłka - Uchiha ! -krzyknęła wściekła i wyszła z pomieszczenia . Weszła do salonu i zobaczyła Sasuke , miała ochotę mu przywalić tu i teraz ale powstrzymała się gdyż przyszedł rudowłosy z zamiarem ogłoszenia czegoś .
-Chce was widzieć za 5 minut w sali narad .
Zielonooka zdziwiła się nigdy nie słyszała aby była jakaś sala narad .
-Co chcesz nam powiedzieć ? -zapytała .
-Wybacz Saki ale chce się widzieć tylko z nimi -wskazał  na chłopaków .
-Ty będziesz pilnować Sasuke żeby czegoś nie odwalił .
Dziewczyna prychnęła -Ta jeszcze jakieś mądre pomysły ?
-Mówię poważnie -warknął .
-Ta ? ja też i co ? - spojrzała na niego groźnie po czym poszła do swojego pokoju . Rudowł
o
sy wywrócił oczami i wyszedł w jego ślady poszli członkowie Akatsuki .
W pomieszczeniu został tylko brunet , zastanawiał się co takiego ważnego chciał im przekazać że nie pozwolił Sakurze być tam . Po cichu poszedł za nimi ,gdy tylko zobaczył że drzwi się zamknęły od razu podszedł do nich i zaczął nasłuchiwać . 

Gdy wszyscy już się zebrali w sali narad i zajęli swoje miejsca , rudowłosy spojrzał na nich wszystkich i zaczął mówić . 
- Zdobyliśmy zwój który od dawna chcieliśmy mieć w posiadaniu , dzięki Sakurze udało nam się teraz wystarczy że trochę zniszczymy wioskę.
-Kiedy ? -zapytał blondyn .
-Już nie długo .
-Co zrobimy z moim bratem i z Sakurą  ?
-Spokojnie nie przeszkodzą nam , jak pewnie wiesz Sakura chce zemścić się na Madarze . Wystarczy tylko powiedzieć jej że jest już gotowa i problem zniknie  . A co do twojego brata to zamkniemy go gdzieś albo zabijemy ,było słychać śmiechy .-Jest gotowa ale na śmierć - zaśmiał się Kisame .
 -Itachi ty się zajmiesz Sakurą .
-Dlaczego ja ? -zapytał .
-Bo ty masz z nią dobry kontakt .
Deidara się zaśmiał -Dobry kontakt i dobre stosunki !
-Czyżbyś zazdrościł ?
Parsknął śmiechem -żartujesz sobie ? gdybym chciał już dawno mógłbym ją mieć .
-Jasne ona nawet kijem przez szmatę by cię nie dotknęła .zaśmiał się czerwonowłosy .
-Kończymy naradę , teraz zajmijcie się tym co macie do zrobienia . 

Brunet nie mógł uwierzyć w to co usłyszał , szybko zwinął się stamtąd i poszedł do swojego pokoju .
Zastanawiał się dlaczego tak łatwo dała się wykorzystać , był wściekły na nią że jest taka naiwna .
Usłyszał ciche śmiechy dochodzące z korytarza . Podszedł do drzwi i lekko je uchylił . Ujrzał swojego brata który wchodził do pokoju różowowłosej.


Leżała na łóżku i czytała książkę , była nadal wściekła na to co się stało rano . Usłyszała skrzyp drzwi , podniosła wzrok znad książki i spojrzała na czarnookiego .
-Co robisz ? -spojrzał na nią.
Prychnęła - Nie widać ?
-Oj gniewasz się za to że Pein nie pozwolił ci iść na naradę?
-Może . -powróciła do czytania .
Brunet westchnął i zabrał jej książkę, popatrzyła na niego wilkiem .
-Mógłbyś ?
-Nie , za to ty mogłabyś przez chwilę mnie posłuchać .
Dziewczyna wywróciła oczami . - Mów .
- Obserwując twoje postępy w treningu , Pein stwierdził że jesteś już gotowa .
-Gotowa ? -spojrzała na niego pytająco .
-Gotowa aby zemścić się na ...
-Madarze -dokończyła .
Brunet pokiwał głową i oddał jej książkę , wyszedł z pokoju zostawiając ją samą .
Dziewczyna miała mętlik w głowie , od dawna chciała się zemścić na tym bydlaku . Teraz ma szansę .
Wstała szybko z łóżka i wyjęła swój plecak , spakowała do niego wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy .


Po niespełna 20 minutach z pokoju zielonookiej wyszedł jego brat gdy tylko zniknął za rogiem , kruczowłosy wyszedł ze swojego pokoju i wszedł bez pukania do dziewczyny .
-Co tu robisz ? -spojrzała na niego gdy tylko wszedł.
-Jesteś zbyt naiwna , przez cały ten czas oni wszyscy okłamywali cię.
Zielonooka spojrzała na niego zdziwiona .-O czym ty bredzisz ?
-Podsłuchałem ich rozmowę , oni chcą zaatakować naszą wioskę a ciebie wysyłają na pewną śmierć bo wiedzą , że nie pokonasz Madary .
Zaśmiała się - I ty myślisz że ja uwierzę w twoją bajeczkę ?
-Jak myślisz do czego był im potrzebny ten zwój ? Dziewczyna zamyśliła się na chwilę .
-Nawet jeśli to mało mnie interesuję co się stanie z wioską a co do Madary to zabiję go .
-Zginiesz -warknął .
-Nawet jeśli to co cię to interesuje ? -Wzięła do ręki swój plecak  i wyminęła go .
Brunet złapał ją za nadgarstek ,spojrzała na niego . -Jeśli cenisz stan w jakim znajduję się twoja twarz i chcesz żeby tak pozostało to dobrze Ci radzę puść mnie -warknęła gdy poczuła że uścisk się zwolnił wyszła z pokoju skierowała się do wyjścia , przechodząc przez korytarz nie zauważyła nikogo . Wyszła z kryjówki i pobiegła w stronę lasu , biegła na północ skakała z drzewa na drzewo . Chciała jak najszybciej znaleźć go .
Brunet po krótkiej chwili namysłu wybiegł z kryjówki za nią , biegł na północ za dziewczyną w dość dużej odległości by go nie zauważyła . Widział jak bardzo była zdeterminowana , widział jak bardzo zależało jej aby zemścić się na nim , widział siebie dlaczego ? bo to kiedyś on zachowywał się dokładnie jak ona . Chciał zemścić się na swoim bracie . I nadal tak jest , ma żal do niego o to co zrobił z jego klanem . Nadal chce go zabić to fakt ale teraz ważniejsze dla niego jest to aby sprowadzić jego przyjaciółkę do wioski . Po długich godzinach ciągłego biegania przez las nagle się zatrzymał .Zobaczył że dziewczyna stoi na przeciwko jakiejś zakapturzonej postaci . Nieznajoma postać zdjęła kaptur , blond czupryna , niebieskie oczy .
-Co ten głąb tu robi -przeszło mu przez myśl. .-Naruto -usłyszał głos dziewczyny .
-Sakura musisz mnie wysłuchać teraz .
-Co ty tu robisz?
-Chodzi o Madarę i o twoich rodziców. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco.
Blondyn zaczął jej wszystko tłumaczyć , z każdym wypowiedzianym słowem dziewczyna nie dowierzała . -Kłamiesz ! -głos się jej załamywał . Nie mogła uwierzyć w to .Brunet wyszedł zza drzewa .
-Jeśli mi nie wierzysz wróć do wioski z nami i sama się przekonaj . Dziewczyna spojrzała na nich .-Przecież to nie możliwe ! sama widziałam ich ciała !
-To była podmiana -wtrącił się Sasuke .
-Dobrze wrócę z wami , ostrzegam was jeśli to co mówicie jest kłamstwem ...pożałujecie ! -warknęła ..
Wraz z nimi kierowała się w stronę wioski , chciała na własne oczy zobaczyć czy to co mówią jej przyjaciele jest prawdą .


