piątek, 2 maja 2014

Rozdział 7

To już zaszło za daleko Konoha wreszcie musi odzyskać zwój .Za wszelką cenę !-Naruto , Shikamaru , Hinata i Ino ! Przeszukajcie cały las , macie znaleźć kryjówkę Akatsuki .!
-Tsunade-sama ? A co z Sakurą ? -spytała Ino .
Blondynka na chwilę ucichła . -Najpierw odzyskajcie zwój .
-Nie pamiętasz co było z Sasuke ? Na pewno wróci .
-Obyś miał rację -powiedziała piąta .-Ruszajcie .!
-Hai - powiedzieli wszyscy i opuścili gabinet Hokage.
Nie możemy czekać tak długo , trzeba coś zrobić - pomyślała .
-Shizune !
Po chwili do pokoju weszła brunetka.-Tak ? Tsunade - sama .
-Przyprowadź Sasuke .-To najlepsze wyjście .
-Ale..Tsunade - sama , Sasuke jest w szpitalu !
-Nie obchodzi mnie to ! przyprowadź go . Muszę z nim porozmawiać .
-Hai .
-Nie , Jednak sama się do niego przejdę . -wyszła zostawiając zdezorientowaną brunetkę .

***

Patrzył przez okno , na bawiące się dzieci . Rozmyślał nad Sakurą , Akatsuki . Myślał jak ma ją przekonać aby wróciła ,wie jak się czuje bo sam kiedyś był na jej miejscu . Choć wszyscy próbowali mu pomóc on i tak ich od siebie odpychał , tak jak to robi teraz jego dawna przyjaciółka . Nie da rady dłużej tak leżeć bezczynnie , wiedząc że musi jej pomóc .Nie chce , nie chce aby stała się tak zamknięta w sobie , zimna i bez uczuć.-Cały czas rozmyślał , usłyszał pukanie a po chwili do pokoju weszła piąta.
-Jak się czujesz ?
-Dobrze , nawet bardzo dobrze . Chciałbym wreszcie wyjść z tych czterech ścian .
-Dobrze -zamyśliła się i podeszła do okna.-Mam dla ciebie misję .
-Misję -zaciekawił się . -Na czym ona będzie polegać .
-Chce abyś dołączył do Akatsuki .
-Co ? ?
-Sam wiesz że twój brat nie przepuści takiej okazji .
-Dlaczego chcesz abym tam dołączył ?
-Skradniesz zwój i zabierzesz stamtąd Sakure.
-Ciekawe jak ?
-Podasz jej to -wyjęła z kieszeni małą fiolkę .
-Co to ?
-Środek usypiający , gdy jej to podasz zabierz ją stamtąd .
-A co jeśli nie zdobędę zwoju ?
-Tym będziemy martwić się później . Chce żebyś wyruszył dziś .
-Co z Naruto ?
-Wysłałam jego i parę innych osób aby odszukali ich kryjówkę .-Powiedziała po czym wyszła.
Brunet skinął głową i wstał z łóżka , zabrał wszystkie swoje rzeczy a następnie wybiegł ze szpitala .

***

-Dlaczego ona nadal śpi ? -krzyknął wściekły Pein .
-Jest bardzo osłabiona , musi odpoczywać więc się nie dziw że jeszcze śpi ! - wrzasnęła Konan .
Rudowłosy westchnął i usiadł przy swoim biurku .
-Dobrze , gdy tylko poczuje się lepiej poinformuj mnie .
-Dobrze - wyszła .
W tym samym czasie do pokoju różowowłosej wszedł brunet.Podszedł do jej łóżka i obserwował śpiącą dziewczynę. Patrzył na jej spokojną twarz . Chciał aby jak najszybciej stanęła na nogi . Wie że tak się stanie , jest silną kobietą.
Drzwi się otworzyły a do pokoju wszedł blondyn .
-Pein chce żebyśmy przeszukali okolicę .
-Po co  ?
-Chce wiedzieć czy w pobliżu kręcą się psy Konohy .
Brunet skinął głową i wyszedł w jego ślady poszedł blondyn . Po chwili wyszli z kryjówki .
-Ja idę z Deidarą . A wy idziecie razem . - skierował te słowa do Sasoriego i Kisame .
Wraz z blondynem, ruszył w stronę wielkiego lasu  .
Skakali już parę godzin z drzewa na kolejne drzewo i tak ciągle . Nagle usłyszeli łamane gałęzie . Brunet włączył sharingana i spojrzał w stronę skąd dochodziły odgłosy . -ANBU - pow .
-Omijamy ich czy atakujemy ?
-Zajmij się nimi ja pójdę zobaczyć czy nie ma ich więcej .
Blondyn tak jak rozkazał mu towarzysz , ruszył w stronę oddziału ANBU.
Czarnooki skierował się w drugą stronę , kilka metrów dalej usłyszał łamane gałęzie . Zatrzymał się na wysokim drzewie i spojrzał w tamtym kierunku . Sasuke , czyżby nadal się łudził że odzyska ją - przeszło mu przez myśl , zeskoczył z drzewa i stanął na przeciwko brata.
-Czego tu szukasz ?

***

Biegł już parę godzin , kierował się do miejsca gdzie ostatni raz widział różowowłosą . Zatrzymał się i rozejrzał . Czuł chakre , na dodatek tak bardzo mu znaną . Itachi - przeszło mu przez myśl.
-Czego tu szukasz ???Odwrócił się w stronę brata spoglądając mu w oczy .
-Przyszedłem do ciebie .
-Do mnie ? A to nowość - zaśmiał się . - Co cię do mnie sprowadza braciszku . ?
-Chcę się do was przyłączyć .
-Co ty knujesz Sasuke  ?
-Nic , chce do was dołączyć .- powtórzył.
-Choć to bardzo kuszące to , nie mam pewności czy czegoś nie kombinujesz . Konoha cie wysłała . ?
-Sam odszedłem , mam już dość . Żałuję że tam wróciłem .
-Hmm ..niech będzie , tylko pamiętaj że jak coś odwalisz zabiję cię.
Brunet skinął głową i ruszył za bratem .Udało się , teraz muszę tylko dowiedzieć się gdzie jest zwój .
-A ten co tu robi ? -spytał blondyn dobiegając do nich .
-Skończyłeś z nimi . ?
-Tak zająłem się nimi -zaśmiał się . - Uciekali aż się za nimi kurzyło . -powiedział z chytrym uśmieszkiem . -A teraz odpowiedz na moje pytanie . Dlaczego on z nami idzie ?
-Dołączył do nas .
-He ? Mówisz serio ? -zaśmiał się . - Czyżby służenie jako pies Konohy znudziło ci się . ?-skierował te słowa do kruczowłosego .
-Można tak powiedzieć .