Akatsuki spoglądało na Konohę z głów pięciu wielkich Hokage , ciemne chmury ogarnęły niebo ,zaczął padać deszcz . -Co robimy ? -spytał Deidara .-Jak to co ? Wielkie zamieszanie - chytry uśmiech wkradł mu się na usta . Nagle blondyn wzniósł się w powietrze na ptaku stworzył rzeźby z gliny które wyglądały jak małe ptaki , rzucał nimi -Katsu!-dało się słyszeć po chwili krzyk blondyna. Potem jeden wielki huk...-To jest sztuka…-powiedział do siebie zadowolony blondyn . 
-Katon goukakyuu no jutsu -krzyknął Itachi tworząc ogromną kulę ognia którą posłał w stronę budynku Hokage . Reszta członków Akatsuki zeskoczyła z góry , rozdzielili się na drużyny każda zmierzała w inną stronę . Tworząc przy okazji ogromne szkody . Ludzie zaczęli krzyczeć i uciekać . Anbu zjawiło się szybko , w wiosce zrobiło się duże zamieszanie . Każdy Shinobi który był w wiosce ewakuował mieszkańców i starał się uratować jak najwięcej ludzi . Jedna czwarta Konohy popadła w ruinę. Akatsuki zaczęło się wycofywać.

Z daleka było widać mury wioski gdy tylko przeszli przez bramę Konohy wbiegła cała trójka , to co zobaczył blondyn zwaliło go z nóg . Naruto, wraz z resztą uratowanych szukali jeszcze ludzi, którzy przeżyli. Gdyby nie Hokage i medyczni ninja, większość na pewno, by zginęła po odniesieniu tak wielkich obrażeń. 
-Kto to zrobił ? -spytał blondyn spoglądając na Hokage .. 
-Akatsuki - odpowiedziała Tsunade po czym poszła ocenić straty wioski .-Bydlaki ! zapłacą za wszystko , dorwę ich i wypatroszę ! -krzyknął blondyn .
Zielonooka siedziała cicho nie mogła uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Sasuke mówił prawdę -przeszło jej przez myśl .
Z daleko było widać oddział Anbu i dwie osoby .
-Nareszcie - odezwał się blondyn z uśmiechem . Dziewczyna spojrzała w tamtym kierunku i zaniemówiła , po jej policzku zaczęły spływać łzy .
-S-sakura ! -krzyknęła jej matka i podbiegła do niej przytulając ją do siebie . 

Sakura wtuliła się w nią i wybuchła płaczem .-Wy żyjecie -głos się jej załamywał , spojrzała na swoich rodziców .Była szczęśliwa bo jej rodzice żyli , teraz miała pewność że Naruto nie kłamał .
Oderwała się od nich i podeszła do Sasuke i Naruto , przytuliła ich -Arigato -wyszeptała do nich z uśmiechem przez łzy . Podeszła do blondynki i dała jej zwój - Przepraszam  Tsunade , to moja wina . -Kiedy ty ..-Sasuke zdziwił się widząc zwój . Dziewczyna uśmiechnęła się - wykradłam go z pokoju Peina kiedy mieli naradę. Hokage uśmiechnęła się i przytuliła ją - Ciesze się że wróciłaś .
________________________________________
Przepraszam was że tak długo nie było ;c  i że troszkę krótka , postaram się aby następna była dłuższa . i jeszcze raz przepraszam :****
Zdaję sobie sprawę że rozdział trochę kiczowaty ;/Gomene ..!



piątek, 2 maja 2014

Rozdział 7

To już zaszło za daleko Konoha wreszcie musi odzyskać zwój .Za wszelką cenę !-Naruto , Shikamaru , Hinata i Ino ! Przeszukajcie cały las , macie znaleźć kryjówkę Akatsuki .!
-Tsunade-sama ? A co z Sakurą ? -spytała Ino .
Blondynka na chwilę ucichła . -Najpierw odzyskajcie zwój .
-Nie pamiętasz co było z Sasuke ? Na pewno wróci .
-Obyś miał rację -powiedziała piąta .-Ruszajcie .!
-Hai - powiedzieli wszyscy i opuścili gabinet Hokage.
Nie możemy czekać tak długo , trzeba coś zrobić - pomyślała .
-Shizune !
Po chwili do pokoju weszła brunetka.-Tak ? Tsunade - sama .
-Przyprowadź Sasuke .-To najlepsze wyjście .
-Ale..Tsunade - sama , Sasuke jest w szpitalu !
-Nie obchodzi mnie to ! przyprowadź go . Muszę z nim porozmawiać .
-Hai .
-Nie , Jednak sama się do niego przejdę . -wyszła zostawiając zdezorientowaną brunetkę .

***

Patrzył przez okno , na bawiące się dzieci . Rozmyślał nad Sakurą , Akatsuki . Myślał jak ma ją przekonać aby wróciła ,wie jak się czuje bo sam kiedyś był na jej miejscu . Choć wszyscy próbowali mu pomóc on i tak ich od siebie odpychał , tak jak to robi teraz jego dawna przyjaciółka . Nie da rady dłużej tak leżeć bezczynnie , wiedząc że musi jej pomóc .Nie chce , nie chce aby stała się tak zamknięta w sobie , zimna i bez uczuć.-Cały czas rozmyślał , usłyszał pukanie a po chwili do pokoju weszła piąta.
-Jak się czujesz ?
-Dobrze , nawet bardzo dobrze . Chciałbym wreszcie wyjść z tych czterech ścian .
-Dobrze -zamyśliła się i podeszła do okna.-Mam dla ciebie misję .
-Misję -zaciekawił się . -Na czym ona będzie polegać .
-Chce abyś dołączył do Akatsuki .
-Co ? ?
-Sam wiesz że twój brat nie przepuści takiej okazji .
-Dlaczego chcesz abym tam dołączył ?
-Skradniesz zwój i zabierzesz stamtąd Sakure.
-Ciekawe jak ?
-Podasz jej to -wyjęła z kieszeni małą fiolkę .
-Co to ?
-Środek usypiający , gdy jej to podasz zabierz ją stamtąd .
-A co jeśli nie zdobędę zwoju ?
-Tym będziemy martwić się później . Chce żebyś wyruszył dziś .
-Co z Naruto ?
-Wysłałam jego i parę innych osób aby odszukali ich kryjówkę .-Powiedziała po czym wyszła.
Brunet skinął głową i wstał z łóżka , zabrał wszystkie swoje rzeczy a następnie wybiegł ze szpitala .

***

-Dlaczego ona nadal śpi ? -krzyknął wściekły Pein .
-Jest bardzo osłabiona , musi odpoczywać więc się nie dziw że jeszcze śpi ! - wrzasnęła Konan .
Rudowłosy westchnął i usiadł przy swoim biurku .
-Dobrze , gdy tylko poczuje się lepiej poinformuj mnie .
-Dobrze - wyszła .
W tym samym czasie do pokoju różowowłosej wszedł brunet.Podszedł do jej łóżka i obserwował śpiącą dziewczynę. Patrzył na jej spokojną twarz . Chciał aby jak najszybciej stanęła na nogi . Wie że tak się stanie , jest silną kobietą.
Drzwi się otworzyły a do pokoju wszedł blondyn .
-Pein chce żebyśmy przeszukali okolicę .
-Po co  ?
-Chce wiedzieć czy w pobliżu kręcą się psy Konohy .
Brunet skinął głową i wyszedł w jego ślady poszedł blondyn . Po chwili wyszli z kryjówki .
-Ja idę z Deidarą . A wy idziecie razem . - skierował te słowa do Sasoriego i Kisame .
Wraz z blondynem, ruszył w stronę wielkiego lasu  .
Skakali już parę godzin z drzewa na kolejne drzewo i tak ciągle . Nagle usłyszeli łamane gałęzie . Brunet włączył sharingana i spojrzał w stronę skąd dochodziły odgłosy . -ANBU - pow .
-Omijamy ich czy atakujemy ?
-Zajmij się nimi ja pójdę zobaczyć czy nie ma ich więcej .
Blondyn tak jak rozkazał mu towarzysz , ruszył w stronę oddziału ANBU.
Czarnooki skierował się w drugą stronę , kilka metrów dalej usłyszał łamane gałęzie . Zatrzymał się na wysokim drzewie i spojrzał w tamtym kierunku . Sasuke , czyżby nadal się łudził że odzyska ją - przeszło mu przez myśl , zeskoczył z drzewa i stanął na przeciwko brata.
-Czego tu szukasz ?

***

Biegł już parę godzin , kierował się do miejsca gdzie ostatni raz widział różowowłosą . Zatrzymał się i rozejrzał . Czuł chakre , na dodatek tak bardzo mu znaną . Itachi - przeszło mu przez myśl.
-Czego tu szukasz ???Odwrócił się w stronę brata spoglądając mu w oczy .
-Przyszedłem do ciebie .
-Do mnie ? A to nowość - zaśmiał się . - Co cię do mnie sprowadza braciszku . ?
-Chcę się do was przyłączyć .
-Co ty knujesz Sasuke  ?
-Nic , chce do was dołączyć .- powtórzył.
-Choć to bardzo kuszące to , nie mam pewności czy czegoś nie kombinujesz . Konoha cie wysłała . ?
-Sam odszedłem , mam już dość . Żałuję że tam wróciłem .
-Hmm ..niech będzie , tylko pamiętaj że jak coś odwalisz zabiję cię.
Brunet skinął głową i ruszył za bratem .Udało się , teraz muszę tylko dowiedzieć się gdzie jest zwój .
-A ten co tu robi ? -spytał blondyn dobiegając do nich .
-Skończyłeś z nimi . ?
-Tak zająłem się nimi -zaśmiał się . - Uciekali aż się za nimi kurzyło . -powiedział z chytrym uśmieszkiem . -A teraz odpowiedz na moje pytanie . Dlaczego on z nami idzie ?
-Dołączył do nas .
-He ? Mówisz serio ? -zaśmiał się . - Czyżby służenie jako pies Konohy znudziło ci się . ?-skierował te słowa do kruczowłosego .
-Można tak powiedzieć .

***Gdy dotarli do kryjówki od razu przywitał ich głos Rudowłosego .

-Co on tutaj robi ? ! -warknął .
-Uspokój się ! -warknął brunet . - Dołączył do nas .
-Czyżby ? - podszedł do bruneta . -Dobrze . -Zamachnął się i uderzył go pięścią w brzuch .
-Jeśli jeszcze raz zrobisz krzywdę Sakurze , zabiję cię ! jasne ?
Brunet złapał się za bolące miejsce i splunął krwią . -Chodź , zaprowadzę cię do twojego pokoju . - Powiedział jego brat .
Ruszyli w stronę długiego korytarza , po prawo jest mój pokój . Do pokoju obok nie możesz wchodzić . Na końcu korytarzu jest gabinet Peina . A na przeciwko pokoju do którego nie możesz wchodzić jest twój pokój .
-Co tam jest ?
-Nie powinno cię to interesować -warknął . i wszedł do swojego pokoju .
Kruczowłosy rozejrzał się i wszedł do swojego . Nie oczekiwał żadnych luksusów ale to co zobaczył zwaliło go z nóg.
Brak okien , jedna szafka i łóżko . To wszystko co znajdowało się w tych czterech ścianach . Pokój był ciemny i śmierdziało w nim stęchlizną . Usiadł na łóżku i od razu się skrzywił , łóżko było strasznie twarde .
Ciekawiło go bardzo , co znajduję się za tamtymi drzwiami , w pokoju do którego jego brat zakazał wchodzić .Jego ciekawość była silniejsza , wstał i wyszedł na korytarz . Rozejrzał się i podszedł do dużych brązowych drzwi .Położył rękę na klamce z zamiarem otwarcia ich , ale gdy tylko usłyszał znajomy mu głos od razu zamarł .
-Jak się czujesz?
-Dobrze , jest o wiele lepiej .
-To dobrze .Odpocznij .
Nastała cisza . Zastanawiał się czy odejść stamtąd czy zostać . Gdy tylko usłyszał zbliżające się kroki , schował się w swoim pokoju . Teraz już wiedział co kryję się za tamtymi drzwiami , a raczej kto . Jego dawna przyjaciółka była tak blisko niego a jednak tak daleko . Nie mógł teraz iść do niej i zabrać ją stąd , choć bardzo chciał . Sam nie wiedział dlaczego , ale coś powoli zaczynał czuć do różowowłosej piękności . Ta cała sytuacja zmieniła go , nie gdyś jeszcze kilka miesięcy temu był mścicielem bez uczuć a teraz ? Nie może przestać myśleć o swoje dawnej przyjaciółce z drużyny . Przez te kilka najbliższych dni musi zachowywać się jak członek organizacji , najbardziej się zastanawia jak zareaguje Sakura na jego widok . Znając ją będzie wściekła , ale tylko tak ma szanse ją stąd wydostać a na dodatek odzyskać zwój który jest cenny dla jego rodzinnej wioski .
Położył się na łóżku i oddał się w objęcia morfeusza.
***
Słońce promiennie oświetlało delikatną twarz młodej dziewczyny. Leżała  w miękkiej pościeli. Dostający się przez uchylone okno wiatr, poruszał kosmkiem jej jasnych włosów. Wstając z łóżka przeciągnęła się kilkakrotnie i przetarła zaspane oczy . Poszła do łazienki i przemyła oczy zimną wodą. W pierwszym momencie dreszcz przeszedł całe jej ciało. Zadrżała, lecz było to niczym w porównaniu do orzeźwienia jakie dostała w zamian. Czynność pobudziła zmysły zielonookiej do intensywnej pracy. Nareszcie  mogła się skupić. Szybko się ubrała i wyszła z pokoju . Kierując się do kuchni już z daleka słychać było rozmowę .
-Trenujemy dziś ?-spytał Deidara
-Hmm ..Tak ale tym razem dojdzie do nas nowa osoba. 
Deidara zaśmiał się . - Czyżbyś chciał go sprawdzić . ? 
-Być może . 
Zielonooka usłyszała tylko "nowa osoba" czyżby do naszej organizacji doszedł ktoś ? Nie zastanawiając się dłużej weszła do kuchni , dwie pary oczu skierowały się na nią .  
-Mamy nowego członka  ? spytała .
-Owszem , nie długo sama go poznasz . 
-Hmm .
-Będziesz dziś obserwować .
-Słucham ? Jeśli myślisz że będę tylko stać i patrzeć to jesteś w grubym błędzie ! -warknęła 
-Sama wiesz że jeszcze nie dawno byłaś osłabiona i to ty zostałaś ranna ! Przez swoją nie uwagę !
-Że jak ? Czy ty sugerujesz że jestem nie uważna ? To nie moja winna ! -warknęła - I będę dziś trenować i ty nie masz nic do gadania , jasne ? !  
-Jeszcze zobaczymy .
Zielonooka prychnęła i wyszła. Cała gotowała się w środku , jeszcze mu pokaże na co ją stać . Raz mu się udało mnie przechytrzyć , i dlatego zostałam ranna . ..a nie przez swoją nie uwagę . No może to nie było do końca prawdą , ale odegra się na Sasuke .
*
Wstając rano całe jego ciało przechodziły nie przyjemne dreszcze, jego plecy przeszył  ból . W tym samym czasie do jego pokoju wpadł blondyn z kucykiem na głowie . Jak dobrze pamiętam chyba Deidara ma na imię - przeszło mu przez myśl . -Zbieraj się za jakieś  10 minut zaczynamy trening . Nie czekając na odpowiedz bruneta , wyszedł z pokoju.Kruczowłosy tylko westchnął i poszedł do łazienki , szybko się ogarnął i wyszedł .Prze kryjówką czekał na niego brat . Ruszył z nim na dużą polane na której czekali wszyscy . Od razu zauważył różowo-włosom stojącą do niego tyłem . Rozmawiała z czerwonowłosym chłopakiem - No to jesteśmy już w komplecie . - Gdy tylko zielonooka usłyszała głos blondyna odwróciła się i zamarła na widok kruczowłosego .  