***Gdy dotarli do kryjówki od razu przywitał ich głos Rudowłosego .

-Co on tutaj robi ? ! -warknął .
-Uspokój się ! -warknął brunet . - Dołączył do nas .
-Czyżby ? - podszedł do bruneta . -Dobrze . -Zamachnął się i uderzył go pięścią w brzuch .
-Jeśli jeszcze raz zrobisz krzywdę Sakurze , zabiję cię ! jasne ?
Brunet złapał się za bolące miejsce i splunął krwią . -Chodź , zaprowadzę cię do twojego pokoju . - Powiedział jego brat .
Ruszyli w stronę długiego korytarza , po prawo jest mój pokój . Do pokoju obok nie możesz wchodzić . Na końcu korytarzu jest gabinet Peina . A na przeciwko pokoju do którego nie możesz wchodzić jest twój pokój .
-Co tam jest ?
-Nie powinno cię to interesować -warknął . i wszedł do swojego pokoju .
Kruczowłosy rozejrzał się i wszedł do swojego . Nie oczekiwał żadnych luksusów ale to co zobaczył zwaliło go z nóg.
Brak okien , jedna szafka i łóżko . To wszystko co znajdowało się w tych czterech ścianach . Pokój był ciemny i śmierdziało w nim stęchlizną . Usiadł na łóżku i od razu się skrzywił , łóżko było strasznie twarde .
Ciekawiło go bardzo , co znajduję się za tamtymi drzwiami , w pokoju do którego jego brat zakazał wchodzić .Jego ciekawość była silniejsza , wstał i wyszedł na korytarz . Rozejrzał się i podszedł do dużych brązowych drzwi .Położył rękę na klamce z zamiarem otwarcia ich , ale gdy tylko usłyszał znajomy mu głos od razu zamarł .
-Jak się czujesz?
-Dobrze , jest o wiele lepiej .
-To dobrze .Odpocznij .
Nastała cisza . Zastanawiał się czy odejść stamtąd czy zostać . Gdy tylko usłyszał zbliżające się kroki , schował się w swoim pokoju . Teraz już wiedział co kryję się za tamtymi drzwiami , a raczej kto . Jego dawna przyjaciółka była tak blisko niego a jednak tak daleko . Nie mógł teraz iść do niej i zabrać ją stąd , choć bardzo chciał . Sam nie wiedział dlaczego , ale coś powoli zaczynał czuć do różowowłosej piękności . Ta cała sytuacja zmieniła go , nie gdyś jeszcze kilka miesięcy temu był mścicielem bez uczuć a teraz ? Nie może przestać myśleć o swoje dawnej przyjaciółce z drużyny . Przez te kilka najbliższych dni musi zachowywać się jak członek organizacji , najbardziej się zastanawia jak zareaguje Sakura na jego widok . Znając ją będzie wściekła , ale tylko tak ma szanse ją stąd wydostać a na dodatek odzyskać zwój który jest cenny dla jego rodzinnej wioski .
Położył się na łóżku i oddał się w objęcia morfeusza.
***
Słońce promiennie oświetlało delikatną twarz młodej dziewczyny. Leżała  w miękkiej pościeli. Dostający się przez uchylone okno wiatr, poruszał kosmkiem jej jasnych włosów. Wstając z łóżka przeciągnęła się kilkakrotnie i przetarła zaspane oczy . Poszła do łazienki i przemyła oczy zimną wodą. W pierwszym momencie dreszcz przeszedł całe jej ciało. Zadrżała, lecz było to niczym w porównaniu do orzeźwienia jakie dostała w zamian. Czynność pobudziła zmysły zielonookiej do intensywnej pracy. Nareszcie  mogła się skupić. Szybko się ubrała i wyszła z pokoju . Kierując się do kuchni już z daleka słychać było rozmowę .
-Trenujemy dziś ?-spytał Deidara
-Hmm ..Tak ale tym razem dojdzie do nas nowa osoba. 
Deidara zaśmiał się . - Czyżbyś chciał go sprawdzić . ? 
-Być może . 
Zielonooka usłyszała tylko "nowa osoba" czyżby do naszej organizacji doszedł ktoś ? Nie zastanawiając się dłużej weszła do kuchni , dwie pary oczu skierowały się na nią .  
-Mamy nowego członka  ? spytała .
-Owszem , nie długo sama go poznasz . 
-Hmm .
-Będziesz dziś obserwować .
-Słucham ? Jeśli myślisz że będę tylko stać i patrzeć to jesteś w grubym błędzie ! -warknęła 
-Sama wiesz że jeszcze nie dawno byłaś osłabiona i to ty zostałaś ranna ! Przez swoją nie uwagę !
-Że jak ? Czy ty sugerujesz że jestem nie uważna ? To nie moja winna ! -warknęła - I będę dziś trenować i ty nie masz nic do gadania , jasne ? !  
-Jeszcze zobaczymy .
Zielonooka prychnęła i wyszła. Cała gotowała się w środku , jeszcze mu pokaże na co ją stać . Raz mu się udało mnie przechytrzyć , i dlatego zostałam ranna . ..a nie przez swoją nie uwagę . No może to nie było do końca prawdą , ale odegra się na Sasuke .
*
Wstając rano całe jego ciało przechodziły nie przyjemne dreszcze, jego plecy przeszył  ból . W tym samym czasie do jego pokoju wpadł blondyn z kucykiem na głowie . Jak dobrze pamiętam chyba Deidara ma na imię - przeszło mu przez myśl . -Zbieraj się za jakieś  10 minut zaczynamy trening . Nie czekając na odpowiedz bruneta , wyszedł z pokoju.Kruczowłosy tylko westchnął i poszedł do łazienki , szybko się ogarnął i wyszedł .Prze kryjówką czekał na niego brat . Ruszył z nim na dużą polane na której czekali wszyscy . Od razu zauważył różowo-włosom stojącą do niego tyłem . Rozmawiała z czerwonowłosym chłopakiem - No to jesteśmy już w komplecie . - Gdy tylko zielonooka usłyszała głos blondyna odwróciła się i zamarła na widok kruczowłosego .  

W jej oczach było widać zdziwienie ale i złość . Była wściekła najprawdopodobniej na niego . -A ten co tu robi ? -warknęła .
-Mówiłem że mamy nową osobę w drużynie .
-To chodziło o niego ? - była zdezorientowana .
-Mhm . widzę że ucieszyłaś się na jego widok .
Różowowłosa tylko prychnęła .
-Dobra koniec tego a więc  Sakura walczy z ... Sasuke .
-He ? Dlaczego  ? -spytała
-Sama powiedziałaś że chcesz trenować .
-Dobra , przynajmniej odegram się .
-Zaczynajcie . .-Powiedział Itachi po czym odszedł w tył i usiadł na dużym kamieniu .
Sakura tylko prychnęła i stanęła na przeciwko bruneta , zaczęła mierzyć Uchihe groźnym spojrzeniem .Skumulowała chakre w prawej dłoni i uderzyła z całą swoją siłą w podłogę, która natychmiast popękała i rozstąpiła się w różne strony. Uchiha stracił równowagę. Na jego twarzy pojawiło się przez chwilę szczere zdumienie. Sakura uśmiechnęła się zadowolona siebie i skoczyła ku niemu, szykując się do ataku. Spojrzał na nią ponownie tym swoim lekceważącym wzrokiem, na co Haruno jeszcze mocniej zacisnęła pięść , znalazła się na przeciwko bruneta. Wyprowadziła cios prosto w jego twarz, który ku jej zdziwieniu nie dotarł do celu. Kruczowłosy zamknął oczy, gdy je otworzył Sakura nie zobaczyła w nich czerni. Wypełniła ją czerwień, a w okół źrenic pojawiły się trzy charakterystyczne łezki. Użył sharingana. Zielonooka zacisnęła pięści tak mocno, że paznokcie prawie przebiły skórę jej dłoni. Poszedł na całość, jeżeli chciała wygrać, nie mogła się powstrzymywać.Ciemnej maści wąż wyłonił się  błyskawicznie z jego rękawa. Obwinął się wokół jej całego ciała, uniemożliwiając ruch. Zrobił to tak szybko, że zauważyła go dopiero, gdy już była obezwładniona.- Poddaj się – powiedział, patrząc na nią , a gdy zielonooka nie zareagowała, wąż ścisnął ją tak mocno, że mało co nie złamał jej kości. Wykrzywiła się w grymasie bólu i złości.Cała w środku gotowała się ze złości . Ba ! była cholernie wściekła . nie po to od nocy do świtu . Ciężko harowała z Tsunade , nie po to przez te lata ćwiczyła do nieprzytomności , żeby się teraz poddawać! 

-Chyba sobie kpisz - warknęła. To tylko iluzja – pomyślała i spróbowała wyciszyć swoją chakrę, zamykając oczy, chcąc tym samym przerwać technikę. – To się nie dzieje na prawdę – poczuła, że uścisk węża zaczął się nieco rozluźniać. Stworzyła parę pieczęci po czym skumulowała chakre tworząc przy tym pieczęc Yin . Na jej czole zaczęły pojawiać się znaki . Brunet wyłączył sharingana i wyciągnął swoją katanę z pochwy . Gdy różowowłosa zaczęła biec w jego kierunku przy okazji rzucając w jego stronę parę kuna'i . Zwinnie je ominął i zniknął w kłębie dymu .Zielonooka przewidziała to i tym razem nie da się na to nabrać .Gdy tylko brunet się pojawił za nią tak jak przewidziała ,uderzyła go nogą w brzuch z pół obrotu .Brunet przeleciał przez całą polanę , swój lot zakończył dopiero po złamaniu kilku drzew , ostatecznie lądując na masywnym głazie .
-Dość - powiedział Itachi. -Na dziś koniec. Różowowłosa ruszyła w stronę kryjówki .
Czarnooki chwilę tam  leżał po czym wstał , a następnie wrócił do kryjówki .
 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 6

Po całej wiosce już rozniosła się wieść o tym że Sakura uciekła  z najcenniejszym zwojem .-Co ?! -Dlaczego jej nie powstrzymałeś ? -wrzasnęła blondynka .!
-Próbowałem coś zrobić , przechytrzyła mnie .Nie była sama . 