W jej oczach było widać zdziwienie ale i złość . Była wściekła najprawdopodobniej na niego . -A ten co tu robi ? -warknęła .
-Mówiłem że mamy nową osobę w drużynie .
-To chodziło o niego ? - była zdezorientowana .
-Mhm . widzę że ucieszyłaś się na jego widok .
Różowowłosa tylko prychnęła .
-Dobra koniec tego a więc  Sakura walczy z ... Sasuke .
-He ? Dlaczego  ? -spytała
-Sama powiedziałaś że chcesz trenować .
-Dobra , przynajmniej odegram się .
-Zaczynajcie . .-Powiedział Itachi po czym odszedł w tył i usiadł na dużym kamieniu .
Sakura tylko prychnęła i stanęła na przeciwko bruneta , zaczęła mierzyć Uchihe groźnym spojrzeniem .Skumulowała chakre w prawej dłoni i uderzyła z całą swoją siłą w podłogę, która natychmiast popękała i rozstąpiła się w różne strony. Uchiha stracił równowagę. Na jego twarzy pojawiło się przez chwilę szczere zdumienie. Sakura uśmiechnęła się zadowolona siebie i skoczyła ku niemu, szykując się do ataku. Spojrzał na nią ponownie tym swoim lekceważącym wzrokiem, na co Haruno jeszcze mocniej zacisnęła pięść , znalazła się na przeciwko bruneta. Wyprowadziła cios prosto w jego twarz, który ku jej zdziwieniu nie dotarł do celu. Kruczowłosy zamknął oczy, gdy je otworzył Sakura nie zobaczyła w nich czerni. Wypełniła ją czerwień, a w okół źrenic pojawiły się trzy charakterystyczne łezki. Użył sharingana. Zielonooka zacisnęła pięści tak mocno, że paznokcie prawie przebiły skórę jej dłoni. Poszedł na całość, jeżeli chciała wygrać, nie mogła się powstrzymywać.Ciemnej maści wąż wyłonił się  błyskawicznie z jego rękawa. Obwinął się wokół jej całego ciała, uniemożliwiając ruch. Zrobił to tak szybko, że zauważyła go dopiero, gdy już była obezwładniona.- Poddaj się – powiedział, patrząc na nią , a gdy zielonooka nie zareagowała, wąż ścisnął ją tak mocno, że mało co nie złamał jej kości. Wykrzywiła się w grymasie bólu i złości.Cała w środku gotowała się ze złości . Ba ! była cholernie wściekła . nie po to od nocy do świtu . Ciężko harowała z Tsunade , nie po to przez te lata ćwiczyła do nieprzytomności , żeby się teraz poddawać! 

-Chyba sobie kpisz - warknęła. To tylko iluzja – pomyślała i spróbowała wyciszyć swoją chakrę, zamykając oczy, chcąc tym samym przerwać technikę. – To się nie dzieje na prawdę – poczuła, że uścisk węża zaczął się nieco rozluźniać. Stworzyła parę pieczęci po czym skumulowała chakre tworząc przy tym pieczęc Yin . Na jej czole zaczęły pojawiać się znaki . Brunet wyłączył sharingana i wyciągnął swoją katanę z pochwy . Gdy różowowłosa zaczęła biec w jego kierunku przy okazji rzucając w jego stronę parę kuna'i . Zwinnie je ominął i zniknął w kłębie dymu .Zielonooka przewidziała to i tym razem nie da się na to nabrać .Gdy tylko brunet się pojawił za nią tak jak przewidziała ,uderzyła go nogą w brzuch z pół obrotu .Brunet przeleciał przez całą polanę , swój lot zakończył dopiero po złamaniu kilku drzew , ostatecznie lądując na masywnym głazie .
-Dość - powiedział Itachi. -Na dziś koniec. Różowowłosa ruszyła w stronę kryjówki .
Czarnooki chwilę tam  leżał po czym wstał , a następnie wrócił do kryjówki .
 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 6

Po całej wiosce już rozniosła się wieść o tym że Sakura uciekła  z najcenniejszym zwojem .-Co ?! -Dlaczego jej nie powstrzymałeś ? -wrzasnęła blondynka .!
-Próbowałem coś zrobić , przechytrzyła mnie .Nie była sama . 

-Jak to ?! kto z nią był . ?
-Mój brat .
Blondynka westchnęła i podeszła do biurka. -To niemożliwe, ona ...nie mogła chyba ..dołączyć do nich. Nie ..na pewno nie.
-Masz zamiar jeszcze ją usprawiedliwiać ?! Ona skradła zwój ! Powinno cię interesować jak go odzyskać! -warknął brunet.W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Naruto, Shikamaru, Neji, Hinata,Kiba, Ino, Chouji, Sai i Ten-Ten.
-Musicie znaleźć zwój i sprowadzić Sakurę do wioski! -rozkazała .
-A co jeśli Sakura nie będzie chciała wrócić? -zapytała granatowowłosa.
-Jeśli odmówi , sprowadźcie ją siłą!
-Hai -krzyknęli wszyscy .
-Tsunade sama ? wiemy gdzie jest aktualnie kryjówka Akatsuki? -spytał lisek.
-Niestety nie , wysłałam ANBU żeby powęszyli trochę .
-Nie ma czasu do stracenia, im dłużej mają w posiadaniu zwój tym gorzej dla nas . A teraz ruszajcie!
-Hai - powiedzieli wszyscy i wyszli .
-Za 5 minut spotykamy się pod bramą -powiedział Shikamaru .
Wszyscy kiwnęli głową i się rozproszyli . 


                                                                       ***
 Przekręciła się na bok z myślą przytulenia się do bruneta , otworzyła oczy . Miejsce obok niej było puste , z jej gardła wydobył się jęk niezadowolenia . Rozejrzała się po pokoju , jej wzrok utkwił na jej porozrzucanych po całym pokoju rzeczach .Zarumieniła się na myśl o wczorajszej nocy .W tym samym czasie drzwi obok otworzyły się, w progu stanął brunet w samym ręczniku . -Brał prysznic-przeszło jej przez myśl . Z jego długich czarnych włosów skapywała woda .
-O widzę że się już obudziłaś - uśmiechnął się do niej uwodzicielsko .
-Mhm .
-Co się stało  ? -spojrzał na nią .
-Nic , a co się miało stać?
-Sądząc po twojej minie , to coś na pewno - podszedł do łóżka i usiadł koło zielonookiej . -No więc mów o co chodzi .
-Ehh ..myślałam że jak się obudzę , to pierwsze co zobaczę po otworzeniu oczu będziesz ty a nie puste miejsce obok mnie .
-Ah o to chodzi  , przepraszam cię . Obiecuję ci że następnym razem poczekam aż się obudzisz - pocałował ją w usta.
Różowowłosa wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy , skierowała się w stronę łazienki .Przy wejściu odwróciła się do bruneta i uśmiechnęła chytrze.
-A kto ci powiedział że będzie następny raz ? -zaśmiała się i weszła do łazienki .
-Dopilnuję tego -krzyknął za nią .
Gdy dziewczyna brała prysznic do pokoju wszedł blondyn .
-Hej Itaś ,widziałeś może Sakurę ? Pein chce ją widzieć .
-Naucz się pukać to raz , dwa nie mów do mnie Itaś , a trzy to tak widziałem ją.
Po chwili zielonooka wyszła z łazienki i zobaczyła blondyna z miną jakby zobaczył ducha .
-Eee coś się stało ? Ducha zobaczyłeś czy jak ? -zaśmiała się.
-Ty , jak ..czy wy ?
-Spaliśmy razem ? -zapytała zielonooka . -Tak chyba tak .
-Ale jak przecież .. ? ee no wiesz am . -blondyn się jąkał .Nie mógł uwierzyć w to że Saki przespała się z Itaśiem .
-Dobra skończ się jąkać , mów po co przyszedłeś .
-A tak .. ee Pein chce cię widzieć . -powiedział po czym wyszedł .
-Ciekawe czego chce ode mnie -zamyśliła się i poszła w ślady blondyna .
-O co chodzi -spytała gdy tylko weszła do gabinetu rudowłosego .
-Konoha wysłała ludzi że by cię sprowadzili .
-Już ? szybcy są , widzę że nie tracą czasu -zaśmiała się .
-A więc wezwałeś mnie tylko po to żeby powiedzieć mi że pieski Konohy szukają mnie ?
-Nie zupełmie , chcę abyś z Itachim sprowadziła ich na zły trop . Nie możemy pozwolić , aby znaleźli nasza kryjówkę .
-Spokojnie ,zajmiemy się tym - zapewniła i skierowała się do drzwi  . -Czy to wszystko ?
-Tak .
Dziewczyna skinęła głową i wyszła , na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Mamy misję -uśmiechnęła się chytrze i ruszyła przed siebie , w jej ślady poszedł długowłosy.
                                                                     
                                                                  *
-Sasuke ty pójdziesz z Naruto ,Hinatą i Saiem . -powiedział Shikamaru .
-Neji ty pójdziesz z Kibą , Ten-Ten .
-Ja pójdę z Ino i  Choujim .
-Hai krzyknęli wszyscy .
-Czemu się rozdzielamy-spytał lisek .
-Naruto , dzięki temu szybciej znajdziemy Sakurę i odzyskamy zwój . Macie jeszcze jakieś pytania  . Nie ? To w drogę .-krzyknął brunet .
-Jak ją tylko znajdziemy to popamięta mnie -pomyślał kruczowłosy .
-Hej Sasuke ,nadal jesteś zły że Sakurcia skopała ci tyłek ?
-Idiota . -powiedział  .
Blondyn wpatrywał się w swojego przyjaciela . Na jego twarzy wypisana byłą determinacja . -Zrobię wszystko żebyś wróciła z nami - pomyślał lisek .
....
Biegli już kilka godzin . Wszyscy byli już wymęczeni ale nie dawali tego po sobie poznać . Nagle granatowowłosa zatrzymała się a w jej ślady poszła cała trójka .
-Hinata . ? co się stało ?
-Byakugan -zaczęła się rozglądać .
-W naszym kierunku zbliża się Sakura .
-Skąd wiesz że to ona ? -zapytał Sai .
-Wyczuwam jej chakre.
-Kogo my tu mamy -usłyszeli znany im głos . 