-Jak to ?! kto z nią był . ?
-Mój brat .
Blondynka westchnęła i podeszła do biurka. -To niemożliwe, ona ...nie mogła chyba ..dołączyć do nich. Nie ..na pewno nie.
-Masz zamiar jeszcze ją usprawiedliwiać ?! Ona skradła zwój ! Powinno cię interesować jak go odzyskać! -warknął brunet.W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Naruto, Shikamaru, Neji, Hinata,Kiba, Ino, Chouji, Sai i Ten-Ten.
-Musicie znaleźć zwój i sprowadzić Sakurę do wioski! -rozkazała .
-A co jeśli Sakura nie będzie chciała wrócić? -zapytała granatowowłosa.
-Jeśli odmówi , sprowadźcie ją siłą!
-Hai -krzyknęli wszyscy .
-Tsunade sama ? wiemy gdzie jest aktualnie kryjówka Akatsuki? -spytał lisek.
-Niestety nie , wysłałam ANBU żeby powęszyli trochę .
-Nie ma czasu do stracenia, im dłużej mają w posiadaniu zwój tym gorzej dla nas . A teraz ruszajcie!
-Hai - powiedzieli wszyscy i wyszli .
-Za 5 minut spotykamy się pod bramą -powiedział Shikamaru .
Wszyscy kiwnęli głową i się rozproszyli . 


                                                                       ***
 Przekręciła się na bok z myślą przytulenia się do bruneta , otworzyła oczy . Miejsce obok niej było puste , z jej gardła wydobył się jęk niezadowolenia . Rozejrzała się po pokoju , jej wzrok utkwił na jej porozrzucanych po całym pokoju rzeczach .Zarumieniła się na myśl o wczorajszej nocy .W tym samym czasie drzwi obok otworzyły się, w progu stanął brunet w samym ręczniku . -Brał prysznic-przeszło jej przez myśl . Z jego długich czarnych włosów skapywała woda .
-O widzę że się już obudziłaś - uśmiechnął się do niej uwodzicielsko .
-Mhm .
-Co się stało  ? -spojrzał na nią .
-Nic , a co się miało stać?
-Sądząc po twojej minie , to coś na pewno - podszedł do łóżka i usiadł koło zielonookiej . -No więc mów o co chodzi .
-Ehh ..myślałam że jak się obudzę , to pierwsze co zobaczę po otworzeniu oczu będziesz ty a nie puste miejsce obok mnie .
-Ah o to chodzi  , przepraszam cię . Obiecuję ci że następnym razem poczekam aż się obudzisz - pocałował ją w usta.
Różowowłosa wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy , skierowała się w stronę łazienki .Przy wejściu odwróciła się do bruneta i uśmiechnęła chytrze.
-A kto ci powiedział że będzie następny raz ? -zaśmiała się i weszła do łazienki .
-Dopilnuję tego -krzyknął za nią .
Gdy dziewczyna brała prysznic do pokoju wszedł blondyn .
-Hej Itaś ,widziałeś może Sakurę ? Pein chce ją widzieć .
-Naucz się pukać to raz , dwa nie mów do mnie Itaś , a trzy to tak widziałem ją.
Po chwili zielonooka wyszła z łazienki i zobaczyła blondyna z miną jakby zobaczył ducha .
-Eee coś się stało ? Ducha zobaczyłeś czy jak ? -zaśmiała się.
-Ty , jak ..czy wy ?
-Spaliśmy razem ? -zapytała zielonooka . -Tak chyba tak .
-Ale jak przecież .. ? ee no wiesz am . -blondyn się jąkał .Nie mógł uwierzyć w to że Saki przespała się z Itaśiem .
-Dobra skończ się jąkać , mów po co przyszedłeś .
-A tak .. ee Pein chce cię widzieć . -powiedział po czym wyszedł .
-Ciekawe czego chce ode mnie -zamyśliła się i poszła w ślady blondyna .
-O co chodzi -spytała gdy tylko weszła do gabinetu rudowłosego .
-Konoha wysłała ludzi że by cię sprowadzili .
-Już ? szybcy są , widzę że nie tracą czasu -zaśmiała się .
-A więc wezwałeś mnie tylko po to żeby powiedzieć mi że pieski Konohy szukają mnie ?
-Nie zupełmie , chcę abyś z Itachim sprowadziła ich na zły trop . Nie możemy pozwolić , aby znaleźli nasza kryjówkę .
-Spokojnie ,zajmiemy się tym - zapewniła i skierowała się do drzwi  . -Czy to wszystko ?
-Tak .
Dziewczyna skinęła głową i wyszła , na zewnątrz czekał na nią brunet.
-Mamy misję -uśmiechnęła się chytrze i ruszyła przed siebie , w jej ślady poszedł długowłosy.
                                                                     
                                                                  *
-Sasuke ty pójdziesz z Naruto ,Hinatą i Saiem . -powiedział Shikamaru .
-Neji ty pójdziesz z Kibą , Ten-Ten .
-Ja pójdę z Ino i  Choujim .
-Hai krzyknęli wszyscy .
-Czemu się rozdzielamy-spytał lisek .
-Naruto , dzięki temu szybciej znajdziemy Sakurę i odzyskamy zwój . Macie jeszcze jakieś pytania  . Nie ? To w drogę .-krzyknął brunet .
-Jak ją tylko znajdziemy to popamięta mnie -pomyślał kruczowłosy .
-Hej Sasuke ,nadal jesteś zły że Sakurcia skopała ci tyłek ?
-Idiota . -powiedział  .
Blondyn wpatrywał się w swojego przyjaciela . Na jego twarzy wypisana byłą determinacja . -Zrobię wszystko żebyś wróciła z nami - pomyślał lisek .
....
Biegli już kilka godzin . Wszyscy byli już wymęczeni ale nie dawali tego po sobie poznać . Nagle granatowowłosa zatrzymała się a w jej ślady poszła cała trójka .
-Hinata . ? co się stało ?
-Byakugan -zaczęła się rozglądać .
-W naszym kierunku zbliża się Sakura .
-Skąd wiesz że to ona ? -zapytał Sai .
-Wyczuwam jej chakre.
-Kogo my tu mamy -usłyszeli znany im głos . 