                                                                *
Czas złożyć wizytę starym przyjaciołom -pomyślała i zeskoczyła z drzewa .
-Kogo my tu mamy -zaśmiała się cicho zielonooka i spojrzała na blondyna .
-S..sakura ? Sakura ! to ty to naprawdę ty .-krzyknął blondyn i podbiegł do dziewczyny próbując ją przytulić. Różowowłosa zamachnęła się i uderzyła blondyna prawym sierpowym . Lisek poleciał kilka metrów w tył uderzając w drzewo .
-Nie zbliżaj się do mnie -warknęła
-Sakura ? -powiedział cicho granatowowłosa .
-Co oni ci zrobili ? To nie jesteś ty ! -krzyknęła podbiegając do blondyna .
-Czyżby  ? -zaśmiała się i spojrzała na kruczowłosego .
-Widzę że Tsunade dała ci odtrutkę . Bo jeszcze jesteś na tym świecie -zaśmiała się .
-Gdzie jest zwój -warknął przez zaciśnięte zęby.
-Jak widzisz nie mam go przy sobie . Musisz mi wybaczyć mam straszną sklerozę . -zaśmiała się .
-Dlaczego to zrobiłaś ?
-Pytasz dlaczego odeszłam ? Ujmę to tak , miałam swoje powody . Nic mnie tam nie trzymało Naruto . Czas dorosnąć i wziąć los we własne ręce nie sądzisz?
-Mówisz że nic cię nie trzymało tam , hę  ? Czy dla ciebie nie liczą się przyjaciele , albo rodzice którzy ..
-Przyjaciele ?! -krzyknęła . -Ty kpisz ze mnie ? Gdzie byliście kiedy was najbardziej potrzebowałam no gdzie ?
-Sakura.. -odezwała się Hinata.
-Po śmierci moich rodziców zostawiliście mnie samą ,  i wy nazywacie się moimi przyjaciółmi ?
Zapadła głucha cisza..
-Sakura ! możesz z nami wrócić i zapomnimy o wszystkim . Proszę wróć z nami do domu
-Ja nie chce wracać ! Moje miejsce jest pośród nich wskazała palcem w górę .
Nad jej głową pojawiła się cała organizacja Akatsuki .
-Dobra koniec tego . -warknął Uchiha . Dawaj zwój albo odbiorę go siłą !
-Chcesz zwój to chodź -zaśmiała się .
-Bierzcie ich -odezwała się do Deidary .
Różowowłosa wskoczyła na drzewo i zaczęła biec jak najdalej od nich . Brunet podążał za nią  .
-Czyżbyś się bała -krzyknął podążając za nią .
Zielonooka tylko prychnęła i zeskoczyła na ziemie . Znajdowali się na dużej polanie .
Gdy tylko brunet zeskoczył na ziemię rzuciła w jego stronę parę kunai . Brunet wyjął swoją katanę i zniknął by po chwili pojawić się za nią . Przyłożył jej stal do gardła . -Przykro mi ale to chyba koniec.
Zielonooka zaśmiała się i zniknęła .
-Klon ?
Zaczął się rozglądać po bokach , dostrzegł ją kilka metrów dalej.
Sakura zastosowała jedną ze swoich technik, które sama opanowała tuż po skończonym treningu z piątą.  Wokół jej ciała pojawiła się w postaci małych błyskawic powłoka w kolorze jasnoczerwonym. Haruno wykonała kilka pieczęci, po czym ruszyła w kierunku czarnookiego. 
Gdy się otrząsnął, nie mógł uwierzyć w to co widzi. To już nie jest ta sama dziewczyna która  gotowa była porzucić wioskę dla niego.W jej oczach widział rosnący gniew . Młody Uchiha zdawał sobie sprawę że Sakura chce go zabić . Parę lat temu to on był na jej miejscu . 
Kurczowłosy nie chciał z nią walczyć , to już nie była ta sama dziewczyna , która była z nim w drużynie . Zmieniła się i to widać . Jest taka sama jak ja gdy straciłem rodzinę . 
-Sakura , ...wiem co czujesz . -Rzucił katanę przed siebie . 
Sakura zatrzymała się kilka metrów przed nim . 
-Nic nie wiesz . 
-Wiem że czujesz się samotna , opuszczona .! wiem to bo sam to przeżyłem ! . -podszedł do niej . 
Spojrzała w jego oczy . 
-Nic nie wierz , nie mogę wrócić do wioski ! Obiecałam sobie że skończę to co zaczęłam ! -Krzyknęła i skumulowała chakrę w prawej dłoni a następnie uderzyła bruneta w brzuch . 
Skumulowała chakrę na czole . Po chwili jej ciało pokrywały znaki . 
-Pieczęć Yin - przeszło mu przez myśl . 
Brunet otrząsnął się i wstał , następnie podniósł swoją katanę .Gdy tylko zielonooka zaczęła go atakować on zniknął i pojawił się za nią .W tym samym czasie gdy brunet zniknął szybko odwróciła się . Sasuke szybkim pchnięciem wbił w jej brzuch katanę . -Przykro mi -wydusił z siebie . 
-Mi też -odezwał się znajomy głos . Po chwili ciało Sasuke opadło na ziemię . 
Brunet szybko uchronił zielonooką przed upadkiem . Wziął ją na ręce .
-Itachi -wykrztusiła z siebie .
-Cii .-powiedział i pocałował ją w czoło .                                                    
                                                                          * * *                                                        
 -Konan  - krzyknął brunet gdy tylko pojawił się w siedzibie Akatsuki .
Itachi zaniósł ją szybko do pokoju i położył na łóżku , po chwili do pokoju wbiegła dziewczyna .
-Jezu , Sakura ! - otworzyła szerzej oczy .
-Musisz jej pomóc  - krzyknął brunet.
-Przynieś mi apteczkę ! -krzyknęła do Deidary który wbiegł za nią do pokoju .
Blondyn szybko wybiegł z pomieszczenia , po chwili wrócił z apteczką .
-Musicie wyjść -zażądała
Brunet spojrzał na różowo-włosa i nie chętnie wyszedł . W jego ślady poszedł blondyn.
-Co się stało - krzyknął Pein gdy tylko podszedł do nich .
-Sasuke przebił ją kataną .
-Że co ? gdzie ona jest ? -warknął i ruszył przed siebie .
-Stój , Konan się nią zajęła - powiedział blondyn. Nagle w pomieszczeniu zjawili się wszyscy .
-Co z tymi dzieciakami ?
-Udało się nam ich przegonić  - powiedział Sasori .
-Dobrze , mam tylko nadzieję że ona z tego wyjdzie . Bo jak nie to własnoręcznie wypatroszę twojego brata - zwrócił się do Itachiego .
Ten tylko skiną głową .

Kilka godzin później ....

Z pokoju w którym znajdowała się Sakura , wyszła Konan .
-I jak ? -odezwał się brunet.
-Musi dużo teraz odpoczywać , jej stan jest stabilny . Gdybyś przyniósł ją kilka minut później to mogłabym nie zdążyć ją uratować .
Brunet odetchnął , - mogę do niej iść ?
-Dopiero jutro , teraz śpi . -odpowiedziała .
-Idę powiadomić Peina . -ruszyła w stronę gabinetu .
                                                                  *                                                            
-Stary obudź się -powiedział lisek .
Brunet otworzył oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu . Białe ściany , ohh nie tylko nie szpital - pomyślał .
-Co ja tu robię ? !
-Znaleźliśmy cię nie przytomnego na jakiejś polanie .
W tym samym czasie do pokoju weszła blondynka .
-Tsunade-sama -odezwał się blondyn .
-Dowiedzieliście się czegoś ?
-Niestety nie , Akatsuki nas zaatakowało . Wśród nich była Sakura .
Blondynka chwilę się zamyśliła.
-ANBU jak na razie tez nie ma żadnych informacji .
-Jutro z samego rana ruszymy znowu - powiedział brunet.
-Ty zostajesz w szpitalu !
-My ruszymy - powiedział blondyn .
-Dobrze , pójdzie z wami kilka osób z ANBU .
-Hai .
-Naruto , zgłoś się do mnie jutro z samego rana . powiedziała i wyszła .
-Jeśli myśli że zostanę tu , to jest w grubym błędzie-powiedział po czym próbował wstać, lecz na marne .
-Ty chyba sobie żartujesz , won do łózka ! -warknął .-w takim stanie na nic się nie zdasz .!
Brunet nie chętnie przyznał mu rację i z powrotem się położył .
-Naruto , sprowadź ją .
Blondyn spojrzał na niego , przypomniał sobie że parę lat temu to Sakura prosiła go żeby sprowadził Sasuke . Teraz karty się odwróciły.
-Masz moje słowo . -powiedział i wyszedł , zostawiając bruneta samego .
-Sakura , wróć - spojrzał za okno , robiło się ciemno . Uliczki Konohy powoli robiły się opustoszałe . 

                                                                 *                                                             
 Blondyn wyszedł z budynku , na zewnątrz stała dwójka ANBU .
-Naruto , Tsunade prosi abyś teraz się do neij zgłosił .
-Hai -ruszył w stronę budynku Hokage.
Zapukał , już po chwili było słychać krótkie "wejść" w środku stały dwie zakapturzone osoby . Piąta siedziała przy swoim biurku .
-Cieszę się że już jesteś .
-O co chodzi Tsunade sama ?
-Witaj Naruto -odezwał się damski głos . Bardzo dobrze mu znany .
Nagle kobieta zrzuciła z siebie kaptur , w jej ślady poszła druga postać.
-T..to n...nie możliwe ? -powiedział i bacznie się przyglądał .
-Przecież wy nie żyjecie .
-Naruto , nasza śmierć była upozorowana . 

-Co dlaczego ?
-Musieliśmy tak postąpić aby bronić Sakure przed Madarą .
-Okłamaliście nas, Sakure tylko po to by chronić ją przed nim?!
-Tak .
-To wam się nie udało , bo Sakura chce się na nim zemścić .Za to że was
 "zabił ".
-Wiemy o tym , dlatego wróciliśmy do wioski .
-Naruto , musisz znaleźć Sakurę i sprowadzić do wioski . Nie możemy dopuścić aby Sakura spotkała się nim.
-Hai .
-Mebuki i Kizashi wy zostaniecie wiosce. Nikt na razie nie może się dowiedzieć o tym że wy żyjecie.

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 5

Wracała właśnie z "randki " ze swoim przyjacielem Naruto , szła przez puste uliczki Konohy i nagle zobaczyła jego , wiedziała co to oznacza . Szedł w stronę bramy , zatrzymała się patrzyła jak idzie .-A Ty co tutaj robisz o tak późnej godzinie? Wyszłaś się przejść?                        
-Jeżeli chcesz opuścić wioskę, musisz iść tą drogą. -Idź do domu i wyśpij się. *Obudziła się próbując złapać powietrze.Najpierw śni mi się Madara a teraz ten idiota , czy choć raz nie może śnić mi się motylek ,albo jednorożec ?Niechętnie wstała z łóżka i zeszła na dół , zrobiła sobie kawę i wyszła na balkon .-To dziś, rocznica waszej śmierci -westchnęła głośno upijając ciepłą ciecz,wróciła do salonu i odstawiła kubek ubrała się szybko i wyszła z domu zamykając go . Szła wpatrując się w zapracowane osoby , co dziennie wstają wcześnie , otwierają swoje sklepy i wystawiają swój towar .Żyją nie zwracając uwagi na nie bezpieczeństwa , żyją po prostu z myślą że są tu bezpieczni.Doszła do cmentarzu i odnalazła nagrobek swoich rodziców , na nim były wyryte ich imiona :Mebuki i Kizashi Haruno,po jej policzku spłynęła samotna łza , szybko wytarła ją.

-Obiecuję wam że zemszczę się na nim za to co wam zrobił -powiedziała . Ukucnęła i zostawiła kwiaty które kupiła wcześniej u Ino. 
Wstała i  odeszła stamtąd kierując się do Tsunade.
-Sakura-powiedział znajomy głos . -Jeszcze jego tu brakowało -pomyślała i odwróciła się .
-Chce pogadać 
-Nie mamy o czym , wydaję mi się że wszystko wczoraj ci powiedziałam . Z zamiarem odejścia odwróciła się ale brunet złapał ją za nadgarstek.
-Zajmę ci tylko chwilę.-W sumie mogła bym mu teraz sprawić limo prawym sierpowym , w geście obronnym -przeszło jej przez myśl .
-Śpieszę się więc mów szybko -westchnęła .Popatrzyła na niego widać ze ma coś ważnego do powiedzenia bo minę ma poważną.
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj poniosło mnie trochę ale...nie dokończył bo przerwała mu zielonooka.
-Aa to o tym mówisz , już zapomniałam o tym , wszystko w porządku wyjaśniliśmy sobie a teraz murze iść wyrwała mu nadgarstek i pobiegła do siedziby Hokage.
-Tamta myśl o sprawieniu mu pamiątki na twarzy była bardzo kusząca szkoda tylko że tego nie zrobiłam -powiedział cicho do siebie i zapukała do drzwi , po krótkiej chwili było słychać krótkie "wejść" .
-Ohayo Tsunade-sama .
-Witaj Sakuro , co cię do mnie sprowadza. 
Chwilę patrzyła na nią nie wiedząc jak ma to powiedzieć że by nie wydać się jaki ma prawdziwy cel.
Przecież nie powie jej ,,Tsunade czy mogła byś  oddać mi dobrowolnie zwój ? bo jak nie to całe Akatsuki zaatakuje wioskę " -westchnęła.
-Amm bo widzisz dziś jest..eee rocznica śmierci moich ...
-Rodziców tak wiem -przerwała jej blondynka.
-Tak dokładnie -posmutniała 
-Chciałam się zapytać czy ee..-zaczęła gorączkowo myśleć jak ma ją oto zapytać .-BO widzisz moi rodzice przed śmiercią a właściwie moja mama bardzo chciała zobaczyć i pokazać mi ...
-Zwój ?
-Tak zwój -Zaraz co ? czy ona ..ale jak przecież byłam ostrożna -przeklęła w myślach.
-Wiem , twoja matka kilka dni temu przed..śmiercią była u mnie i rozmawiałyśmy o tym że bardzo chciała abyś kiedyś go zobaczyła . Dlatego chciałabym spełnić jej wolę .
Patrzyła na nią w osłupieniu , czyli jednak nic nie wie .
Blondynka wstała i podeszła do niej .-Shizune ! -zawołała a po chwili do pomieszczenia weszła brunetka.--Tak Tsunade-sama? 
-Przynieś mi zwój z technikami jutsu.
Brunetka skinęła głową i po chwili wróciła ze zwojem w ręku , podała go blondynce i wyszła.
-O to on - powiedziała i wręczyła jej go .
-Arigato .
-Jak obejrzysz go w domu to przynieść go potem jest dla nas bardzo ważny .
Różowowłosa skinęła głową i ruszyła w stronę drzwi , już chwyciła klamkę gdy głos blondynki ją zatrzymał.
-Sakuro poczekaj mam coś dla ciebie jeszcze .Blondynka podeszłą do biurka i wyjęła z niego kopertę ,a następnie podała ją zielonookiej.
-Co to jest ? 
-To list od twojej mamy , chciała abym go tobie podarowała , miałam to zrobić wcześniej ale sama rozumiesz .
Dziewczyna skinęła głową i opuściła pokój . Gdy wróciła do domu , odłożyła na stół zwój i otworzyła kopertę .W środku znajdowała się kartka, wyjęła ją i rozłożyła :
Droga Sakuro ! Przykro mi że się tak stało , że zostałaś sama . Wraz z ojcem wiedzieliśmy że tak się stanie gdyż z Madarą mieliśmy konflikt od lat.Zakładam że po naszej śmierci uciekniesz z wioski , to byłoby zbyt oczywiste znając ciebie . Jeśli dołączyłaś do Akatsuki tak jak zakładał twój ojciec to wiedz że nie mamy ci tego za złe ale jeśli ta organizacja dostanie w ręce zwój o którym rozmawiałyśmy kiedyś , to Konoha może zostać zniszczona . Nie możesz to tego dopuścić ! Bardzo cię kochamy ! Pamiętaj o tym.
Po jej policzkach spływały łzy , jej mama wiedziała co się stanie to dlaczego nic nie mówila? -Była zła na nią i na siebie że tak postąpiła a nie inaczej . Jej mama przewidziała wszystko . Czuję się jakby moje życie było zaplanowane - powiedziała przez łzy .W jej głowie tkwiły różne myśli co teraz powinna zrobić , oddać zwój czy bronić rodzinnej wioski .
-Przecież już dawno podjęłam decyzję to dlaczego teraz mam wątpliwości ? Przecież wiem co powinnam zrobić , oddać zwój Itachiemu i odejść stąd . Schowała list do torby i zwój po czym wyszła z domu .Skierowała swoje kroki na pole treningowe.

                                                              *

Po nie udanej rozmowie z przyjaciółką wrócił do domu , wyjął swoją katanę i zaczął ją czyścić.Miał dość tej ciszy nie mógł tak bezczynnie siedzieć , schował katanę i wyszedł przemierzając zatłoczone ulice Konohy, nagle zobaczył różowowłosa która najwidoczniej śpieszyła się gdzieś .Bez chwili zastanowienia ruszył za nią zachowując bezpieczną odległość by go nie zauważyła . Śledząc swoją przyjaciółkę dotarł wreszcie na pole treningowe .
-Zapewne nie przyszła tu żeby poćwiczyć-przeszło mu przez myśl . Wskoczył na pobliskie drzewo i obserwował stąd zielonooką . To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania  .