                                                                *
Czas złożyć wizytę starym przyjaciołom -pomyślała i zeskoczyła z drzewa .
-Kogo my tu mamy -zaśmiała się cicho zielonooka i spojrzała na blondyna .
-S..sakura ? Sakura ! to ty to naprawdę ty .-krzyknął blondyn i podbiegł do dziewczyny próbując ją przytulić. Różowowłosa zamachnęła się i uderzyła blondyna prawym sierpowym . Lisek poleciał kilka metrów w tył uderzając w drzewo .
-Nie zbliżaj się do mnie -warknęła
-Sakura ? -powiedział cicho granatowowłosa .
-Co oni ci zrobili ? To nie jesteś ty ! -krzyknęła podbiegając do blondyna .
-Czyżby  ? -zaśmiała się i spojrzała na kruczowłosego .
-Widzę że Tsunade dała ci odtrutkę . Bo jeszcze jesteś na tym świecie -zaśmiała się .
-Gdzie jest zwój -warknął przez zaciśnięte zęby.
-Jak widzisz nie mam go przy sobie . Musisz mi wybaczyć mam straszną sklerozę . -zaśmiała się .
-Dlaczego to zrobiłaś ?
-Pytasz dlaczego odeszłam ? Ujmę to tak , miałam swoje powody . Nic mnie tam nie trzymało Naruto . Czas dorosnąć i wziąć los we własne ręce nie sądzisz?
-Mówisz że nic cię nie trzymało tam , hę  ? Czy dla ciebie nie liczą się przyjaciele , albo rodzice którzy ..
-Przyjaciele ?! -krzyknęła . -Ty kpisz ze mnie ? Gdzie byliście kiedy was najbardziej potrzebowałam no gdzie ?
-Sakura.. -odezwała się Hinata.
-Po śmierci moich rodziców zostawiliście mnie samą ,  i wy nazywacie się moimi przyjaciółmi ?
Zapadła głucha cisza..
-Sakura ! możesz z nami wrócić i zapomnimy o wszystkim . Proszę wróć z nami do domu
-Ja nie chce wracać ! Moje miejsce jest pośród nich wskazała palcem w górę .
Nad jej głową pojawiła się cała organizacja Akatsuki .
-Dobra koniec tego . -warknął Uchiha . Dawaj zwój albo odbiorę go siłą !
-Chcesz zwój to chodź -zaśmiała się .
-Bierzcie ich -odezwała się do Deidary .
Różowowłosa wskoczyła na drzewo i zaczęła biec jak najdalej od nich . Brunet podążał za nią  .
-Czyżbyś się bała -krzyknął podążając za nią .
Zielonooka tylko prychnęła i zeskoczyła na ziemie . Znajdowali się na dużej polanie .
Gdy tylko brunet zeskoczył na ziemię rzuciła w jego stronę parę kunai . Brunet wyjął swoją katanę i zniknął by po chwili pojawić się za nią . Przyłożył jej stal do gardła . -Przykro mi ale to chyba koniec.
Zielonooka zaśmiała się i zniknęła .
-Klon ?
Zaczął się rozglądać po bokach , dostrzegł ją kilka metrów dalej.
Sakura zastosowała jedną ze swoich technik, które sama opanowała tuż po skończonym treningu z piątą.  Wokół jej ciała pojawiła się w postaci małych błyskawic powłoka w kolorze jasnoczerwonym. Haruno wykonała kilka pieczęci, po czym ruszyła w kierunku czarnookiego. 
Gdy się otrząsnął, nie mógł uwierzyć w to co widzi. To już nie jest ta sama dziewczyna która  gotowa była porzucić wioskę dla niego.W jej oczach widział rosnący gniew . Młody Uchiha zdawał sobie sprawę że Sakura chce go zabić . Parę lat temu to on był na jej miejscu . 
Kurczowłosy nie chciał z nią walczyć , to już nie była ta sama dziewczyna , która była z nim w drużynie . Zmieniła się i to widać . Jest taka sama jak ja gdy straciłem rodzinę . 
-Sakura , ...wiem co czujesz . -Rzucił katanę przed siebie . 
Sakura zatrzymała się kilka metrów przed nim . 
-Nic nie wiesz . 
-Wiem że czujesz się samotna , opuszczona .! wiem to bo sam to przeżyłem ! . -podszedł do niej . 
Spojrzała w jego oczy . 
-Nic nie wierz , nie mogę wrócić do wioski ! Obiecałam sobie że skończę to co zaczęłam ! -Krzyknęła i skumulowała chakrę w prawej dłoni a następnie uderzyła bruneta w brzuch . 
Skumulowała chakrę na czole . Po chwili jej ciało pokrywały znaki . 
-Pieczęć Yin - przeszło mu przez myśl . 
Brunet otrząsnął się i wstał , następnie podniósł swoją katanę .Gdy tylko zielonooka zaczęła go atakować on zniknął i pojawił się za nią .W tym samym czasie gdy brunet zniknął szybko odwróciła się . Sasuke szybkim pchnięciem wbił w jej brzuch katanę . -Przykro mi -wydusił z siebie . 
-Mi też -odezwał się znajomy głos . Po chwili ciało Sasuke opadło na ziemię . 
Brunet szybko uchronił zielonooką przed upadkiem . Wziął ją na ręce .
-Itachi -wykrztusiła z siebie .
-Cii .-powiedział i pocałował ją w czoło .                                                    
                                                                          * * *                                                        
 -Konan  - krzyknął brunet gdy tylko pojawił się w siedzibie Akatsuki .
Itachi zaniósł ją szybko do pokoju i położył na łóżku , po chwili do pokoju wbiegła dziewczyna .
-Jezu , Sakura ! - otworzyła szerzej oczy .
-Musisz jej pomóc  - krzyknął brunet.
-Przynieś mi apteczkę ! -krzyknęła do Deidary który wbiegł za nią do pokoju .
Blondyn szybko wybiegł z pomieszczenia , po chwili wrócił z apteczką .
-Musicie wyjść -zażądała
Brunet spojrzał na różowo-włosa i nie chętnie wyszedł . W jego ślady poszedł blondyn.
-Co się stało - krzyknął Pein gdy tylko podszedł do nich .
-Sasuke przebił ją kataną .
-Że co ? gdzie ona jest ? -warknął i ruszył przed siebie .
-Stój , Konan się nią zajęła - powiedział blondyn. Nagle w pomieszczeniu zjawili się wszyscy .
-Co z tymi dzieciakami ?
-Udało się nam ich przegonić  - powiedział Sasori .
-Dobrze , mam tylko nadzieję że ona z tego wyjdzie . Bo jak nie to własnoręcznie wypatroszę twojego brata - zwrócił się do Itachiego .
Ten tylko skiną głową .

Kilka godzin później ....

Z pokoju w którym znajdowała się Sakura , wyszła Konan .
-I jak ? -odezwał się brunet.
-Musi dużo teraz odpoczywać , jej stan jest stabilny . Gdybyś przyniósł ją kilka minut później to mogłabym nie zdążyć ją uratować .
Brunet odetchnął , - mogę do niej iść ?
-Dopiero jutro , teraz śpi . -odpowiedziała .
-Idę powiadomić Peina . -ruszyła w stronę gabinetu .
                                                                  *                                                            
-Stary obudź się -powiedział lisek .
Brunet otworzył oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu . Białe ściany , ohh nie tylko nie szpital - pomyślał .
-Co ja tu robię ? !
-Znaleźliśmy cię nie przytomnego na jakiejś polanie .
W tym samym czasie do pokoju weszła blondynka .
-Tsunade-sama -odezwał się blondyn .
-Dowiedzieliście się czegoś ?
-Niestety nie , Akatsuki nas zaatakowało . Wśród nich była Sakura .
Blondynka chwilę się zamyśliła.
-ANBU jak na razie tez nie ma żadnych informacji .
-Jutro z samego rana ruszymy znowu - powiedział brunet.
-Ty zostajesz w szpitalu !
-My ruszymy - powiedział blondyn .
-Dobrze , pójdzie z wami kilka osób z ANBU .
-Hai .
-Naruto , zgłoś się do mnie jutro z samego rana . powiedziała i wyszła .
-Jeśli myśli że zostanę tu , to jest w grubym błędzie-powiedział po czym próbował wstać, lecz na marne .
-Ty chyba sobie żartujesz , won do łózka ! -warknął .-w takim stanie na nic się nie zdasz .!
Brunet nie chętnie przyznał mu rację i z powrotem się położył .
-Naruto , sprowadź ją .
Blondyn spojrzał na niego , przypomniał sobie że parę lat temu to Sakura prosiła go żeby sprowadził Sasuke . Teraz karty się odwróciły.
-Masz moje słowo . -powiedział i wyszedł , zostawiając bruneta samego .
-Sakura , wróć - spojrzał za okno , robiło się ciemno . Uliczki Konohy powoli robiły się opustoszałe . 

                                                                 *                                                             
 Blondyn wyszedł z budynku , na zewnątrz stała dwójka ANBU .
-Naruto , Tsunade prosi abyś teraz się do neij zgłosił .
-Hai -ruszył w stronę budynku Hokage.
Zapukał , już po chwili było słychać krótkie "wejść" w środku stały dwie zakapturzone osoby . Piąta siedziała przy swoim biurku .
-Cieszę się że już jesteś .
-O co chodzi Tsunade sama ?
-Witaj Naruto -odezwał się damski głos . Bardzo dobrze mu znany .
Nagle kobieta zrzuciła z siebie kaptur , w jej ślady poszła druga postać.
-T..to n...nie możliwe ? -powiedział i bacznie się przyglądał .
-Przecież wy nie żyjecie .
-Naruto , nasza śmierć była upozorowana . 

-Co dlaczego ?
-Musieliśmy tak postąpić aby bronić Sakure przed Madarą .
-Okłamaliście nas, Sakure tylko po to by chronić ją przed nim?!
-Tak .
-To wam się nie udało , bo Sakura chce się na nim zemścić .Za to że was
 "zabił ".
-Wiemy o tym , dlatego wróciliśmy do wioski .
-Naruto , musisz znaleźć Sakurę i sprowadzić do wioski . Nie możemy dopuścić aby Sakura spotkała się nim.
-Hai .
-Mebuki i Kizashi wy zostaniecie wiosce. Nikt na razie nie może się dowiedzieć o tym że wy żyjecie.

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 5

Wracała właśnie z "randki " ze swoim przyjacielem Naruto , szła przez puste uliczki Konohy i nagle zobaczyła jego , wiedziała co to oznacza . Szedł w stronę bramy , zatrzymała się patrzyła jak idzie .-A Ty co tutaj robisz o tak późnej godzinie? Wyszłaś się przejść?                        
-Jeżeli chcesz opuścić wioskę, musisz iść tą drogą. -Idź do domu i wyśpij się. *Obudziła się próbując złapać powietrze.Najpierw śni mi się Madara a teraz ten idiota , czy choć raz nie może śnić mi się motylek ,albo jednorożec ?Niechętnie wstała z łóżka i zeszła na dół , zrobiła sobie kawę i wyszła na balkon .-To dziś, rocznica waszej śmierci -westchnęła głośno upijając ciepłą ciecz,wróciła do salonu i odstawiła kubek ubrała się szybko i wyszła z domu zamykając go . Szła wpatrując się w zapracowane osoby , co dziennie wstają wcześnie , otwierają swoje sklepy i wystawiają swój towar .Żyją nie zwracając uwagi na nie bezpieczeństwa , żyją po prostu z myślą że są tu bezpieczni.Doszła do cmentarzu i odnalazła nagrobek swoich rodziców , na nim były wyryte ich imiona :Mebuki i Kizashi Haruno,po jej policzku spłynęła samotna łza , szybko wytarła ją.

-Obiecuję wam że zemszczę się na nim za to co wam zrobił -powiedziała . Ukucnęła i zostawiła kwiaty które kupiła wcześniej u Ino. 
Wstała i  odeszła stamtąd kierując się do Tsunade.
-Sakura-powiedział znajomy głos . -Jeszcze jego tu brakowało -pomyślała i odwróciła się .
-Chce pogadać 
-Nie mamy o czym , wydaję mi się że wszystko wczoraj ci powiedziałam . Z zamiarem odejścia odwróciła się ale brunet złapał ją za nadgarstek.
-Zajmę ci tylko chwilę.-W sumie mogła bym mu teraz sprawić limo prawym sierpowym , w geście obronnym -przeszło jej przez myśl .
-Śpieszę się więc mów szybko -westchnęła .Popatrzyła na niego widać ze ma coś ważnego do powiedzenia bo minę ma poważną.
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj poniosło mnie trochę ale...nie dokończył bo przerwała mu zielonooka.
-Aa to o tym mówisz , już zapomniałam o tym , wszystko w porządku wyjaśniliśmy sobie a teraz murze iść wyrwała mu nadgarstek i pobiegła do siedziby Hokage.
-Tamta myśl o sprawieniu mu pamiątki na twarzy była bardzo kusząca szkoda tylko że tego nie zrobiłam -powiedział cicho do siebie i zapukała do drzwi , po krótkiej chwili było słychać krótkie "wejść" .
-Ohayo Tsunade-sama .
-Witaj Sakuro , co cię do mnie sprowadza. 
Chwilę patrzyła na nią nie wiedząc jak ma to powiedzieć że by nie wydać się jaki ma prawdziwy cel.
Przecież nie powie jej ,,Tsunade czy mogła byś  oddać mi dobrowolnie zwój ? bo jak nie to całe Akatsuki zaatakuje wioskę " -westchnęła.
-Amm bo widzisz dziś jest..eee rocznica śmierci moich ...
-Rodziców tak wiem -przerwała jej blondynka.
-Tak dokładnie -posmutniała 
-Chciałam się zapytać czy ee..-zaczęła gorączkowo myśleć jak ma ją oto zapytać .-BO widzisz moi rodzice przed śmiercią a właściwie moja mama bardzo chciała zobaczyć i pokazać mi ...
-Zwój ?
-Tak zwój -Zaraz co ? czy ona ..ale jak przecież byłam ostrożna -przeklęła w myślach.
-Wiem , twoja matka kilka dni temu przed..śmiercią była u mnie i rozmawiałyśmy o tym że bardzo chciała abyś kiedyś go zobaczyła . Dlatego chciałabym spełnić jej wolę .
Patrzyła na nią w osłupieniu , czyli jednak nic nie wie .
Blondynka wstała i podeszła do niej .-Shizune ! -zawołała a po chwili do pomieszczenia weszła brunetka.--Tak Tsunade-sama? 
-Przynieś mi zwój z technikami jutsu.
Brunetka skinęła głową i po chwili wróciła ze zwojem w ręku , podała go blondynce i wyszła.
-O to on - powiedziała i wręczyła jej go .
-Arigato .
-Jak obejrzysz go w domu to przynieść go potem jest dla nas bardzo ważny .
Różowowłosa skinęła głową i ruszyła w stronę drzwi , już chwyciła klamkę gdy głos blondynki ją zatrzymał.
-Sakuro poczekaj mam coś dla ciebie jeszcze .Blondynka podeszłą do biurka i wyjęła z niego kopertę ,a następnie podała ją zielonookiej.
-Co to jest ? 
-To list od twojej mamy , chciała abym go tobie podarowała , miałam to zrobić wcześniej ale sama rozumiesz .
Dziewczyna skinęła głową i opuściła pokój . Gdy wróciła do domu , odłożyła na stół zwój i otworzyła kopertę .W środku znajdowała się kartka, wyjęła ją i rozłożyła :
Droga Sakuro ! Przykro mi że się tak stało , że zostałaś sama . Wraz z ojcem wiedzieliśmy że tak się stanie gdyż z Madarą mieliśmy konflikt od lat.Zakładam że po naszej śmierci uciekniesz z wioski , to byłoby zbyt oczywiste znając ciebie . Jeśli dołączyłaś do Akatsuki tak jak zakładał twój ojciec to wiedz że nie mamy ci tego za złe ale jeśli ta organizacja dostanie w ręce zwój o którym rozmawiałyśmy kiedyś , to Konoha może zostać zniszczona . Nie możesz to tego dopuścić ! Bardzo cię kochamy ! Pamiętaj o tym.
Po jej policzkach spływały łzy , jej mama wiedziała co się stanie to dlaczego nic nie mówila? -Była zła na nią i na siebie że tak postąpiła a nie inaczej . Jej mama przewidziała wszystko . Czuję się jakby moje życie było zaplanowane - powiedziała przez łzy .W jej głowie tkwiły różne myśli co teraz powinna zrobić , oddać zwój czy bronić rodzinnej wioski .
-Przecież już dawno podjęłam decyzję to dlaczego teraz mam wątpliwości ? Przecież wiem co powinnam zrobić , oddać zwój Itachiemu i odejść stąd . Schowała list do torby i zwój po czym wyszła z domu .Skierowała swoje kroki na pole treningowe.

                                                              *

Po nie udanej rozmowie z przyjaciółką wrócił do domu , wyjął swoją katanę i zaczął ją czyścić.Miał dość tej ciszy nie mógł tak bezczynnie siedzieć , schował katanę i wyszedł przemierzając zatłoczone ulice Konohy, nagle zobaczył różowowłosa która najwidoczniej śpieszyła się gdzieś .Bez chwili zastanowienia ruszył za nią zachowując bezpieczną odległość by go nie zauważyła . Śledząc swoją przyjaciółkę dotarł wreszcie na pole treningowe .
-Zapewne nie przyszła tu żeby poćwiczyć-przeszło mu przez myśl . Wskoczył na pobliskie drzewo i obserwował stąd zielonooką . To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania  .

                                                            *
Doszła na pole, nagle poczuła powiem wiatru i przyjemny zapach zamknęła oczy by móc jeszcze przez chwilę się nim zachwycać po czym je otworzyła, na przeciwko niej stał brunet .Wpatrywał się w nią swoimi pięknymi czarnymi tęczówkami._Zawsze gdy się pojawiasz jakoś robi mi się cieplej-pomyślała i przyglądała mu się.
-Zdobyłam to,-powiedziała wyjmując z torby zwój.
-Doskonale -uśmiechnął się .
-Niestety nie będziesz miała cichego odejścia .
-Co ? o czym ty mówisz .
-Mój braciszek za bardzo wpycha nos w nie swoje sprawy.
Różowowłosa odwróciła się za siebie w jej oczach było widać złość .
-Wychodź-warknęła .
Z drzewa ze skoczył brunet , wpatrywał się w nich ze złością.
-Cały czas tylko o to ci chodziło - skinął głową na przedmiot który trzymała.-Tylko po to wróciłaś ?
-Nie twój interes , za dużo się mieszasz. -warknęła .
-Widzę ze towarzystwo mojego braciszka służy ci .
-Zazdrosny jesteś braciszku że woli mnie ? spójrz na siebie jesteś słaby i żałosny! -powiedział brunet.
-Nie widzisz że oni cię wykorzystują ? -zwrócił się do dziewczyny.
-Przestań ciągle wpieprzać się w moje życie !
-Wiesz co rób jak uważasz tylko nie wracaj później z pod kulonym ogonem ! I jeśli myślisz że pozwolę ci to zabrać to jesteś w grubym błędzie .
-Jak widzisz już zabrałam , i mam dość rozmawiania z tobą tracę tylko czas. 