                                                            *
Doszła na pole, nagle poczuła powiem wiatru i przyjemny zapach zamknęła oczy by móc jeszcze przez chwilę się nim zachwycać po czym je otworzyła, na przeciwko niej stał brunet .Wpatrywał się w nią swoimi pięknymi czarnymi tęczówkami._Zawsze gdy się pojawiasz jakoś robi mi się cieplej-pomyślała i przyglądała mu się.
-Zdobyłam to,-powiedziała wyjmując z torby zwój.
-Doskonale -uśmiechnął się .
-Niestety nie będziesz miała cichego odejścia .
-Co ? o czym ty mówisz .
-Mój braciszek za bardzo wpycha nos w nie swoje sprawy.
Różowowłosa odwróciła się za siebie w jej oczach było widać złość .
-Wychodź-warknęła .
Z drzewa ze skoczył brunet , wpatrywał się w nich ze złością.
-Cały czas tylko o to ci chodziło - skinął głową na przedmiot który trzymała.-Tylko po to wróciłaś ?
-Nie twój interes , za dużo się mieszasz. -warknęła .
-Widzę ze towarzystwo mojego braciszka służy ci .
-Zazdrosny jesteś braciszku że woli mnie ? spójrz na siebie jesteś słaby i żałosny! -powiedział brunet.
-Nie widzisz że oni cię wykorzystują ? -zwrócił się do dziewczyny.
-Przestań ciągle wpieprzać się w moje życie !
-Wiesz co rób jak uważasz tylko nie wracaj później z pod kulonym ogonem ! I jeśli myślisz że pozwolę ci to zabrać to jesteś w grubym błędzie .
-Jak widzisz już zabrałam , i mam dość rozmawiania z tobą tracę tylko czas. 

Brunet wyjął swoją katanę i spojrzał na brata.
-Masz zamiar walczyć ze swoją przyjaciółką ? Nisko upadłeś bracie . -zaśmiał się Itachi
-Przyjaciółką ? zaśmiał się czarnooki . Ona jest zdrajczynią !
-Serio ? No popatrz a sam jeszcze jakiś czas temu byłeś na jej miejscu .
-Ja miałem powód by opuścić wioskę , a ona ją zdradza dołączając do was .
-Powód .-zaśmiała się .-Chciałeś tylko zemścić się na Itachim , ja chce się zemścić na Madarze więc daruj sobie kazania na ten temat i daj nam spokój !
Myślisz że ci się uda ?jesteś słaba i irytująca nigdy nie uda ci się go pok .-nie dokończył bo różowowłosa uderzyła go w twarz.
-Daruj sobie ! jeśli chcesz walczyć dobra ale jeśli wygram dasz nam spokój .
-Dobra a jeżeli ja wygram to zabieram wam zwój , a ty zostajesz w wiosce .
-Zgoda ! Zielonooka podała Itachiemu przedmiot i ustawiła się na przeciwko kruczowłosego .
-Chyba nie wiesz w co się pakujesz , mam wiele asów w rękawie -przeszło jej przez myśl .
Spojrzała na Sasuke i ruszyła w jego stronę zatrzymując się w połowie i pięścią uderzając w ziemie, która popękała w wielu miejscach. Spojrzał na nią i odskoczył  szybko do tyłu bez żadnego skaleczenia.

- Jeśli to jest Twój najsilniejszy atak to zakończę to bardzo szybko – rzucił w jej stronę .
- Drań – rzuciła przez zaciśnięte zęby – to się jeszcze okaże!
- Nie denerwuj się tak , bo złość piękności szkodzi – dodał z lekkim uśmiechem na twarzy
Nie wiedziała co zrobić, była tak bardzo na niego zła ,że miała ochotę podejść i przywalić mu z całej siły! Jego uwagi doprowadzały ją do szału. Przez całe swoje dotychczasowe życie myślała ,że tylko Naruto może ją doprowadzić do takiego stanu , dziś przekonała się ,że on przy nim jest niczym bezbronny kotek.
Ruszyła w jego stronę ponownie , chcąc zadać mu cios , już przymierzała się aby go uderzyć gdy on nagle znikł zostawiając na swoim miejscu tylko biały dym ,a ona sama uderzyła w powietrze..
Była zdezorientowana. Nagle znikąd pojawił się za nią zamachując się kataną na nią .Niezdarnie odskoczyła w samą porę , wywracając się przy tym.
Zdziwiona podniosła się nieznacznie. Kiedy tylko odwróciła głowę jej przeciwnik stał , z chytrym uśmieszkiem. 
- A więc koniec walki na dziś ?  – zapytał z nieziemskim spokojem w głosie – nie chcę Ci zrobić krzywdy.
Wkurzona rzuciła w jego stronę kilka kunai i wybuchowych notek odwracając jego uwagę od niej . Gdy ten omijał je ona znalazła się za nim , gdy tylko się zorientował odskoczył od niej lecz zielonooka zdążyła rzucić w niego kunaiem rozcinając jego ramie .
-Radziła bym ci się po obudzeniu skierować do Tsunade bo ten kunai był z trucizną  zaśmiała się .
Brunet złapał się za ramię i upadł na kolana patrząc w jej oczy.
-Będziesz ścigana , gdy tylko się Tsunade dowie wyślę wszystkich by cię odnaleźli i sprowadzili .
-Jestem tego świadoma Sasuke , ale uwierz że nigdy mnie nie znajdziecie .
Kruczowłosy ostatni raz spojrzał w jej oczy a następnie upadł całkiem na ziemie .
-No i po kłopocie -powiedział brunet stojący nie daleko nich .
-Nie na długo-mruknęła .
Dziewczyna podeszła do czarnookiego i złapała go za rękę po chwili po nich zostały tylko kruki .  
Wraz brunetem weszła do siedziby Akatsuki .-Nareszcie w domu-pomyślała . 
-Dobrze się spisałaś siostrzyczko - odezwał się Pein który siedział jak zwykle przy swoim biurku . 
Itachi podał mu zwój a następnie usiadł koło Tobiego i Sasoriego . 
-Witaj Sakuro -odezwała się Konan uśmiechając się .
-Hej .
-No to Sakucia jeśli wróciłaś to mogłabyś mi coś ugotować - powiedział Deidara. 
-Jestem medykiem nie kucharką warknęła .
-Sakura ! ale tylko ty umiesz tu gotować  - powiedział po czym tego żałował bo dostał  po głowie od Konan .-Czy coś mówiłeś -zapytała .
-Że Saki dobrze gotuje razem z tobą - powiedział masując sobie rozbolałe miejsce .
Różowowłosa tylko westchnęła i rozsiadła się koło bruneta. Przez chwilę wpatrywała się w niego , czuła jak robi się jej ciepło zawsze tak reagowała jak była blisko niego . Jego czarne oczy sprawiały że nie widziała świata po za nim . Z jej rozmyśleń wyrwał ją głos czarnookiego . 


-Chodź-szepnął do niej .
Dziewczyna siedziała chwilę oszołomiona ,wpatrywała się w oddalającego bruneta, po chwili otrząsnęła się i ruszyła za nim do jego pokoju.Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi brunet przywarł ją do ściany i wpił się w jej usta , nie protestowała tylko oddawała pocałunki bardziej żarliwie .Po chwili oderwali się od siebie łapiąc powietrze  , spojrzała w jego oczy i zatraciła się , czarnooki znów wpił się w jej usta , zielonooka rozchyliła je bardziej dając chłopakowi pole do popisu, brunet skorzystał z zaproszenia, już po chwili ich języki tańczyły we wspólnym rytmie.