Brunet wyjął swoją katanę i spojrzał na brata.
-Masz zamiar walczyć ze swoją przyjaciółką ? Nisko upadłeś bracie . -zaśmiał się Itachi
-Przyjaciółką ? zaśmiał się czarnooki . Ona jest zdrajczynią !
-Serio ? No popatrz a sam jeszcze jakiś czas temu byłeś na jej miejscu .
-Ja miałem powód by opuścić wioskę , a ona ją zdradza dołączając do was .
-Powód .-zaśmiała się .-Chciałeś tylko zemścić się na Itachim , ja chce się zemścić na Madarze więc daruj sobie kazania na ten temat i daj nam spokój !
Myślisz że ci się uda ?jesteś słaba i irytująca nigdy nie uda ci się go pok .-nie dokończył bo różowowłosa uderzyła go w twarz.
-Daruj sobie ! jeśli chcesz walczyć dobra ale jeśli wygram dasz nam spokój .
-Dobra a jeżeli ja wygram to zabieram wam zwój , a ty zostajesz w wiosce .
-Zgoda ! Zielonooka podała Itachiemu przedmiot i ustawiła się na przeciwko kruczowłosego .
-Chyba nie wiesz w co się pakujesz , mam wiele asów w rękawie -przeszło jej przez myśl .
Spojrzała na Sasuke i ruszyła w jego stronę zatrzymując się w połowie i pięścią uderzając w ziemie, która popękała w wielu miejscach. Spojrzał na nią i odskoczył  szybko do tyłu bez żadnego skaleczenia.

- Jeśli to jest Twój najsilniejszy atak to zakończę to bardzo szybko – rzucił w jej stronę .
- Drań – rzuciła przez zaciśnięte zęby – to się jeszcze okaże!
- Nie denerwuj się tak , bo złość piękności szkodzi – dodał z lekkim uśmiechem na twarzy
Nie wiedziała co zrobić, była tak bardzo na niego zła ,że miała ochotę podejść i przywalić mu z całej siły! Jego uwagi doprowadzały ją do szału. Przez całe swoje dotychczasowe życie myślała ,że tylko Naruto może ją doprowadzić do takiego stanu , dziś przekonała się ,że on przy nim jest niczym bezbronny kotek.
Ruszyła w jego stronę ponownie , chcąc zadać mu cios , już przymierzała się aby go uderzyć gdy on nagle znikł zostawiając na swoim miejscu tylko biały dym ,a ona sama uderzyła w powietrze..
Była zdezorientowana. Nagle znikąd pojawił się za nią zamachując się kataną na nią .Niezdarnie odskoczyła w samą porę , wywracając się przy tym.
Zdziwiona podniosła się nieznacznie. Kiedy tylko odwróciła głowę jej przeciwnik stał , z chytrym uśmieszkiem. 
- A więc koniec walki na dziś ?  – zapytał z nieziemskim spokojem w głosie – nie chcę Ci zrobić krzywdy.
Wkurzona rzuciła w jego stronę kilka kunai i wybuchowych notek odwracając jego uwagę od niej . Gdy ten omijał je ona znalazła się za nim , gdy tylko się zorientował odskoczył od niej lecz zielonooka zdążyła rzucić w niego kunaiem rozcinając jego ramie .
-Radziła bym ci się po obudzeniu skierować do Tsunade bo ten kunai był z trucizną  zaśmiała się .
Brunet złapał się za ramię i upadł na kolana patrząc w jej oczy.
-Będziesz ścigana , gdy tylko się Tsunade dowie wyślę wszystkich by cię odnaleźli i sprowadzili .
-Jestem tego świadoma Sasuke , ale uwierz że nigdy mnie nie znajdziecie .
Kruczowłosy ostatni raz spojrzał w jej oczy a następnie upadł całkiem na ziemie .
-No i po kłopocie -powiedział brunet stojący nie daleko nich .
-Nie na długo-mruknęła .
Dziewczyna podeszła do czarnookiego i złapała go za rękę po chwili po nich zostały tylko kruki .  
Wraz brunetem weszła do siedziby Akatsuki .-Nareszcie w domu-pomyślała . 
-Dobrze się spisałaś siostrzyczko - odezwał się Pein który siedział jak zwykle przy swoim biurku . 
Itachi podał mu zwój a następnie usiadł koło Tobiego i Sasoriego . 
-Witaj Sakuro -odezwała się Konan uśmiechając się .
-Hej .
-No to Sakucia jeśli wróciłaś to mogłabyś mi coś ugotować - powiedział Deidara. 
-Jestem medykiem nie kucharką warknęła .
-Sakura ! ale tylko ty umiesz tu gotować  - powiedział po czym tego żałował bo dostał  po głowie od Konan .-Czy coś mówiłeś -zapytała .
-Że Saki dobrze gotuje razem z tobą - powiedział masując sobie rozbolałe miejsce .
Różowowłosa tylko westchnęła i rozsiadła się koło bruneta. Przez chwilę wpatrywała się w niego , czuła jak robi się jej ciepło zawsze tak reagowała jak była blisko niego . Jego czarne oczy sprawiały że nie widziała świata po za nim . Z jej rozmyśleń wyrwał ją głos czarnookiego . 


-Chodź-szepnął do niej .
Dziewczyna siedziała chwilę oszołomiona ,wpatrywała się w oddalającego bruneta, po chwili otrząsnęła się i ruszyła za nim do jego pokoju.Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi brunet przywarł ją do ściany i wpił się w jej usta , nie protestowała tylko oddawała pocałunki bardziej żarliwie .Po chwili oderwali się od siebie łapiąc powietrze  , spojrzała w jego oczy i zatraciła się , czarnooki znów wpił się w jej usta , zielonooka rozchyliła je bardziej dając chłopakowi pole do popisu, brunet skorzystał z zaproszenia, już po chwili ich języki tańczyły we wspólnym rytmie.





poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 4

Stała na przeciwko mężczyzny który zabił jej rodziców . Zielonooka spojrzała na leżące ciała a potem przeniosła wzrok na niego .Gdyby mogła zabić wzrokiem , on na pewno by już nie żył .
-Ciebie też to spotka-powiedział i zaczął się śmiać .
-Nie chwal dnia przed zachodem słońca -warknęła .
-Masz rację , dam ci jeszcze pożyć . Chcę abyś za kilka lat mnie znalazła i się zemściła.
-Nie przepuszczę takiej okazji .! Jeszcze mnie popamiętasz i to w tedy ja będę ci wbijać w serce kunai , będę patrzyła jak cierpisz jak uchodzi z ciebie życie !
-Dobrze , więc będę czekał Sakuro ! -powiedział i odszedł ."

-Hej Saki - krzyknął blondyn budząc różowowłosą .

Dziewczyna uchyliła lekko powieki i usiadła przecierając oczy .
-Co jest ? -zapytała zaspanym głosem .
-Za pół godziny ruszamy .
-Dobrze - powiedziała
Ekhmm...-Naruto ?
-Taak ?
-Cy mógłbyś wyjść z mojego namiotu ! bo chciałabym się ubrać .
-Aa tak -powiedział i wyszedł .
Różowowłosa szybko się ubrała i wyszła z namiotu .Sensei Kakashi pakował swój namiot a chłopaki jedli śniadanie .
-Dzieciaki za niedługo ruszamy -oznajmił sensei .
-Hai - krzyknęli wszyscy .
-Emm sensei ?
-Tak ?
-Czy jest tu gdzieś w pobliżu jakieś jeziorko ?
-Emm Tak za tym lasem -powiedział wskazując na las za sobą .
Różowowłosa pokiwała głową  ruszyła w stronę lasku .
-Tylko wróć szybko - zawołał za nią sensei.
Zielonooka tylko pokiwała głową. Przeszła kilka metrów i doszła do nie dużego jeziorka .Podeszła do niego i ukucnęła , przemyła sobie twarz wodą i spojrzała w odbicie . Za nią stał brunet , zielonooka wstała i odwróciła się do niego . Przez chwilę wpatrywali sobie w oczy.
-Co tu robisz? -zapytała
-Zdobyłaś to ?
-Nie bo twój głupi braciszek mi przeszkodził ! -warknęła
-Jak to przeszkodził ?
-W tedy na polu musiał mnie śledzić bo widział nas .
-Grr ten zawsze musi wtykać nos w nie swoje sprawy - warknął
-Spróbuje go zdobyć jakoś -powiedział
Brunet tylko pokiwał głową i zniknął gdy z nie daleka było słychać łamane gałęzie . Zza kilku drzew wyłonił się blondyn .
-Hej Saki już ruszamy . -powiedział .
Zielonooka kiwnęła głową i wróciła z blondynem do reszty grupy. Wzięła swoje rzeczy i ruszyli dalej .
Z przodu biegł sensei Kakashi , za nim Hinata i Naruto a z tyłu Sakura i Sasuke .
Kątem oka zobaczyła że brunet ciągle się jej przygląda , miała tego dosyć .
-Sasuke ?
-Hmm?
-Dlaczego do jasnej cholery ciągle się na mnie gapisz ?
-Bo zastanawiam się co ty do jasnej cholery kombinujesz ! -warknął
-Nic nie kombinuje więc daruj sobie !
-Sakura ! wiem co widziałem więc przestań łgać !
-Ubzdurałeś sobie coś ! mówiłam ci to wczoraj -warknęła i przyśpieszyła zostawiając w tyle bruneta.
-Jesteśmy już nie daleko . -powiedział sensei Kakashi .
Było gorąco a na dodatek ten piasek , wszyscy byliśmy już wymęczeni . Dotarliśmy wreszcie do wioski piasku . Przy bramie powitała nas Temari .
-Cieszę się że już jesteście ,zaprowadzę was do Gaary . - powiedziała blondynka
-Hai - powiedzieli wszyscy i ruszyli za dziewczyną.
Drużyna 7 weszła do dużego pokoju , na środku stało biurko a przy nim siedział Kazekage .
-Cieszę się że już dotarliście . -powiedział czerwonowłosy.
Blondyn podszedł i podał mu zwój , czerwonowłosy odebrał go i rozwinął .
-Hmm nie spodziewałem się tego ..-powiedział
-Co jest w tym ee zwoju jeśli można zapytać ? -odezwał się niebieskooki .
-Tsunade przekazała mi wszystkie nazwiska zaginionych osób .
-Zaginionych ? po cholerę Akatsuki lista zaginionych - przeszło jej przez myśl .
-Możecie odejść , Temari pokaże wam gdzie możecie przenocować .
-Hai - odezwali się wszyscy i wyszli z pokoju .
Blondynka zaprowadziła ich do dużego pokoju gdzie znajdowały się 4 łóżka , na przeciwko nich znajdowały się drzwi , prawdopodobnie do łazienki . Pokój był ładny , ściany koloru błękitnego .
-Dziękujemy - odezwał się sensei do blondynki .
Ta tylko skinęła głową i wyszła.
-Sensei ? ale tu są tylko 4 łóżka .odezwał się blondyn.
-Tak wiem .
-Sensei masz zamiar spać na podłodze ?
-Chyba was pogięło , ja mam własny pokój , widzimy się rano -powiedział i wyszedł.
 Różowowłosa usiadła na łóżku i głośno westchnęła .

Tyle roboty tylko po to żeby zdobyć nazwiska zaginionych ? chyba żarty se robią ! - pomyślała .
Zbliżał się wieczór , Naruto jak zwykle sprzeczał się z Sasuke o to kto jest lepszy -Jak dzieci -pomyślała .Zielonooka usiadła koło granatowowłosej .
-Hej Saki ..ee czy możemy pogadać ?
-Jasne o co chodzi ?
-Bo wiesz jakby to powiedzieć eee czy ty no wiesz ...no czy ty i Naruto ...
-Co ? W żadnym wypadku ! Boże Hinata jak mogłaś tak pomyśleć wgl ?
-Ja no ee nie wiem po prostu ..
-Dobra nie tłumacz się , rozumiem ale możesz być pewna że nic mnie z tym idiotą nie łączy .
-Dobrze , a Saki czy tobie nadal podoba się Sasuke ?
-Nie, szczerze? To przeszkadza mi, że wrócił.  -powiedziała ciszej.

Różowowłosa wstała i poszła do łazienki , po kilku minutach wyszła odświeżona i przebrana .
W pokoju siedział brunet na parapecie ,wpatrywał się w niebo za oknem . zielonooka popatrzyła na  przyjaciół którzy smacznie sobie spali i znów przeniosła wzrok na niego . -Jak tak dalej pójdzie to wszystko diabli wezmą - przeszło jej przez myśl .-Jeśli on tak chce grać to ok .-
Podeszła koło niego i  przez chwile nastała głucha cisza.
-Przepraszam - wydukała
Brunet spojrzał na nią .
-Za co ?
-No wiesz za to że na ciebie nakrzyczałam .
-O to ci chodzi , spoko już zapomniałem . -warknął
-Sasuke , proszę cię daj spokój . Jestem już dorosła i wiem co robię .
-Dobra dam spokój ale dopiero wtedy gdy powiesz mi co cię łączy z Akatsuki !
-Już ci mówiłam że nic mnie z nimi nie łączy , ubzdurałeś sobie coś. Więc daj już spokój z tym.
Brunet pokiwał tylko głową i  znów przeniósł wzrok na gwieździste niebo.
-Łatwo poszło. - pomyślała  i pocałowała bruneta w polik.
-Arigato - powiedziała i odeszła od niego.

                                                        *
Brunet usiadł na parapecie patrząc na gwieździste niebo , gdy w tym czasie jego przyjaciele kładli się spać . Miał dużo czasu na przemyślenie wszystkiego.O Sakurze, Itachim i o Akatsuki -Bydlaki , czego oni chcą od niej-ciągle nie mógł odpowiedzieć sobie na to pytanie.Myślami powracał do tamtego zdarzenia na polu.Jego zamyślenia przerwał dźwięk otwieranych drzwi, po chwili doszła do niego jego przyjaciółka.
-Przepraszam -usłyszał głos zielonookiej
-Za co?odpowiedział zdziwiony . Nic nie zrobiła więc za co mogła mnie przepraszać ? -pomyślał.
-Za to że na ciebie nakrzyczałam , gdy ty się o mnie martwiłeś .
-Ah oto chodzi , czyżbym miał rację ? -zakpił w duchu .
-Ah nie przejmuj się , zapomniałem już o tym .
-Proszę daj spokój już tym , naprawdę nic mnie z nimi nie łączy.
Wciąż ta sama wymówka , zacięła jej się płyta czy co ? wiem co widziałem, jeśli próbuje ze mnie głupka zrobić to świetnie jej to wychodzi . -powiedział w duchu.
-Jak se chcesz, ale muszę wiedzieć czy cię coś z tymi bydlakami łączy? masz z nimi coś wspólnego ?
Nastała głucha cisza aż w końcu odpowiedziała.
-Nie już ci mówiłam , więc przestań ciągnąc w kółko ten sam temat.Ubzdurałeś sobie coś .-próbowała przekonać czarnookiego.
Brunet pokiwał tylko głową i znowu spojrzał na gwieździste niebo.Nie wierzył jej , coś kombinuje a ja się dowiem co -powiedział do siebie.

                                                                              *                                              
 
Nastał ranek ,wszyscy  zaczęli się szykować do drogi powrotnej .
-Jak wrócimy odrazu idę zjeść 6 porcji ramen - powiedział uśmiechnięty lisek.
Wyruszyli przed 9 , biegli przez lasy nagle sensei się zatrzymał a w jego ślady poszła cała 4 .

-Co jest ? -zapytał brunet
-Ktoś nas chyba śledzi , Hinata możesz to sprawdzić ?
-Hai , Byakugan .Biało oka zaczęła się rozglądać.
-Nikogo nie widzę - powiedziała
-Okey , ruszamy dalej .Biegli już ładne parę godzin.
-Daleko jeszcze -zaczął marudzić blondyn.
-Naruto !czy ty pierwszy raz idziesz na misjie ?zapytała zielonooka poirytowana marudzeniem przyjaciela.
-Nie a daleko jeszcze ?
-Jak tak będziesz marudził to tak-warknął brunet.
Nie minęło 10 minut gdy blondyn znowu zaczął marudzić .
-Sensei daleko jeszcze?
Głucha cisza..nikt nie miał zamiaru mu opowiadać więc lisek nie dawał za wygraną.
-Daleko jeszcze ? Wkurzony lisek miał dość ciszy jego przyjaciół .
-E Sakura chyba włosy ścięłaś  -powiedział blondyn
-Że jak  >? -zapytała zdziwiona.
-O teraz umiesz mówić ?-zapytał
Różowowłosa tylko pokręciła głową .
-No więc daleko jeszcze ?
-Zamknij się wreszcie idioto ! -krzyknęła wkurzona różowowłosa 
Powoli zaczęło się robić ciemno . Z daleka było widać już bramę Konohy. Po kilku minutach dotarli do wioski .

-Wy idźcie a ja zdam raport Tsunade - powiedział siwowłosy .
Cała czwórka rozproszyła się do swoich domów , różowowłosa weszła do domu ,i poszła do łazienki wzięła szybki prysznic , następnie skierowała się do kuchni.Po zjedzonej kolacji wyszła na balkon  . Przeszedł ją miły chłód.Za nią stał brunet.
-Jak poszło  ?
-Na co wam nazwiska zaginionych ?
-Co ? jakie nazwiska ?
-Tsunade kazała nam przekazać zwój z nazwiskami osób zaginionych .
-To nie o ten zwój wam chodziło  ?
-Nie , ten którego szukamy jest cenniejszy  . -powiedział
-Itachi ?
-Hmmm?
-Co w nim takiego jest  ?
-Zapisane są w nim różne techniki , jutsu .
-To będę szukała -powiedziała i się uśmiechnęła .
Patrzyli sobie w oczy przez kilka minut , brunet podszedł i pocałował zielonooką w  policzek .
-Nie rozumiem jak mój młodszy braciszek mógł cię tak skrzywdzić .
-Widocznie mógł - posmutniała .Brunet popatrzył się na nią i pożegnał po czym wyszedł . Różowowłosa przez chwilę stała wpatrując się w martwy punkt a następnie spojrzała w niebo przypominając sobie tamtą noc gdy Sasuke opuszczał wioskę.


-:A Ty co tutaj robisz o tak późnej godzinie? Wyszłaś się przejść?    
                                                

-:Jeżeli chcesz opuścić wioskę, musisz iść tą drogą.
-:Idź do domu i wyśpij się.-:Dlaczego?…Dlaczego nic mi nie powiesz?Dlaczego wszystkich od siebie odpychasz?…

Dlaczego nic mi nie powiesz?

-:A niby dlaczego miałbym ci coś mówić?…
:Mówię Ci, że za dużo mieszasz.Przestań mi ciągle zawracać głowę.

- 
Zawsze zachowujesz się tak jakbyś mnie nienawidził Sasuke…Pamiętasz?…Kiedy staliśmy się geninami(?)…W dniu kiedy ustalono trzy osobowe grupy i byliśmy sami w tym samym miejscu…Byłeś na mnie zły, prawda?                
*Sakura:Widzisz, on nawet nie ma rodziców…Będąc sam, nie musi ciągle słuchać jak się na niego drą.To dlatego jest taki niesforny.
Sasuke:Samotność…Nie możesz porównywać jej do tego jak się czujesz kiedy dostaniesz manto od rodziców.                                
Sakura:Coś nie tak?                                                 
Sasuke:Jesteś irytująca.  
-Nie pamiętam.

-Racja.To było tak dawno…Ale to właśnie zaczęło się tego dnia.Ty i ja,…Naruto i mistrz Kakashi…  

Nasza czwórka wspólnie wykonała tyle misji…Czasem bywało trudno i okropnie, ale… 
Ale…nawet gdy…    To była zabawa…!
-Wiem co się stało z Twoim klanem…Ale szukając zemsty w pojedynkę, nie będziesz w stanie nikogo uszczęśliwić…Nikogo..Nawet siebie…czy mnie…
                                             
-Wiem to.

:Jestem inny niż Wy.Wybrałem inną ścieżkę niż Wy…Nasza czwórka razem…to prawda, że myślałem kiedyś o takiej drodze życia…Ale pomimo tego iż byliśmy razem moje serce wybrało zemstę.To dla niej żyję.Nie mogę być jak Ty czy Naruto.

-Ale czynie będziesz samotny…sam ze sobą?Sasuke, sam mówiłeś mi, że bycie samotnym jest bolesne!Już zdążyłam tego doświadczyć, do tego stopnia,że to aż boli!Mam rodzinę i przyjaciół.Ale…jeśli odejdziesz, dla mnie…dla mnie…będzie to, to samo jakbym była samotna!

-Od tego miejsca, zaczyna się nowa droga…    


-Ja…Kocham Cię bardziej niż cokolwiek na tym świecie!


-Gdybyś był u mojego boku,…jestem pewna, że byś tego nie żałował.Sprawiłabym,że każdy dzień byłby bardziej przyjemniejszy,…A Ty byłbyś szczęśliwy!Zrobiłabym dla Ciebie wszystko!To dlatego…Błagam Cię!Zostań tutaj!Pomogę Ci nawet w Twojej zemście!Na pewno jest coś co mogę zrobić!Dlatego…proszę zostań…tutaj…ze mną…Jeśli to niemożliwe…proszę zabierz mnie ze sobą…


-Po tym wszystkim…nadal uważam że jesteś irytująca.

-Nie idź!Jeśli pójdziesz będę krzyczała tak głośno…że…  

-
Sakura…
Dziękuję… "


Zawsze zastanawiałam się za co mi dziękuje , myślałam że to coś znaczy ale to było puste i bez uczucia takie jak on ! Powiedział to tylko po to żebym nie krzyczała a ja , głupia uwierzyłam w to !Idiotka ze mnie!Zielonooka zaczęła walić rękami w barierkę na balkonie a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
Dlaczego wróciło to wszystko z dwojoną siła ?Dlaczego on wrócił ? Dlaczego ja się poddałam ? Dlaczego to tak boli?
-zaczęła zadawać sobie pytania .Nie mogła powstrzymać łez .Delikatnie osunęła się na ziemie i schowała głowę w rękach głośniej łkając .Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu.

                                                            *
Brunet po powrocie z misji udał się do domu , zjadł kolację i wziął prysznic . Nie miał ochoty na spanie , wyszedł z domu . Szedł pustymi i ciemnymi uliczkami Konohy .Nagle usłyszał cichy szloch spojrzał w górę i zobaczył zielonooka która siedziała na balkonie . Bez chwili zastanowienia wskoczył na górę i ukucnął przy dziewczynie dotykając jej ramienia .
-Dlaczego płaczesz ? -zapytał

                                                            *
Nagle poczuła na swoim ramieniu czyjąś dłoń , podniosła głowę i zobaczyła bruneta.
-Dlaczego płaczesz ?zapytał wycierając kciukiem łzy na policzku .
-Co tu robisz? -zapytała odrzucając jego rękę .
-To bez znaczenia ,powiedz mi dlaczego płaczesz .
-Naprawdę chcesz wiedzieć-zapytała wstając a w jej ślady poszedł brunet.
-Przez ciebie -po jej policzkach znowu zaczęły cieknąć łzy .
Brunet patrzył na nią , nie za bardzo rozumiał dlaczego płacze przez niego.
-Dlaczego?
-Bo wróciłeś ... ty i wspomnienia i moje głupie uczucia względem ciebie .-wzrok przeniosła na swoje drżące ręce.
-Czy ..ty nadal coś czujesz do mnie?
-Tak , Nie ...znaczy nie wiem .
Brunet podniósł jej podbródek by spojrzała na niego , ta delikatnie podniosła wzrok na kruczowłosego .
-Jaa..-nie zdążyła nic powiedzieć bo poczuła na swoich ustach ciepły dotyk .
Brunet pocałował jej malinowe usta , dziewczyna stała w osłupieniu .
-Ale ja wiem-powiedział , chciał znów ją pocałować ale tym razem dziewczyna nie pozwoliła mu .
-Przestań! Przestań bawić się moimi uczuciami .!Jesteś najgorszym idiotą na całym świecie , nie nawiedzę cię . Traktujesz przyjaciół jak śmieci !Dość się nacierpiałam przez ciebie w przeszłości a teraz wynoś się stąd  !
Brunet spojrzał w jej czerwone zapłakane oczy i odwrócił się po czym zniknął.
Różowowłosa wpatrywała się w gwieździste niebo a po jej policzkach nadal ciekły ciurkiem łzy . Nie mogła ich powstrzymać .
Dlaczego? Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz ...pozwalasz bym cierpiała ? Najpierw zabrałeś mi rodziców a teraz chcesz mnie unieszczęśliwić ?"Powiedz mi czemu , za jakie grzechy ty mnie tak karasz  ?Dziewczyna ciągle zadawała pytania z myślą że ktoś jej odpowie na nie . Wierzyła w boga , ale teraz miała do niego żal o to że pozwala by tak cierpiała .
Wytarła ręką mokre policzki od łez , i poszła do pokoju. Zmęczona po tym wszystkim upadła na łóżko.


"Dlaczego?…Dlaczego nic mi nie powiesz?Dlaczego wszystkich od siebie odpychasz?…Dlaczego nic mi nie powiesz?"
                               "Po tym wszystkim…nadal uważam że jesteś irytująca. "


                                "Ja…Kocham Cię bardziej niż cokolwiek na tym świecie!"


                                                                       "Arigato"